antygona3
17.09.13, 09:18
Wczoraj miałam wyznaczoną wizytę w poradni rehabilitacyjnej, na którą czekałam kilka tygodni. Zwolniłam się kilka godzin z pracy, musiałam dojechać do Ciechanowa, a dr Szewczyk nie raczył się zjawić. Nawet nie zadzwonił do poradni, żeby poinformować o swojej nieobecności. Podobna sytuacja miała miejsce w poprzedni poniedziałek, a z tego, co słyszałam od innych pacjentów, ów lekarz "słynie" z takich właśnie zachowań. Wprawdzie właściciel przychodni przeprosił pacjentów oraz zorganizował przyjęcia w dwa kolejne dni u innych lekarzy, ale to nie załatwia sprawy. 42 osoby straciły swój czas, bezprzedmiotowo czekając na dużo wcześniej umówioną wizytę! Jakie straty ponieśli i kto im je zrekompensuje? I kolejne pytanie. Czy takie zachowanie licuje z etyką lekarską? Czy pacjent może mieć pewność, że lekarz, który tak go zlekceważył, będzie na prawdę dobrze leczył?