Ku przestrodze

13.10.09, 15:20
nadgorliwcom wtrącającym się w niezbyt przemyślany sposób w
wychowanie cudzych dzieci. Poniedzialek, korek, deszcz, autobus
zapchany, zaduch i smród jak w cyrku. Wsiada matka z dzieckiem okolo
dwóch lat, które placze. Wrzeszczy. Caly czas. Ona usiluje je
uspokoić. Mijają przystanki, ludzie zaczynają wzdychać, oglądać się.
Patrzą na nią jakby im ojca siekierą zabila. Dziecko ryczy.
ZAczynają się glośne komentarze. Ona nie reaguje, ale ma już dość,
bo dziecko placze i nie można go uspokoić, najwyraźniej coś mu
dolega. W końcu facet komentuje gburowato: Bo matka powinna przylać,
a nie. Facet wysiada. Dziecko nadal placze. Matka nie wytrzymuje i
daje mu klapy. Ktoś na to: Proszę pani, tak nie wolno. Wiecie co?
Nie wytrzymalam i tylko na nich nakrzyczalam, ale na jej miejscu
walnęlabym chyba komuś w ŁEB.
    • ciepla.kawa Re: Ku przestrodze 13.10.09, 15:31
      A napewno wtrącają się ci, co dziecka nie mają, tak jakby wszystkie
      rozumy pozjadali.
      • patysia00 Re: Ku przestrodze 13.10.09, 15:43
        ja zaraz ucinam głupie komentarze. Nikt mi nie będzie mówił jak mam
        dziecko wychowywać!
        • black-mama Re: Ku przestrodze 13.10.09, 17:12
          Ja z reguły nie reaguje na komentarze, ale matka głupia, ze dziecku
          zaczęła klapy dawac...
          • mama-ola Re: Ku przestrodze 13.10.09, 17:26
            Dziecko ma prawo ryczeć w autobusie, zwłaszcza w takich warunkach
            jak opisane wyżej. Jaki tu powód do przylania dziecku, to nie wiem.
            A ludzie komentowali, bo matka pewnie "nic" nie robiła, gdyby
            widzieli, że na rzęsach staje, by dziecko uspokoić, to by było
            inaczej. Jak Maciek płacze w autobusie, to zagaduję, jakieś
            przedmioty do rąk mu wkładam, nawet nucę (o zgrozo) i pasażerowie
            widząc, że się staram, inaczej na to patrzą... A Antosiowi
            marudzącemu w autobusie kiedyś jakiś pasażer swoją komórkę do ręki
            dał wink (Pare lat temu, gdy Antoś był mały).
            • sowa-1 Re: Ku przestrodze 13.10.09, 21:42
              Autorka postu przecież napisała, że matka starała się dziecko uciszyć.
              • naszaheidi Re: Ku przestrodze 14.10.09, 09:24
                Pomyslcie jaki poziom stresu miala kobieta?Frustrujaca sytuacja dla
                kazdego.Dobrze,ze moje dzieci autobusem nie jezdza,bo pewnie tez by
                mnie napietnowali
                • camel_3d Re: Ku przestrodze 14.10.09, 13:19
                  a moje jezdzi smile od urodzenei prawie wylacznie autobusem i pociagami.
                  ostatnio auto kupilem, ale stoi pod blokiem smile
                  • kmkf Re: Ku przestrodze 18.10.09, 14:37
                    Strasznie szkoda mi matki, przecież doskonale wiecie, że w całej tej
                    sytuacji na pewno najbardziej martwiła się o dziecko, nie wiemy
                    przecież czy marudziło bo zęby, bo coś tam. Nie powinno się pozwalać
                    na takie zachowanie ludziom i ja na pewno stanęłabym w jej obronie.
                    Swoją drogą może trzeba zacząć zwracać uwagę ludziom, którzy się nie
                    myją i śmierdzą w autobusach, bo dla mnie to jest o wiele gorsze niż
                    drące się dziecko... wink
        • camel_3d Re: Ku przestrodze 14.10.09, 12:58
          > ja zaraz ucinam głupie komentarze. Nikt mi nie będzie mówił jak mam
          > dziecko wychowywać!


          a wielu mamom by sie to przydalo, zeby im ktos powiedzial.
          • longpath Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:09
            Tej również by się przydalo, ale nie w tak idiotyczny sposób. Jednak
            bardziej by się jej przydalo, gdyby ktoś jej pomógl, nie sądzisz?
            • camel_3d Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:41

              > bardziej by się jej przydalo, gdyby ktoś jej pomógl, nie sądzisz?

