Gość: Salvador
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.08.11, 22:16
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta cud się wydarzył nie lada. Imć Radny Sobotko Artur złożył wniosek o włączenie pod obrady głosowania nad stanowiskiem Rady potępiającym brzydki Zarząd Powiatu. Tyle że radni treści tego stanowiska nawet nie powąchali. Później okazało się, że wniosek ów wpłynął na łono Urzędu już dzień wcześniej a podpisali go radni PO w sile przeogromnej szabel ośmiu, o czym radny nie raczył wspomnieć. Wniosek ów nie był jednak opatrzony nawet pieczęcią oficjalną wpływu do Biura Rady. Godziny obrad wlekły się jak flaki z olejem, a radni nadal nie otrzymawszy treści „swojego” stanowiska, drżeli z niepewności niczym galarety. Aż wreszcie przyszło do głosowania. Radny Sobotko dziarskim krokiem wyszedł do mikrofonu i triumfalnie, niczym kapłan faraonów dawnego Egiptu objawił ludowi treść nieprzeniknioną. Przy czym zdawało się, jakby tekst widział i czytał po raz pierwszy. Radni oniemieli, pytali dlaczego tejże treści nie otrzymali? Przewodniczący odpowiedział, iż czasu zabrakło i mocy przerobowych. Po stanowczych protestach czepiających się Bóg wie o co zrzędliwych radnych pauzę zarządzono i okazało się, że wystarczyło 10 (słownie: dziesięć) minut, by stał się cud niewyjaśniony. Każdemu radnemu tekst objawił się na stole! Niemożliwość i niemoc piekielna, która machinę urzędową wcześniej opętała, została przełamana w niewytłumaczalny, nadprzyrodzony sposób. Rada Strażników Wielkiej Tajemnicy, przy pomocy Boskiej interwencji ujawniła swój największy sekret. Gdy stanowisko owo stanęło w blasku sierpniowych promieni słońca, radni przestali dziwić się zachowaniu Rady Strażników Wielkiej Tajemnicy. Rzeczywiście mieli się oni czego wstydzić i co ukrywać do ostatniej chwili. Taki gniot nie dziwiłby może gdyby wyszedł spod pióra paru żuli spod piwnej budki, ale niegodny jest światłych umysłów najliczniejszej, najmądrzejszej i najjaśniej nam panującej Rady Strażników Wielkiej Tajemnicy.
Radzie Strażników Wielkiej Tajemnicy zadedykować pozostaje słowa niejakiego Isaaca Newtona, który już trzysta lat temu z górką rzekł: „Actioni contrariam semper et aequalem esse reactionem; sive corporum duorum actiones in se mutuo semper esse aequales et in partes contrarias dirigi”. Wiem, że Jaśnie Oświeceni władają wszelakimi językami ludów Wschodu, Zachodu jakoż i dzikich plemion Południa, jednak na potrzeby gawiedzi wszelkiej tekst niniejszy czytającej przetłumaczę: „względem każdego działania istnieje przeciwdziałanie zwrócone przeciwnie i równe, to jest wzajemne działania dwóch ciał są zawsze równe i zwrócone przeciwnie”. Zaiste szkoda, albowiem brzydka to była zabawa, a niegodna jaka! Do tego zupełnie bezużyteczna i bezcelowa. Ale wzburzenie nie lada spowodowawszy, może kiedy i efekt motyla wywołać.