Gość: Witchs84
IP: *.tktelekom.pl
30.08.10, 16:17
Czasami się zastanawiam cz warto było studiować. Czy macie może tak jak ja?
Już tłumaczę dlaczego.
Poszłam na studia, żeby później było łatwiej z pracą, a jak jest? Odkąd
znalazł się ktoś na moje miejsce (do pracy kiedy jeszcze pracowałam) w sumie
to już 3 miesiąc odkąd szukam - nie byłam na normalnej rozmowie.
Pracy szukam poprzez znajomych, rodzinę - może ktoś coś słyszał, internet,
lokalne media. Jakie efekty? Żadne. Od rozmowy do rozmowy.
Wstaję odpalam internet i od razu hasło: praca Ciechanów. Wyskakuje
kilkanaście ofert- oooo praca biurowa - coś dla mnie dzwonię od razu umawiam
się na rozmowę, pan w słuchawce mnie przekonuje, że to typowa praca w biurze.
Humor mi się poprawia może wreszcie to jest to. Lecę a tu tele - dzwonienie.
Praca na słuchawce na której się już kiedyś ostro przejechałam, żadnej umowy,
konkretnie o stawkach nie chcę rozmawiać. I tyle szczerze mówiąc się nacieszyłam.
Nie mija kilka dni znów pracownik biurowy - i koło się toczy. Oglądam inne
ogłoszenia jak nie pracownik biurowy to może do jakiegoś sklepu by się
zahaczyć. Przejdę się po deptaku może gdzieś jakieś ogłoszenia. Tak są, w
sklepie całodobowym przed którym sterczy mnóstwo ludzi z % we krwi. I zoonk
kolejny.
A może tak przedstawiciel handlowy? Ale teraz nasuwa się pytanie - przecież ja
nie mam siły przekonywania. Droczę się ze sobą czemu ja się tego boję, a może
warto spróbować. Żadnej wiary w siebie.
Tak się teraz zastanawiam czy warto było studiować, jeśli i tak nie mogę
znaleźć pracy, może trzeba było iść do zawodówki na fryzjera otworzyć sobie
jakiś swój salon i teraz być panią własnego biznesu.
A może tu coś otworzyć w naszym Ciechanówku. No, ale co? Co będzie dobre co
przejdzie i znajdzie rynek zbytu?
Już powoli mnie ten temat denerwuje i tak się zastanawiam czy wszystko ze
mną ok? Choć chodząc po rozmowach nie jestem sama jest nas ok na jedne
rozmowie po 10-15 osób to czyli nie ja sama szukam pracy.
Jakie macie zdanie nt. pracy w naszym mieście, jak Wam było w czasie
kiedy byliście bezrobotni. Może nie jestem sama? A wiem, że jest nas wielu.