Dodaj do ulubionych

Co na rynku mieszkaniowym ?

19.04.09, 13:21
W związku z tym, że mamy wielu zainteresowanych tym segmentem rynku, polecam uważne przeczytanie :
Tekst linka

To opinia forumowicza z forum „Gospodarka” wiarygodna i podparta licznymi dokumentami źródłowymi, a przede wszystkim niezależna od tak zwanych „analityków” publikujących oficjalnie na stronach „Gazety”, będących tubą propagandową deweloperów i bankowców.
Obserwuj wątek
    • Gość: W Re: Co na rynku mieszkaniowym ? IP: *.st.vc.shawcable.net 20.04.09, 03:23
      Mateuszu!
      Jesli te przepowiednie sie sprawdza, to ...bedzie problem. tzw.
      mieszkalnictwo to w koncu jena z lokomotyw napedzajaca popyt na
      wszelkie dobra, o czym moze swiadczyc popularnosc firmy IKEA.
      Nawet jesli ceny spadna to spora czesc szczegolnie mlodych ludzi
      dalej bedzie szukac swojego lokum i kredytu. Ci ze starych blokow
      przy lepszej sytuacji finansowej zechca wiekszych mieszkan, albo
      budowac, czy kupowac cos z ogrodkiem...Czesc z tych co wyjechali do
      pracy wroci z gotowka..
      A banki? Znajda sposob na zachcenie ludzi do tego, zeby brac kredyty
      na nieruchomosci, bo to dla nich zloty interes.
      Zauwaz, ze bloki takie jak na Sobieskiego, Al Pokoju te
      czteropietrowe gierkowskie bez windy i z marnym metrazem beda
      slums-ialy. tak jak to ma miejsce na Zachodzie.
      Z ciekawoscia przygladalem sie kilku watkom w tej materii na naszym
      forum.
      W sumie ceny narazie spadna. tak jak wszedzie. Wlasnie poszedl dom
      niedaleko mnie za cene 100 tys nizsza niz te ktore zadano jeszcze
      pol roku temu. Mimo tego, ze nowych szeregowek w okolicy sporo za
      niewiele nizsza cene.
      • mateusz572 Re: Co na rynku mieszkaniowym ? 20.04.09, 20:31
        Przytaczając powyższą opinię chciałem tylko przestrzec zainteresowanych ( a jest ich sporo na tym forum ) przed podejmowaniem zbyt pochopnych decyzji dotyczących zakupu mieszkania.Warto się targować o cenę,a najbardziej zalecane jest, w miarę możliwości, wstrzymanie się z zakupem.
        Wielka bania na rynku nieruchomości w USA wydmuchała także banieczki w Europie, większe w Hiszpanii i Irlandii mniejsze w innych krajach także w Polsce.
        W gospodarce natomiast najbardziej wskazane jest aby było wiele lokomotyw,które w zależności od potrzeb ją napędzają.
        Fajny cytat jest w tym artykule : Tekst linka

        Przytaczam go : „Odmiennego zdania jest profesor Nouriel Roubini, który wiosenne wzrosty na giełdach nazwał „zwyżką frajerów”. Jego zdaniem jest to tylko korekta w bessie, a recesja w realnej gospodarce potrwa przynajmniej dwa lata. Roubini, który przewidział obecny kryzys finansowy, twierdzi, że wyniki giełdowych spółek znacząco rozczarują inwestorów”

        No więc w USA mieliśmy taką „zwyżkę frajerów”, także na rynku nieruchomości. Przy okazji odpryski także nas poraziły.
      • Gość: frogman a gdzie ten skutek?? IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.09, 11:41
        normalka, recesja to recesja, sam rynek nieruchomości nie ma tu nic
        do rzeczy.
        Ceny rosną potem spadają, kogo to dziwi.
        17% ludzi bez pracy to już poważna sprawa i dla nich dramat, u nas
        jest 12% i grozy nikt nie widzi.
        Rynek nieruchomości w Polsce jest calkowicie inny od hiszpańskiego,
        u nas był silny wzrost, ale nie bańka - szczegówlnie dotyczy to
        takich małych mieścin jak Cze-wa.
        Deweloperzy w czewie zareagowali na buuum dość póżno, nie zdążyli
        nawet dobrze łopat powbijąc.
        Na rynku hiszpańskim było bardzo dużo pustostanów - w Polsce poza
        Warszawą tego nie widać
        Więc ta BAŃKA spekulacyjna to takie sratatata.
        Bańka to by była jakby bańki nie przykręciły finansowania,
        rzeczywiście ceny wtedy byłyby wyśróbowane.
        A tak, czy cena za nowe bloki na poziomie 3600 - 4200 to kosmos??
        • Gość: xx Re: a gdzie ten skutek?? IP: *.imi.pcz.pl 25.04.09, 12:28
          Developerzy w Czestochowie zareagowali dosc pozno ale faktem jest ze
          calkiem sporo teraz sie w Czestochowie pojawia nowych mieszkan -
          wystarczy sie przejsc na Lodzka, Moscickiego, Wysockiego:

