dudi_82
05.01.08, 23:36
Dzisiaj jechałem Obr Westerplatte od strony Reala. Z daleka widziałem, że mam
zielone światło. W odległości 100m od skrzyżowania widzę, że z prawej strony,
z ulicy Kołakowskiego wyjeżdża koleś i skręca w prawo w stronę Obi. Tym samym
uruchomił dla mnie światło czerwone. Co za "kompetentna" osoba programowała tą
sygnalizacje?! Nawet jeśli przy wyjeździe z Kołakowskiego jest warunkowa
strzałka do prawoskrętu (nie wiem czy taka tam jest) to po co czujnik zmienia
światła w przypadku gdy auto opuściło już skrzyżowanie? Nie da się tego
ustawić tak, żeby światła się zmieniały dopiero gdy auto czeka na wyjazd
minimum kilka sekund? A jeśli strzałki nie ma to powinien być fotoradar i tych
mieszkańców, którzy domagali się tych świateł a teraz wjeżdżają na
skrzyżowanie na czerwonym powinno się karać 3 krotnie większymi mandatami niż
mówi taryfikator. Kamera tam jest (a może to tylko atrapa albo czujnik?) więc
może jednak koleś mandat dostanie?
Przez Obr. Westerplatte jeżdżę prawie codziennie dwukrotnie. Na czerwonym
stałem 3 góra 4 razy więc faktycznie, ruch tam taki, że światła były
NIEZBĘDNE! A teraz nie ma kasy ani asfalt na Traugutta ani na przedłużenie
Obr. Westerplatte do Łódzkiej. Nudne to już ale po raz kolejny napiszę:
gratulacje dla urzędu!