spaiky 30.01.08, 08:24 "Uznajemy, że taka osoba nie chce już pomocy - mówi płk Słyż." ... Może już po prostu... nie żyje... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: bilder Dlaczego numer 112 nie działa jak należy? IP: *.dclient.hispeed.ch 30.01.08, 10:07 Kryzys kryzys od gory do golu....syberia i wapno to naturalny ratunek oblonkanego narodu.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 112 Re: Dlaczego numer 112 nie działa jak należy? IP: *.apus-net.pl 30.01.08, 13:56 > ... Może już po prostu... nie żyje... Pisząc z żartobliwą przekorą: to tym bardziej oddzwonienie pod wyświetlony numer nie przyniesie skutku :)) W tytule artykułu jest zawarta teza, że 112 nie działa jak należy . A to już świadczy o podejściu dziennikarza do tematu. Jeśli autor ma takie śledcze zapędy, niech pójdzie tropem finansowania linii 112. Częstochowa jako jedna z pierwszych w Polsce tworzyła własnym sumptem Centrum Powiadamiania Ratunkowego 112. Z mocy ustawy - od stycznia 2007 istniejące już centra przeszły we władanie Urzędów Wojewódzkich. (z pewnym hakiem, który pozwalał PiSowi odłozyć w czasie koszt funkcjonowania tych instytucji). Zrobił to pisowski rząd dokonując recentralizacji państwa. W modelowym rozwiązaniu wizjonerów CPRy będą działać przy Urzędach Wojewódzkich. Dla Częstochowy będą to... tak, Katowice. A ja się pytam, co zrobi dyspozytor takiego centrum, kiedy zadzwoni petent z takim oto zgłoszeniami: "Jestem kierowcą ciężarówki, wiozę blachy, stoję gdzieś w Częstochowie (nie znam miasta, jest noc i silna mgła) na drodze jadąc od huty Częstochowa - na jezdni leży pobity człowiek. Jest taka mgła, że nie widać nawet pobocza a wy mnie pytacie o ulicę!!!" Gdzie taki rządowy dyspozytor pogotowia wyśle karetkę??? I ile trzeba będzie poczekać aż zespół dotrze na miejsce? czy w ogóle ma sens, by dyspozytor z Katowic, nie znający topografii odległego miasta potrafił zdalnie to ustalić. A może będą przełączali połączenia do lokalnych komórek? tego nie wiemy. Dziś Tusk ok.12.00 mówił na konferencji prasowej o potrzebie wzmacniania władz lokalnych _ot taki odwrót od pisowskiej recentralizacji struktur państwa, podkreślenia roli samorządów - ciekawe czy również i moje wątpliwości miał na myśli? I kolejna ad hoc wątpliwość, czy ludzie znają przeznaczenie telefonu 112.? Chodzi mi o nagminne w mojej ocenie wydzwanianie do CPRu bo : bezdomni siedzą na klatce, bo pies szczeka u sąsiada. Ludzie kochani, ogarnijcie się trochę, 112 ma oznaczać RATUNEK a nie telefon, pod który się można szybko dodzwonić. Dzwoniąc z komórki nie płacicie za połączenie, tak samo jak dzwoniąc na 999 - pogotowie ratunkowe, 998 -straż pożarna , 997- policja czy 986 straż miejska. ?Skąd więc tyle bezmyślności.? A praktyka obecnie jest taka: dzwoni na 112 mieszkaniec, że mu sąsiad wierci za ścianą - dyspozytor CPR przełącza zgłoszenie do Policji lub Straży Miejskiej i do czasu zakończenia rozmowy petenta z dyżurnym tej służby jedna linii CPR już jest zajęta. Mógłby odesłać gościa "na drzewo" czyli podać nr telefonu do konkretnej służby, ale wyjaśnianie pieniaczowi oczywistych faktów to czas porównywalny z czasem przyjmowania zgłoszenia i tak dalej. A przecież mieszkańcy lubią sobie pogadać więc czas leci i kolejka oczekujących na przyjęcie zgłoszenia rośnie. Inny przykład złej woli, gó..arze wydzwaniający "głuche" połączenia, żeby sprawdzić czy telefon działa. Na nic prośby by tego nie robić, bo to może kosztować życie, kogoś kto czeka. A taki głupek sobie bimba, bo ma komórkę prepaidową. Warto wnikliwiej spojrzeć , jaki problem jest po drugiej stronie słuchawki; zamiast stawiać tezę, że coś nie działa. 