          Wlosi, Diamentowe, Bajda, osiedle domkow - tuz obok siebie caly
          kompleks powstal i powstaje.
          • Gość: frogman Re: a gdzie ten skutek?? IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.09, 13:38
            tak, ale tam jest dużo pozycji sprzedanych, co by nie powiedzieć. I
            budowy rozpoczęte przed kryzysem
            To są oferty bez jakiegoś nadmiaru pustostanów.
            Sprzedano tam juz co nie co.
            Niestety kryzys i słabość finansowa częstochowskich deweloperów
            zaowocuje tym że za dwa/trzy lata nie będzie nowych mieszkań, co
            spowoduje nieracjonaly wzrost na rynku wtórnym.
            Takie powtórzenie drugiej połowy 2006r, pustka na rynku pierwotnym i
            wyścigi na rynku wtórnym po wielką płytę za wielkie pieniądze
            • Gość: xx Re: a gdzie ten skutek?? IP: *.icis.pcz.pl 25.04.09, 16:30
              Pewnie tak bedzie za jakis czas. Ale mysle ze na Osiedlu Diamentowym czy
              Brylantowym jednak wiekszosc mieszkan jest jeszcze wolna.

              Mam tez wrazenie ze w chwili obecnej wciaz jest sporo niesprzedanych lokali w
              innych miejscach.

              Ale rzeczywiscie taka wzgledna obfitosc to kwestia tego moment i za pare lat
              moze byc juz niedostatek nowych mieszkan. Ale wowczas znow stopniowo zaczna
              budowac. Tak to sie juz kreci.
        • mateusz572 Re: a gdzie ten skutek?? 25.04.09, 20:43
          Gość portalu: frogman napisał(a):

          > normalka, recesja to recesja, sam rynek nieruchomości nie ma tu nic
          > do rzeczy.

          W Hiszpanii budownictwo to 17%PKB (bezrobocie nomen omen to na razie także 17% ) co jest rekordem świata.
          Tak więc ta recesja to przede wszystkim rynek nieruchomości,a potem na zasadzie kostek domina pogrąża się reszta gospodarki.
          Porzucone budowy w Hiszpanii
          W rzeczy samej to pęknięcie bańki, spadek PKB czyli po prostu recesja i to solidna, równa depresji.
          Co do Polski natomiast, to niestety także mamy banieczkę.
          Widać to po ilości kredytów we franku.To jedno.Drugie po ilości mieszkań do sprzedania.
          Tak więc 3600-4200 za nowe bloki to już niedługo będzie kosmos w Częstochowie bowiem takie ceny to będą w miastach takich jak Wrocław.:-))
          • Gość: W Re: a gdzie ten skutek?? IP: *.st.vc.shawcable.net 25.04.09, 21:21
            Mateuszu!
            Nie zapominaj jednak, ze kurczenie sie rynku mieszkaniowego w
            Hiszpanii to skutek tego, ze przestali tak kupowac nieruchomosci
            obcokrajowcy. Z tego co mowili moi znajomi, ktorzy przeniesli sie
            takm kilka lat temu via USA to hiszpanski boom budowlany spowodowany
            byl glownie tym, ze bylo to swietne miejsce dla emerytow z glownie
            Niemiec. Bo taniej i niedaleko do odnowienia socjalu w Reichu.
            W Rp jest jednak troche inaczej. Buduje sie na potrzeby wlasnego
            spoleczenstwa. I to od jego zamoznosci zalezec bedzie czy
            mieszkalnictwo bedzie ciagnac gospodarke. A ze teraz nastepuje
            kryzysowy spadek, to nic dziwnego. Po drobnej korekcie rynek znow
            sie rozkreci. I ceny pojda do gory. Ludzie musza gdzies
            mieszkac.Jesli nie na swoim, to w cudzym. Beda wiec szukac wyjscia
            i ..kredytow. Co znowu uruchomi banki do ...myslenia o tym jak tych
            kredytow udzielac, zeby nie stracic, a zarobic.
            • mateusz572 Re: a gdzie ten skutek?? 25.04.09, 21:33
              Włodku!
              Ależ ja bardzo chciałbym,aby tak było. Jednak wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują,że będzie inaczej.
              Na pewno nie grozi nam to co w Hiszpanii bo u nas budownictwo to tylko 7% PKB i chwała Bogu.:-)
              Jednak problem będzie w skrócie w trzech rzeczach
              - spadku siły nabywczej społeczeństwa
              - ogromnym spadku akcji kredytowej
              - średnioterminowym nasyceniu rynku
          • Gość: frogman mylisz się mateuszu IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.09, 04:57
            nie kredyt we frankach jest przyczyną złego. Najgorze warunki
            kredytowe ma naprawdę niewileki odestek osób które brały kredyt w
            wakacje 2008. Frank dołował i był po 2 zł. Nikt nikogo nie zmuszał.
            W złotych i tak by nie mieli zdolności, taki owczy pęd.
            Gros kredytów frankowych to te z przedziału 2,6- 2,8 zł
            Ja na przykład mam kredyt frankowy brany po 2,8 zł i za
            przeproszeniem wali mnie że teraz płacę po 3,00 skoro kupiłem
            nieruchomość za mniej niż 50 % dzisiejszej ceny. I frank mi może
            skoczyć nawet do 4,0 zł.
            I płaciłem franka po 2,0 zł i bedę płacił i po 4,0 zł bo i tak mi
            lepiej wychodzi niż zolka. A dwa miechy temu Bank ze Szwajcarii
            ładnie obniżył oprocentowanie i mnie też spadło na racie
            I tak bym do tematu podchodził.

