ania2261
03.11.08, 20:47
Wczoraj pod sklepem Carrefourem siedział rudy jamnik z obroża i smyczą
przywiązaną do stojaka na rowery z tym że ta smycz była urwana. Nie wyglądał
jakby na kogoś czekał bo trząsł się z zimna i patrzył na wszystkich
wystraszonym wzrokiem.Wróciłam do sklepu i zapytałam ochroniarza czy nie wie
jak długo ten pies siedzi pod sklepem a on stwierdził że pewnie czeka na
właściciela który robi zakupy.Podeszłam do pań w dziale obsługi i poprosiłam
żeby przez mikrofon podały komunikat że pod sklepem czeka na kogoś zmarznięty
jamnik.Z łaską w głosie komunikat podano.Jak wyszłam ze sklepu zadzwoniłam z
ta samą prośbą do radia ciechanowskiego i znów usłyszałam że pewnie właściciel
robi zakupy.Nie dało mi to spokoju i poprosiłam znajomą mieszkająca na
przeciwko sklepu żeby obserwowała jak się dalej potoczą losy psiaka.Wiem że
siedział tam ponad 4 godziny aż w końcu jacyś ludzie zabrali go w samochód i
odjechali.
I tu mam prośbę.Czy ci państwo którzy go wzięli mogą mnie poinformować dokąd
trafił.Martwię się po prostu o niego.Mam nadzieję że nic złego mu się nie
stało.Nie mogłam go zabrać ze sobą bo sama mam 2 duże psy.
I jeszcze komunikat do właściciela.Jeśli go tam celowo zostawiłeś to życzę ci
żebyś zdechł z głodu.