Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:...

17.09.09, 10:42
"Pani Paulinka cały czas siedzi z Benkiem w sypialni, bo przez to że Benek
cały czas płacze, dezorganizuje pracę całej grupy".
To usłyszałam wczoraj odbierając synka (2 lata, 4 mies) - faktycznie
nieustannie płaczącego z krótkimi przerwami na zjazd na zjeżdżalni.
Do żłobka chodzi półtora tygodnia po 2 godziny dziennie i aklimatyzacja
przebiega strasznie opornie. Psycholog przedszkolna spędziła z nim jeden dzień
i kiedy zajmowała się tylko nim, Ben nie płakał.
Jakieś rady? Pani Wąż

Mój watek jest nawiązaniem do wątku : "Pani w przedszkolu powiedziałam
    • moonnika1 Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 10:52
      Baaardzo ciekawy tekst! Szlag by mnie trafił, jakbym usłyszała coś
      takiego! Rozumiem, że jest jedna lub dwie panie na grupę ok 25
      dzieci, co nie znaczy, że mogą Panie takie teksty do rodziców mówić!
      Masakra.
      • jagabaga92 Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 11:00
        Tekst przykry dla matki, ale z drugiej strony co Wy byście zrobiły,
        gdybyście miały ("na spółę" z inna opiekunką) pod opieką 25 małych
        dzieci, z których 1 lub 2 płacze przez większość dnia? Braki kadrowe
        i sa skutki, ale w takich warunkach trudno się dziwić. W końcu pani
        Paulinka też ma swoją pracę, którą musi wykonać (nie napisałaś, czy
        jest opiekunką, czy wykonuje inną pracę w żłobku).
        • zurekgirl Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 11:10
          Napewno nie mowilabym, ze Benek placzem dezorganizuje prace calej
          grupy. Co za bzdura. Zadaniem pani przedszkolanki jest zachecenie
          wszystkich dzieci do wspolnej zabawy. Jesli pani ma zabawe za prace,
          to juz jest cos nie tak. Jesli lubi bawic sie przy zjezdzalni, to
          znaczy ze jednak nie caly czas placze, wiec juz jest dobry punk
          odniesienia. Jesli dziecko jest w przedszkolu tylko dwie godziny, to
          pani pewnie moglaby tak zorganizowac czas, zeby ta zjezdzalnie
          wlaczyc w zabawe. I juz dziecko czuje sie bardziej swojsko.
          No i sposob przekazywania wiadomosci kiepski. Mozna przeciez
          powiedziec, ze Benek bardzo teskni i placze. Ze Pani Paulinka stara
          sie go udobruchac w sypialni, ale jest to bardzo trudne, bo inne
          dzieci tez potrzebuja uwagi Pani Paulinki. Trzeba jakos Benka
          przygotowywac przez przedszkolem, moze opowiadac mu duzo, jak fajne
          zabawy sa w przedszkolu. Powiedziec, ze kiedys dwoje dzieci tez
          plakalo, bo tesknilo, a potem okazalo sie, ze koledzy w przedszkolu
          sa super i az sie nie chce z przedszkola wychodzic.
          Pani przedszkolanka napewno miala w swojej karierze 1000 beczacych
          maluchow i napewno moze poradzic, a nie tylko krytykowac, ze Benek
          jest dezorganizator wink
          • hanalui Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 19:15
            zurekgirl napisała:

            > Napewno nie mowilabym, ze Benek placzem dezorganizuje prace calej
            > grupy. Co za bzdura.

            No dezorganizuje. Sprobuj przemawiac, prowadzic konferencje gdy ktos
            ci wyje na fula i gada na fula i ma w d...co mowisz smile. Rozprasza to
            prowadzacego i sluchajacych, czyz nie???

            > Zadaniem pani przedszkolanki jest zachecenie
            > wszystkich dzieci do wspolnej zabawy. Jesli pani ma zabawe za
            > prace, to juz jest cos nie tak
            .

            Dla Benka to zabawa a dla pani praca smile. Owszem ma zachcic ale jak
            ktos ma te zachety od tygodnia gdzies...to najlepszym sposobem jest
            zostawic go z boku niech sie zastanowi czy ma ochote uczestniczyc
            czy nie. Czy jak twoje dziecko wyje w piaskownicy, nie ma sie ochoty
            bawic i w ogole jest na nie pomimo twoich zabawian i zachet to nadal
            uparcie tkwisz w tej piaskownicy czy bierzesz dzieciaka do domu, do
            innego miejsca by sie uspokoil? Ja z wyjcem nie gadam bo nie ma
            sensu, gadam jak sie uspokoi big_grin

            > Jesli dziecko jest w przedszkolu tylko dwie godziny, to
            > pani pewnie moglaby tak zorganizowac czas, zeby ta zjezdzalnie
            > wlaczyc w zabawe.

