angrusz1 12.07.08, 05:45 to priorytet nauczania wg Balcerowicza - Dziennik ( okładka ) . I w tym zgadzam się z nim Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Li tu byl Balcerowicz musi odejść IP: *.apus-net.pl 12.07.08, 08:37 Balcerowicz się starzeje i chyba juz zawodzi go instynkt ekonomisty. Uczcie się ludziska języków przed którymi przyszlość- nauka angielskiego jeszcze za naszego życia przestanie być opłacalna. Chiński, hiszpański, oto języki przed którymi przyszłość; ten zachwalany przez angrusza odchodzi do lamusa. Kiedy Imperium Rzymskie dyktowało losy świata - kazano dziatkom uczyć się łaciny; Kiedy Francja rozdawała karty parlał francusczyzną każdy (od lokala,markiza po zawszonego frontiera w Ameryce). Siem tak porobiło, że się Imperium Brytyjskie rozpleniło -to nawet indianery w pidżin yngliszu konwersowały. Rzym-klapa, Francja-klapa, UK-klapa. I czym wobec takich potęg jest kurne 200 lat potęgi Wuja Sama (a nawet mniej licząc od zerwania z doktryną Monroe'a)?. To nawet na Krymie młode Tatary dłużej uczyły się jak z Lachami ich językiem gadać :)) Nasi żółci bracia wybijają się na potęgę ekonomiczną tego świata co zresztą przyznaje Balcerowicz; militarną zresztą też. To duża niekoneskwencja jak na specjalistę od ekonomii. Nie po kupiecku. I mało roztropne, żeby nie chcieć wiedzieć o czym mówi do mnie potencjalny partner w biznesie i czy za paplaniną pokrytą uśmiechem sprzedawcy kurczaków czy podkoszulki za złoty dwadzieścia nie kryje się chński odpowiednik "żebyś zdechł biały diable" Chiński tłumacz juz teraz w cenie jest nawet u nas. Zamiast tracic czas na studia menadżerskie warto zainwwestować w sinologię - będzie jak znalazl. Uczmy się języka tego imperium które nadejdzie - bo nadejdzie za naszego życia. A angielskiego tyż siem uczta - jak kto lubi żyć na europejskiej prowincji i nie zamiaruje Ameryki Południowej czy innych krain zamieszkałych przez wyznawców Allaha zwiedzać. Język angielski to juz przeżytek, angrusz zresztą tyż - tylko jeszcze o tym nie wie, bo nauczył się tylko jednego i na tym się ta przygoda intelektualna skończyła. :)) Míngtiān jiàn! To napisała Ja - bō lán rén - Polaka znaci sieu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vicek Re: Balcerowicz musi odejść IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.08, 09:40 święta prawda ! i angielski i... angrusz to przeżytki ! "Bądźta ludziska" bardziej oryginalni niż angrusz, który zamiast "szlifować swój angielski" wypisuje TU różne brednie, na tym forum. A potem narzeka, że jako "anglista" nie ma pracy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Li tu byl Re: Balcerowicz musi odejść IP: *.apus-net.pl 12.07.08, 10:33 Angrusz to angrusz, a jego problem zamyka się w tym, że na zdaniach wyrwanych z kontestu buduje swoje teorie. Balcerowicz w wywiadzie dla Dziennika wyraził swoją opinię, że "są trzy takie priorytety: nauka języka angielskiego, opanowanie komputera, a także przynajmniej odrobina logiki formalnej - tak, aby ludzie umieli odróżniać sens od nonsensu, i wiedzieli, co stanowi poprawną definicję. Istotna też jest historia. Jednak nauki tych pierwszych trzech rzeczy chyba w systemie edukacyjnym jest za mało". Z kolei inny profesor od historii idei twierdzi w tonie kategorycznym że "Nie można być w Unii i nie mówić po angielsku. Jeśli nie nadrobimy strat, staniemy się zaściankiem Europy, głęboką prowincją, wsią Europy". O ile temu pierwszemu można wybaczyć, gdyż wypowiada się mając doświadczenia z dziedziny ekonomii europejskiej; w której istotnie takie priorytety są pożyteczne. O tyle ten drugi powinien przemyśleć sprawę zanim wypowie tak kategoryczną opinię. Z pewnością Francuzi by go nie poparli. Obaj profesorowie niestety zapominają że poza Europą istnieje jeszcze reszta świata, który tak anglosaski nie jest. Dziwi w ustach ekonomisty, dziwi w ustach historyka takie zawężenie do kontekstu zachodnioeuropejskiego. Zwłaszcza, że w dobie globalizacji Zachód zaczyna zostawać w tyle. Z pewnością nie budzi takich kontrowersji wypowiedź Czaplinskiego (tego od spychologii społecznej:). "Angielski to język najnowszych technologii, mediów, komunikacji. Bez jego znajomości trudno będzie nam dogonić najbogatsze kraje". Bo przynajmniej z tym się zgodzić wypada, choć nie w ciemno. Idąc za radą Balcerowicza poklikałem trochę w sieci i wyszło mi na to, że każdy z profesorów powinien łaskawie zaznaczyć, że postulują naukę języka angielskiego by egzystować dzisiaj. Choć nie koniecznie w przyszłości. Marco Polo angielskiego według wszelkiego prawdopodobieństwa nie znał a mimo to kawał ziemi udało mu się przemierzyć. Cortezowi brak znajomości angielskiej terminologii nie przeszkodził w ścieżce kariery zawodowej. Richelieu i Mazarin może coś tam brdąkali w yngliszu, ale w swoich czasach ich język był językiem dyplomacji (oprócz rzecz jasna mamony). I tak dalej i tak dalej przez naszą historię europejską. Z tymi technologiami też bym nie przesadzał nadmiernie. Znajomość składni języków programowania bazujących na angielskim to jeszcze nie znajomość języka angielskiego. Arogancją byłoby twierdzenie, że tylko osoba znająca język angielski może zostać dobrym programistą. W dobie szybkiej translacji - periodyk ukazujący się po angielsku może