Co robicie w takich sytuacjach?

17.09.09, 11:14
mała ma 14 miesięcy i nie bardzo, a właściwie w ogóle nie umie
wlaczyc o swoje.Może sie nauczy, ale to taki typ chyba co się wycofa
szybciej, przynajmniej jak na razie tak to wygląda.
Chodzi mi o sytuację, kiedy Wasze dziecko czyms się bawi, ma nawet
coś w rączkach, chrupka nawet, nie tylko zabawkę i podchodzi inne
dziecko i wyrywa siłą.Na oko są to na ogół dzieci od lat 2 w górę.
Sytuacja w chwili obecnej wyglada tak,ze mała widzi jak się zbliża
do niej jakieś dziecko i zaczyna się poważna histeria.Płacze, rzuca
się na mnie, próbuje się schowac.Jest coraz gorzej.
Czasami mam ochotę odebrac to co naszewink temu urwisowi i wkurza mnie
całkowieta obojętnosc matek. Nie wiem, moze to norma? Jak moje
dziecko moze kiedys tez tak zacznie sie zachowywac, nie przeszkadzac?
    • zurekgirl Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 11:22
      Pobaw sie w dzieckiem w podobne sytuacje w domu. Jesli bedzie
      chciala wziac cos z twoich rak, cofnij sie i powiedz nieeee. Po paru-
      parudziesieciu razach dziecko zacznie cie kopiowac i gdy ty jej
      bedziesz chciala cos zabrac, pewnie zrobi nieee. Zrozumie, ze wcale
      nie trzeba wszytkiego odawac.
      • kubulinka1977 Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 11:34
        No moim zdaniem to mama dziecka, które odbiera coś Pani dziecku
        powinna zareagować, tym bardziej, że Pani dziecko jest młodsze i
        wyrażnie nie podoba mu się, że inne coś mu odbiera...
        Tez miałam ten problem, synkowi jak był mały też odbierano różne
        rzeczy ( głównie strasze dzieci)Tyle że mój syn wogóle się tym nie
        przejmował, no ale mnie to wkurzało...Różnie się zachowywałam, z
        reguły po prostu patrzyłam na mame dziecka, która się reflektowała,
        że powinna swojemu dziecku zwrócić uwage, czasem odwracałam uwage
        synka i dawałam inna zabawke...U nas było prościej bo jak pisalam
        syna to akurat nie wkurzało, ale na twoim miejscu, reagowałabym,
        poszłabym chyba z dzieckiem bo dziecka która zabawke zabrało i
        poprosiłabym o zwrot, tłumacząc oczywiście dlaczego...
        Ale pociesze Cie....to minie. Teraz moj syn ma juz prawie 2 lata, i
        jest zupelmnie inny, swojej zabawki juz nie oddaje smile . Przebywaj z
        dzieckiem jak najczesciej wsrod innych dzieci, szybko zrozumie o co
        chodzi smile
    • ola33333 Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 11:28
      nie przejmuj sie, ona jest jeszcze malutka, nauczy sie jeszcze
      walczyc o swoje. A jakby teraz wyrywala zabawki innym to tez pewnie
      by ci sie to nie podobalo smile

      Na pewno z wiekiem bedzie lepiej i z rozwojem mowy tez. Moja w wieku
      14 miesiecy byla jeszcze bardzo strachliwa placzka, a teraz ma 2 i
      pol i swietnie radzi sobie w grupie choc wcale nie jest agresywna.
      Jest wesola i dzieci ja lubia, chodzi juz do przedszkola.