112 w Częstochowie działa; mógłby działać sprawnie - do tego należy zawsze dążyć. Ale przyjęcie zgłoszenia to tylko jeden z elementów działania CPRów - równie istotny jak wystarczająca obsada zmianowa karetek by takie zgłoszenie zrealizować. Temat jest szerszy i szkoda że pan redaktor potraktował go zdawkowo. Szkoda, bo bezpieczeństwo to coś na czym nam wszystkim zależy, a przynajmniej powinno zależeć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: causa Re: Dlaczego numer 112 nie działa jak należy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 17:37 cyt..... "Nie ma jednak procedur nakazujących oddzwanianie, gdy ktoś zniecierpliwiony zrezygnuje z połączenia. - Uznajemy, że taka osoba nie chce już pomocy - mówi płk Słyż".... Jedyną procedurą powinien być zdrowy rozsądek i trochę uczciwości, no i wcale nie trzeba być pułkownikiem, aby na to wpaść!!! Jeśli ktoś telefonuje na nr 112, to zwykle wynika to z czegoś bardzo groźnego. Tylko niewielki procent takich połączeń zawiera się w kategoriach połączeń złośliwych, mylących, nieumyślnych itd. Za to ci płacą pułkowniku z naszych pieniędzy, żebyś choć tyle mógł wymyśleć. Od dzisiaj oddzwaniaj do wszystkich takich, wymyśl sobie taką procedurę, albo zwolnij miejsce dla kogoś bardziej rozgarniętego. Uratujesz parę ludzi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 112 Re: Dlaczego numer 112 nie działa jak należy? IP: *.apus-net.pl 30.01.08, 19:23 zostaw ty lepiej Słyża w spokoju - skoro nic o nim nie wiesz. A raczej wiesz tyle, ile wywnioskowałeś z artykułu - ale w takim razie gratuluję bezkrytycznego zaufania do relacji pana Mamonia. Zaproponowałbym ci, abyś nawet teraz zadzwonił na 112, aby przekonać się jaki jest czas oczekiwania, gdyby nie to że ten telefon służy do naprawdę poważniejszych celów - niż przekonywanie kogoś, że autor artykułu (w mojej opinii) uczynił z wyjątku tezę o nagminności. Nie wiesz pewnie tego, ale pod szyldem Słyża tworzono w Częstochowie CZK, CPR, dopinano porozumienia pomiędzy różnymi instytucjami. Instytucjami mającymi swe autonomiczne interesy i cele. Sądzę, że głównie dzięki jego nastawieniu, umiejętności przekonywania wiele instytucji obecnie współpracujących w sferze zarządzania kryzysowego - nie traktuje współpracy jako dopustu Bożego, narzuconego odgórnie, a jako oczywistość wynikająca ze wspólnych celów. Wiec nie jest to jakis wojskowy beton czy zupak. Według mnie jest to przyzwoity i rozsądny i uczciwy człowiek. I co najważniejsze myślący w kategoriach bezpieczeństwa mieszkańców. Czestochowski Wydział Zarządzania Kryzysowego jest najmniej licznym, a realizuje najbardziej istotne z punktu widzenia mieszkańców zadania i obowiązki Urzędu Miasta. Zamień się z Człowiekiem miejscami, zamiast wołać o jego ustąpienie. Słyż przekształcił stary archaiczny i nieruchawy MIOC w zupełnie nowy zespół (taki na