pierwszy.obywatel
02.09.09, 20:36
dzieci z piaskownicy ?
www.rp.pl/artykul/355528.html
Ale jak wielka partia może dokonywać takich zwrotów? I jak to przyjmują
działacze?
Działacze Platformy są zachwyceni. Zwłaszcza ci ze starego KLD, którzy
rozstali się już z marzeniami o sławie i potędze. Patrzą, jak Tusk
kluczykiem nakręcił mały i zużyty samochodzik, a ten gna, jakby mu kto
silniczek atomowy wsadził. Patrzą i oczom własnym ciągle nie wierzą.
I nikt wśród tylu tysięcy działaczy się nie zastanawia, czy to ma jakiś
większy sens? Przecież oni szli do polityki, do Platformy, żeby zmieniać
Polskę.
Jedynym, kto czasem okazuje zwątpienie, jest sam Tusk. To on od czasu do
czasu wyrywa się z jakimś reformatorskim albo rewolucyjnym planem.
Z którego trzy dni później się wycofuje.
Ale chyłkiem. Nawet najbardziej oportunistyczny władca jest przecież nękany
przez pragnienie zostawienia po sobie czegoś ważnego. Jednak platformowy
lud tej powracającej tęsknoty premiera nie rozumie. Patrzą z absolutnym
uwielbieniem na ten nakręcony samochodzik i nie rozumieją, dlaczego sam
„Wielki Nakrętniczy” wątpi od czasu do czasu. Po dziwnej historii z ustawą
o mediach platformersi cichaczem pytają się z obawą nawzajem: „Jaki kaprys
przyjdzie mu jeszcze do głowy? Czy on nie zepsuje naszego pędzącego
samochodziku?”. Są małoduszni, ale przywódca nie nauczył ich cnoty
podejmowania ryzyka.