m_maranda
28.12.07, 20:55
Nie należę do ludzi, którzy reagują emocjonalnie na opinie wyrażane
na publicznych forach (nie tylko internetowych) nawet jeżeli są
nieprzemyślane i nie mają poparcia w rzeczywistości lub powtarzają
pewne uogólnienia. W tym przypadku pozwolę sobie jednak na polemikę
zabarwioną emocjami, które są efektem mojego sprzeciwu wobec
używania przez człowieka wykształconego, posiadającego duży
autorytet i dorobek naukowy takich właśnie uogólnień.
Rozmówca Pani Redaktor raczy powtarzać wyświechtane slogany, które
pasują raczej do poglądów polityków, którzy kiedyś nosili biało-
czerwone krawaty. Wierzę w Jego dobre intencje, choć te nie zastąpią
znajomości realiów nie tylko lokalnej polityki, ale przede wszystkim
mechanizmów rządzących życiem publicznym, w tym samorządem.
Wspomniałem o sloganach, choć lepiej pisać o stereotypach, bez
których okazuje się trudno nam żyć. Chcę jasno powiedzieć: w moim
przekonaniu skończył się czas politycznego wygodnictwa. Przytoczę
opinię jednego z częstochowian, który z zadowoleniem obserwuje
zmiany w częstochowskim samorządzie, a podczas jednej z rozmów ze
mną nazwał obecną radę miasta „drapieżną”.
Politycy wyalienowani ze społeczeństwa? Proszę wybaczyć egocentryzm,
ale … Upubliczniłem numer swojego prywatnego telefonu, z którego
mieszkańcy mogą korzystać 24 godziny na dobę, sześć dni w tygodniu.
Przyjmuję i odpowiadam na opinie i komentarze na forum i w
artykułach mojej strony internetowej. Prośby o interwencję spływają
do mnie codziennie pocztą elektroniczną – także powszechnie
udostępnioną. Przed wyborami odwiedziłem ok. trzech tysięcy rodzin
po to, by usłyszeć jakie mają problemy. Teraz walczę o ich
rozwiązanie. Żeby słuchać, a przede wszystkim skutecznie pomagać
ludziom zainaugurowałem akcję „Radny na ulicy”, podczas której
odwiedzę każdy zakątek Śródmieścia, Starego Miasta i Trzech
Wieszczów – to jest wyalienowanie ze społeczeństwa? Fakt obecności
mojej i innych radnych na tym forum świadczy o pełnej otwartości na
mieszkańców. Nawet jeżeli radni, którzy działają w stylu zbliżonym
do mojego są w mniejszości, to już jest powód żeby negować tezę, że
jesteśmy wyalienowani ze społeczeństwa, a prezydent i radni nie
konsultują się z mieszkańcami w najważniejszych sprawach. Konsultują
się i kropka.
Mam nadzieję, że internauci i czytelnicy forum wybaczą mi
histeryczne zachowanie i użalanie się nad sobą. Pozostaje tylko
wierzyć, że w przyszłości będziemy dyskutować w oparciu o fakty i
dowody, co powinno być szczególnie bliskie naukowcom.
Proponuję Gazecie Wyborczej żeby zorganizowała dzień z radnym (służę
swoją osobą). Ochotnicy będą mogli na własnej skórze przekonać się,
czy rzeczywiście jesteśmy wyalienowani ze społeczeństwa?
Do reszty opinii Pana Profesora odniosę się w swoim poniedziałkowym
blogu.
==============
www.maranda.pl