być błyskawicznie udostępniony ludziom w ogóle nie przejawiającym znajomości tego języka. Natomiast w drugą strone - przywiązywanie wagi tylko do znajomości angielskiego - jako warunku niezbędnego do funkcjonowania w spoleczeństwie - jest nierozważne. To tak jak z twierdzeniem, że jesli czegoś nie ma w googlach to nie istnieje. Ja osobiście stawiam na Chiny , jak motor świata w najbliższych dekadach - co chyba widać z mojej argumentacji. Dlatego w kontekście przyszłościowym i szerszym niż wieś europejska pozwalam sobie być przekornym wobec priorytetów o których mowa w Dzienniku. Na marginesie dodam, że nie znając angielskiego całkiem poprawnie funkcjonowalem, pracując we Włoszech. Nauczywszy się angielskiego, z trudem dogadywałem się w Portugalii. Więc wg mnie krzyk o jezyk angielski -to troche na wyrost. A dla angrusza mam zajawkę spiskowej teorii dziejów: "Siem Anglosasi zmówili, żeby do roku 2030 każdy biały mówił po angielsku. Dzieki temu żółtki wdzierajace się do Europu i Ameryki i tak nas białasów nie rozróżniają; więc kiedy kazdy bialas będzie mówił po angielskiemu to może się wystraszą, że tyle nas jest i odpuszczą":))) PS.a podstaw chińskiego i tak się nauczę, bez względu na to, czy chińczyki nas wykupią - przynajmniej se przeczytam papiórek z ciastka z niespodzianką Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Silo Re: Balcerowicz musi odejść IP: *.aster.pl 17.07.08, 21:42 ...i do tego matematyka. Bez niej co najmniej polowa drog jest zamknieta. Po co dobrowolnie ograniczac swoje mozliwosci rozwoju? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xx Re: Balcerowicz musi odejść IP: *.icis.pcz.pl 12.07.08, 13:59 Chinczycy tez ucza sie angielskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz do Li tu byl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.08, 08:34 Prorokujesz ? Dośc odległe to czasy . I z Chińczykami teraz rozmawia się po angielsku i jak przyjeżdżają do Europy na targi to tym językiem sie posługują . W kontaktach zagranicznych jeszcze długo angielski będzie dominował a czy jakiś inny i jaki to nic pewnego . Bo i Chiny mogą się rozlecieć się na kawałki i Indie też . A co do mnie , to owszem tak jak angielski ( zawsze może być lepiej i tak chciałbym ) TOEFL-ibT na 82 pkt ale owszem gorzej ale nie zapomniałem także i po rosyjsku i niemiecku a i po włosku się dogadam . Skąd więc taka "dokładna" ( ale z jaką pewnością wypowiedziana ) ocena moich umiejętności ? Przez kompa mnie prześwietliłeś ? Ot i twoja wiarygodność i twoich proroctw . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doangrusza Re: Po pierwsze angielski IP: *.iplus.com.pl 12.07.08, 10:43 to priorytet nauczania wg Balcerowicza - Dziennik ( okładka ) . > I w tym zgadzam się z nim hi,hi,hi... a ty angrusz taki wyuczony w angielskim i na dodatek inżynier i nawet magister chemik i Cz-wie pracy nie dostaniesz . Człowieku stanowisz zły przykład dla młodzieży .... I jednego Cię nie nauczyli ,ze nie wystarczy miec 100 dyplomów . Trzeba umiec użytek zrobic z wiedzy ,bo inaczej jestes dyplomatołkiem ....hi,hi,hi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Po pierwsze angielski IP: 89.174.23.* 12.07.08, 13:53 Angrusz sie specjalizuje we wszystkim, a zarazem w niczym, wiec pracy nie ma... To tak jak z murarzem, ktory i wznosi sciany, i je ociepla, i wyklada kafelki, a przy okazji ...panele i kostke brukową heheh Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Re: Po pierwsze angielski IP: *.st.vc.shawcable.net 12.07.08, 14:20 No to sie Balcerowicz ucieszyl:)))))))))))))) Teraz pewnie z radosci chlop przez tydzien nie bedzie trzezwial, bo TAKIE wyroznienie od angrusza, to jak trzy Noble dla Walesy. A co do zamiany angielskiego na chinski, to po pierwsze jeszcze przez dobre kilka dziesiatkow lat angielski bedzie ligua franca tego swiata, a po drugie Chinczycy sami ucza sie angielskiego na potege. Setki i tysiace chinskich studentow studiuje w US i Kanadzie, a takze mieszka. I nie tylko Chiny rosna w potege. Indie tez a tam nawet miedzy mieszkancami tego subkontynentu jezyk angielski stanowi podstawe porozumiewania sie. A na ile hiszpanski, to przyszlosc pokaze. Brazylia, to jednak portugalski, reszta hiszpanski, znaczna czesc US, to jednak obydwa. angruszowy angielski nadawalby sie do Bangladeszu [po forumowych prezentacjach] bo w Chinach wymagaja i wyzszego poziomu i myslenia, i podstaw kultury europejsko-amerykanskiej. A u niego to nieosiagalne poziomy. A z drugiej strony, to jesli ktos ma checi i mozliwosci, to obu chinskich jezykow warto sie uczyc. Napewno sie przydadza. Tak jak jednemu Chinczykowi ...polski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Li tu byl Wlodkowi i XX-owi IP: *.apus-net.pl 12.07.08, 15:57 xx napisał(a): > Chinczycy tez ucza sie angielskiego Panowie, w nauce języków obcych nie ma nic zdrożnego i co do zasady należy do niej zachęcać. Gdyż m.in przełamuje widnokrąg naszej niewiedzy. Zakładam jednak, że w przytoczonych przeze mnie Chinach nikt z nauki angielskiego nie robi racji stanu. W drugą stronę angielskojęzyczni- będący w przykładowych Chinach prędzej czy później uczą się chińskiego, żeby się nie alienować (w szerokim rozumieniu tego słowa). Na diskovercu emitowano zresztą taki cykl