              oczywiscie, ze gdyby ktos pomogl..tylko jak? moglby zagadac do dziecka od biedy...
              • longpath Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:52
                Nie wiem, jak. Zrobić trochę miejsca, otworzyć okno (ale nie, bo
                przecież napada do środka autobusu) albo coś konkretnie doradzić,
                typu: niech pani jednak siądzie z tym dzieckiem (bo nie chciala). Na
                pewno nie napadać jak te sępy i pouczać. Uprzedzając, czemu ja jej
                nie pomoglam? Jak już gdzieś pisalam, bylam od nich za daleko, żeby
                się drzeć czy przedzierać i sama jechalam z dwuletnią córeczką,
                którą zemdlilo. Mialam inny problem, ale nerwy mi puścily i
                nakrzyczalam na ludzi. Co tez nie bylo za kulturalne, ale
                przynajmniej w slusznej sprawie. Howgh.
    • nikamika Re: Ku przestrodze 14.10.09, 09:52
      dakladnie ci co nie maja malych dzieci zawsze ''najlepiej'' wiedza!!!
      ja nie zwracam na komentarze innych uwagi (obcych)
      ale trafia mnie jak ''dobre ciocie '' daja rady i pouczaja
    • broceliande Re: Ku przestrodze 14.10.09, 12:48

      Dała klapy, żeby zadowolić społeczeństwo, a dziecko powinno być
      ważniejsze.
    • camel_3d Re: Ku przestrodze 14.10.09, 12:58
      wiesz co..bo tak miedzy bogiem a prawda... to takie ryczace dzeicko potrafi
      skutcznie wkurzyc..
      a skoro piszesz "dziecku wyraznie cos dolegalo"..to powinno si ematke w tylek
      kopnac skoro nic nie robila, zeby dziecko uspokoic, przytulic itd...
      • broceliande Re: Ku przestrodze 14.10.09, 13:02
        Jest napisane jak byk "nie może go uspokoić", czyli próbowała.
        Dziecku cos dolegało.
        • martasz123 Re: Ku przestrodze 14.10.09, 13:12
          Matce puściły nerwy, ale wątpię, że klaps coś pomogł, zapewne
          dziecko jeszcze bardziej zaczelo płakać. Tragedia...Ciekawe czy
          wogole przytuliła to dziecko, zapewne to bardziej pomogłoby niz
          klaps. Głupie komentarze tez są nie na miejscu. Kiedyś jak jechalam
          autobusem tez widzialam podobną sytuację, z tego co slyszałam to
          matka tłumaczyla, ze dziecko panicznie boi sie autobusow,płakało
          niesamowicie, ale jakis facet tez nie mogł powstrzymac sie od
          głupiego komentarza "co to za matka co nie moze uciszyc swego
          dziecka"
          • camel_3d Re: Ku przestrodze 14.10.09, 13:16
            no gdyby mojemu maluchowi cos dolegalo to piersza rzeczy, ktora bym zrobil to go
            przytull. a nie probowal uspokoic.

            jakis czas temu tez jechalem autobusem, gdzie mala turczynka plakala w woku - 3
            - 3.5 roku. Chciala wyjsc z niego. Nie wiem czemu matka dala jej plakac..ale ja
            nie uzywam wogole wuzk ai dziecko w autobusie nigdy nie plakalo... chce stac na
            ziemi, stoi na zeimi i sie czegos trzyma, chce siedziec..siedzi..
          • longpath Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:33
            Przytulala, kladla do wózka, wyjmowala z wózka i nic. Jeśli już
            diagnozować, co robila źle, to wprowadzala chaos zamiast wyciszyć
            dziecko, ale powtarzam, poziom stresu miala zapewne wysoki. Zrobila
            też taki bląd, że nie usiadla, tylko caly czas stala. Ale nie o to
            mi akurat chodzi, co to ona robila źle.
      • longpath Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:12
        Tak, przeszkadza. Mnie też przeszkadzalo. Ale sama jechalam z
        dzieckiem, w dodatku córa źle się czula i bylam za daleko, żeby
        jakoś konstruktywnie tej pani pomóc. Bardziej jednak mnie wnerwila
        reakcja ludzi.
      • franczii Re: Ku przestrodze 14.10.09, 15:09
        Sluchanie wrzaskow dzieci przyjemne nie jest ale co mi przyjdzie ze sie wyzyje
        na matce ryczacego dziecka lub ja jeszcze bardziej zestresuje, no co? Wiele
        rzeczy potrafi wkurzyc a jednak jakos trzeba nad soba zapanowac. takie zzymanie
        sie na matke wyjacego dzieciaka jest strasznie chamskie moim zdaniem. ja sama na
        szczescie sie z takim traktowaniem nie spotkalam a raczej ze wspolczujacym
        zainteresowaniem i proba pomocy. >uczucie, ze mnie inni nie potepiaja w chwili
        kiedy moj maluch wyl a ja nie potrafilam go uspokoic i odwrocic uwagi i wrecz
        swoim zachowaniem pkazywali pozytywne nastawienie dodawalo mi otuchy. matka
        wyjca juz i tak jest zestresowana nie trza jej jeszcze cudzych fochow.
    • solaris31 Re: Ku przestrodze 14.10.09, 13:09
      czasem dziecka nie da się uspokić - niestety confused

