Gość: Zniesmaczona
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.08.12, 14:58
Koleżanka poleciła mi salon na Małgorzackiej. Poszłam spokojna bo zachwalała i sama mówiła że obcina się tam od kilku lat. Tylko czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć taki oto proceder :
jeśli nie jestem koleżanką, którejś z fryzjerek i nie jestem stałą bywalczynią a jestem w salonie po raz pierwszy to dlaczego wtedy zajmuje się mną praktykantka( szczupła młoda blondyna) a nie fryzjerka do której się zapisuję ?? Czy to nie powinno być na odwrót. Skoro płacę już nie małe pieniądze bo 50 zł za strzyżenie z modelowaniem to trochę sporo, to czy na pierwszy raz nie powinni się postarać żebym była zadowolona i jeszcze tu wróciła??
Na dodatek to dziewczę było tak okropnie nieprzyjemne- mina napuszona, zero uśmiechu, nie wydusiła z siebie nawet słowa, miałam wrażenie że z tej złości zaraz zrobi krzywdę moim włosom i się nie pomyliłam- Jak ktoś taki może pracować pomiędzy ludźmi?? Ona chyba siedziała tam za karę.
Po umyciu włosów podeszła do mnie któraś z tych niby "zawodowych" fryzjerek, blondynka-nie znam imienia i miała za zadanie TYLKO ścieniować mi włosy, ale chyba to zadanie ją przerosło. Włosy mam krzywe i poszarpane, zupełnie mi się nie układają. Po tym obszarpaniu moich zdrowych włosów oddała mnie znowu pospiesznie w ręce "praktykantki- przyjemniaczki" ta suszyła mi włosy znowu bez żadnego słowa, po czym zaczęła je prostować- sama tego chciałam i dopiero gdy wyprostowała mi 3/4 włosów podeszła fryzjerka i zwróciła jej uwagę że prostuje bez żadnego preparatu- garstkę włosów, która jeszcze nie została wyprostowana więc psiknęła czymś i na tym skończyła stylizację. Na koniec fryzjerka zapytała się czy psiuknąć lakierem- matko boska opadły mi ręce- nie dość że nie użyła nic żeby prostowanie się trzymało to jeszcze się pyta czy chcę lakieru... Odparłam, że to chyba logiczne, że chcę- psiuknęła mi w czubek głowy z odległości 5 cm i miałam sklejony plac na głowie. 5 min po wyjściu z salonu włosy sterczały mi każdy w inną stronę i wchodziły mi na twarz- brak było jakiegokolwiek ułożenia fryzury. Wróciłam się i pokazałam Paniom jak wyglądam- stwierdziły że to wina moich włosów. Odparłam im, że jeśli nie mają pojęcia o strzyżeniu to niech narazie nie biorą za to pieniędzy dopóki się nie nauczą. A praktykantki niech się uczą na perukach do jasnej cholery a nie na czyiś włosach !!!
Nie wiem czy kiedykolwiek znajdę w tym mieście fryzjera który obetnie mnie jak należy... i potraktuje jak należy ......