            NO tak...przez 2 godzinki bedzie sobie Benek tylko zjezdzal...wtedy
            bedzie organizacja jak trzeba wink
    • ola33333 Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 11:35
      ja bym powiedziala: pani ma przeciez wyksztalcenie pedagogiczne, to
      prosze sie tak zajac dzieckiem zeby nie plakalo.
      To jest jak najbardziej naturalna sytuacja ze dziecko placze w fazie
      przyzwyczajania i panie musza dac sobie z tym rade i opanowac cala
      grupe mimo to. O jakiejs dezorganizacji nie moze byc mowy.

      I ciekawe co ci na to powie, bo nawyrazniej powolania do zawodu baba
      nie ma.
    • mama-ola Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 11:47
      Czyli Benek ma prywatną nianię, w dodatku z wykształceniem
      kierunkowym i mnóstwem nowych dla niego zabawek pod ręką.

      - Żyć nie umierać - myśli Benek. - Chętnie bym codziennie
      mówił: "chcę iść z tamtą miłą panią do drugiego pokoju, by się mną
      zajmowała sam na sam", ale nie umiem powiedzieć tak długiego
      zdania... Ale nic to, przecież istnieje krótsze! Zaczyna się tak:
      aaaaa! auuuu! aaaa!

      Ja bym na miejscu Benka wypowiadała je codziennie.

      Pozdrawiam smile
      • mamai-stas Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 13:10
        hehe zabolało?Jutro bedzie lepiej a po dwóch dniach zapomnisz o tym.Mi
        przeszlosmileJuz sie nie gniewam na pania!wink
        • paniwaz Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 16:51
          Jestem świadoma, że mój syn, to ten trudny przypadek i orka werbalna nie daje
          zamierzonych efektów. Dziecko mówi pięknie i wszystko i już pół roku tłuczemy
          książeczki o przedszkolu (mamy 9 woluminów ale Bena i moimi faworytami jest
          Dzień przedszkolaka i Lulaki), zatem przygotowanie teoretyczne i pozytywne
          podejście jest.
          Zdziwił mnie tylko fakt izolacji Benka od dzieci, zatem byłam ciekawa, czy to
          standardowe postępowanie z takimi płaczącymi maluchami w każdym żłobku czy
          przedszkolu.
          Słowa opiekunki mocno mnie zastanowiły, dlatego postanowiłam ocenić je na zimno
          a nie w afekcie nawtykać jej, że izolacja to ostatnia droga do asymilacji z
          grupą. Może to forma oswajania dziecko z jedną panią i ...sypialnią?
          Wierzę, że Młody w końcu się przełamie, bo do żłobka wysłałam go właśnie dla
          zdobywania doświadczeń społecznych.
          Dziś dla odmiany jedna z pan opowiadała mi, że miały w zeszłym roku dziewczynkę,
          która płakała do grudnia a rodzice nie mogli zabrać jej ze żłobka, bo nie mieli
          innego wyjścia. Ponadto podpytywała mnie, czy "w razie czego" mogę wypisać Bena
          ze żłobka. Hmm... Pani Wąż
          • laura801 Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 19:27
            jestem mama dwulatka, który od września chodzi do żłobka
            dziś spotkałam się z tekstem od opiekunki, że dzieci półtoraroczne samodzielnie
            już jedzą, a mój syn nie potrafi. Wszystkie dzieci w grupie same jedzą, tylko on
            nie. (synek ma problemy z trafieniem łyżki z zupą do ust, która wcześniej
            przechyla, sam je widelcem i pije z kubeczka. Dodaję, że synek jest najmłodszy w
            grupie, a prawie wszystkie dzieci z tej grupy chodziły do żłobka rok wcześniej.
            Miałam wrażenie, że opiekunka jest zła, bo musi coś przy synku zrobić np nakarmić go
            • hanalui Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 19:39
              laura801 napisała:

              > jestem mama dwulatka, który od września chodzi do żłobka
              > dziś spotkałam się z tekstem od opiekunki, że dzieci półtoraroczne
              samodzielnie
              > już jedzą, a mój syn nie potrafi.

              Nie, no szok surprised
              Jak opiekunka smiala ci w ogole powiedziec ze twoje dziecko cos nie
              potrafi. Bezczelna baba.