reportazy o hamerykańskich konowałach, co to w Kraju Środka praktykować mieli. Pewnie nie trafili na te potęgi uczących się angielskiego, więc był dylemat - zabierać dupę w troki albo krzaczków się pouczyć i charczeć po ichniejszemu. I chyba to nie było jakieś tamtejsze zadupie. Nadal jednak obstaję, że upatrywanie w języku angielskim platformy jednej płaszczyzny komunikacji mija się z celem. Lingua franca bazował na różnych językach, na co bez wątpienia dla mnie miało wpływ akurat to państwo, które w ekonomii, polityce lub finansach dzierżyło prym. Najczęściej używanym językiem na świecie jest chiński; ekspansjonizm chiński dotarł już do Europy w wielu dziedzinach i branżach (motoryzacyjnej, komputerowej, odzieżowej i nawet spożywczej) nie można wzdragać się przed wnioskiem oczywistym. Na naszym globie angielskojęzycznych jest mniej i nie za bardzo na horyzoncie widać potrzebę robienia z tego priorytetów. Myślę, że zignorowałbym ten wątek, gdyby w publikacji Dziennika znalazła się konkluzja o nadaniu priorytetu szerokorozumianej nauce języków obcych. Temu bezapelacyjnie przyklasnę. Nadal jednak mam w pamięci anglotrend w efekcie którego rzesza filologów rosyjskich przekwalifikowywała się na anglistów- z miernym jak dzisiaj widać skutkiem. Unia Europejska, która zmierza do otwarcia na Wschód w swej polityce ekonomicznej - dostrzegła to znacznie wcześniej. Francuskie, niemieckie koncerny wysyłają swoich pracowników na przyspieszone kursy rosyjskiego. Czy tylko dlatego, że angielski w tych społeczeństwach jest opanowany perfekt? Ekonomia światowa chyba nie jest aż tak bardzo przywiazana do angielskiego, jak chciałby Balcerowicz i Król. Jakoś se te Azjaty radzom po swojemu. A to że były premier B. (o którym wiadomo, że sprawnie posługuje się kilkoma językami) mógł się dogadzać z prezydentem USA w tamtejszym języku o niczym nie świadczy. Z prezydentem Francji rozmawiał po francusku i jaki z tego dowód na prymat angielszczyzny czy jej rangę?. Są oczywiście płaszczyzny nauki, gdzie angielski rules - czy jednak z tego powodu należy już Petrarkę w oryginale wyrzucić na śmietnik. Symboliczne Chinatown - jest w moim rozumieniu przykładem, że angielski wcale nie rządzi. Praktyka wymusza uczenia się tego języka, który w danym momencie jest nam potrzebny. Jako dygresję przytoczę wyczytany gdzieś przykład, że w USA w ramach policyjnych wydziałów specjalnych istnieje funkcja oficerów łącznikowych, którzy łatają językowe nieuctwo swoich krajanów i ich ignorancję w zakresie kultury obcych nacji. Enklawy w morzu języka angielskiego :). W europejskim kontekście nie uważam, by akurat ten język był nam niezbędny do funkcjonowania. Że uznawany jest za środek do powszechnej komunikacji w Europie- mam odmienne doświadczenia. I bynajmniej nie zmienia tego tzw.młode pokolenie, bo z tym akurat jest różnie. Włodek pisze o żółtych uczących się angielskiego na potęgę. Dobrze, żeś o liczbach nie wspomniał - ta potęga uczących się to ułamek tej nacji. I w mojej ocenie - wyjeżdżając na Wspaniały Zachód stanowią forpocztę interesów Chin. Kiedy ich wyemigruje na ten czy inny kontynent 100 milionów - to nie oni będą się uczyli angielskiego :)). W przeciwieństwie do Włodka, nie zakładam, że proces azjatyckiej ekspansji rozpocznie się za wiele dekad. On już trwa w najlepsze. I według mnie nie jest to proces agresywny. Żadnych odpowieników czarnych okrętów, tylko systematyczne zapełnianie nisz rynkowych, wykaszanie przemysłu motoryzacyjnego itepe. Z azjatycką finezją,precyzją i po dumpingowych cenach :). Może to kogoś rozbawi, ale interesowałem się niedawno historią perłopławów. Dotarłem do witryn kilku firm w Polsce- które okazały się ekspozyturami chińskich przedsiębiorstw. Zgadnijcie proszę jakie były kryteria doboru pracowników. Znajomość angielskiego? :)) Bynajmniej. A przecież on lingua frank miał być. Panowie menadżerowie życzyli sobie pracowników biurwowych ze znajomością chińskiego. Ot zagwozdka. Nie oddam życia sprzeciwiając się nauce angielskiego :) W swoich postach chciałbym, żeby w znajomosci angielskiego nie upatrywano mechanizmu uczynienia z zadupia krainy mlekiem i miodem płynącej. To tylko jeden z elementów, bynajmniej nie najistotniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Li tu byl odszkodowanie na brak angielskiego IP: *.apus-net.pl 12.07.08, 16:06 Zresztą panie i panowie. Życie zazwyczaj weryfikuje tę czy inną teorię lub pogląd. A poniższy link dedykuje angruszowi. Napoleon (Bonaparte:)zwykł mawiać, że człowiek, który zna dwa języki obce wart jest dwóch ludzi. Angrusz, który jak mniemam wart jest dwóch ludzi, musiałby w sytuacji opisanej zabierać na wakacje w inne strony kubisia. Ten przynajmniej ma łeb na karku i sądziłby się o poczwórne odszkodowanie :) deser.gazeta.pl/deser/1,83453,5265394,Odszkodowanie_za____hotel_pelen_Niemcow.