Po odwiedzinach w Malborku

22.08.08, 07:45
Pare tygodniu temu postanowilem odwiedzic po latach Malbork i poraz
pierwszy pokazac go corce.
Trzy i pol godziny jazdy w jedna strone po kiepskich drogach mialo
nam zrekompensowac odwiedzenie jednej z najwiekszych atrakcji
turystycznych w Polsce.
Dojezdzamy do Malborka, parkujemy placu, ktory nie wiadomo dlaczego
nazywa sie parkingiem. Mila obsluga parkingu informuje nas, ze
niestety muzeum zamkowe jest zamkniete bo jest poniedzialek, ale sam
zamek mozemy obejzec. Bylismy podlamani, corka szykowala sie na
muzeum bursztynow, ale do konca nie wierzylismy parkingowym, no bo
jak to? Jedna z najwiekszych atrakcji turystycznych w Polsce
zamknieta w szczycie sezonu? Nie moglismy uwierzyc. Opuscilismy
parking i jak to po podrozy chcielismy odwiedzic toalete. Zaraz za
parkingiem stoi oblesny baraczek wygladajacy jak szalet publiczny za
wczesnego Gomulki. Obsluga tragiczna- parka kompletnych chamow i
prymitywow, on i ona wpychajaca ludzi na sile to toalet za 2 zl od
lebka. nawet nakrzyczeli nie wiadomo czemu na moja corke. Obok
turysci siedza w rownie oblesnych ogrodkach i zajmuja sie
konsumpcja.
Doszlismy do kas, odstaliemy swoje pol godziny. Zaplacilismy po 5 zl
od osoby za przewodnika. Gdyby muzeum bylo otwarte zaplacilibysmy
30zl od osoby!!!! Czy w Malborku umieja liczyc ile traca pieniedzy
zamykajac w sezonie muzeum w poniedzialek, a turystow chetnych do
odwiedzin muzeum byly setki.
Nie rozumiem tego. Przeciez i tak przewodnik oprowadza turystow,
czemu przy takich oplatach nie otwierac muzeum we wszystkich dniach
tygodnia - szczegolnie w sezonie. Poza sezonem to mozna zamknac i 3
dni w tygodniu. Jakos zamki krolewskie w Warszawie i Krakowie sa
otwarte przez 7 dni w tygodniu. Czemu nie mozna tego zrobic w
Malborku?
Sam zamek jest wspanialy, ale otoczenie przynosi wstyd miastu.
Pełna wersja