longpath
13.10.09, 15:20
nadgorliwcom wtrącającym się w niezbyt przemyślany sposób w
wychowanie cudzych dzieci. Poniedzialek, korek, deszcz, autobus
zapchany, zaduch i smród jak w cyrku. Wsiada matka z dzieckiem okolo
dwóch lat, które placze. Wrzeszczy. Caly czas. Ona usiluje je
uspokoić. Mijają przystanki, ludzie zaczynają wzdychać, oglądać się.
Patrzą na nią jakby im ojca siekierą zabila. Dziecko ryczy.
ZAczynają się glośne komentarze. Ona nie reaguje, ale ma już dość,
bo dziecko placze i nie można go uspokoić, najwyraźniej coś mu
dolega. W końcu facet komentuje gburowato: Bo matka powinna przylać,
a nie. Facet wysiada. Dziecko nadal placze. Matka nie wytrzymuje i
daje mu klapy. Ktoś na to: Proszę pani, tak nie wolno. Wiecie co?
Nie wytrzymalam i tylko na nich nakrzyczalam, ale na jej miejscu
walnęlabym chyba komuś w ŁEB.