mo_czestochowianka
22.08.08, 09:56
jadąc dziś przed 7 do pracy byłam świadkiem dzwinej jak dla mnie
sytuacji : otóż dojeżdżając do świateł pod Sezamem widziałam jak
zmieniają się światła na czerwone, na lewym pasie jechał radiowóz
policyjny i jadąc obok niego się zastanawiałam czy się zatrzymają
przy przejada na czerwonym-wszystko (ich prędkość) na to wskazywało
że przejadą. Jakież było moje zdziwienie jak staneli i teraz sedno
sprawy-staneli, bo pani przed nimi na SKL rejestracjach zatrzymała
się na pomarańczoym świetle - jej prędkość na to pozwalała nie było
to gwałtowne nawet - i tu się chłopcy-radarowcy "wpienili" - jeden z
nich - ten od strony pasażera przywdział czapkę jak do kontroli i
wysiadł z wozu, pukając do niczego się nie spodziewającej pani w
okno z pytaniem czemu nie przejechała ?!?!!? pani grzecznie wskazała
na światła i odpowiedziała zapewne, że na czerwonym nie może
przejechać :)aż z ciekawości otworzyłam okno co będzie dalej, byłam
wręcz gotowa jechać za panią i być świadkiem, że nic złego nie
zrobiła... jednak na szczeście panowie mundurowli odpuścili
sobie...zmieniły się światła i pojechaliśmy wszyscy dalej...pani w
inną stronę a ja z policją za sobą w inną...
i teraz pytanie? czy koniecznie trzeba wjeżdżać na pomarańczowym??
wiem że są sytuację tego wymagające - ta raczej do takich nie
należała...trudno, żebym ja pchała sie na czerwonym na środek
skrzyżowania bo koleś za mną za szybko jedzie...światła obowiązują
wszystkich użytkowników drogi tak samo, z wyjątkiem pojazdów
sygnalizujących sygnałem dźwiękowym przejazd przez nie
nieodpowiednim momencie...