Co byście zrobiły?

06.10.09, 13:45
Syn kończy w październiku 3 lata.
Dziś zaprowadziłam małego na sale. Po chwili synkowi zachciało się
sikać i Pani poszła z nim do ubikacji.
Słyszałam ze sobie jeszcze trochę popłakuje wiec stanęłam na
schodach tak żeby syn mnie nie widział i nasłuchałam co się dzieje-
(ona myślała ze ja poszłam)
i nagle słyszę „CZEGO SIĘ DRZESZ ” –GŁOŚNO I STANOWCZO DO MOJEGO
DZIECKA
Zdębiałam, po prostu zamurowało mnie . Byłym już spóźniona do pracy…
wiec poszłam a teraz żałuje ze nic nie zrobiłam… Powinnam zwrócić
jej uwagę czy dać sobie spokój…?

Później dowiedziałam ze babka opiekuje się grupa 5-latków.
Czy zdarzyła się Wam podobna sytuacja a może to jest normalne i ja
panikuje?
    • krztyna Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 13:56
      W przedszkolu to było? Dla mnie takie zachowanie pani jest
      nieakceptowalne. Utrudnia dziecku już i tak trudne chwile
      sad

      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
    • joanna_poz Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 14:03
      no ja bym nie poszła jednak do pracy, tylko od razu na gorąco
      porozmawiała z panią.
      co to ma do rzeczy że pani się opiekuje 5-latkami? nie ma prawa się
      tak zwracać ani do 3-latka ani 5-latka.
      zgłosilabym sprawę dyrekcji.

      nie, to nie jest normalne, dziwię się, że w ogóle o to pytasz.
    • gosia2122 Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 14:08
      tak w przedszkolu
      • isa1001 Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 14:11
        A skąd wiesz, że to było do twojego dziecka? A może Pani mówiła do
        rolki papieru toaletowego?
        • anek130 Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 14:13
          świetne hi, ale się usmiałam smile)

          Ania
          • kasik2222 Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 14:25
            Należało NATYCHMIAST się cofnąć, zareagować od razu, teraz to już
            raczej nic z tym nie zrobisz. Pani może powiedzieć że to nieprawda.
            Od razu nie mogłaby zaprzeczyć.
            • edor67 Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 15:47
              Ja na pewno nie podkuliłabym po sobie ogona i poszła, tak jak ty to
              zrobiłaś. Wróciłabym ryzykując spóźnienie do pracy. No ale ty
              postąpiłaś inaczej. Cóż, praca ważniejsza niż dziecko.
    • leneczkaz Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 19:04
      z półobrotu
    • budzik11 Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 19:30
      A samej nigdy, tak z ręką na sercu, nie zdarzyło ci się krzyknąć na dziecko czy
      zapytać, "czego się tak drze"? Nauczycielki przedszkolne to też ludzie, w
      dodatku zajmujący się cały dzień gromadą cudzych dzieci. Niejednej matce nerwy
      puszczają przy jednym, swoim, teoretycznie kochanym dziecku i nie tylko się na
      nie wydziera, ale też leje. A od nauczycielek wymagają anielskiej cierpliwości.
      Jeśli mam jedno dziecko, sama z nim jestem w domu a zdarza mi się na nie
      nakrzyczeć, to tym bardziej ma prawo do tego nauczycielka mająca w grupie 20
      dzieci. Nie raz czytałam tu na forum pocieszenia dla matek, którym zdarzyło się
      nie tylko nawrzeszczeć, ale i dać klapsa dziecku - że przecież "jesteśmy tylko
      ludźmi i każdy ma ograniczoną wytrzymałość" itp.
      Kto pierwszy jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień.
      Żeby nie było - sama mam córkę w przedszkolu, nie jestem przedszkolanką, nie mam
      żądnej znajomej koleżanki, ale tak sobie myślę - nie oczekujmy od obcych ludzi
      zajmujących się naszymi dziećmi więcej, niż sami od siebie dajemy.
      • kinmalek Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 21:41
        <nie oczekujmy od obcych ludzi
        zajmujących się naszymi dziećmi więcej, niż sami od siebie dajemy>
        Ale bredzisz!!Tym ludziom właśnie za to płacą i co kogo obchodzi ich gorszy
        dzien?!!Jak ma gorszy dzien to nich sobie wolne weźmie!To są dzieci,które często
        nawet nie potrafią powiedzieć w domu że ktos na nie nawrzeszczał,niby jakim
        prawem?Ciekawe czy jak np.na ciebie nawrzeszczała by ekspedientka w sklepie,bo
        marudzisz,oglądasz i nie kupujesz,to ze zrozumieniem wyszłabyś ze sklepu,bo ona
        przecież ma gorszy dzień.Już to widzę!!Do autorki powinnaś od razu wkroczyć do
        akcji,teraz to chyba faktycznie za późno.To już chyba taka mentalność
        Polaków,podkulić ogon pod siebie,czasami nieważne w jak ważnej sprawie.Przeciez
        wy płacicie za to żeby ktoś prawidłowo zajął się waszym dzieckiem!
        • budzik11 Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 22:14
          kinmalek napisała:

          > Ale bredzisz!!Tym ludziom właśnie za to płacą i co kogo obchodzi ich gorszy
          > dzien?!![...].Przeciez
          > wy płacicie za to żeby ktoś prawidłowo zajął się waszym dzieckiem!

          Bredzę czy nie bredzę - takie jest moje zdanie i mam do niego prawo.
          A co do płacenia - przedszkolanka nie może podnieść głosu na dziecko, bo jej się
          za to płaci? A matka może się wydzierać czy bić, bo zajmuje się dzieckiem
          nieodpłatnie?
          Powtarzam - matki nie raz są wiele bardziej okrutne dla swoich dzieci ale o to
          nikt się nie oburza, bo matka morze mieć zły dzień. Ale przedszkolanka nie może,
          bo jej się płaci za to? Ciekawe - to pytanie do tych oburzonych, które uważają,
          że trzeba reagować - ile razy zwróciłyście uwagę obcej kobiecie szarpiącej,
          popychającej, krzyczącej czy bijącej swoje dziecko na ulicy? Nigdy, bo to jej
          dziecko i ma prawo?
      • zona_mi Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 22:04
        W takiej sytuacji z pewnością zaryzykowałabym spóźnienie do pracy -
        cofnęłabym się do łazienki. Głównie, żeby spojrzeć na panią, jaką ma
        minę. Bo samo "czego się drzesz" nie musi oznaczać złego traktowania.
        Zgadzam się z Budzikiem, że czasami można się do dzieci zwrócić
        normalnie, a nie tylko "tiutiać" w przedszkolu, bo "za to się
        płaci". Mam spory kontakt z dziećmi w przedszkolu mojego syna,
        widzę, że nawet, wydawałoby się - na forum - nieprzyjemne zwroty,
        mogą być stosowane w sposób przyzwoity, ale nie przykry dla dzieci.
        Zresztą gdyby to była naprawdę poważna sytuacje, pewnie autorka
        wróciłaby jednak i nie pozostawiła dziecka "na pastwę" pani z
        pięciolatków.
        • kinmalek Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 22:10
          Nie chodzi o tiutianie,a zwrot, czego się drzesz nie jest dla mnie normalną
          mową.Ja się tak do dziecka nie zwracam więc dlaczego obca osoba może?!
      • asia0212 do budzik11 06.10.09, 22:21
        napisałaś:
        > Nauczycielki przedszkolne to też ludzie, w
        > dodatku zajmujący się cały dzień gromadą cudzych dzieci.

        Wyobraź sobie, że ja pracuję 20 lat z cudzymi dziećmi, matkami,
        siostrami, babciami itd.NIGDY nie usłyszeli ode mnie przykrego słowa, nie
        odczuli, że mam zły dzień, a wierz mi, że nieraz nerwy mi puszczają. W pracy
        jestem dla nich(dla chorych) wsparciem, pocieszeniem. Dziecko jest tym bardziej
        bezbronne wobec dorosłych. Nie pracuję w swoim zawodzie za karę, tylko dlatego,
        że tak chcę, to jest moje powołanie. To samo powinno dotyczyć przedszkolanek,
        nauczycieli i innych zawodów gdzie masz kontakt z ludźmi.
        Ja również denerwuję się na swoje dzieci, czasem krzyknę, ale dziecko inaczej
        odbiera matkę, a inaczej [b]obcą[b/] osobę w nowym środowisku, w nowej sytuacji
        w jakiej się znalazło(przedszkole). Ciekawe czy Ty podobnie traktujesz koleżankę
        i szefa w pracy jak Ci nerwy puszczają?. Początkujący przedszkolak jest
        przerażony, a jakaś niedouczona pedagog dobija go swoimi słowami-czego ryczysz?
        Ja nie zastanawiałabym się i zaraz wyjaśniła sprawę. Wyobraź sobie co taka baba
        mówi do dzieci, które płaczą przez miesiąc, dwa i więcej, a jej cierpliwość
        sięga zenitu. Strach pomyśleć. Ja mam w du... czyjeś nastroje, oddaję dziecko
        pod fachową opiekę i oczekuję wszystkiego co najlepsze.
        • budzik11 Re: do budzik11 07.10.09, 08:35
          asia0212 napisała:

          > Wyobraź sobie, że ja pracuję 20 lat z cudzymi dziećmi, matkami,
          > siostrami, babciami itd.NIGDY nie usłyszeli ode mnie przykrego słowa, ni
          > e
          > odczuli, że mam zły dzień, a wierz mi, że nieraz nerwy mi puszczają.

          No i co z tego? A jaki to ma związek z tamta konkretną sytuacją? Ja np. nigdy w
          życiu nie uderzyłam swoich dzieci, starsza ma 4 lata i nie wie, co to klaps.A
          ile matek regularnie tłucze swoje dzieci? Ty jesteś wyjątkiem, ja jestem
          wyjątkiem, ale nie rozmawiamy o tobie czy o mnie.

          Nie pracuję w swoim zawodzie za karę, tylko dlatego,
          > że tak chcę, to jest moje powołanie.

          Matki bijące swoje dzieci też nie są matkami za karę.

          I jeszcze dodam - ja w pierwszym odruchu też chciałabym wylecieć z japą na obcą
          babę krzyczącą na moje dziecko. Ale zaraz bym się zastanowiła - czy sama jestem
          lepsza? Ja na dzieci krzyczę, jak mnie wkurzą, a przecież to moje dzieci, kocham
          je, mam ich tylko dwoje - a co dopiero obca kobieta, która emocjonalnie nie jest
          z dziećmi związana, w dodatku ma ich jakieś 20. Nerwy jej tym bardziej moga
          puścić, przedszkolanka to nie cyborg. Można z kobietą porozmawiać - na
          spokojnie, a nie zaraz lecieć do dyrekcji, może od razu do kuratorium albo do
          ministerstwa?
          O matko, co za hipokryzja, matki idealne...
          • asia0212 Re: do budzik11 07.10.09, 11:31
            > Wyobraź sobie, że ja pracuję 20 lat z cudzymi dziećmi, matkami,
            > siostrami, babciami itd.NIGDY nie usłyszeli ode mnie przykrego słowa, ni
            > e
            > odczuli, że mam zły dzień, a wierz mi, że nieraz nerwy mi puszczają.

            No i co z tego? A jaki to ma związek z tamta konkretną sytuacją?

            A taki, że pani w przedszkolu powinna nerwy trzymać na wodzy i ważyć słowa,
            pomyśleć, a potem mówić, nie na odwrót.
      • ata99 Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 22:55
        Można krzyknąć na dziecko, ale nie w taki chamski sposób. Co jeszcze
        byś tolerowała, teksty "a w mordę chcesz gó...arzu?" bo dla mnie to z
        tej samej beczki. Nie zostawiłabym dziecka bez wyjaśnienia sytuacji,
        trudno może pracownik ze mnie niesumienny, ale uważam że to było
        ważniejsze.
        • czar_bajry Re: Co byście zrobiły? 06.10.09, 23:56
          Nie wyszła bym z przedszkola bez wyjaśnienia sytuacji i powiedzenia pani co
          myślę o jej metodach.
    • mozyna Re: Co byście zrobiły? 07.10.09, 23:04
      O rany! Aż nie mogę uwierzyć, że polskie przedszkola mają taką "profesjonalną"
      kadrę!! Spotykam takie wątki coraz częściej na tym forum. I dziwię się, że
      niektórzy mają wątpliwości, czy to normalne, czy nie, czy powinni zareagować,
      czy nie...nie wspominając już o tych, którzy uważają, że to jest w
      porządku...dla mnie to jakaś masakra!!!
Pełna wersja