annagoldman
04.11.08, 21:40
wina jest po obu stronach!
bezrobotny przecież nie ma co robić, więc jak czegoś nie miał to
przyjście do urzędu w najbliższym czasie wyjdzie mu na zdrowie i
przy okazji zobaczy czy ofert pracy nie ma nowych dla niego
(przecież jako bezrobotny nie musi urywać się z pracy żeby załatwić
formalność w urzędzie!)
urzędnicy jednak już koło 13.30 patrzą na zegary ile jeszcze czasu
do końca zostało,a o 14 puchy w urzędzie. Extremum bezrobocia to
godzina 14:58 kiedy wszyscy urzędnicy na raz tłoczą się przy
drzwiach wyjściowych.
Państwowa posada!