            Bo generalnie próbujesz siać panikę rodem z Gazety Wyborczej ;
            opisujemy rodzinę co to frank wzrósł i nie ma na raty, a nie piszemy
            że kupili nieruchomość 4,5 lat temu gdzy ceny były niziutkie.
            Taki był kiedyś artkół. I pamiętaj, jak przyyjdzie kryzys, je..bnie
            nasz wszystkich i ni ebedziesz wtedy myślał o tańszym mieszkaniu.
            Po prostu nikogo nie będzie stać.
            • mateusz572 Re: mylisz się mateuszu 26.04.09, 12:12
              Nie zrozumiałeś.Nie piszę o kursie franka.Piszę o lawinowym wzroście zadłużenia Polaków.
              Jeśli nie wierzysz to przeanalizuj wykresy:
              Piękna bańka
              Nie sieję paniki rodem z GW.
              Jeśli nie wierzysz to przeczytaj pierwszy post a szczególnie tekst linka w tym poście.;-))

              P.S. Czyżbyś budował domy ? ;-))
              • Gość: frogman Re: mylisz się mateuszu IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.09, 13:18
                jakbym tych Twoich wykresów nie analizował, to widzę że na
                wszystkich po 2008 zadłużenie drastycznie spada, w walucie to widze
                nawet jakiś przyrost ujemny (wykres pierwszy)
                zmiana miesięczna zadłużenia zlotowego od stycznia 2008 praktycznie
                takie samo
                zadłużenie w CHF spada, skorygowane o zmiany kursy walut spada.
                Więc o co Ci chodzi??
                Czy poziom jest wysoki??
                Według mnie nie jest, jeśli nie będzie tąpnięcia na rynku pracy,
                spoko każdy obsłuży.

                PS; nie buduję domów, co najwyżej swój własny i staram się być
                objektywny a nie siać głupią panikę

                Jeśli jeszcze nie kupiłeś swego własnego Mileś, takimi tekstami
                świata nie zmienisz.:-)
                Według mnie nie.
                • mateusz572 Re: mylisz się mateuszu 26.04.09, 14:56
                  Frogmanie!

                  Przeczytaj uważnie metodologię sporządzania wykresów.
                  Spada zadłużanie się Polaków,natomiast zadłużenie rośnie .Cytuję kluczowe zdanie w metodologii „Odejmując stany zadłużenia w kolejnych miesiącach otrzymamy przyrost (spadek) zadłużenia w danym miesiącu”. Co oznacza,że każdy słupek odpowiada nowym udzielonym kredytom ,a w przypadku drugiego wykresu także zmianie kursu franka. Polacy po prostu mniej się zadłużają z dwóch powodów: skurczyła się akcja kredytowa (crunch credit) to po pierwsze po drugie spada siła nabywcza społeczeństwa a wymagania stawiane przez banki rosną.
                  Tak więc zadłużenie Polaków jest bardzo wysokie w stosunku do siły nabywczej.


                  Co do „własnego”, to w nim od bardzo długiego okresu czasu już mieszkam.:-))
                  I nie są to bloki.:-))

                  Frogmanie!
                  Zakładając wątek nie miałem zamiaru zmieniać świata.Zrobiłem to jedynie po to aby przedstawić wahającym się swój (i nie tylko) punkt widzenia ( wątek „Kupić mieszkanie czy jeszcze poczekać”- ponad 100 wpisów, a także inne).;-))