      mnie tez drażni bardzo zwracanie uwagi - moja córka będa
      niemowlęciem i mają cgigakolki wrzeszczała / nie mylić z płaczem/
      jak opętana, nie pomagało nic. widziałam na sobie spojrzenia ludzi,
      słyszałam komentarze - owszem, nie było mi miło, ale zwykle sie nie
      odzywałam. raz nie wytrzymałam, trzymałam akurat dziecko na rękach i
      powiedziałam sąsiasdce, że skoro taka mądra niech sama uspokoi moje
      dziecko. od tego momentu miałam spokój.

      najlepiej jest nie reagowac - albo wręcz przeciwnie - od razu
      odpyskować. a robienie tego, czego oczekują ludzie wokoło - jest jak
      dla mnie głupotą.
      • camel_3d Re: Ku przestrodze 14.10.09, 13:18

        > najlepiej jest nie reagowac - albo wręcz przeciwnie - od razu
        > odpyskować.

        obie rzeczy to oznaka prostactwa dla mnie.. przykro mi, ale najlepiej jest
        wytlumaczyc, ze maly jest chory lub ma kolki i przykro mi ze utrudnia komus
        podroz.
        Spotkasz sie z wiekszym zrozumieniem niz ci sie wydaje.
        • dare-czka Re: Ku przestrodze 14.10.09, 13:27
          2 dni temu poszlam z synkiem do spozywczaka,takiego
          duzego,zkoszykami na kolkach,stoje w kolejce za serem a on sie drze
          bo chce wyjsc z wozka,dla spokoju wyjelam go (choc wiedzialam ze zle
          robie bo zaraz zacznie latac po calym supermarkecie),no i oczywiscie
          ja stoje w kolejce a on ucieka,przytryzmalam go za reka,zaczal sie
          drzec-a on to potrafi glosno.Panie zwracaly uwage-"co tak glosno
          krzyczysz,troszke ciszej placz"itp,wszyscy skierowali na nas oczy bo
          zrobil zamieszanie,gdyby ta pani zwrocila mi uwage w inny sposob,bo
          to co powiedziala powiedziala z usmiechem-wiec nie bylo to
          niemile,gdyby bylo inaczej zwrozilabym jej uwage napewno.Zreszta ja
          sie licze z takimi uwagami tzn jestem na nie gotowa bo synke czasem
          urzadza rozne sceny w miejscach publicznych,ale jak narazie nikt nic
          zlego nie powiedzial...
          • camel_3d Re: Ku przestrodze 14.10.09, 13:49
            a czemu sie darl???
            jakis powod?

            tak pytam..bo na razie mnei problemy darciowe nei dotycza..ale moze sie to zmeinic.

