lunch
24.12.08, 21:08
O, wreszcie rozsądny komentarz. Też się w pracy dziwią, jak ja się zawsze
próbuję od tych spotkań wymigać. I to nawet nie chodzi wprost o porównanie.
Większość tych osób lubię, a i obecnych przełożonych szanuję. Ale po co ma mi
składać życzenia ktoś, o kim wiem, że by mnie w łyżce wody utopił?