edit38
11.09.09, 13:14
Moja córeczka ma 2 lata i 3 m-ce. Od zawsze nie była dzieckiem które lubiłoby
jeść ale wszystkie wyniki ma dobre dodatkowo ładnie przybiera na wadze więc
pediatra uznał że wszystko ok. i nie powinnam się zamartwiać i pozwalać jej
jeść to co lubi. Dodam że dla mnie problemem nie są ilości ale monotonia
jedzenia.
Jedyna konkretna chyba rzecz którą lubi to bułka z powidłami/dżemem. Kiedyś
jeszcze nie gardziła mlekiem (teraz nie zawsze chce pić) jogurtem naturalnym
(obecnie nieraz nie zje szczególnie jeśli widzi że w lodówce jest
danonek/monte - staram się nie dawać częściej niż raz w tyg)jajkiem na miękko
(ostatnio się domaga że chce ale nie zjada) Czasami zje bułkę z serem żółtym i
wędlinką. Za owocami i warzywami nie przepada i z wielką łaską zje owoce
(najlepiej takie dzieciowe papki) ale tylko jabłko, banan, nektarynka, arbuz,
borówka amerykańska. Obiadów nie chce jeść, często jest tak że przez 3-4 dni
nawet nie spojrzy na talerz. Z obiadów najlepiej wchodzą jej zupy (mięso je
bardzo rzadko, rybę do tej pory jadła tylko raz). Lubi paluszki, pączki,
ciastka, czekoladę, chrupki kukurydziane, drożdżówki i lody (za loda dałaby
się chyba pokroić) ale nie dostaje często (prawie wcale ponieważ wychodzę z
założenia że słodycze są po zjedzonym objedzie a że obiadów nie jada to
słodyczy też)
Moi rodzice cały czas użalają się nad moim dzieckiem, że ona taka biedniutka
bo nie dostaje ciastek, cukierków i że nawet słodkie herbatki i soki mama jej
ogranicza. Ostatnio była u nas moja chrzestna, która ma wnuczkę w wieku mojej
córci i opowiadała o tym jak to tamta mała również zajadała się przez kilka
tygodni słodyczami (u niej bo rodzice również nie pozwalali) które zawsze leżą
na wierzchu i jest do nich nieograniczony dostęp a teraz nawet jak ją
poczęstują to często odmawia. Moi rodzice po wysłuchaniu tego stwierdzili że
warto byłoby wypróbować tą metodę na Zuzi. Jednak ja mam poważne wątpliwości
ponieważ jest jedna zasadnicza różnica pomiędzy tymi dziewczynkami, moja nie
chce jeść nawet gdy nie dostaje słodyczy a tamta kocha jedzenie, buzia się jej
cały czas rusza i nie jest wybredna – zje praktycznie wszystko. Pomimo że jest
prawie o 2 m-ce młodsza to waży prawie 3 kg więcej.
Co Wy sądzicie o takim sposobie obrzydzenia dziecku słodyczy?