W jakim stopniu wymagać staranności od dziecka?

01.10.09, 12:50
Mój synek (5 lat) niektóre czynności, które wykonuje robi, za
przeproszeniem, "na odwal się". Są to czynności, których nie lubi
robić (rysowanie, kolorowanie) - np. koloruje tak, żeby tylko zamazać
jakiś kolorem, najlepiej jednym i zrobione. Natomiast czynności,
które lubi wykonywać, wykonuje niemal perfekcyjnie dokładnie (np.
sprzątanie). Wiem, że on tego rysowania nigdy nie polubi, ale dla
"dobra jego przyszłej edukacji szkolnej" nie wiem, czy teraz mu
odpuszczać i przymykać oko na niestaranność, czy "do bólu wink"
wymagać od niego staranności. Sama pamiętam, jaka byłam nieszczęśliwa
w pierwszych klasach szkoły podst., gdy mama po kilka razy kazała mi
przepisywać niestarannie zapisaną lekcję, ale zaowocowało to tym, że
później w klasie byłam najlepsza z ortografii i miałam najładniejszy
charakter pisma wink
    • edzia_79 Re: W jakim stopniu wymagać staranności od dzieck 01.10.09, 13:06
      moj syn tak samo jak twoj nie lubil kolorowac i robil to byle jak.
      teraz jako pierwszak ma duze problemy bo nauka w pierwszej klasie polega na kolorowaniu rysunkow (tak jest u nas)
      gdybym mola cofnac czas chyba bym kladla wiekszy nacisk na kolorowanki
    • tijgertje Re: W jakim stopniu wymagać staranności od dzieck 01.10.09, 13:06
      mialam ten sam dylematwink Z mlodym pracuje troche w domu nad
      motoryka, mamy umowe ze szkola i tez nie wiedzialam jak to ugryzc.
      Doszlam jednak do wniosku, ze jak mlodego nie naucze kolorowac i nie
      bede wymagac, zeby choc troche sie przylozyl, to zaleglosci tylko
      sie nawartstwia. Pracujemy systematycznie od maja, na poczatku byl
      placz i wrzaski, mlody za nic nie chcial rysowac, a kolorowanie to
      byla najwieksza kara. Bylam nieugieta, wybieralam proste rysunki i
      kazalam na poczatku np na rysunku tylko sloneczko pokolorowac, ale
      musialo byc do lini. Stopniowozwiekszalam wymagania i efekt jest
      taki, ze po miesiacu dziecko juz nie mowilo "Nie!" tylko
      pytalo "ile" wink Teraz jak zaprowadzam go do szkoly, maja 15-30
      minut na "wsiakniecie" i z jednej szafy moga wybrac dowolna prace (
      puzzle, ukladanki, mozaiki, gry planszowe i kolorowanki), mlody
      najczesciej bierze kredkiwink <ysle, ze wymagania warto stawiac, bo
      kiedys go ta niedokladnosc w szkole dogoni, tylko stopniowac,
      wybierac zadania, ktore dziecku sie podobaja i przez pierwsze kilka
      tygodni nie zmuszac do pracy dluzej niz 2-5 minut.
    • hugollina Re: W jakim stopniu wymagać staranności od dzieck 01.10.09, 13:07
      ee, tak srednio naciskac. na cwiczenia malej motoryki moga byc inne rzeczy:
      plastelina, ciasto, masa papierowa etc- najlepsze, nawlekanie koralików,
      przylepianie, wycinanie.

      a kolorowanie to polecam motywy tylko ulubione tj samochody i motywy kosmiczne u
      nas- wtedy sie dasmile albo kup kredki np metalizujace, perłowe etc- zaraz zacznie
      kolorowac chetniejsmile
    • mama_kotula Re: W jakim stopniu wymagać staranności od dzieck 01.10.09, 19:21
      Co do kolorowania - to nie naciskałabym zbytnio.
      Znaczy tak - małe rzeczy i nie za dużo na raz.

      Co jeszcze - to co pomogło mojemu synowi - czyli nauka kolorowania wg kształtu
      (nie wiem jak to napisać), chodzi mi o to, że kółko kolorujemy ruchami
      łukowatymi, a kwadrat prostymi i tak dalej, to znacznie przyspiesza
      zamalowywanie a i efekt końcowy jest ładniejszy, co dla syna jest czynnikiem
      motywującym. Syn też nie lubi kolorować wink.
    • ga-ti Re: W jakim stopniu wymagać staranności od dzieck 02.10.09, 16:08
      Mój 5 latek też kolorowac nie lubi. Rysowac tak i to bardzo, statki i pojazdy kosmiczne do perfekcji opanował, jakieś ludziki, smoki, całe opowieści prawie komiksowe, ale żeby coś pokolorowac to nie!
      Czasem kolorujemy razem, on wybiera co maluje sam, a co ja mam pokolorowac. I jak już ktoś pisał, najlepiej kolorowac to, co jest najfajniejsze wink
Pełna wersja