nowe czasy). Pewnie, nie zrobił tego sam, nie on decydował o środkach i nakładach - ale dzięki jego elastyczności Miasto potrafi drugi raz wykorzystać już wydane środki. Przykładem chociażby pługi śnieżne w jednostkach OSP. Nie kupiła ich Państwowa Straż Pożarna - Słyż był orędownikiem takiego doposażenia jednostek ochotniczej Straży Pożarnej. Bo skoro miasto dopłaca do funkcjonowania jednostek OSP - niech częśc tych środków wraca w wariancie kryzysowym jako usługa dla mieszkańców. A mam takich przykładów sporo. Nie przekonałeś mnie. Czy ty oddzwaniasz na każdy numer którego nie zdążyłeś odebrać? :) Wiem, wiem - to inna sytuacja, ale mechanizm zrelacjonowany przez Słyża jest logiczny - i nie jest to bezpodstawnie przywołana przez ciebie kwestia uczciwości, tylko kwestia efektywności takiego zespołu jaki jesteśmy w stanie utrzymać. Skoro ktoś rozłacza się przed przyjęciem zgłoszenia można uznać, że: - sam zgłaszający nie traktuje dalej sytuacji jako pilnej - mogło mu się stać coś co uniemożliwiło dalsze dzwonienie. W żadnym z tych wypadków oddzwonienie nie odniesie skutku, poniewaz jest bezprzedmiotowe: Jeśli sytuacja przestała być pilna - nie ma zastosowania dla CPR Jeśli coś mu się stało - i tak nie odbierze telefonu Pewnie, nasuwa mi się wniosek, by nieodbierającego zwrotnego ze strony CPR połaczenia, z podejrzeniem, że coś mu się stało lokalizować przy użyciu operatorów telekomunikacyjnych. Technicznie jest to już możliwe. To by było rozwiązanie, gdyby nie koszty i obwarowania prawne. A tego Słyż nie załatwi. Mogłaby załatwić ustawa o ratownictwie medycznym. Ale jak wieść gminna niesie, pewnie znów ulegnie zmianie. Z pewnością takie sytuacje , gdy zgłaszający musi czekać na odebranie połączenia są szczególnie dotkliwe w sytuacji ekstremalnej. I tu faktycznie nalezy robić wiele, by było ich jak najmniej. Co do tego zgoda. Pytanie tylko jak wiele należy zrobić. Tu wchodzi niestety w grę czynnik ekonomiczny. Mieć system bezpieczeństwa przewymiarowany czy dostosowany do aktualnych potrzeb? Utrzymać 4 stanowiska dyspozytorek pogotowia czy może stworzyć piąte, aby utrzymać sprawny system przyjmowania zgłoszeń + wariant oddzwaniania do nieodebranych rozmówców. To jest dylemat dla projektujących system bezpieczeństwa. Ponosić koszty nadmiarowego zatrudniania pracowników? W skali roku jest to wydatek rzędu dziesiątek tysięcy, które w dobie słabej kondycji służby zdrowia mogłyby być spożytkowane np na zakup defibrylatora. Z drugiej strony stawia się na szali życie jednostki. Tak źle i tak niedobrze. Wchodzimy na grząski grunt rozważań na które ja nie znam odpowiedzi. I wątpię czy Ty potrafisz tak jednoznacznie i z przekonaniem podjąć decyzję. Na chłodno zdecydować, co się bardziej kalkuluje. Kupić przykładowy defibrylator czy zatrudnić dodatkowego człowieka. Zwłaszcza mając wiedzę, że większe jest prawdopodobieństwo użycia przykładowego defibrylatora niż nieodebrania telefonu od kogoś komu niezbędna była pomoc ratowników CPR. Ty nie musisz się kłopotać tymi dylematami, ty możesz żądać domagać się. Twoje prawo. Tylko nie zarzucaj nikomu nieuczciwości, jeśli bazujesz na pogłoskach. Nie mów, że ktoś za darmo bierze pieniądze, jeśli nie byłeś w jego skórze. To nieuprawnione i krzywdzące