agap976
24.09.09, 10:18
Witam!
Mam ogromny problem z moim synkiem 2 latkiem. Problem polega na tym,
że on wcale nie chce wracac ze spacerów do domu. NIe ważne czy bawi
się w piaskownicy, czy wracamy z placu zabaw, czy ze sklepu z
zakupami. Jest wszechobecne "NIE" i za żadne skarby nie chce mnie
słuchac ,że już musimy iść. Zachęcam go jak mogę wymyślając coraz to
nowe historyjki, że coś jutro zobaczy np. koparkę czy dźwig. I tych
obietnic na dzień następny staram się dotrzymywać.
Ale mój synek jest starsznym uparciuchem i jak coś mu się nie
podoba - tzn. nie jest po jego myśli - to jest "NIE" i stoi w
miejscu. A jak chcę go wziąć za ręke to robi się jak z tzw. "waty" i
kładzie się bądź klęka na chodniku.
Nie wiem juz co mam robić bo do tego dołącza się ostatnio równiez
przeraźliwy płacz. Więc słychac nas na całe osiedle.
Bardzo proszę o radę te mamy, które to przechodziły ze swoimi
dziećmi.
Co robić w sytuacji kładzenia się na alejkach?
Co robić w sytuacji wszechobecnego "NIE"?
Co robić gdy dziecko nas nie słucha i nie wykonuje naszych próśb czy
poleceń?
Z góry dziekuję za wskazówki i rady.
umęczona mama 2 latka