      Bedzie dobrze smile

      A co mozesz teraz robic- jak juz sie trafi na prawde wkurzajacy maly
      agresor, to bym mu po prostu zwrocila uwage, ze nie wolno wyrywac
      itd.
    • cas_sie Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 11:36
      Nie mam osobistego doswiadczenia ,bo moje nie dawały sobie zabierac
      rzeczy , ale mysle ,ze w takich sytuacjach nie pozwoliłabym innemu
      dziecku zabierac czegos z raczki mojemu (co z tego ze matka nie
      reaguje ) albo zabrała spowrotem. Nie wyobrazam sobie sytuacji , gdy
      starsze dziecko wyrywa cos młodszemu a ja sobie patrze i nic nie
      robie . taką postawa można nauczyc tylko bierności i poddawania
      się .Staram sie uczyc dzieci ,że nie wolno nic zabierac komus z reki
      i działa to w OBIE STRONY . Jesli twoja córka nie potrafi o swoje
      walczyc to chwilowo ty przejmij tą role (byle nie do przesady) z
      czasem może się nauczy (prawie na pewno w okolicach 2 lat ) wtedy
      trzeba będzie uczyc ,żę nie wolno innym z ręki nic zabierać (ale to
      juz całkiem inna historia )
      • iwoniaw Otóż to 17.09.09, 14:06
        Gdyby mojemu maluchowi jakiekolwiek dziecko wyrywało cokolwiek z ręki,
        natychmiast bym mu to odebrała z tekstem "nie wolno wyrywać cudzych rzeczy" "nie
        widzisz, że ona się tym bawi" czy jakoś tak. Skąd twoja malutka córka ma dostać
        wsparcie i przyzwolenie na obronę swoich praw, skoro ty - jej matka - jej tego
        nie pokażesz?
        Tym bardziej nie zostawiałabym dziecka samego sobie, gdyby inne matki nie
        reagowały (przyznam, że dla mnie to dziwne, mnie aż nieraz było głupio, gdy na
        placu zabaw matki/ babcie wszystkiego swoim dzieciom zabraniały "na zapas", np.
        dotknięcia nie swojego wiaderka, chwilowo nie użytkowanego, a już wyrywanie
        włascicielowi w ogóle było nie do pomyślenia...)
        • sloooneczko Re: Otóż to 17.09.09, 15:03
          chyba przeniosę się na Twój plac zabawwink
          z babciami rzeczywiście nie ma takich problemówwink

          Musze reagowacsmile
          Dzięki za odpowiedzismile
    • leneczkaz Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 15:41
      Poszłabym do matki takiego dzieci i wyrwała jej torebkę pfffffff. Niech swojego
      dzieci nauczy, że się nie wyrywa cudzych rzeczy albo jak już dzieć wyrwie
      (czasami są niereformowalne dziecie) to niech reaguje!
      Twoja jest malutka narazie. Pozwól jej być maluszkiem ;p
      Sama potorturuj złośliwe dziecie.

      Ja tam walę na cały głos co myślę. Ostatnio taki brzydki i gruby bachor cały
      czas popychał synka i zabierał mu zabawki na publicznym krytym placu. To
      powiedziałam do dziecka na tyle glośno, żeby uposledzona mamusia usłyszała, że
      to cywilizowane miejsce i dziukusów nie wpuszczają. Po mych delikatnych słowach
      matka próbowała uspokoić syna (ok 3 lata). Po 3 nieudanych próbach kiedy to już
      wszyscy się na nich gapili - wyszli big_grin Zapadła wtedy błooooooooooooga cisza tse
      tse tse tongue_out
      • pepsilight Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 16:26
        leneczkaz napisała:

        > Poszłabym do matki takiego dzieci i wyrwała jej torebkę pfffffff. Niech swojego
        > dzieci nauczy, że się nie wyrywa cudzych rzeczy

        uuuu, metoda rodem z placu zabaw :-p
        piszesz tez "zlosliwy bachor" - a wedlug Ciebie nzaywanie dziecka grubym i
        brzydkim nie jest zlosliwoscia ?
        na dodatek swiadczy o tym, ze jestes strasznie infantylna
      • hanalui Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 16:39
        leneczkaz napisała:

        > Poszłabym do matki takiego dzieci i wyrwała jej torebkę pfffffff.
        Niech swojego
        > dzieci nauczy, że się nie wyrywa cudzych rzeczy albo jak już dzieć
        wyrwie
        > (czasami są niereformowalne dziecie) to niech reaguje!

        I w pysk jej jeszcze zeby lepiej zrozumiala big_grin

        > Sama potorturuj złośliwe dziecie.

