senator Cz.Ryszka - Niedziela Klaps a prawa dziec

10.05.09, 09:55

W pełni poperam stanowisko senatora .

Pora już twardo przeciwstawić się tym oszołomom od " bezstresowego "
wychowania .

Nawet jak mają tytuły i profesorskie ,to głupców należy nazwać
głupcami a to co mówią głupotą .
    • Gość: gość w niedzielę Re: senator Cz.Ryszka - Niedziela Klaps a prawa IP: *.prenet.pl 10.05.09, 10:49
      angrusz nie mówili ci ,żebyś dał sobie spokój z tymi swoimi komentarzami.Po co
      ty się tak ciągle wysilasz.Daj spokój sobie i Ryszce.Ty ucz w szkole a nie w
      internecie a Ryszka niech pisze w Niedzieli.
      • Gość: angrusz1 Re: senator Cz.Ryszka - Niedziela Klaps a prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 13:10

        Do gościa :

        A czy muszę słuchać różnych ludzi ?
        Każdy niech działa na swój rachunek i nie zmusza i nie oczekuje , że
        ktoś będzie tak pod dyktando .
        Chyba , że uczeń w szkole .
        Tu nie ma demokracji .
        W szkole uczeń powinien słuchać poleceń nauczyciela .
        • Gość: sd Re: senator Cz.Ryszka - Niedziela Klaps a prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 13:49
          wstyd mi przyznac ale popieram twojego idola.
          • Gość: ja Re: senator Cz.Ryszka - Niedziela Klaps a prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 14:13
            ja pod tym względem go też popieram. aż wstyd normalnie.
    • Gość: jasiu... Uczeń i nauczyciel. IP: *.dip.t-dialin.net 10.05.09, 16:19
      Napisałeś, że "W szkole uczeń powinien słuchać poleceń nauczyciela". A jeśli
      nauczyciel jest nieprzygotowany do swojego zawodu, nudzi uczniów, nie umie do
      nich trafić, jest nauczycielem z przypadku, nie potrafi ani nauczyć, ani nawet
      przekonać ucznia, że coś, czego mógłby nauczyć uczniowi się kiedykolwiek w życiu
      przyda?

      Gdzie jest napisane, że nauczyciel ma prawo maltretować ucznia swoim brakiem
      umiejętności prowadzenia lekcji? Gdzie jest napisane, że uczeń musi znosić
      cierpienia, bo zamiast nauczyciela trafił mu się pracownik oświaty, który po
      prostu minął się z powołaniem? Nie każdy powinien uczyć dzieci, szczególnie,
      jeśli ta praca mu nie wychodzi. Pomijając wykształcenie, może taki nauczyciel
      lepiej sprawdziłby się np. na kasie w Realu? Może wówczas byłby z niego lepszy
      pożytek?

      Cóż z tego, że nauczyciel ma jakąś tam, bliżej nieokreśloną wiedzę, skoro nie ma
      sposobu, by tą wiedzą się z uczniem podzielić? Cóż z tego, że sam się ileś tam
      lat uczył, jeśli zamiast nauczyć innych po prostu zniechęca ich do nauki?

      Z lat uczniowskich wyrosłem już dawno, może dlatego łatwiej mi sformułować tezę,
      że w większości wypadków za brak zainteresowania u ucznia przedmiotem odpowiada
      właśnie nauczyciel, który po prostu nie umie prowadzić lekcji, nie posiada
      powołania, nie ma talentu pedagogicznego.

      Jak wytłumaczyć, że nawet w słabych szkołach trafiają się nauczyciele, którzy
      nie boją się kosza na głowie, którzy potrafią (na miarę zdolności uczniów) coś
      tam w uczniowskie głowy wcisnąć?

      Grono pedagogiczne - straszne dwa wyrazy, będące w niektórych przypadkach
      synonimem nauczycielskiej mafii, organizacji osób, które w szkolnictwie znalazły
      się przypadkiem (na medycynę, czy nawet na politechnikę punktów by nie
      starczyło) i teraz znalazły sobie metodę na życie poprzez uczestnictwo w
      edukacji młodych. Jakże rzadko do oświaty trafiają ludzie naprawdę wartościowi,
      z charyzmą, potrafiący trafić do każdego młodego człowieka.

      A żeby ci Angrusz jeszcze "po linii" wytłumaczyć, to ci powiem, że prymitywny
      wiejski proboszcz nie dorównuje osobowości ojca Knabita, czy Macieja Zięby.
      Wśród księży znajdziesz takich, którzy stają się dla wielu wyjątkowymi
      autorytetami, ale i takich, którzy swoją postawą, mową, zachowaniem, wyrzucają
      ludzi z kościołów. Z nauczycielami jest identycznie. Nie każdy ma ten dar od
      Boga, by młodych ludzi wychowywać.

      A co do p. Ryszki - no cóż, ja bym to napisał inaczej. Zawsze będą w stosunku do
      dzieci jakieś kary. Problem w tym, że najczęściej osoby zabraniające zwyczajnego
      klapsa, czy "przepędzenia ścierką" będą stosowały inne, bardziej wymyślne
      metody, by swoje pociechy wychować. A że metody te w prostej linii opierają się
      o wywoływanie w dziecku stressu, że jest to bardzo często psychiczny szantaż, a
      nawet uczuciowe bestialstwo ze strony oświeconych rodziców, to bezstresowe
      wychowanie najczęściej kończy się wychowaniem małego nerwicowca, czy
      zakompleksieńca. Tak właśnie bywa, jeśli coś naturalnego chce się zastąpić
      nowinkami, nietypowymi metodami włamać się w psychikę dziecka, namącić w niej, a
      później nie pomóc, gdy ofiara takich pedagogicznych eksperymentów zostaje sama
      ze swoimi wielkimi problemami. Mam uraz na punkcie pedagogów, może, ale uważam,
      że zbyt mało jest osób w tym zawodzie, które nadają się do pełnienia tej jakże
      poważnej roli. Słabo opłacani, często pełni własnych obaw i kompleksów starają
      się wychować społeczeństwo, choć przypominają docenta Wolańskiego z filmu "Kogel
      mogel". On był docentem, pedagogiem, Kasia wyszła za mąż i studiów (jak
      pamiętacie) nie skończyła. Szkoda, że ten film taki życiowy, jakże często tacy
      Wolańscy uczyli nas, a teraz "uczą" nasze dzieci, czy wnuki. No ale jak się
      komuś trafia "lepsza fucha", to czy powinien się poświęcać dla idei?
      • Gość: GOŚĆ Re: Uczeń i nauczyciel. IP: *.prenet.pl 10.05.09, 17:20
        Przeczytałem artykuł , dobry i rzeczowy.Popieram także.
    • Gość: typhon Re: senator Cz.Ryszka - Niedziela Klaps a prawa IP: 83.16.102.* 10.05.09, 18:24
      ciekawe
Pełna wersja