co sądzicie o porodówce na Dekerta?

10.07.06, 22:45
We wrześniu mam termin porodu. Cały czas się zastanawiam, czy urodzić w
Gorzowie. Słyszałam sprzeczne opinie na temat porodówki na Dekerta i mam
obawy, czy tam rodzić. A może wybrać Skwierzynę?
pozdrawiam
    • Gość: alicja Re: co sądzicie o porodówce na Dekerta? IP: *.gorzow.mm.pl 11.07.06, 08:00
      Zdecydowanie polecam Tobie Skwierzynę.Powodzenia
      • Gość: ania Re: co sądzicie o porodówce na Dekerta? IP: *.gorzow.mm.pl 14.01.07, 08:50
        Polecam Barlinek.
    • Gość: gotka Re: co sądzicie o porodówce na Dekerta? IP: *.gorzow.mm.pl 01.08.06, 19:23
    • Gość: gotka Re: co sądzicie o porodówce na Dekerta? IP: *.gorzow.mm.pl 01.08.06, 19:25
      Na dekerta jest strasznie!!!!!!!!!!!!
      Polecam Barlinek.:). Ja tam rodziłam, moja koleżanka z bloku również... a w
      sierpniu bedzie rodzić nastepna moja koleżanka również tam. :)
      Powodzenia
      • Gość: lolu Re: co sądzicie o porodówce na Dekerta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.07, 16:19
        barlinek!!!!??????broń boże!!!!!!nigdy ja jestem z barlinka kobieto o czym ty
        piszesz RODZIĆ TYLKO NA DEKERTA MYŚLALAŚ O DZIECKU??TAM NIE MA PODSTAWOWEGO
        SPRZĘTU DLA NOWORODKA
    • Gość: lolu Re: co sądzicie o porodówce na Dekerta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.07, 16:15
      nie słuchaj głupich opinii ja rodziłam na dekerta było ok wszyscy teraz
      wymyślają bzdury niech każda pacjętka popatrzy na siebie one też nie są
      aniołami pielęgniarki to też ludzie kto pracuje w świątek i piątek za takie
      pieniądze zostały tylko te które tą pracę lubią nic sie nie bój noworodkowe są
      fajne moje maleństwo było na ojomie noworodkowym to tam są najfainiejsze
      pielęgniarki i jest sprzęt to jest najważniejsze dziękuję tym pielęgniarkom za
      ich prace ja bym tego nie robiła za nic w świecie życze powodzenia i jak rodzić
      to na dekerta pa
      • Gość: MAMA Re: co sądzicie o porodówce na Dekerta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.07, 16:31
        JESTEM MAMĄ OD KILKU DNI RODZIŁAM MOJE DZIECIĄTKO W GORZOWIE NA DEKERTA BYLISMY
        TAM KILKA DNI WSZYSTKO OK LUDZIE CZEGO WY SIE CZEPIACIE TEGO ODDZIAŁU PRZEZ
        TEGO ORDYNATORA CIERPI TEŻ ODDZIAŁ NOWORODKOWY JA NIE PODZIELAM TYCH
        KRZYWDZĄCYCH OPINII NOWORODKI SUPER ODDZIAŁ PIELĘGNIARKI SUPER KOBITKI SZCZEG
        NA OJOMIE NOWORODKOWYM!!!!!!!!!!!!!!!DZIĘKI ZA WSZYSTKO POWODZENIA W DALSZEJ
        PRACY
    • mamaadasia5 Re: co sądzicie o porodówce na Dekerta? 15.01.07, 00:25
      witam, pytanie dotyczyło porodówki, a nie oddz noworodkowego, który potwierdzam
      jest w porządku. Ja ze swojej stronymogę dodać, że nigdy w życiu bym już nie
      poszła tam rodzić. oczywiście w trakcie porodu wszyscy są mili i intencje mają
      zacne, ale 17 godzin porodu tzn bólu i cierpienia to troszkę za dużo. 16 godz z
      rozwarciem na max na 4 cm i cholernymi skórczami co 3 min przez tyle godz to
      cos potwornego. Polityka jest taka by za wszelką cenę kobieta urodziła
      naturalnie. wiele można by pisać, ale juz póżno. polecam Szwed na granicy, za
      darmo znieczulenie, cesarka, ordynator Polak. a tu jak w rzeżni.

      Jak zwierzę cierpi, gdy ranne to wszystkim go żal, a tu tak straszny ból nikogo
      nie wzrusza. nikogo. trzeba w bólach rodzić bo inaczej nie będzie sie kochać.
      Pozdrawiam
      ps. zapomniałam dodać, że zarazili mnie jakąś bakterią, rana zaczęła ropieć,
      ale dopiero kiedy miałam wychodzić w końcu przejęli się , oczyścili ranę i dali
      antybiotyk. Wcześniej kilkukrotnie mówiłam, że strasznie boli i ze nie mogę
      chodzić, na co odpowiadano, że ma boleć.....dziękuję
      nigdy więcej na Dekerta

      Pa pa
    • Gość: Elektra Re: co sądzicie o porodówce na Dekerta? IP: *.gorzow.mm.pl 17.01.07, 00:18
      Leżałam miesiąc czasu na patologii ciąży w szpitalu na Dekerta,urodziłam 9 dni
      po terminie.W tym czasie naoglądałam sie i nasłuchałam mnóstwa rzeczy.To był
      najgorszy okres w życiu...Jeśli ktoś mnie się spyta o najgorszy dzień w życiu-to
      odpowiem,że był to dzień porodu.Miałam skurcze juz od 1 w nocy,a dopiero ok.9
      rano zabrali mnie na porodówke,bo wszyscy czekali na obchód ordynatora
      Dębniaka.Ten kazał mi czekać jeszcze na badanie w gabinecie.Urodziłabym na
      fotelu podczas badania,gdzie miałam już 8 cm rozwarcia.Wody odeszły mi w pokoju
      w obecności koleżanki,która,jedząc śniadanie, mało co nie zwymiotowała na ten
      widok...Trudno było doprosić się o jakąkolwiek wkładkę,bo wszystkie położne
      zaaferowane były obchodem docenta.Rodzić musiałam w swojej nocnej koszuli,bo
      szpitalnych niestety nie przywieźli z pralni..Na porodówce straciłam
      przytomnośc,byłam granicznie wyczerpana,musieli zastosować kleszcze,bo groziło
      zamartwicą wewnątrzmaciczną i urodziłabym martwe dziecko.Swoją
      drogą-docent,który robił tydzień wcześniej usg -twierdził,że dziecko będzie
      bardzo małe ,miało mieć nie więcej niż 2,5 kilo-urodził się 3,5 kilogramowy
      bobas.Nie dałabym rady sama urodzić,bo jak mi powiedział potem lekarz-nie miałam
      ku temu warunków...Można powiedzieć,że miałam pecha...Do tej pory mam
      koszmary,nie chcę mieć więcej dzieci.Wskutek tego co przeżyłam poród kojarzy mi
      sie tylko i wyłącznie z okrutnym cierpieniem.
Pełna wersja