antygona3
08.11.13, 11:49
W tej aptece panuje dziwny zwyczaj, że klienci chcący skorzystać z rabatu muszą podać swoje dane osobowe (imię, nazwisko, adres). Nie byłoby może w tym nic złego, gdyby (zgodnie z prawem) byli oni informowani o celu zbierania tych danych, zgodę na ich przetwarzanie w tym określonym celu oraz o prawie do wglądu do swoich danych i ich poprawy oraz usunięcia z bazy danych. Niestety, klient takich informacji nie uzyskuje.
Z tego, co mi wiadomo, aptekę prowadzi związek wyznaniowy, a więc czy dane osobowe klientów nie zostaną przez ów związek wykorzystane w sposób, którego klienci sobie nie życzą?
I jeszcze jedno. Owe "rabaty" to często fikcja. Zdarzyło mi się już, że lek z rabatem w tej aptece był droższy, niż w innej bez rabatu. A poza tym czy ów rabat nie jest formą zapłaty za dane osobowe? A coś takiego jest prawem zabronione