dla takich ludzi jak Słyż. Jeśli zechcesz polemizować, proszę tylko jedno. O świadomość, że przykładowy defibrylator można zastąpić innym przykładem - chodzi po prostu o zobrazowanie pewnego mechanizmu funkcjonowania instytucji odpowiedzialnych za utrzymanie odpowiedniego bezpieczeństwa. I o uznanie za pewnik, że uznaję za bezdyskusyjną kwestię czy usprawniać system funkcjonowania CPR. Bo tu odpowiedź może być tylko jedna. Wszystko inne jest kwestią dyskusji. Wyszła mi laurka dla płk.Słyża - trudno :) Facet nie zasłużył sobie na taką opinię , jaką wygłosiłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: causa Re: Dlaczego numer 112 nie działa jak należy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 20:16 Liczą się tylko skutki pracy służb, opłacanych za ratowanie ludzi i mienia. Zasługi szefów raczej nie ratują ludzi. Jeśli "gościu 112" chciałbyś udowodnić, że oddzwonienie, przykładowo 5 razy dziennie, łamie ekonomikę przedsięwzięcia pn. TELEFON 112, to jesteś niepoważny. Uruchom swoją wyobraźnię i wykoncypuj z jakiego powodu ktoś nie może dłużej czekać niż przykładową 1 minutę, gdy się wali, pali albo dzieją się jeszcze gorsze rzeczy jemu i innym. Może Pan Słyż to fajny chłop, ale niech jego ludzie oddzwaniają na wezwania. Tylko tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 112 Re: Dlaczego numer 112 nie działa jak należy? IP: *.apus-net.pl 30.01.08, 21:34 Liczy się skutek - to prawda. W końcu po to oni są, po to są - tak w końcu mawiał Kononowicz. I chociaż powiedział to co wszyscy myslimy, wolałbym by jemu podobni nie brali się do rządów. Bo czym innym jest zgłaszanie postulatów a zupełnie inną parę kaloszy stanowi takie zorganizowanie pracy aby była efektywna. A ludzie pokroju Kononowicza są dobrzy do mówienia prawd oczywistych, gorzej u nich z myśleniem. To zaś prowadzi w prosty sposób do roli szefa. Możesz sobie być kolego najbardziej bohaterskim strażakiem czy ratownikiem. Możesz być najbardziej oddany sprawie - ale bez szefa który zorganizuje ci warsztat pracy, zapewni środki do realizacji misji - leżysz i kwiczysz z bezsiły, wspólnie z innymi bohaterami. Liczy się zespół ludzi mających wiedzę, zdolność i środki do realizacji zadania. W meta ujęciu dotyczy to instytucji, więc prosze nie dezawuuj roli szefa. Nie zastanawiało cię dlaczego w czasie gaszenia pożaru - jeden ze strażaków ogniowych mówi innym co i jak mają robić, a w meta ujęciu dużymi zastępami strażaków dowodzi ktoś wyżej, kto w miarę potrzeb dysponuje wg wymyslonych za wczasu procedur dodatkowe środki, ktoś inny dba by strażakom ogniowym nie kręciła się gawiedź pod nogami? A w czasie gdy bohaterzy walczą z czerwonym kurem , ludnośc ewakuowanego bloku miała schronienie - ktoś to koordynuje. Więc od szefa zależy bezpieczeństwo, komfort i sprawność zespołu. Nie sugeruj mi wypowiedzi, której nie udzieliłem. Ja pytam, czy oddzwanianie , nawet symbolicznie 5 razy pod wyświetlony numer telefonu nie jest stratą czasu, blokowaniem linii dla innych zglaszających. Ja pytam o sposób rozwiązania tego pata. Jeśli dyspozytorka będzie oddzwaniała do kogoś, czyj numer się wyświetli z życzliwym pytaniem czy nie trzeba pomocy, czy nic się nie stało, czy może to pomyłka, automatycznie skorzysta z jednej z