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Re: Wlodkowi i XX-owi IP: *.st.vc.shawcable.net 12.07.08, 20:29 Li tu byl napisał(a): Nie oddam życia sprzeciwiając się nauce angielskiego :) - i slusznie tak jak i ja w przypadku ktoregos z chinskich. Ale zapomniales jeszcze o min. jednym a waznym globalnym jezyku. Arabskim. Spolecznosc muzulmanow jest calkiem spora na naszym padole i coraz to sie powieksza. Arabski jest jezykiem koranu, wiec automatycznie staje sie jednym z jezykow ekspansywnych na wszystkich kontynentach. W swoich postach chciałbym, żeby w znajomosci angielskiego nie upatrywano mechanizmu uczynienia z zadupia krainy mlekiem i miodem płynącej. - Zdaje sie, ze takich zludzen Balcerowicz nie ma dodajac pare innych elementow do tej gry. Ale tez zauwaz, ze przedwojenne pokolenie maturzystow w RP znalo lacine, greke plus min jeden zachodnioeuropejski jezyk w stopniu przyzwoitym. Dzis greke mozna sobie odpuscic. Spokojnie moze zastapic ja rosyjski. Tym bardziej, ze strefa jego oddzialywania jest calkiem spora. I jeszcze dlugo bedzie. >>>.To tylko jeden z elementów, bynajmniej nie najistotniejszy. - Napewno nie, ale poki co jezykiem Petrarki w Oslo ciezko, greckim w Ottawie, a dunskim w Madrycie tez nie za bardzo. A lamanym Szekspira jednak od N Zelandii, przez Delhi, Egipt i kilka innych krajow -lacznie z Paryzem:))) W jednym masz zupelna racje. Znajomosc nawet 30 jezykow nie spowoduje, ze angrusze przeksztalca sie w geniusze:))))) Do tego trza pieprzu, soli i odrobine .... szafranu. Tyz!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Li tu byl Re: Wlodkowi i XX-owi IP: *.apus-net.pl 12.07.08, 22:36 Gość portalu: W napisał > Ale zapomniales jeszcze o min. jednym a waznym globalnym jezyku. > Arabskim. Spolecznosc muzulmanow jest calkiem spora na naszym > padole i coraz to sie powieksza A wydawało mi się, że w jednym z postów w tym wątku cos tam wymamrotałem o wyznawcach Allaha. Zburzyłeś moje samozadowolenie :)) > - Zdaje sie, ze takich zludzen Balcerowicz nie ma dodajac pare > innych elementow do tej gry. Balcerowicz może i nie, ale dla niektórych okazuje się, że to priorytet najpierwszy z pierwszych :)) > A lamanym Szekspira (ciach)-lacznie z Paryzem:))) Z tym Paryżem to tak pół na pół - się mnie wydaje :) Nie potrafię ocenić na ile miarodajny może być przykład mojego znajomego, któren średniowysokim oficerem będąc, uzbrojony w angielszczyznę na staż natowski z łaski Naczelnego Dowództwa Najjaśniejszej RP do Francji zawitał. Problem w tym, że oprócz ćwiczeń sztabowych żaden z żabojadów na stopie pozaoficjalnej do angielszczyzny się nie kwapił. Może taka to i specyfika tego kraju, szczegolnie że jako jeden z 5 bodaj krajów natowskich ma w swej strategii obronności wprost wpisany cel mocarstwowy. Ale jeśli ileś ziarna prawdy w tym jest to o czymś świadczy. (jak dorosnę to się dowiem :)) > Do tego trza pieprzu, soli i odrobine .... szafranu. A ten szafran - to jako przyprawę, lek czy barwnik miales na myśli? :)) Za pociągnięcie wątku dziękuję, a dla tych, ktorzy mieli ochote i cierpliwość by doczytać moje "wynaturzenia" jedna istotna uwaga. Nie mam zamiaru nikogo, do czegokolwiek przekonywać. Piszę czasem z przekorą, czasem dla zweryfikowania swoich argumentów - coś na podobieństwo znaku STOP. Według mnie warto czasem przystanąć nad rzeczami z pozoru oczywistymi. Nawet jeśli to tylko po to by utwierdzić się we własnych mniemaniach :)) Spokojnej nocy ludzie z pozdrowieniami z letniodeszczowej pogrzmiewającej Częstochowy Li tu byl :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Re: Wlodkowi i XX-owi IP: *.st.vc.shawcable.net 13.07.08, 02:03 Gość portalu: Li tu byl napisał(a): > A wydawało mi się, że w jednym z postów w tym wątku cos tam wymamrotałem o wyznawcach Allaha. Zburzyłeś moje samozadowolenie :)) > Mea culpa! Mam nadzieje, ze wybaczysz:)) > > Balcerowicz może i nie, ale dla niektórych okazuje się, że to priorytet najpierwszy z pierwszych :)) > Dla niektorych tak. Szczegolnie jesli ...nic innego nie potrafia w zyciu zwojowac i szukaja klienta:) > Z tym Paryżem to tak pół na pół - się mnie wydaje :) - Moje doswiadczenia sa dosc pozytywnej natury, ale ...w koncu wojna stuletnia i napoleoniada trwa tam do dzis:))) Najfajniej wyglada to w Quebecku. Ich francuski, to angielski mowiony ...przy uzyciu slow fracuskich:)) Tak to brzmi. Problem w tym, że oprócz ćwiczeń sztabowych żaden z żabojadów na stopie pozaoficjalnej do angielszczyzny się nie kwapił. To tak jak onegdaj z Wegrami. Niby ich uczono ruskiego, ale ..sie nie kwapili:))) > . Może taka to i specyfika tego kraju, szczegolnie że jako jeden z 5 bodaj krajów natowskich ma w swej strategii obronności wprost wpisany cel mocarstwowy. Ach! Ta ich mocarstwowosc! Lepiej nie rozwijajmy tematu... > > A ten szafran - to jako przyprawę, lek czy barwnik miales na myśli? :)) > Po co pytasz? Skoro wiesz:)))) W tym przypadku nic nie pomoze. Medycyna i bioinzynieria jeszcze sie takimi przypadkami nie zajely, a tzw niekonwencjonalna jedynie szalejem moze sluzyc w/g wzorca co cie nie zabije, to cie uleczy:))) A szafranu szkoda, bo jak moi znajomi Iranczycy [tfu! zle mowie.} Persowie, zapodaja iz jeno do wykwintnych dan dodawac go nalezy. > Według mnie warto czasem przystanąć nad rzeczami z pozoru oczywistymi. Nawet jeśli to tylko po to by utwierdzić się we własnych mniemaniach :)) > Widac ze idee Kisiela nie poszly w las:)) On formulowal to krocej: "A teraz odwroc sie i popatrz ....co narobiles":)))) > Spokojnej nocy ludzie > A Tobie milego poranka z tego kawalka gdzie ...Li tu JUZ jest! I ma sie calkiem dobrze:)))))))) I NIC nie pogrzmiewa! W. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz Do doangrusza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.08, 08:51 A ty ile lat żyjesz ? Czy nie przyszło ci do głowy , że ludzkie losy , kariera nie od samego człowieka , tylko od jednostki zależy . Że niestety są konkurenci , nieprzebierający w środkach , żeby ci zaszkodzić . Jak np tu na forum . Że są wypadki , zdarzenia losowe , i jak wyjdziesz z tych tarapatów to cieszysz się , że żyjesz o karierze już nie marząc . No i także masz rację , trzeba być odpowiednio sprawnym organizacyjnie . I pomyśl . Żeby te " 100 dyplomów " zdobyć , ile to trzeba przedsięwziąć działań , pokonać trudności , poradzić sobie ze swoją i innych słabością . Wiec dla mnie , jak już człowiek ma te " 100 dyplomów " to udowodnił , że i jest wystarczająco pracowity , zdolny i sprawny . A mimo to, jeśli " kariery " nie zrobił, to widocznie są jakieś inne czynniki , które w sposób szczególny mu przeszkadziły . A czy jestem dobrym czy złym przykładem dla młodzieży to już indywidualna ocena każdego . Uczyć się trzeba i trzeba do tego młodziez zachęcać . Nawet jeśli po tych " 100 dyplomach " X czy Y kariery nie zrobi . No i do tego , tak w ogóle , języki są bardzo przydatne . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Li tu byl przed niedzielnym obiadem :) IP: *.apus-net.pl 13.07.08, 11:30 angrusz napisała: >Wiec dla mnie , jak już człowiek ma te " 100 dyplomów " to >udowodnił , że i jest wystarczająco pracowity , zdolny i sprawny . >A mimo to, jeśli " kariery " nie zrobił, to widocznie są jakieś >inne czynniki , które w sposób szczególny mu przeszkadziły . Już się tak nie obrażaj i nie tłumacz - tu wielu ludzi,każdy swoimi słowami próbuje Ci dać do zrozumienia, to co już dawno powiedział Heraklit, że wielka uczoność rozumu nie daje. A ponad 2 tysiące lat później powie prawie to samo Grzela w Chłopach -wójtem chcecie zostać, a głupiście kiej but. Co ci kolego po dyplomach liczonych w dziesiątki, kiedy na życie zarobić nie umiesz? Można by rzec, że dla wiedzy o wszechświecie warto; ale wtedy trzeba biedę w milczeniu z racji wyboru z godnością znosić a nie lament podnosić cierpiętniczy::) A ja odpowiadając na agument z innego potu, zamiast "prorokowania" wolę sobie "przewidywania". Proroctwa zostawiam dla tych, ktorym trzeba coś objawić, skoro ich rozum nie jest zdolny do przewidywania. Inna rzecz,że "proroctwa" i "przewidywania" cechuje duży stopień nieprecyzyjności, co samo w sobie jest objawem wyrwania się ponad przeciętność :) Wyluzuj angrusz, podaruj sobie odrobinę luksusu i pośmiej się trochę z rzeczywistości, a czasem z samego siebie. Żadne z nas nie jest idealne i nie ma patentu na nieomylność. Nawet Włodek. Choć trzeba mu przyznać, że kiedy coś napisze, to nawet mimo złośliwej i dosadnej formy widać ten sam chichot z zycia i tego co ONO z nami wyprawia mimo naszych starań. z niedzielnym pozdrowieniem Li tu byl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Li tu byl warto poznac tego profesora IP: *.apus-net.pl 13.07.08, 12:13 Często jest tak, ze wypowiadajac sie na forum - w tym samy czasie czytuje jakas lekture dobrowolna. Z oszczędności czasu. Mam jednak swiadomosc, ze wiele uzywanych argumentow dobieram pod wplywem wewnętrzej korespondencji z daną literaturą, a nie z adwersażem forumowym. Ot, taka przypadłość niestety :) To taka dygresja, wstęp do zaprezentowania sylwetki profesora Kołakowskiego. Być może podany niżej link zachęci kogoś do bliższego poznania z pracami tego Człowieka. Dla mnie do niedościgniony wzór do naśladowania -jak o rzeczach skomplikowanych mozna pisać prosto. Warto spróbować, to nic nie kosztuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Li tu byl Re: warto poznac tego profesora IP: *.apus-net.pl 13.07.08, 12:17 link i drobna korekta (jest adwersaż a powinno być adwersarz) www.tygodnik.com.pl/numer/278244/krol.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wlodek Re: warto poznac tego profesora IP: *.st.vc.shawcable.net 13.07.08, 19:09 Masz racje! Warto. Poki jeszcze jest szansa. Ci najwartosciowsi zbyt szybko odchodza. Ich miejsce ochoczo zajmuja inteligenci niepierwszej swiezosci. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wlodek Re: warto poznac tego profesora IP: *.st.vc.shawcable.net 17.07.08, 06:19 Jeszcze cos dodam. Lubie czytac, albo sluchac historii o..... podawanych przez tych, ktorzy sie spotkali, zderzyli, czy mieli przyjemnosc z gigantami:))) Jesli wsrod tych co mieli te przyjemnosc zdarzyc sie samemu, to taka przyjemnosc warta jest opowiesci dla nastepnych pokolen. Cos jak najwyzsze trofeum olimpijskie:) W tym przytoczonym przez Ciebie tekscie prawie mrozi jedno zdanie. O tym kto zostal po exodusie na wydziale... Z tym, ze nie tylko tam. Co by nie rzec, to przerwana zostala pewna ciglosc i skutki tego odczuwany do dzisiaj. Co ...widac, slychac i czuc. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Li Tu Byl światło księżyca IP: *.apus-net.pl 17.07.08, 09:42 > Jesli wsrod tych co mieli te przyjemnosc zda(e)rzyc sie samemu, to > taka przyjemnosc warta jest opowiesci dla nastepnych pokolen. Cos > jak najwyzsze trofeum olimpijskie:) No to by przynajmniej po części tłumaczylo, skąd odruch, parcie do uwieczniania się na kliszy z wielkimi tego świata. Zdjęcie z Wałęsą, Gosiewskim, Kaczyńskimi, Bushem, Papieżem.... Ale chyba nie taki trend miałeś na myśli :) Światło księżyca niestety. > O tym kto zostal po exodusie na wydziale... Z tym, ze nie tylko > tam. Co by nie rzec, to przerwana zostala pewna ciąglosc i skutki > tego odczuwany do dzisiaj. Czarno to kolega widzi. Dla mnie ta szklanka została do połowy pełna :). Nie udała się Niemcom bezpośrednia "AB", Nie udała komunistom sowietologizacja nauki, choć trudno odmówić im chęci. Tradycja, religia, zwyczaj, przekaz - jak zwał tak zwał -to lina łącząca pokolenia. Niektórym nacjom nawet dwa tysiące lat nie wystarczyło by przerwać wszystkie włokna. Wasze hamerykańskie indianery, te wszystkie Williamy Dwa Słońca, Josephy Jadowite Węże - mimo, że żyją w świecie kompjuterów - też zachowały łączność pokoleniową. Tak sobie myślę, że każda spoleczność ma taki swoj rdzeń. Rabin, szaman, ksiadz, profesor - depozytariusze Wiedzy. Nawet jeśli coś tam motają, wykoslawiają, to nie warto zamykać oczu. Jak światło kięzyca w nocy. Głucho wszedzie, cicho wszędzie, ale jakby mniej ciemno :))) Czy ideały Korczaka byłyby znane gdyby nie tragedia II Wojny Światowej, czy Kołakowski byłby filozofem tej klasy gdyby nie komunizm w Polsce. Pytania retoryczne? A skoro nawiązałeś do tego światka uczelnianego, niech będzie pewną ciekawostką epizod z zycia samouka-profesora Jana Czochralskiego. Wiele lat po II wojnie światowej "światek" Politechniki Warszawskiej nie mógl dojść do porozumienia, czy rehabilitowac było-nie było sylwetkę człowieka, którego wynalazek dał podwaliny to rozwoju technologii półprzewodnikowych. Na rodzimym, można by rzec Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawkiej nie potrafiono zdobyć się na laudację człowieka uznanego przez "resztę naukowego świata". Faktycznie, różnie z tymi uczelniami bywa :) Polskie światło księżyca? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wlodek Re: światło księżyca IP: *.st.vc.shawcable.net 17.07.08, 20:01 a: Gość portalu: Li Tu Byl napisał(a): > > No to by przynajmniej po części tłumaczylo, skąd odruch, parcie do uwieczniania się na kliszy z wielkimi tego świata. - Jesli tylko to ma byc klisza, to spuscmy zaslone na reszte:) Zdjęcie z Wałęsą, Gosiewskim, Kaczyński > mi, Bushem, Papieżem.... Ale chyba nie taki trend miałeś na myśli :) Zdjecie z Walesa to byl pewien symbol wejscia w NOWE. Reszta, to ..trynd* do albumu, albo do ... A wlasciwie to wyjasnij mi do czego i komu mogloby sluzyc komukolwiek zdjecie z Gosiewskim. Mam niezle rozwinieta wyobraznie, ale cel takiej ekstrawagancji przekracza horyzonty tej mojej wyobrazni. Chyba...ze ktos kolekcjonuje ciekawostki przyrodnicze. > Światło księżyca niestety. > Ale jednak swiatlo. Druga strona "moon'a" nawet tej przyjemnosci nie zaznaje. > > Czarno to kolega widzi. Dla mnie ta szklanka została do połowy pełna :). Mozna i tak! Z tym ze spojrz Wasze co ponad dnem sie zbiera. Smietana zwykle w gornych warstwach sie unosi:)) Nie u dała się Niemcom bezpośrednia "AB", Nie udała komunistom sowietologizacja nauki, choć trudno odmówić im chęci. W rezultacie, ta Twoja "polowka" w szklance nie dosc, ze nie calkiem pelna, to jeszcze niezbyt klarowna i czesto-gesto aromat nie taki, jak bysmy sobie tego zyczyli:))) > Tradycja, religia, zwyczaj, przekaz - jak zwał tak zwał -to lina łącząca pokolenia. Niektórym nacjom nawet dwa tysiące lat nie wystarczyło by przerwać wszystkie włokna. -Ale jestesmy na dobrej drodze. Wasze hamerykańskie indianery, te wszystkie Williamy Dwa Słońca, J > osephy Jadowite Węże - mimo, że żyją w świecie kompjuterów - też zachowały łączność pokoleniową. Psst! Do nich tez dotarla cywilizaja wspolczesnego globalizmu. I one som nie tyle nasze, co ich i z takich co calkiem niepoindiansku potrafia doic krowe jaka zeslal im Wielki Manitou w postaci azjatoeuropejskich "najezdzcow". W wielu przypadkach kosztem swoich wspolplemiencow. Ale nie wykluczone jest, ze to tez czesc ich tradycji. >>Tak sobie myślę, że każda spoleczność ma taki swoj rdzeń. Rabin, szaman, ksiadz, profesor - depozytariusze Wiedzy. Tak bylo do czasu informatyzacji. Wielki Bog MIKROPROCESOR spowodowal przelom cywilizacyjny do tego stopnia, ze dzis byle klawiaturzysta z jedna szara pod sufitem uwaza, ze jest wiekszy od depozytariusza i ze produkty jego nieuctwa sa wazniejsze od depozytu. Skonczyla sie epoka oparta na Mistrzu i apostolach. > Nawet jeśli coś tam motają, wykoslawiają, to nie warto zamykać oczu. Jak światło kięzyca w nocy. Głucho wszedzie, cicho wszędzie, ale jakby mniej ciemno :))) To o dzisiejszej nocy rzeczesz chyba. Sprobuj kiedy ksiezyc w nowiu spacerowac po lesie:))) Starozytni rosjanie mawiali, ze "I Herkules d..a kiedy ludzi kupa" Kiedy Gosiewskich, Brudzinskich i podobnych Wrzodakow sie na mnozylo na peczki, to Ty chcesz, zeby swiatlo Kolakowskich z takich "Blaskow" widoczne bylo jakos szczegolnie od morza do Tatr? > Czy ideały Korczaka byłyby znane gdyby nie tragedia II Wojny Światowej, czy Kołakowski byłby filozofem tej klasy gdyby nie komunizm w Polsce. Pytania retoryczne? Moim zdaniem tak, ale ...mniej. Korczak zapewne pisalby i robil swoje, a Kolakowski zapewne zajaby stawianie pytan w innych przestrzeniach ubozszy o obserwacje z natury:))) > A