              PS. Tak...poltoraroczniaki potrafia juz jesc samodzielnie lepiej lub
              gorzej. Ba...nawet mlodsze dzieci to potrafia, pod warunkiem ze
              rodzice maja ochote by pozwlac dzieciom jesc samodzielnie, brudzic i
              uczyc sie a nie biegaja z lyzeczka za dzieciakiem a potem maja do
              calego swiata pretensje ze ktos smie ich o tym poinformowac
              • laura801 Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 19:49
                to się wyżaliłam, miły komentarz, a jaki obiektywny, podsumowałaś nie znając
                szczegółów, ty to masz głowę na karku
                • myelegans Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 19:57
                  Siedzialabym z dzieckiem w zlobku, az sie zaadoptuje, albo
                  zrezygnowala ze zlobka.
          • phantomka Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 17.09.09, 21:08
            Ja podejrzewam, ze maly jest wyprowadzany z sali po to, zeby "nie
            zarazil" innych dzieci swoim nastrojem. Ciezko oczekiwac, ze ktos
            bedzie spedzal caly dzien tylko z jednym dzieckiem. U nas sytuacja
            wygladala tak (i nadal wyglada w grupie maluchow) ze dziecko
            placzace jest zawsze otoczone szczegolna troska i zainteresowaniem,
            ale w granicach normalnego funkcjonowania calej grupy. Jezeli nie
            daje sie uspokoic przez kilkanascie minut, to siada sobie gdzies z
            boku, panie podchodza do niego co jakis czas, zachecaja do rozmowy,
            do zabawy, itd.
    • yagnik Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 18.09.09, 12:57
      Tak off topic, czy Twój syn ma na imię Bernard czy Benjamin? Pytam z ciekawości
      bo bardzo podoba mi się imię Bernard smile)

      Co do całej sytuacji... Widziałam w naszym przedszkolu dziecko które płacze
      całymi dniami dosłownie, nie jest izolowane od innych dzieci a rodzice
      cierpliwie czekają aż mu przejdzie. I wydaje mi się że przejdzie mu niebawem.

      Ale nie to mnie ubodło.

      Słuchaj nie rozumiem tego że pani przedszkolanka (czy też opiekunka) mówi jak to
      1,5 roczniaki jedzą a Twój nie. Znam 4 latka który jest nadal karmiony bo jakoś
      nie trafia do buzi to nie ma nic do rzeczy. 2,5 latek ma prawo jeszcze sobie nie
      radzić i na taki sygnał opiekunki stanowczo bym zareagowała, porozmawiaj z
      właścicielami tej palcówki że co to w ogóle za komentarz.

      Pani Wąż smile uszy do góry, Ben próbuje wymusić to aby 1 osoba się nim zajmowała
      i aby miał ją tylko na wyłączność, uparty jest jak widzę ale wierzę że za moment
      mu przejdzie.
      • paniwaz Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 18.09.09, 16:18
        yagnik napisała:

        >...czy Twój syn ma na imię Bernard czy Benjamin? ...

        Pudło. Mój syn to Benedykt.
        A wracając do niego to dziś znalazłam złoty sposób na zamknięcie mu ust na 15
        minut - pozostawiłam go do obiadu. Pani dziś z dumą relacjonowała mi, jak Benuś
        samodzielnie zjadł obiad do ostatniego kopytka z talerza, nie roniąc przy tym
        ani jednej łzy. Posikałam się ze szczęścia i wysnułam jeden wniosek - od dziś
        już zawsze zostaje co najmniej do obiadu.
        Dzięki za pomoc dziewczyny. Pani Wąż
        • fortisa Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 19.09.09, 08:58
          "No dezorganizuje. Sprobuj przemawiac, prowadzic konferencje gdy ktos
          ci wyje na fula i gada na fula i ma w d...co mowisz smile. Rozprasza to
          prowadzacego i sluchajacych, czyz nie??? "

          A ja głupia myślałam, że praca w żłobku polega na opiece nad dziećmi- również
          tymi płaczącymi, a tu masz taka niespodzianka- tam organizowane są konferencje. smile
          • daisy Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 19.09.09, 10:50
            Centrum konferencyjne "Wesoły krasnoludek"!

            Nie miałam dziecka w żłobku, nie mam w przedszkolu. Ale takie komentarze
            opiekunek wydają mi się księżycowe. Przecież dzieci właśnie takie rzeczy robią:
            płaczą, nie umieją same jeść, mój nawet do tej pory robi kupkę do pieluchy
            (którą sam sobie przynosi z łazienki). Co w tym dziwnego? Czyż wykwalifikowana
            kadra nie powinna umieć sobie poradzić?
            Aha, no tak - chyba że akurat wygłasza ważny referat albo przewodniczy sesji
            zjazdowej... tongue_out
      • franczii Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 19.09.09, 12:01
        Ben próbuje wymusić to aby 1 osoba się nim zajmowała
        > i aby miał ją tylko na wyłączność, uparty jest jak widzę ale wierzę że za momen
        > t
        > mu przejdzie.