                  Sam jestem ciekawy jak to będzie wyglądalo…. powiedzmy za rok.
                  • Gość: gosc Re: mylisz się mateuszu IP: 78.32.224.* 26.04.09, 22:56
                    Chyba nie masz co udowadniać frogmanowi swoich tez. Sam napisał że
                    buduje dom, ma też mieszkanie (pewnie na sprzedaż, teraz lub w
                    niedalekiej przyszłości), więc zależy mu na wzrostach cen i pewnie
                    nie dopuszcza myśli że jego, jak na razie wirtualne bogactwo, może
                    się skurczyć. A wzrostów cen w ostatnich latach nie można nazwać
                    inaczej, jak bańką. Mieszkania w Częstochowie podrożały 2x i więcej.
                    Ktoś kto pisze że u nas mieszkania nie podrożały tak bardzo jest
                    niestety niepoważny. Patrząc z perspektywy kilku miesiący, widać że
                    balonik nie eksploduje z hukiem, tylko powoli będzie z niego
                    schodzić powietrze.
                    • Gość: frogman Re: mylisz się mateuszu IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.09, 00:07
                      no z punktu widzenia małego podszczypywacza to masz pewnie Gościu
                      rację. Lepiej byc wirtualnie nawet bogatym, niż uszczywpliwym na
                      forum
                      Nie doczytałeś tylko kiedy ja to mieszkanie kupiłem, a uwierz że nie
                      siedzę i przeliczam co mi wzrosło co mi spadło. puki nie zamkne
                      pozycji nie interesuje mnie to.
                      dla mnie liczy się kasa na rękę a nie wirtualne słupki i
                      udowadnianie co jest co.

                      Mieszkania w czewie podrożały 2x na przestrzeni 5 lat i to nie była
                      banka tylko naturalne równanie do rzeczywistości światowej,
                      nie powiesz mi że normalną była sytuacja gdy można było kupic dwu -
                      trzypokojowe mieszkanie w cenie samochodu średniej klasy
                      A takiego zakupu dokonałem, a że teraz takie mieszkania kosztują 2
                      czy 2,5 raza wiecej to uważam że to jest normalne.
                      Mieszkanie musi byc droższe od samochodu
                      Niepoważni byli Ci co wtedy nie kupowali

                      Z perspektywy osoby budującej, uwierz kolego że jest to dzisiaj
                      sytuacja wymarzona
                      Nie musze się ścigać po materiały jak to wielu robiło w 2007,
                      robocizna jest do przełknięcia i na termin
                      Spokojnie moge planowac terminarz budowy i miłe jest jak to
                      budowlaniec dzwoni do Ciebie a nie ty marzysz by go złapać na pięć
                      minut.
                      Popytaj chłopaków na budowach jaki mają termnarz a zobaczysz
                      I to jest zasługa malejacej akcji kredytowej, mni eto jest na
                      rękę :-) nawet bardzo

                      W całym wywodzie z mateuszem chodziło o to że nie zgodziłem się że
                      akcja kredytowa cały czas rośnie.
                      I przyznał mi rację, nie zgadzając sie jedynie z poziomem zadłuzenia
                      Polaków.
                      Ale to już jest subiektywne
                      A wycieczki typu czy coś mam, czy coś chcę sprzedać są głupie
                      strasznie i nie na miejscu w takiej rozmowie.


                      • Gość: gość Re: mylisz się mateuszu IP: 78.32.224.* 27.04.09, 10:17
                        Nie miałem zamiaru być uszczypliwy, może tak to zabrzmiało. Chodziło
                        mi tylko o to że każdy kto ma coś na sprzedaż, chce za to otrzymać
                        jak najwięcej, zrozumiała sprawa. Ostatnimi czasy pojawiło się dużo
                        osób, które w obliczu spadków cen nieruchomości, zaklinają
                        rzeczywistość i krzyczą że nie sprzedadzą poniżej wartości. Jak
                        dobrze zauważyłeś interesują ich wirtualne słupki a nie stan
                        faktyczny. Ja uważam że mieszkania, w tej naszej mieścinie jak to
                        określiłeś, są jeszcze mocno przewartościowane. Według mnie normalne
                        jest to że cena m2 jest zbliżona do przeciętnego miesięcznego
                        wynagrodzenia w danym regionie. Jak to wygląda w Częstochowie, chyba
                        wszyscy wiemy, przeciętna pensja jest duuużo niższa niż 3500 zł.
                        Mieszkania nie będą się sprzedawać, jeśli taki stan rzeczy będzie
                        trwał nadal. Zwyczajnie ludzi nie będzie na to stać, tym bardziej po
                        zakręceniu kurka kredytowego. Z ciekawości przejrzałem oferty na
                        allegro, w ciągu kilku tygodni pojawiło się 100 nowych ofert. Baza
                        to jakieś 800 mieszkań, oczywiście pełno w niej mieszkań które są na
                        rynku dobre kilka lub kilkanaście miesięcy. Wnioski łatwo wyciągnąć,
                        albo cena jeszcze spadnie, albo te mieszkania będą sobie "wisieć".
                        Sprzedać pewnie uda się nielicznym szczęśliwcom.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka