Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem???

13.01.04, 14:29
Prawdopodobnie bedziemy lecieli z naszym synkiem do jego babci do
Australii... oznacza to, ze czeka nas niesamowicie długa podroz samolotem. Na
dodatek młody jest ostatnio baaaardzo zywym dzieckiem, sam juz chodzi - a
nawet biega. Nie za bardzo lubi siedzenie na kolankach. Ponoc jest mozliwosc,
ze dostaniemy specjalna "kolyske" w samolocie i miejsca na samym przedzie, by
mieć wiecej luzu... ale i tak sobie tego nie wyobrazam. To ponad 20 godzin...
Napiszcie, jesli macie jakies doswiadczenie w tej mierze , bardzo prosze o
rady !!!!
pozdrawiam
    • mamusiamaciusia Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 13.01.04, 16:12
      ja leciałam właśnie z roczniakiem, tyle, że podróż trwała 9 godz.......ciężko
      było.
      koniecznie zarezerwuj bilety zaraz za biznes klasą, masz wtedy miejsce w
      nogach, żeby ewentualnie położyć malucha jak zaśnie, możesz ew. zamienić się
      później, ale to już ryzyko i można dopiero po starcie, a to oznacza, że dziecko
      trzeba trzymać silą na kolanach przez dobre pół godz.. na kołyskę jest już za
      duży, więc pewnie nie dostanie. może też będą wolne miejsca w samolocie, więc
      zajmiecie wtedy takie potrójne. ja siedziałam właśnie z przodu, więc mały jak
      nie spał, to przynajmniej siedział na podłodze i tam się bawił
      nawet procedury na lotnisku sa już męczące dla dziecka.
      weź ze sobą dużo picia, bo w samolocie chce się pić. jedzenie, które oferują
      linie lotnicze jest przeznaczone raczej dla starszych dzieci, weź lepiej swoje.
      generalnie to współczuję, bo chociaż moje dziecko przespało większość lotu, to
      nie wspominam tego dobrze.
      nie daj mu wcześniej zasnąc, żeby spał w samolocie.
      miłej podróży.

      • jagienka.harrison Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 13.01.04, 18:09
        Zajrzyj też na podforum Świat, tam niedawno była o tym dyskusja, chodziło o
        lot do RPA. Ale nie będzie źle, na pewno dasz sobie radę. Ja latam co 3 m-ce z
        Dominikiem (ale krótsze loty), wróciłam 2 tygodnie temu lecąc z przesiadkami.
        Rady mamusi maciusia są bardzo dobre. Faktycznie, weź dużo picia, książeczek,
        zabawek, jakieś owoce na przekąskę...i uzbrój się w cierpliwośc.
        Z pozdrowieniami
        Jagienka & Dominik (29.11.02)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=10016884
    • bozenka12 Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 14.01.04, 02:47
      Ja lecialam z roczniakiem. Kolyske daja do dwoch lat, przynajmniej w
      lufthanzie. Nie bylo tak zle. Wzielam duzo zabawek, maly tez byl zafascynowany
      samym samolote, przyciskami w fotelach itp. Badz dobrej mysli.
      • karollaa Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 14.01.04, 13:50
        Hej Bozenka12
        a jak wlasciwie wyglada taka kolyska? To jakies male lozeczko? Czy cos jak
        fotelik samochodowy? Moj maluch jest naszczescie drobny. Wazy niecale 9 kg i
        mierzy 71 cm - wiec pewnie sie zmiesci. A gdzie lecialas?
        pozdr.
        • kaligardi1 Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 14.01.04, 23:09
          Czesc, W Air France kołyski sa do 10kg...
          Ale polecam je dla naprawde niemowlaczków.
          Najdalej leciałam z małym do USA, miał wtedy 18 miesięcy.
          Strasznie sie bałam tego lotu bo leciałam sama z malcem.Ale nie powiem ze bylo
          tak zle.Mały nie chciał praktycznie nic jesc ale dojadł pozniej.Wazne aby pił w
          czasie startu i ladowania.Wtedy nie bola maluchy tak uszki, nasz strasznie
          wtedy placze gdy nie pije.
          Mialam wolny caly rzad wiec maluch skakał po siedzeniach.Chodzil po
          samolocie,kokietował innych.Spał...
          Musisz wziasc sama wszystko czego potrzebujesz- nie licz ze cos dostaniesz w
          samolocie.I jesli masz przesiadke( a pewnie masz) to pamietaj aby nie zabrali
          Ci wozka( wez malutki skladany w paraolkę- my do tego celu mamy Inglesine)
          bardzo sie przydaje w czasie przesiadki zwlaszcza gdy spoznia sie samolot
          Generalnie milej wspominam dlugie loty niz te krotkie.
          Krotkie maja mniejsze samoloty i maluch praktycznie musi siedziec na swoim
          miejscu i jest wiecej zamieszania...
          Na pewno dacie rade...Milej podrozy...
          Kali



        • kaligardi1 Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 14.01.04, 23:11
          Acha, i jak lecisz z kims pomysl czy nie wziasc fotelika samochodowego jesli
          maluch dobrze sie w nim czuje...
          • karollaa Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 15.01.04, 11:11
            Mam jeszcze pytanie, jak dokladnie wyglada ta kolyska??? Czy to jest mini
            lozeczko???
            pozdr.
            • kaligardi1 Gondolka cd. 15.01.04, 15:44
              Tak, przypomina to mini gondolkę.Zaczepia sie przed siedzeniem na 2 zaczepy.
              Ale moj maluch lezal w tym raz (gdy miał miesiąc)potem latalismy z fotelikiem-
              nosidelkiem Graco a jak juz chodzi to nic nie zabieramy(oprocz wozka).
              Acha, koniecznie pamietaj aby jak daja wam miejsca mowic ze chcesz miejsce dla
              matki z dzieckiem...wbrew pozorom to nie jest takie oczywiste...Wtedy masz
              miejsce na olbrzymia torbe dziecieca i mozesz wyprostowac nogi.
              Mleko zawsze Ci podgrzeja.Poniewaz nasz maluch pije praktycznie tylko mleko
              podczas lotow to zawsze robie w domu przynajmniej 4 szt(gdy jest to podroz za
              ocean)i zakupiłam taką mini lodóweczkę ze specjalnymi zamrażaczami.
              Taka 1/10 lodowki samochodowej.
              Jeszcze raz milego lotu.
              Raczej nie polecam duzej ilosci zabawek bo to zbedne kilogramy a maluch i tak
              bedzie bardziej podekscytowany lotem.Najlepiej bedzie jak wybierzesz 3-4 i
              schowasz je na 2 tygodnie.
              No i herbatniczki...podstawa zywienia w samolocie...
              Potraktuj ta wyprawe z przymrozeniem oka.Wazne abyscie wszyscy byli w dobrych
              humorach wtedy pojdzie jak po masle.
              My lubimy dalekie loty i zawsze witajaca nas Babcia dziwi sie na lotnisku jak
              to moziwe ze po tylu godzinach lotu tak miło wygladamy...
              Otóż zdradze ci moją tajemnice:
              Po 1 - najważniejsze jest moje dziecko.
              Raz gdy samolot odleciał bez nas(mielismy przesiadke...) i na nastepny
              musielismy czekac 4 godziny na lotnisku bez placu zabaw zdałam się na mojego
              malca.Najfajniej było jak robił orzełki na środku hali...Tak sie wymeczył ze 3
              godzinki spał na siedzeniach lotniskowych, fajnie ze znalazłam takie potrojne...
              ( zawsze latam z poduszka, kołderką , zapasem pieluch na 3 dni i zapasem
              jedzenia na 2dni, ciuchami na 2...przezorny zawsze ubezpieczony co mi sie kilka
              razy sprawdzilo)/
              Zasada 2 - Optymizm...naprawde jesli podejdziesz do sprawy bez nerwow bedzie
              super.Pozdrawiam,Ola

              • karollaa Re: Gondolka cd. 15.01.04, 16:34
                Hej,
                czyli to nie sluzy do spania na plasko??? Wogole dziecko moze w tym spac? Czy
                przy starcie moze w tym siedziec? A moze odradzasz wogole zamawianie tego???
                Jak pisalam moj maly ma tylko 9 kg i 71 cm.
                pozdr.
    • m_ch_r Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 21.01.04, 23:32
      hej, ja przylecialam z moja Julka z Brazylii, przespala prawie cala droge
      (miala 6 miesiecy), ale prawie nie miescila sie w lozeczku dla dzieci juz
      wtedy!!
      • karollaa Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 22.01.04, 13:05
        Hej,
        a czy ktos moze mi napisac, jak to lozeczko wyglada? To jest plaskie czy jak
        fotelik samochodowy?
        Moze nie warto tego brac, tylko lepiej wziac na poklad wlasny wozek?
        pozdrawiam i dziekuje za pomoc
        • ewap_mama_alexa Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 22.01.04, 21:01
          Widzialam tylko kolyski w samolotach LOT, plaskie, prostokatne, cos jak
          miniatura turystycznego rozkladanego lozeczka, ale rzeczywiscie miniatura.
          Sprawdz z liniami ktorymi lecisz jaki maja limit wagi dziecka, jakie wymiary.
          Boje sie ze Twoje moze byc za duze. Wozek na pokladzie nie przyda Ci sie do
          niczego, bo musi byc zlozony i schowany.A moze sie w ogole do tych schowkow nad
          glowa nie zmiescic. Lepiej oddac do luku bagazowego przy wejsciu do samolotu.
          Zglos przy odprawie ze chesz wziac wozek, dostaniesz na to kwit. Fotelik
          samochodowy ma sens o ile masz dla dziecka osobne miejsce, bo przeciez gdzies go
          trzeba przypiac. Chyba ze przy odprawie okaze sie ze sa wolne miejsca i moga Cie
          tak posadzic zebys miala wolne obok. Pytanie czy dziecko bedzie chcialo w tym
          foteliku caly czas siedziec. Do spania jest to dobre rozwiazanie, moj syn
          zbuntowal sie jak mial ok.1,5 roku i trzeba bylo fotelik z siedzenia zdjac, a
          przy pelnym samolocie to jest problem bo na ogol nie ma gdzie wtedy schowac.
          Ale roczniak powinien chyba wytrzymac, w koncu nie musi byc caly czas przypiety,
          troche moze posiedziec u mamy na kolanach, troche powedrowac...
          Pozdrawiam,

          Ewa

    • gugutek Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 22.01.04, 15:40
      Opis kolyski znajdziesz w poscie wyzej smile Przypomina wąską nerkę, przynajmniej
      w LOCIE. Nie jest bezpieczna dla SIEDZACEGO w niej malucha o wzroscie 71 cm, to
      moja opinia. Moja corcia usnela w kolysce po wielkich bojach. Raczej na nia nie
      licz smile Poza tym musialabys przed odlotem zwazyc malucha, bo jak przytyje i
      dociagnie do dziesiatki...
      • kaligardi1 Re: Jak przetrwać bardzo długi lot z roczniakiem? 23.01.04, 16:36
        Ja jeszcze dodam ze na czas startu dziecko siedzi na Twoich kolanach a
        przypinasz go specjlanymi pasami.Odchodzą od Twoich pasów.
        Czasami jak maluch mi spi to oszukuje ze go przypiełam...ale jednak tak powinas
        zrobic.
        Jak jest miła obsluga i poprosisz ich aby wzieli wozek do kabiny , bo
        potrzebujesz go w czasie przesiadki to istnieje szansa ze sie zgodza.Ale wozek
        oddajesz przy wejsciu, oni chowają go do skrytek gdzie trzymają swoje rzeczy,
        dostajesz kwitek( albo i nie, gdy maly samolot) i odbierasz go przy wyjsciu.
        Ale musi to byc taki wozek typu Chicco London czy Caddy alno Inglesina Asso OK.
        Zwykle wozki odbierają Ci już przy bagazu a nawet potrafią jeszcze przy wejsciu
        do kolnierza zabrac Ci go do glownego bagazu.Wtedy radze go zawinąc w folię ale
        tak aby było widoczne ze jest to wozek. Wtedy kladą go na wierzch i obchodza
        sie z nim lepiej.
        Kolyski nie musisz zamawiac.Ona jest w standardzie na pokladzie.Zawsze Cie
        zapytaja czy ja chcesz albo mozesz sama sie po nia zglosic.
        Wazne jest aby zamowic jedzienie dla malca dzien wczesniej.Zawsze maja sloiczki
        Gerbera.To jest w cenie jego biletu.
        Na pokladzie masz tez poduszki i kocyk ale lepiej miec swoje.
        acha, i jeszcze nigdy nie latałam w kompletnie zapchanym samolocie.To nie
        metro!!!
        Do dwoch lat placisz tylko (hmmm chyba ) 30% normalnego biletu ale dziecko nie
        ma swojego miejsca.Potem ma 100% biletu ze swoim miejscem.
        Zawsze Cie sadzają tak że masz koło siebie miejsce.Bardzo bardzo czesto masz
        caly rzad do dyspozycji.Zawsze po stracie mozesz tez zmienic miejsce gdy
        zauwazysz ze gdzies jest pusto.
        I nazwiskiem sie nie przejmuj.Ja tez mam podwojne,dziecko ma tylko jedno(meza),
        a wszystkie papiery mam tylko na jedno(swoje wczesniejsze).
        75% podrozuje tylko z synem bo maz zwykle pracuje...
        Z malym bylam juz 4 razy w Stanach i nawet nikt mnie nie spytal czy to
        faktycznie moje dziecko...
        Za pierwszym razem spytali mnie tylko czy maz nie dojedzie do nas i czy nie
        chcemy zostac.Grzecznie odpowiedzilam im ze jesli nie zostalam 30 razy
        wczesniej to bynajmniej teraz tak nie uczynie...
        No ale wtedy nie brali odcisków i nie robili fotki!!!
        Acha ja zawsze woze metryke urodzenia malca.Przezorny ubezpieczony.
        Ola z malym Maxem poroznikiem




Pełna wersja