        Dokladnie, ja mam takiego samego. Moj 3latek tez probuje miec pania na
        wylacznosc i w przedszkolu sam sobie spodni po sikaniu nie potrafi podciagnac i
        beszczelnie pani mowi, ze on jeszcze malutkismile
        Pani mnie poinformowala o tym ze smiechem. Przejdzie mu po paru razach i kiedy
        zobaczy inne dzieci. Potem bedzie sprawa z obiadem bo jak bedzie pierwszy raz
        jadl w przedszkolu to moge sie zalozyc, ze tez bedzie probowal wymusic
        nakarmienie go. I co z tego? Przejdzie mu i to. Nie moze nikt miec do mnie
        pretensji, ze dziecko czegos w przedszkolu nie robi a robi to w domu. Przyjme
        informacje, ze dziecko nie chce samo jesc lub samo sie wysiusiac i chetnie
        wyslucham sugestii od pedagoga, co z tym robic i bede sie starala zeby to sie
        zmienilo ale widze roznice miedzy informacja majaca na celu szybsze
        zaadaptowanie dziecka a wytykaniem ze dziecko takie lub smakie, tak utrudnia lub
        tak odbiega.
        U mojego syna w przdszkolu, nawet w jego grupie sa dzieci, ktore pozostawione na
        2 godziny (to pierwszy tydzien) jeszcze bardzo placza ale nikt kurcze sie nie
        dziwi i nie krytykuje bo to normalne, ze dziecko, ktore bylo do tej pory z matka
        tak reaguje. Tak samo jest chlopczyk muzulmanskiej mamy, ani jedno nie zna
        dobrze jezyka i ten chlopczyk cale 2 godziny na rekach jest u nauczycielki, on
        potrzebuje wiecej czasu niz inne dzieci i jakos nikt nie robi wyrzutow, ze
        dezorganicuje prace.
    • papryczka.chili Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 20.09.09, 10:31
      Zaprowadzam małą na 8 rano do złobka (chodzi na 1 grupę ma roczek) i mówię że
      będzie jadła śniadanie a na co baba co leniwce nie chce wam się...

      opadła mi szczena...

      gdzie ja bede dziecko o 6 rano karmiła albo jeszcze lepiej o 4 rano bo na 6 do
      pracy mam
      • patrice7 Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 20.09.09, 10:44
        Moze powinn as zostawiac go na dluzej niz 2 g??
        Skoro przez 2 godziny placze i zaraz potem go odbierasz moze mysli,ze poplacze
        poplacze i przyjdziesz?
        Sprobuj przez 3 dni moze przychodzic pozniej?
        A co do opiekunki no comments
        • kellss Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 20.09.09, 22:58
          "a bym powiedziala: pani ma przeciez wyksztalcenie pedagogiczne, to
          prosze sie tak zajac dzieckiem zeby nie plakalo.
          To jest jak najbardziej naturalna sytuacja ze dziecko placze w fazie
          przyzwyczajania i panie musza dac sobie z tym rade i opanowac cala
          grupe mimo to. O jakiejs dezorganizacji nie moze byc mowy. "



          wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma...


          mam sasiadke, ma synka w wieku mojej corki - 3,5 roku, do niedawna jej
          zazdroscilam,bomaly chodzil jej przy nodze,a ja musialam miec oczy naokologlowy,
          co tam moja zwiercona mala robi. teraz jej synio wyje od 3 tygodni w
          przedszkolu, a ja mam luz.


          dzieci sa rozne, niektore bardziej przyspawane do matek niz inne.


          przeczekac.

          chyba, ze mamma nie pracuje,noto zwinac do domu i luz. najgorzej, jak sie jest
          zdana sama na siebie, i nie ma z kim zostawic.
          • ziomas.1 Re: Tekst opiekunki ze żłobka do mnie:... 23.09.09, 20:55
            Ciekawostka...
            Ja planuję żłobek od stycznia i jestem w szoku po przeczytaniu
            wątku...
            Myślałam,że żłobek jest po to,żeby ktoś obcy zajmował się moim
            dzieckiem gdy ja pracuję, przez ileś tam godzin,i że ten ktoś wie,że
            dziecko w wieku do 3 lat nIEKONIECZNIE umie samo jeść, samo się
            ubrać, trzymać zawsze mocz i kał, zajmować się sobą 8 h, itp.
            Ponadto,o ile wiem dobrze, złobek jest instytucją ODPŁATNĄ NIE
            CHARYTATYWNĄ. Za co im przepraszam,płacicie? Za to,żeby Was baby
            pouczały,albo mówiły,że macie dzieci zabrać,bo sobie rady nie dają?
            Pewnie,że kolejka chętnych i bardziej samodzielnych dzieci jest,ale
            jak ktoś był szybki, zapłacił i ma miejsce,to chyba może dziecko
            uczęszczać?Czy może jest okres próbny,a jak dziecko testów
            kompetencyjnych nie przejdzie,to wynocha?
Pełna wersja