Gość: Rozwodnik
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.10.12, 17:16
Opowiem wam o romansie mojej żony. Jakiś rok temu kręcił się koło niej taki przylizany frajerzyna, literat czy coś, gołodupiec w każdym razie. Moja żona zawsze miała skłonności romantyczne, oszalała na punkcie tego człowieka, zabrała go na wakacje do jakiegoś afrykańskiego kraju, nazwy nie pamiętam a z resztą tam ciągle powstają jakieś nowe kraje. I wyobrażcie sobie już pierwszego dnia pobytu spotkała ich niemiła przygoda. W hotelu ktoś włamał sie do ich pokoju i ukradł im wszystkie rzeczy oprócz: szczoteczek do zębów i aparatu fotograficznego. Aż byłem zaskoczony że aparatu nie zabrali. Ale zakochana para nie wiedziała w tym nic dziwnego. Moja żona miała karty kredytowe więc kupili nowe ubrania, miło spędzali czas, jeżdzili na Safari, robili zdjęcia o zachodzie słońca, patrzyli na siebie zakochanym wzrokiem. Postanowili, że po powrocie do Polski zamieszkają razem, moja żona wystąpi o rozwód i potem sie pobiorą. Powrócili opaleni, szczęśliwi i jeszcze bardziej zakochani. Dopiero po jakimś czasie moja żona przypomniała sobie że niewywołała filmu z tej bajkowej wycieczki, okazało się że jest tam kilka zdjęć które nie oni robili tylko trzej miejscowi murzyni którzy włamali się do nich pierwszego dnia. Na tych zdjęciach ci murzyni wsadzali sobie ich szczoteczki do zębów w dupę a oni potem przez cały miesiąc tymi szczoteczkami myli zęby. Niestety ich miłość nieprzetrwała tej próby. Moja żona nadal kochała tego człowieka ale nie mogła sie przemóc żeby go pocałować. Cały czas miała przed oczami tych trzech murzynów z jego szczoteczką do zębów w dupie.