edytast
06.01.04, 14:13
Moja pięcioletnia córcia ma duży problem z porannym wstawaniem. Nie było tak
zawsze. Jako niemowlę chętnie wstawała rano, gdy zawoziłam ją do babci
(pracowałam). Potem gdy miała trzy latka zaszłam w ciążę i mała była ze mną w
domu. Nie przeszkadzało mi to, że sobie dłużej pospała, czasem i do 10-tej.
Problem zaczął się gdy miałam wrócić do pracy. Wieczorem nie można zagonić jej
do łóżka (i faktycznie nie wygląda na śpiącą) a rano to poprostu "zwłoki".
Leży dosłownie nieprzytomna, muszę ją ubrać w łóżku, w czym mi wcale nie
pomaga, oczywiście nie ma mowy o jakiejś porannej toalecie (umycie buzi i
ząbków). Czeszę ja przeważnie dopiero w przedszkolu. Nieraz już było tak, że
my z mężem i młodszą córką stoimy przy drzwiach żeby wyjść a ona jeszcze w
łóżku. Do tego nerwy, bo mąż spóźnia się do pracy i ma nieprzyjemności (ja na
szczęście mogę się spóźnić). Dodam, że staram się wstać naprawdę dużo
wcześniej aby udało mi się ją dobudzić, mimo to bardzo często jesteśmy
spóźnieni. Może macie jakieś pomysły, drogie e-mamy, bo naprawdę już nie wiem
jak postępować.
Edyta.