skoro nawiązałeś do tego światka uczelnianego, niech będzie pewną ciekawostką epizod z zycia samouka-profesora Jana Czochralskiego. - Jesli chciales mi powiedziec, ze swiatek uczelniany pozbawiony jest wszelakich wad swiata zwyklych smiertelnikow, to zaiste zles trafil:)))) Zawisc i to ta czesto bezinteresowna, towarzyszy naszemu gatunkowi od czasow Chaosu. Niedawno bylem w lesie, ktorego olbrzymy "pamietaja" jeszcze czasy Rzymu, albo przynajmniej Karola Wielkiego. Sa tam olbrzymie pnie zwalone dawno temu silami Natury i wielkoscia tych upadlych gigantow zywi sie calkiem spora liczba pomniejszych stworzen roznego autoramentu. Od pasozytniczych roslin po ptactwo i robactwo...:)))) Jak jeden [z wielu] niedopieczony i nieudaczny dr od prawa chce byc wyzszy niz dane mu przez nature metr i piec w kapeluszu, to co robi? Jedzie po profesorach Sadu Najwyzszego, bo sadzi, ze mu nie tyle wzrostu, co rozumu przybedzie:))) Jeden mgr bezrobotny i formalny inteligent, co ponoc ekonomie liznal [socjalizmu] dzis jedzie po ..."Balcerku", bo mu krzyde zrobil w przemytniczym fachu:)))Jak sie rozwielitka porzadnie nadmie, to moze jasniej zaswieci:))) Tak wiec i te Twoje uwagi o Prekursorze sa typowe. A czy to tylko polska specjalnosc? Nie sadze. W tzw. naukach scislych jeszcze da sie jakos zmierzyc jakos naukowych teorii, w tzw humanistyce blaznow i szamanow wszelkiej masci znajdziesz skolko ugodno. Dawnymi czasy jeden ekonomista polityczny wypisal na dwu tablicach dziela, ktore za lekture dla studentow byc mialy. Po czym dopisal jeszcze jeden tytul z komentarzem: To co panstwo tu widzicie, to mozecie poznac, ale to marne i nie polecam, was obowiazuje to ostatnie. A ostatnie dzielo, to ...jego wlasne. > Polskie światło księżyca? Jak juz zapodalem ksiezyc swieci/odbija/ i dla polskiego i hamerykanskiego aktywisty tak samo. I takim samym nowiem ich czestuje. Ale bez wzgledu na faze ksiezyca niejaki Zawisza[tyz filozof KULomiotny] swiecil blaskiem Kolakowskiego nie bedzie:))) Rydzyk moze byc tylko pokracznym parodysta Prorokow, a "prawnik" Gosiewski? nawet na parodie czegokolwiek sie nie nadaje.:)))) "Czy pan panie posle rozumie pytanie?, czy pan zrozumial o co pytalam? Czy pan....? Maz stanu? To ..PARODIA! Nie teatr!!! I dobrze, ze czasem sie ksiezyc ze wstydem nowiem obraca, bo pewnie przy stanie pelni niezmiennej musialby sie zapasc w nicosc patrzac na co swieci.:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K2 Angrusz tym razem ma rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.08, 20:41 Balcerowicz prawdę mówi, bez angielskiego w tych czasach naprawdę ani rusz. Piszecie że trzeba się hiszpańskiego uczyć, chińskiego, rosyjskiego i etc... ale prawda jest taka że na razie najważniejszy jest angielski a za pare lat kto wam zabroni się chińskiego nauczyć ... otóż nikt. Czasy mamy takie że cały czas trzeba się uczyć i zdobywać nowe kwalifikacje, więc jeśli chiński zacznie być potrzebny to się nauczycie, na razie większa część cywilizowanego świata porozumiewa się w angielskim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz Re: Angrusz tym razem ma rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.08, 21:06 Do K2 : No ale moi wieczni oponenci jak zwykle inaczej . Ot po to tylko , żeby inaczej , żeby przeciwko . A kto to ci oponenci . Wystarczy zobaczyć na innych postach - np o Geremku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Re: Angrusz tym razem ma rację IP: *.st.vc.shawcable.net 14.07.08, 00:12 Angrusz! Nie pij byle czego. Znowu niczego nie zajarzyles. I znowu pleciesz od rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K2 Re: Angrusz tym razem ma rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 10:43 no i tym razem się częściowo z 'W' zgodzę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: depreściara Re: Po pierwsze angielski IP: 195.205.202.* 16.07.08, 20:49 Troll już w trzecim poście. Jak pojawia się pozytywna wiadomość to niewielu komentujących a jak można pozłorzeczyć to po sto postów w wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: storima Po drugie Luksemburczycy IP: *.117.72-86.rev.gaoland.net 17.07.08, 13:49 Mnie pod wzgledem bieglosci multi jezykowej, fascynuja rowniez Luksemburczycy. Wladaja biegle czterema jezykami;) Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Re: Po drugie Luksemburczycy 17.07.08, 14:30 Do Storimy : Zazdroszczę . Ale oznacza , że jest to mozliwe tylko trzeba ćwiczyć , mówić od dziecka . Ale je?li na lekcji - dwa trzy razy w tygodniu - się je, esemesuje maca dziewczyny , strzela z gumy w nauczyciela , rzuca kredš w tegoż to trudno nauczycyć się mówić a do biegło?ci jest jak stšd do Księżyca . A to sš realia polskich szkół . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: storima Re: Po drugie Luksemburczycy IP: *.117.72-86.rev.gaoland.net 17.07.08, 14:50 Widzisz Angrusz, mlodzi z Paryza tez sobie to cenia. Czesto jada tam do wspolnych europejskich wiosek, gdzie od pokolen istnieje tradycja czterech jezykow, czterech europejskich krajow. W tych przygranicznych miastach na codzien uslyszysz mieszanke czterech jezykow, i od pewnego czasu rowniez 5 jezyka: portugalskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Re: Po drugie Luksemburczycy IP: *.vf.shawcable.net 22.07.08, 03:48 Storimo! Podobnie ze Szwajcarami, ale to czesciowo z ...musu, choc niekoniecznie na sile:))) Jest jeszcze jedna drobna kwestia: Trza w tych czterech, czy pieciu jezykach miec COS do powiedzenia. Bezmozg, nawet w 10-ciu jezykach wbitych mu do czachy metodami angrusza, podobnie jak on pozostanie na tym samym poziomie zrozumienia zdan prostych. Mam jeszcze gdzies na polkach licealne podreczniki od niemieckiego. Jest tam oprocz podstaw jezyka, takze poezja, literatura[w kawalkach] elementy geografii, historii i zyciorysy postaci, ktore weszly do panteonu swiatowej nauki z roznych dziedzin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: storima Re: Po drugie Luksemburczycy IP: *.23.75-86.rev.gaoland.net 02.08.08, 18:23 Wlodku! Taki mlody Luksemburczyk zasuwa oczywiscie w swoim rodzimym jezyku, po niemiecku, po francusku i oczywiscie po angielsku. Mam tutaj przyjaciela Szwajcara, sksofoniste, ktory nie tylko ze i gra jak kazdy muzyk;) w roznych jezykach, ale tak masz racje Wlodku i mowi po francusku, niemiecku, angielsku i ma kuzyna Szwajcara w Berlinie, ktory tworzy telewizyjne programy dla dzieci. I tu mowie do ogolu panstwa. Wladanie jezykiem obcym, najwyzsza polka to myslenie i tworzenie w tym wlasnie jezyku. Polaczenie sie sie z kultura danej cywilizacji, na zywo na codzien, w naszych przypadkach, pozostajac Polakiem;) Najlepszego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xx Re: Po drugie Luksemburczycy IP: *.icis.pcz.pl 02.08.08, 18:42 Kazdy nowy jezyk to nowy swiat - znam oprocz polskiego angielski i rosyjski i widze ze to jest rzeczywiscie prawda. Zaluje ze nie znam chociaz jeszcze jednego jezyka - np. niemieckiego. Moze sie jeszcze skusze :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Re: Po drugie Luksemburczycy IP: *.vf.shawcable.net 03.08.08, 13:51 xx-ie! Jak juz to skus sie ...ktorys z chinskich:))) W twojej specjalnosci jak znalazl:))) Tym bardziej, ze biznesy z tej branzy emigruja do Chin w tempie zastraszajacym. Choc dzis mielismy przyjemnosc z Chinczykiem poslugujacym sie calkiem porzadna polszczyzna. Swiat sie skurczyl do wielkosci - juz nie pomaranczy -mandarynki i nigdy nie wiadomo kto cie jakim jezykiem zaskoczy. Mnie jakis czas temu Persowie z Warszawy:))) W kazdym razie dzis juz na swiece brzydko po polsku nie wypada sie wyrazac o tubylcach i w ogole:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz Kaczora tłumaczono na ang. w spot. z prez. Estonii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.08, 16:45 no i trzeba było się uczyć . Ciekawe , jacy będą kandydaci do PE w przyszłym roku ? Odpowiedz Link Zgłoś
bluegrazyna Re: Kaczora tłumaczono na ang. w spot. z prez. Es 02.08.08, 18:05 myśle ,ze powinni byc młodzi ,i uatalentowani .Polityk który nie zna języków to kompletne zero .,zawsze jego tłomacze mogą go oszukac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyzio / walnięty/ Re: Kaczora tłumaczono na ang. w spot. z prez. Es IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 19:14 ........i proszę mi tu więcej na angruszu psów nie wieszać. To w końcu dzięki angruszowi udało się sprowokować do dyskusji dwu forumowiczy, dzięki którym a właściwie dzięki treści jak i formie ich dysputy uczestniczyłem w niezłej uczcie duchowej czy tez może intelektualnej - jak by tego nie nazwał. Prosty-m człekiem, więc początkowo miałem problemy, zwłaszcza widząc rozległość posta ale wgryzłem się w końcu i co widzą oczy moje? - nic jeno poziom, wiedza, tudzież kultura, poziom, wiedza, kultura. A ponieważ-em stęskniony za tym wszystkim, z lubością smakowałem dyskurs jaki się rozwijał przed moimi oczyma. Ot! uczta dla duszy. Proszę Waszmościów o jeszcze. Czapką do ziemi choć-em walnięty, Dyzio. Odpowiedz Link Zgłoś
lowca_debili Ja nie wiem co sie tak wszyscy uparli na te języki 04.08.08, 22:44 i to na dodatek angielski. W robocie to sie nie przydaje, co prawda niemal każdy pracodawca wymaga go na najwyższym poziomie a faktycznie to nawet nie będziesz miał okazji nawet beknąć w innym języku no chyba że będziesz chciał podyskutować z kierowcą obsługującym np TOI TOI (tylko o czym). I czemu ten angielski ?! Bo na wyspy mają wszyscy jechać?! Co z rosyjskim, niemieckim, francuskim etc.? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Re: Ja nie wiem co sie tak wszyscy uparli na te j IP: *.vf.shawcable.net 05.08.08, 02:53 Lowco! Nikt sie przy niczym nie upiera. Jesli masz ochote na swahili, czy bantu, albo cos w sanskrycie, to ino twoja wola:))) A angielski? Tak sie teraz dziwnie sklada, ze przy jego pomocy [nawet z nietega znajomoscia] porozumiesz sie i Paryzu, i Amsterdamie, a takze w Dlehi i Pekinie... Tak sie tera gupio porobilo... Co nie przeszkadza, ze rosyjski, czy francuski sa do smietnika zdatne.. Ale skoro i Ruski i Szkop i Zabojad bez jezyka squerheadow obyc sie nie moga, to co nam pozostaje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz Re: Po pierwsze angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 10:19 Ze wspomnień prof Geremka : "Gieremek. Przechadza się z dawnymi kolegami po ulicach, pokazuje kamienicę, w której mieszkał, a podczas spotkania z młodzieżą we wschowskim liceum apeluje: - Uczcie się języków obcych " Odpowiedz Link Zgłoś