Gość: lechu
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.08.08, 13:54
Nie można z bandytami rozmawiać językiem salonu
- Przemówienie Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi było znakomite.
Powiedział to, co trzeba było powiedzieć. Nie można z bandytami
rozmawiać językiem salonu. W poważnej prasie rosyjskiej pobrzmiewają
głosy, że najbardziej racjonalnym rozwiązaniem byłby rozbiór Polski
przez Niemcy i Rosję - mówi w wywiadzie dla "Newsweeka" profesor
Paweł Wieczorkiewicz, sowietolog.
Wieczorkiewicz w bardzo ostrych słowach podsumowuje ostatnie
wydarzenia w Gruzji. Jego zdaniem całkiem uprawnione jest porównanie
Władimira Putina do Adolfa Hitlera. - Ten system jest dzieckiem KGB,
czyli organizacji równie zbrodniczej jak gestapo. To system
ludobójczy. Wystarczy przypomnieć, co się działo w Czeczenii.
Zamachy w teatrze na Dubrowce, czy w Budionnowsku były przygotowane
przez rosyjskie służby. Wiemy to dzięki Litwinience. Nie mamy
powodu, by mu nie wierzyć. W końcu za ujawnienie tej wiedzy
przypłacił życiem. Nawet Trzecia Rzesza nie posuwała się do masowego
zabijania własnych obywateli dla celów politycznych - uważa
Wieczorkiewicz.
- Zwierzęta w cyrku można tresować, dopóki nie skosztują ludzkiego
mięsa. Z Rosją jest podobnie. Skosztowała w Gruzji krwi i łatwego,
szybkiego zwycięstwa. To oznacza, że ani w Warszawie, ani w
Budapeszcie, ani nawet w Berlinie nikt nie powinien spać spokojnie -
mówi Wieczorkiewicz. - O mały włos za wiedzą Niemiec, Włoch i w
pewnej mierze Francji, Putin nie zająłby całej Gruzji. Zadecydowała
postawa Stanów Zjednoczonych, a także Polski.
Jak w takim razie należy się wobec Rosji zachowywać? - Wbrew baranim
głosom niektórych naszych polityków nie powinniśmy się trzymać
wyłącznie Unii, bo nie jest ona w stanie podjąć żadnej politycznej
decyzji - odpowiada Wieczorkiewicz. - Działalność Sarkozy'ego była
samowolna. Widać gołym okiem, że został zawarty tajny pakt rosyjsko-
niemiecki. Prorosyjska wypowiedź wiceministra spraw zagranicznych
Niemiec była tego dowodem.
- Mamy dwa wyjścia. Albo się będziemy przeciwstawiać rosyjskiej
dominacji w szeroko rozumianym naszym rejonie geograficznym, albo
skończymy jak Białoruś - podsumowuje Paweł Wieczorkiewicz.