        Tak...kopnij najlepiej i klapa na dupe przywal big_grin

        > Ja tam walę na cały głos co myślę. Ostatnio taki brzydki i gruby
        bachor cały
        > czas popychał synka i zabierał mu zabawki na publicznym krytym
        placu. To
        > powiedziałam do dziecka na tyle glośno, żeby uposledzona mamusia
        usłyszała, że
        > to cywilizowane miejsce i dziukusów nie wpuszczają.

        Tia....cudze dzieci to sa zawsze wstretne bachory, grube i brzydkie
        i uposledzone big_grin

        > Po mych delikatnych słowach

        Dziwna delikatnosc skoro walilas na caly glos....moze u ciebie to
        szczyt kultury, niestety w cywilizowanych miejscach to zwykle
        buractwo zwracac komus uwage drac morde by wszyscy slyszeli
      • epreis leneczkaz 17.09.09, 22:41
        to jesteś z siebie dumna prawda?

        zachowałaś się jak normalny, DOROSŁY, cywilizowany człowiek???
        bo dla mnie po prostu jak dorosła wersja dziecięcego dzikusa, tj cham- i że cię wpuścili w to cywilizowane miejsce...
      • deodyma Re: Co robicie w takich sytuacjach? 18.09.09, 09:21

        leneczkaz napisała:

        > Poszłabym do matki takiego dzieci i wyrwała jej torebkę pfffffff.



        i zrobilabys z siebie debilkebig_grin
    • batutka Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 15:50
      moja corka czasem tak miala, teraz juz walczy o swoje i nie pozwala sobie nic
      odebrac (ale bez agresji i bijatyki)
      ja kiedys patrzylam na reakcje corki, jesli dana rzecz byla jej zupelnie
      obojetna, to nie interweniowalam, ale jesli fajnie bawila sie zabawka i jakies
      dziecko jej te zabawke wyrwalo z rak, a ona chciala bawic sie dalej, to po
      prostu odbieralam zabawke tlumaczac dlaczego (Ania sluchala i uczyla sie wink
      • r.kruger Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 18:24
        córeczka się nauczy - jeśli dać jej dobry przykład
        a ciekawi mnie co szanowne panie zrobią kiedy ich dzieci nieco podrosną i
        zostaną takimi "urwisami" hę? 2latek to nadal małe dziecko, mocno ciekawe i
        owszem często krnąbrne!
        I choć nie zdarzyło mi się by ktoś coś mojemu dziecku wyrywał, albo by moje
        wyrywało to sorry ale gdyby się tak stało i jakaś matka zamiast do mnie do
        mojego potomka wystartowała to chyba bym jej kości porachowała. I gdzieś mam
        jakiej natury to byłoby zachowanie - bo raczej instynktowne.
        Trzeba pamiętać że ten człowiek odbierający chrupkę to nie wyrachowany bandzior
        a małe dziecko! I jeśli już koniecznie chcecie reagować to raczej delikatnie i z
        szacunkiem.
    • epreis Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 22:35
      "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"

      za kilka miesięcy założysz wątek "nie chce się dzielić zabawkami","zabiera wszystkim zabawki"
      to wszystko normalne etapy w rozwoju dziecka..

      mnie okropnie wkurzają matki z dziecmi, które wsadzają maluchy do piaskownicy, potem siadają koło nich tak, żeby odgrodzić od innych w piaskownicy i lepią babki trzęsąc się nad swoim jak jajkiem a potem się dziwą, ze dziecko sobie w życiu nie radzi.
      ok z 7,8,9 miesięczniakiem który chce w piasku pogrzebiaćmożna posiedzieć bo malutki.
      ale z roczniakiem???? daj mu poznać innych, nauczyć się żyć i współpracować.
      uwierz- nauczy się wkońcu bronić, funkcjonować..

