mikado23
19.01.08, 01:39
Artykul odbieram jako wyjatkowo obrzydliwy. Obraza nie tylko pamiec poleglych
radzieckich zolnierzy, ale rowniez obraza prawie wszystkich
mieszkancow mego rodzinnego miasta (swiadkow wydarzen, ktorzy jüz odeszli i
wspolczesnych Czestochowian). Jesli ktos w twojej sprawie oddaje wlasne zycie
i krew, to nie pluj na niego:"...gdyby nie zgineli, byc moze okazaliby sie
zoldakami, ktorzy krzywdzili ludzi...".
Zreszta zawsze ktos poczuje sie skrzywdzony, np. kolaborant lub "volksdeutsch".
Moja wdziecznosc za wypedzenie Niemcow i wyzwolenie mego ojca z obozu pracy,
gdzie tkwil juz na granicy smierci glodowej, jest wieczna. I wszyscy w miescie
cieszyli sie, ze nie wywoza juz nikogo z lapanki na roboty do Niemiec, za
cokolwiek do obozow koncentracyjnych i nie morduja Polakow w masowych
egzekucjach, ze przeszkodzono Niemcom w probie wysadzenia Jasnej Gory i nic
juz nie bedzie "nur fuer Deutsche". Za zolnierzami szlo NKWD, ale nie oni byli
za to odpowiedzialni. Pod koniec lat siedemdziesiatych towarzyszylam
kilkakrotnie na cmentarzu Kule matkom poleglych Rosjan (chlopcow 17-20
letnich), pochowanych w zbiorowych mogilach i odnalezionych po latach, dzieki
pomocy Centr. Muzeum Jencow Woj. w Opolu. Nie potrafie tego opisac, to trzeba
przezyc... . Inne rosyjskie matki nadal czekaja na cien wiadomosci, az do
wlasnej smierci.
Dlatego dziekuje Ci moje kochane Miasto za to morze plonacych zniczy przy
pomniku i w kwaterze zolnierzy radzieckich, ktore mnie zawsze wita, gdy
przyjezdzam w Swieto Zmarlych, z bardzo daleka, na Kule na grob rodzicow i
innych bliskich mi ludzi - oni tez jak zyli - zapalali lampki tym bezimiennym
rosyjskim zolnierzom i nigdy nie mieli klopotu z dniem 16 stycznia...