dostępnych linii blokując ją. Ktoś inny w tym czasie będzie się wkurzał bo linia zajęta. Więc pytam o efektywność takiego działania. Czy będzie to uszczelnienie systemu zgłoszenia czy tez działaniem ograniczającym jego efektywność. Tu nie chodzi o koszt połączenia jak naiwnie to sugerujesz. Chodzi mi o (jak ładnie to ująłeś) ekonomikę systemu przyjmowania zgłoszeń. Rozwiązanie jest proste - oddzwaniać, ale tak aby nie blokować innym możliwości dodzwonienia się - patrz dodatkowa linia. Ktoś to musi zrobić - patrz albo dodatkowa dyspozytorka, albo jedna z 4 na dyżurze - mając oczywiście nadzieję, że któraś z nich będzie aktualnie wolna - patrz nie będzie przyjmowała zgłoszenia. A ponieważ wariant zatrudnienia dodatkowej osoby może być mało efektywny ekonomicznie - zlećmy to zadanie której z pełniących dyżur - w końcu mają chwile wytchnienia między jednym a drugim telefonem. Niech najpierw przyjmie zgłoszenie, zadysponuje zespół i jeśli tylko nie będzie kolejnego zgłaszającego na linii niech oddzwania pod wyświetlony numer, którego nie zdążyła odebrać. A kogo to obchodzić będzie że zadzwoni po 3-5 minutach. Kogo to obchodzić będzie, że ponieważ nie dodzwoniła się, poświęciła ten czas na przyjęcie kolejnego zgłoszenia. Ale zaraz po obsłużeniu kolejnego zgłaszającego- zaczęła znów dzwonić pod numer którego nie odebrała. A że upłynie następnych kilka minut?. Ważne że dzwoniła. Czy uważasz taki scenariusz za optymalny? Bo według mnie jest to bezproduktywne. Chcesz, żebym popuścił wodze wyobraźni dla wyszukiwania powodów dla których ktoś nie może czekać przykładowej minuty. Wola twoja panie, tylko co z tego, wyobraziłem sobie pożar, okropne morderstwo, wypadek drogowy. Jeśli chcesz wyobrażę sobie nawet lądowanie kosmitów. Tylko powiedz mi proszę, jaki mam wyciągnąć wniosek. Bo jeśli dyspozytorka oddzwoni a zgłaszający nie odbierze telefonu - to skąd ta biedna kobiecina będzie wiedzieć gdzie i co się stało żeby nieść pomoc? Rozwiązanie jest proste = zamiast takich spekulacji odbierać każdy telefon. Jeśli czytałeś moje wypowiedzi zauważyłeś pewnie że jestem za usprawnianiem systemu przyjmowania zgłoszeń. Moje wątpliwości sprowadzają się do tego, jakich mechanizmów użyć, by każdy dzwoniący mógł byc obsłużony niezwłocznie. Zwiększyć ilość linii dla dzwoniących - tak długo jak nie zwiększymu ilości przyjmujących zgłoszenia - będzie to niecelowe. Zwiększyć ilośc przyjmujących zgłoszenia - to chyba jedyne rozwiązanie. Kosztowne,chociaż też nie rokujące ostatecznego rozwiązania problemu. Bo istnieje takie samo prawdopodobieństwo że ktoś nie będzie mógł się dodzwonić w tym jednym, jedynym dla niego dniu w roku - podobnie jak jest prawdopodobne wielce, że przez rok czasu jeden pracownik w CPRze będzie siedział nie majac nic do roboty z uwagi na niewielką ilość zgłoszeń. Gdybyś to ty płacił pensje personelowi CPRu byłbyś zainteresowany minimalizacją wydatków, starałbyś się zatrudnić tylko tylu ludzi ilu według twoje wiedzy wykona zadanie. Ten sam mechanizm jest w pogotowiu ratunkowym, straży pożarnej i policji. W oparciu o dotychczasowe doświadczenia i prognozowanie zagrożeń ustala się niezbędne obsady służące realizacji celów instytucji. Żadna z wymienionych przeze mnie instytucji nie jest w stanie