      moja córka wtym wieku umiała odebrać zabawkę starszemu 2,5 roku bratu gdy jej zabierał...
      w piaskownicy też umie wywalczyć swoje..tylko ja sie nie wtrącam między nich a dzieći, między konflikty między dziećmi- chyba że komuś dzieje się krzywda (w sensie bicie itp)
      • matylda07_2007 Re: Co robicie w takich sytuacjach? 17.09.09, 22:57
        Ja jestem z tych, które trzęsą się nad swoim jajkiem. Może dlatego, że moja dwulatka śmiała jest tylko przy bliskich.
        Parę miesięcy temu miałam taką sytuację.
        Mała siedziała w piaskownicy, bawiła się grzecznie w kąciku i przyszła taka Kasia (4 lata) z ciocią.
        Ciocia usiadła jak zawsze na ławce oddalonej od placyku (już znałam je z widzenia), mając wszystko w de.
        Miała ze sobą całą wielką torbę z zabawkami. Raz tylko, od niechcenia, żeby nie było, rzekła do Kasi, żeby wzięła sobie zabawki.
        Ale po co. Kasia zabrała się za nasze graty, złapała za łopatkę, którą moja Młoda się bawiła.
        I ja perswaduję łagodnie, że to jest Małej łopatka, że nie mamy więcej. Żeby oddała, bo Młoda się bawi, a ty idź do cioci po swoje.
        Ciocia oczywiście nic (nie siedziała aż tak daleko, by nie słyszeć).
        Młoda siedzi, patrzy i nie wie o co się rozchodzi. To trwało chwilę dłuższą.
        W końcu mówię do mojej córki: "skoro Kasia bawi się Twoimi zabawkami, to chodźmy do jej cioci, po Kasi zabawki". Jak nie strzeli wszystkim... i cap za graty dziecka obok.
        To mi już ręce opadły. Niestety nie wystarczyło mi uczuć na tyle, by pomyśleć, że to tylko dziecko. No i ta ciocia...
        Zagotowałam się lekko, zwinęłam Młodą i zarządziłam ewakuację. Łowiąc po drodze spojrzenie równie wkrewionej mamy tego drugiego dzieciaka.
        Dopiero, kiedy ja opuszczałam plac boju, ciocia zerwała się z ławki, by dać Kasi jej zabawki.
        No cóż, wszyscy zaczęli piaskownicę opuszczać, więc Kasia zostałaby z pustymi rękami.
        • epreis Re: Co robicie w takich sytuacjach? 18.09.09, 00:14
          a ja uważam, że robisz krzywdę swojemu dziecku...
          pomijam fakt, że bez ciebie nie poradzi sobie w trudnych sytuacjach, a nie zawsze będziesz przy niej...

          chodzi mi o to, jakie zachowania w stosunku do innych jej pokazujesz...a dzielić się to jej nie nauczysz?
          kasia w wieku 4 lat wpadnie do piaskownicy, zgarnie swoje zabawki i powie "moje!nie ruszać", przyjedzie "zosia" z cud zabawką, kasi zaświecią się oczka i co? - no nie jej
          dzięki tobie twoje dziecko za niedługo poczuje się jak pępek świata i wtedy będzie problem, bo dzieci takich nie lubią, pójdzie do przedszkola, szkoły i będzie sama..

          gorzej- może nie planujesz, ale jeśli...kasia zostanie starszą siostrą..oj pomyśl jakie to będzie brutalne, dzielić się z młodszym rodzeństwem nie tylko zabawkami, ale mamą, tatą, uwagą..wtedy będziesz obgryzać paznokcie bo kasia "bije, szarpie, zabiera"- no tak bo przecież kasi, ma jedną mamę..a czemu mama ma dwoje dzieci...

          mam dwoje dzieci- starszy podobny do twojej kasi, do dzisiaj "stoi z boku", od młodszej siostry uczy się bezośredności wkontaktacyh z ludźmi.
          jeszcze kilka miesięcy temu nie odpowiadał na "dzień dobry", ignorował gdy się do niego odzywało..wstydziłs ię, bał się...nieśmiały był..jest
          ale ja nigdy nie robiłam czegoś za niego.chcesz wiaderko?idź popropś, zapytaj...mogę iść z tobą ale pytał będziesz ty.
          zabrali ci łopatkę?powiedz "to moja łopatka, teraz się nią bawię potem ci dam"

          i wiesz co? 4 lata trwało zanim (dziś) usłyszałam "mamo, zapukajmy pod 5 powiemy sąsiadce dzień dobry"
          kilka razy zapytałam, zeby wstydu nie było czy powie, a on powiedział, ba..opowiedział pół spaceru....

