leniwy.ogrodnik
26.06.09, 03:03
Tytułem wstępu: nieczęsto zdarza mi się komentować artykuły i brać udział w dyskusjach pod nimi. Głównie dlatego, iż uważam, że to po prostu kopanie się z koniem. Tym razem jednak postanowiłem założyc konto dla tego celu i z tego konta będę od czasu do czasu korzystał. Za pewne głównie po to, by zwracać uwagę na nierzetelność. Tym razem przytyk będzie pod Pana adresem, Panie Tomaszu. Czytuję Pańskie artykuły i po zapoznaniu się z pewną ich ilością, nabrałem przekonania, iż stara się Pan zajmować stanowisko eksperta od urbanistyki, ze szczególnym naciskiem na komunikację. Zdarza się Panu również zapuszczać na pole technologii w robotach drogowych - tak jak w powyższym wypadku. Nie znam Pańskiego wykształcenia, ani też faktycznego stanu wiedzy, acz uważam, że komentowany przeze mnie artykuł jest nierzetelny. Zarzuty pozwolę sobie przedstawić poniżej.
Po pierwsze: sugeruje Pan na początku tekstu, że nawierzchnia wymieniana jest za pieniądze publiczne, podczas gdy mamy tutaj do czynienia z naprawą gwarancyjną. To się zdarza. MZD nie dołoży do tejże naprawy ani złotówki. To jest wprowadzanie czytelnika w błąd. Sugeruje Pan marnotrawstwo publicznych pieniędzy, podczas gdy ono nie zachodzi. Można nawet stwierdzić, iż MZD stara się zadbać, by te pieniądze zmarnowane nie zostały. Zostały stwierdzone wady - jest wykonywana naprawa na koszt WYKONAWCY.
Po drugie: stawia Pan pod znakiem zapytania równość nawierzchni po zakończeniu w/w naprawy, twierdząc że "różnie to bywa". Celem unaocznienia obaw podaje Pan przykład ulicy Obr. Westerplatte. Jako próbujący uchodzić za znawcę tematyki drogowej powinien Pan rozróżniać technologię obydwu napraw. Tutaj pojawia się dylemat: rozróżnia Pan te kwestie, czy też nie. Jeśli nie, to nierzetelność polega na tym, iż nie przygotował się Pan do napisania artykułu i zabera głos nie posiadając wystarczającej wiedzy w temacie. Jeśli tak, to można Panu zarzucić celową manipulację czytelnikiem. Gwoli wyjaśnienia: pęknięcia nawierzchni na Obr. Westerplatte naprawiano poprzez tzw. "powierzchniowe utrwalenie" - w uproszczeniu: technologię zakładającą natryskiwanie asfaltu w postaci ciekłej, a następnie zasypywanie go grysem o małym uziarnieniu i zagęszczanie tegoż walcem. Przy czym nie wykonuje się tutaj żadnych zabiegów poza oczyszczeniem nawierzchni przed natryskiwaniem asfaltu. Właśnie do naprawy niewielkich uszkodzeń tą technologię wymyślono. Fakt - równość nawierzchni nie jest już taka sama po naprawie, jak była przed nią. Na Batalionów Chłopskich jest tymczasem wymieniana cała warstwa ścieralna. Została ona sfrezowana i wykonana zostanie od nowa. Oznacza to, że równość będzie badana zgodnie z tą samą normą, na podstawie której dokonywany był odbiór za pierwszym razem. Innymi słowy - zupełnie bezzasadne jest porównywanie tej naprawy z powierzchniowym utrwaleniem. To jakby zestawiać ze sobą efekty polerowania samochodu i kompletnej naprawy blacharskiej.
Dlaczego ja to wszystko piszę? Dlatego, że wprowadza Pan czytelników w błąd. Celowo czy też nie - nie sposób orzec. Faktem jest, że dopuszcza się Pan nierzetelności, która - z przykrością muszę stwierdzić - staje się cechą charakterystyczną współczesnego dziennikarstwa. Stara się Pan oceniać pracę innych, przy czym sam nie wykonuje należycie swojej nie zgłębiając tematu lub też celowo omijając jego sedno.
Jakże więc było w tym przypadku:
a) napisał Pan artykuł nie przygotowując się należycie do tego?
b) celowo przemilczał Pan kwestie finansowania omawianego remontu oraz porównał Pan go z zupełnie nieprzystającym przypadkiem, żeby zasugerować czytelnikom, że remonty wykonywane są niegospodarnie i niezgodnie ze sztuką budowlaną?