utrzymać długo podwyższonego stanu gotowości w oczekiwaniu na zagrożenie . Zwyczajnie gra tu rolę czynnik ekonomiczny. Zarządzając zespołem nie możesz sobie pozwolić na trzymanie całej załogi na 1 zmianie, tylko dlatego że drżysz, bo może wydarzyć się coś że będziesz ich potrzebował.. A co z pozostałym czasem? Instytucja musi pracować na okrągło, więc uśredniasz stan kadrowy ponosząc przy tym ryzyko ze w razie zdarzenia nadzwyczajnego będzie ich za mało. Ten sam mechanizm obowiązuje wszędzie. Ot zagwozdka. Mieć system przewymiarowany na wszelki wypadek, czy utrzymywać adekwatny do znanego nam obciązenia. I tylko tyle. Jedyną rzeczą w której widzę rozbieżności w naszych ocenach, jest ścieżka jak dążyć do maksymalnie skutecznego systemu. Ja twierdzę, ze oddzwanianie jest pod głuche telefony jest nieproduktywne w takiej konfiguracji CPR jaka jest obecnie. Według ciebie jest inaczej. Ja widzę możliwość usprawnienia systemu w sposób wskazany wyżej. Według ciebie w systemie według obecnej konfiguracji jest rezerwa na oddzwanianie. Ciekawe który z nas ma rację :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DO 112 Re: Dlaczego numer 112 nie działa jak należy? IP: *.tcompressor.com 30.01.08, 21:26 Polecam czytanie ze zrozumieniem, Oto cytat z artykułu : Niestety, czasem ludzie blokują linie, dzwoniąc z błahymi pytaniami, np. o dyżury aptek czy szpitali - narzeka płk Słyż. - Tymczasem numer ratunkowy 112 jest przede wszystkim przeznaczony dla wypadków, gdzie pomoc wymaga współpracy wielu służb ratowniczych. To dlatego nadal funkcjonują dotychczasowe numery alarmowe 997, 998, 999 - przekonuje. Słyż dodaje: - A tak właściwie wszystkie pretensje należy kierować do wojewody śląskiego. Zgodnie z ustawą o ratownictwie medycznym od 1 stycznia 2007 roku to on jest odpowiedzialny za funkcjonowanie Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Tymczasem wojewoda nie tylko nie przejął centrum, ale przestał je finansować. Przed wejście w życie ustawy dostawaliśmy pieniądze z urzędu wojewódzkiego, a od ubiegłego roku już ani grosza. A to ok. 100 tys. zł rocznie. Paradoksalnie Częstochowa utrzymuje w całości zadanie przynależne wojewodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 112 Re: Dlaczego numer 112 nie działa jak należy? IP: *.apus-net.pl 30.01.08, 21:42 Ale wyjaśnij proszę o co ci chodzi, albo który fragment mojej wypowiedzi kwestionujesz. Przecież pisalem, że czasami ludzie dzwonią w bzdurnych sprawach, pisałem, że CPR od stycznia 2007 r z mocy ustawy przechodzą pod wojewodę - choć akurat w tej ustawie jest hak na samorządy zmuszające je do finansowania podmiotu, który winien być oplacany z budżetu państwa.? Wypowiedź Słyża nie wyczerpuje wszystkich "błahych spraw" w których ludzie dzwonią na telefon 112 - od bezdomnych na klatce, po kota na drzewie, czy biegającego po Cyrklowej kaukaza. Pisałem o tym, dla takich zgłoszeń każda z instytucji utrzymuje swoje numery alarmowe. Gdzie widzisz niekonsekwencję? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łukasz Re: Dlaczego numer 112 nie działa jak należy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.08, 13:20 Dlatego ja NIGDY nie używam numeru 112. Wolę dzwonić bezpośrednio na 997, 998, 999. Odpowiedz Link Zgłoś