          mnie irytują babcie/mamy/ciocie/opiekunki, wpadną z dziecmi do piaskownicy wyrzucą ich zabawki i mówią "to twoje, innych ie ruszaj"..a u dzieci wiadomo "co nie moje to najlepsze" i tak mi szkoda tych dzieci zawsze ;/
          • epreis Re: Co robicie w takich sytuacjach? 18.09.09, 00:17
            a żeby unikać takich sytuacji mam wielki wór zabawek- 4 łopatki, 3 grabki, 3 wiaderka, 8 samochodów itp itd..
            zabawek jest tyle, że i inne dzieci wezmą i dla moich starczy...
            • matylda07_2007 epreis 18.09.09, 10:22
              Rozumiem Twój punkt widzenia, ale ja opisałam sytuację sprzed kilku miesięcy. Młoda miała z półtora roku wtedy. Nie bardzo więc potrafiła upomnieć się o swoje. Ona nie rozumiała co się dzieje. Ja zawsze właśnie pokazywałam jej, że trzeba się dzielić, a tu zabrano wszystko. A ta siedziała i patrzyła. Bo upomnieć się o swoje nie umiała. Więc granice we wszystkim.
              Teraz też zawsze noszę dwa koplety.
              Poza tym ja sama trafiłam wielokrotnie na sytuacje, kiedy mamuśki pilnują zabawek swoich dzieci, odkładają do kącika, koło siebie, żeby nikt się nie ważył, a jeśli chodzi o cudze rzeczy, to swoim dzieciom po nie sięgać nie bronią.
              Teraz weszłyśmy w etap pt." wszystko jest moje" i naprawdę trudno i z tym walczyć.
              Staram podążać się za etapami rozwoju. Nie przeskakuje. Jeśli gó...aż ma półtora roku, nie będę fundowała jej szkoły przetrwania i walki o swoje. Na pewno w ty podążaniu dzieś się potknę, bo nie da się wychować dziecka zupełnie bez błędów.
              • matylda07_2007 Re: epreis 18.09.09, 10:24
                I sorki za literówki.
              • epreis Re: epreis 18.09.09, 11:03
                ale moja ma 1,5 roku TERAZ smile i uwierz od conajmniej 4miesięcy to ona "przewodzi stadkiem", starszak 4 lata..a chodzi jak w zegarku....

                potrafi zabrać mu zabawkę gdy on się czymś bawi, potrafi odebrać tą którą jej zabrał - jeśli tylko chce.
                naprawdę świetnie sobie radzi.
                • matylda07_2007 Re: epreis 18.09.09, 11:11
                  Tylko weź pod uwagę cechy charakteru danego dziecka i to, że są rodzeństwem.
                  Ja codziennie bywam u mojej mamy i siostry, która ma syna (5,5 roku). W stosunku do niego jest bardzo śmiała, walczy o swoje, a nawet o jego wink Potrafi być zadziorna. Mówimy na nią teraz "jędzusia" wink, ale w stosunku do obcych dzieci, to nie jest wesoło. Na placu zabaw, który odwiedzamy, jest mała piaskownica. Jak się zrobi zbyt duże zagęszczenie, sama chce uciekać. Taka sierotka.
                  Zapisałam ją na angielski, żeby się oswoiła z obcymi dziećmi. Muszę też zaprosić koleżanki z dzieciakami. Ja swojego czasu miałam mnóstwo znajomych, ale najlepiej czuję się z rodziną. Obcy ludzie są jedynie rzadkim dopełnieniem szczęścia. Może Młoda też tak ma. A może to właśnie moje upodobania towarzyskie tak ją kształtują.
                  Tak czy tak będę starała się to zmienić.
                  • r.kruger Re: epreis 18.09.09, 11:32
                    większość dzieci aż do 2,5roku jest aspołeczna i woli bawić się sama, to nie
                    cecha którą warto zmieniać na siłę
                    moim skromnym zdaniem warto by dziecko przebywało wśród dzieci - ale nie w
                    ciasnym tłumie
                    warto by budowało własne relacje z innymi, uczyło się rozwiązywać konflikty -
                    ale nie na siłę,
                    Moi chłopcy na pozór mogłoby się wydawać że są porzuceni w piaskownicy, bo ja
                    wstawałam z ławki tylko wtedy kiedy sytuacja tego wymagała. Czekałam zawsze czy
                    moje dziecko sobie poradzi, czy koniecznie trzeba interweniować. Może dlatego w
                    przedszkolu nie było kłopotów ?
                    • matylda07_2007 Re: epreis 18.09.09, 12:09
                      Dlatego na zajęcia z angielskiego idziemy, bo będzie ze mną, ale wśród dzieci.
                      A niektóre dzieciaki, wnioskując z obserwacji, aspołeczne bywają nawet jeszcze ok 4, 5 roku życia.
                      Zależy też od rozwoju emocjonalnego.
                      • epreis Re: epreis 18.09.09, 12:50
                        masz rację, na to wszystko wpływ ma też charakter.
                        tak jak pisałam mam dwoje dzieci i każde jesttak inne że czasem sama myślę, że innych rodziców mają ;ppp

                        ona żywa, przbojowa, iskra, światło- gdzie się nie pojawi to po jednym razie już wszyscy ją kochają.. wszyscy znają i pamiętają bo taka hania to tylko jedna smile

                        kacper- wycofany, zdystansowany, spokojny, rozważny, mądry, wrązliwy, empatyczny..

                        ale wpływ ma też nasze zachowanie jako rodziców, nad pierwszym dzieckiem zawsze bardziej się trzęsiemy..ja co prawda kacperka wstawiałam do piaskownicy i odchodziłam ale nie bałam się o konflikty na tleinnych dzieci bo on był prawie jak "niewidzialny", siedziałz boku, zabawek i tak nie ruszał, nie bawił się bo .. "piasek brudzi", on tylko obserwował...

                        a hania wśród obcych dzieci też potrafi sobie poradzić..po prostu taki typ..

                        z tym, ze ja dalej uważam, ze interwencja rodzica wskazana jest tylko wtedy gdy ktoś zaczyna bic twoje dziecko, gdy sytuacja zaczyna byćniebezpieczna...

                        zabeiranie zabawek to nie jest taka sytuacja..zabrali by jej raz zabawkę, potem drugi, trzeci- ona stała by taka biedna..
                        za 4/5 razem już by nie oddała...
                        trzeba dać jej szansę a nie z góry zakładać "nie poradzi sobie"
    • myelegans Re: Co robicie w takich sytuacjach? 18.09.09, 02:10
      Co ja robilam? Bylam adwokatem swojego dziecka, i nie ogladalam sie jak inne
      mamy reaguja czy nie. Jak cos zostalo bez pytania odebrane, odbieralam z
      powrotem i mowilam, "przepraszam, ale to Mikolaja" "on to mial pierwszy" "to
      jego ulubiona zabawka" i pytalam, czy moje dziecko sie podzieli, jak nie chcialo
      , to nie nalegalam, i mowilam 'przepraszam, ale on sie tym bawi" . To bylo kiedy
      dziecko nie mowilo, i ja bylam jego glosem.
    • koza_w_rajtuzach Re: Co robicie w takich sytuacjach? 19.09.09, 10:38
      dzieci z biegiem czasu tak bardzo się zmieniają, że to pewnie niedługo się
      odmieni i córka nauczy się walczyć o swoje.
    • franczii Re: Co robicie w takich sytuacjach? 19.09.09, 12:11
      Musisz pokazac dziecku, ze sie walczy swoje. Interweniuj ty jesli opiekunowie
      starszego dziecka nie zwracaja uwagi. Jesli slowo nie pomoze to delikatnie
      zabierz zabawke. U mnie to wystarczylo i syn sie nauczyl, teraz broni sie i to
      bardzo gwaltownie. Potem tez przychodzi taki wiek, ze mowia "moje, moje, moje"
      smile u mojego to bylo gdzies ok. 2 lat.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja