dyziek_0
24.08.08, 19:08
Byłem dzisiaj na giełdzie koło stadionu żużlowego. To co zobaczyłem, zjeżyło mi włosy na głowie. Chodzi o handel żywym towarem czyli
psami.
Abstrahując od tego, że nie rozumiem, jak można sprzedac
swojego najlepszego przyjaciela, sposób oraz warunki w jakich się to odbywa, wołają o pomstę do Boga.
Przez chwilę /dłużej nie mogłem na to patrzeć /stałem i
przyglądałem się, jak traktowane są te zwierzaki.
Większość z handlujących była pijana, prawdopodobnie kasa uzyskana ze sprzedaży tych zwierząt również natychmiast zostanie
" przelana" na konto monopolu spirytusowego.
Jeden ze " sprzedających, reklamował zwierzęta / dwa szczeniaki
położywszy je sobie na ramionach. Gdy jeden z nich spadł na ziemię
/ coś mu się stało bo jak gdyby nie mógł oddychać / ten bydlak,
nie ubliżając bydlęciu, podniósł go za skórę i ponownie położył na ramieniu ryzykując ponowny upadek psiaka.
Zwierzęta trzymane są w kartonach po kilka sztuk bez wody, na słońcu. Przecież to jest znęcanie się nad zwierzakami a w/g prawa
jest to karalne.
Czy w tym " dobrym mieście " panie Wrona, nie można ucywilizować
tego procederu bo na zlikwidowanie nawet nie liczę??????
Wtedy nadruki na plecakach młodzieży będą miały jakąś rację bytu,
pan panie Leśnikowski wiesz o czym piszę.
Nie tylko klasztor jest w Częstochowie. Są również do
rozwiązania problemy.
Dyzio!