kolorowaaa
03.01.09, 00:25
Rozmowa kwalifikacyjna wszystko wydawało się w miarę dobrze bo do ideału to
dużo brakuje. Powiedzieli że muszę to to to i zdecydowałam się że podejmę się
tego wyzwania... na początek za 1100, no bo okres próbny. Przyznam szczerze że
nie mogę tego tak nazwać bo naginałam od pierwszego dnia, a na dodatek duża
odpowiedzialność, jeden mój błąd i ciągnie się do końca istnienia firmy,
wszystko robię perfekcyjnie, naginam po 10 godzin przychodzę pierwsza wychodzę
ostatnia i WIECIE CO nic mi to nie dało... bo z tygodnia na tydzień więcej
odpowiedzialności i na dodatek chcą zebym robiła to wszystko na zleceniu w tak
potężnej firmie (bez nazwy). Mam już powoli dosyć, staram się daje z siebie
wszystko wychodzi mi i kurna nie doceniają tego a wręcz chcą jeszcze
wykożystać. A taki który obija się i łazi z kąta w kąt ma dwa razy więcej ode
mnie!!! Pomóżcie mi... bo straciłam wiarę w jakąs godziwą pracę. Czy są tu
jacys pracodawcy którzy dotrzymują danego słowa???