            • franczii Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:13
              darl sie pewnie dlatego, ze mama nie pozwolila biegac po sklepie,moj tez sie
              dzieral jak mu na cos nie pozwolilam.
            • dare-czka Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:14
              chcial zebym puscila jego raczke zeby mogl latac po calym
              supermarkecie.Dzieci sa rozne,jedne maja taki temperamet ze wszystko
              im pasuje,wszedzie dobrze,a inne nie postaja w miejscu minuty
              • camel_3d Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:42
                hmm..no to chyba dl amnei kolejny znak, zeby nie brac dzeicka do supermarketu..
                smile
                • franczii Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:58
                  mozna nie brac do supermarketu ale z niezadowoleniem dziecka w zwiazku z
                  niespelnieniem jakiejs zachcianki predzej czy ozniej i tak trzeba sie zmierzyctongue_out
                  to taki etap w rozwoju
                  Moj darl sie ze 2 razy bo mu nie pozwolilam chodzic po autobusie, zwykle
                  autobusem nie jezdze ale kilka razy musialam i akurat trafilam w humorzasty dzien
                  Darl sie pare razy bo nie pozwolilam mietosic jajek kinder przy kasie w
                  spozywczaku pod moim domem a w markecie byl zawsze grzeczniutkibig_grin
                  • camel_3d Re: Ku przestrodze 14.10.09, 16:20
                    domyslam, ze ze i ja to przezyje smile) na razie bylem z nim raz w satrnie po
                    pilota i no coz..duzo kolorowych dupereli zrobilo swoje,..nie darl si e i nie
                    plakal..ale trzeba bylo za nim biegacsmile
                    i to na razie ostatni wypad..nastepnym razem ede szedl sam.smile
          • babcia47 Re: Ku przestrodze 15.10.09, 18:55
            Panie zwracaly uwage-"co tak glosno
            > krzyczysz,troszke ciszej placz"itp,
            panie pewnie próbowały odwrócić uwagę malucha..czasem działa i
            przestaje płakać..a nie zwracały uwagę, w brew pozorom czesto
            intencja w takich przypadkach jest chęć pomocy mamie a
            nie "zdołowanie" jej, bo czasem maluch podejmie rrozmowę, czasem sie
            zainteresuje obca osoba a czasem zwyczajnie zawstydzi i mamie
            łatwiej go "opanować"
            • babcia47 Re: Ku przestrodze 15.10.09, 18:59
              ps. opisywane reakcje "tłumu" skierowane do mamy to zwykłe buractwo
              i nie dziwie się że straciła panowanie choc powinna to po prostu
              olac..tala podróż miejskim autobusem nie trwa przeciez godzinami, da
              sie wytrzymac, nawet gdy jest nieprzyjemne
        • solaris31 Re: Ku przestrodze 14.10.09, 13:48
          trudno, to jestem prostaczką - ale jakoś dwumiesięczne tłumaczenie w
          moim wypadku nie pomogło sad ludzie są różni, niestety i prostaków
          trzeba traktowac tak, jak oni traktują nas, skoro nic innego nie
          działa.
          • camel_3d Re: Ku przestrodze 14.10.09, 13:53
            traktujac prostakow jak prostak, stajesz sie prostakiem...niestety...
            • anita_zu Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:07
              A skad Wy wiecie ze matka uderzyla dziecko (dala klapsa) by
              zaspokoic spoleczenstwo? Moze tak zrobila bo juz sama nie mogla
              wytrzymac i czula ogromna bezsilnosc? A uwagi i komentarze pasazerow
              nie mialy na to wplywu. Ja tak wlasnie mysle, bo nie wyobrazam sobie
              ze jak automat wysluchala "polecenia" jednego z podrozujacych i dala
              klapsa dziecku by spelnic jego rzadanie. No bez przesady. Moim
              zdaniem raczej to byla jej decyzja, jej odpowiedzialnosc. A Wy moi
              drodzy (wiekszosc z Was) zachowuje sie podobnie jak pasazerowie
              autobusu, bo tez komentujecie- nie powinna dawac klapsa, na pewno
              ten klaps nic nie pomogl, powina zrobic to czy tamto- blablabla. A
              przeciez Wy sie do wychowania cudzych dzieci nie wtracacie, na
              kazdym kroku to podkreslacie, wiec o co chodzi? MAtka dorosla,
              zrobila jak zrobila, skoro uwazala ze klaps byl w tym momencie
              odpowiedni to niech i tak bedzie.
              • longpath Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:21
                Nie, naprawdę możesz mi wierzyć, że ona już nie wiedziala, co robić
                i nie oceniam jej postępowania. Nie jestem pewna na 100 procent, ale
                na jakieś 90 tak, że nie uderzyla dziecka, żeby część tych ludzi się
                odturlikala, czy na "polecenie" tego mądrego inaczej. Mówię tylko,
                że ich reakcje zwiększyly stres matki i stres dziecka (stres mój i
                mojego dziecka też). Przez to dziewczynka oberwala. Uwagi i
                komentarze dotyczące nas samych zawsze mają na nas wplyw.
        • mutti_hautameki Re: Ku przestrodze 14.10.09, 17:46
          Jakbym miała za każdym razem tłumaczyć każdemu dlaczego moje dziecko płacze,
          tobym nic innego nie robiła. Poza tym czasami sama nie wiem dlaczego płacze,
          Podejrzewam nawet że ona często tez tego nie wie. Dziecko jest pełnoprawnym
          człowiekiem, tyle że ma prawo do płakania, narzekania i nie rozumie jeszcze
          dlaczego w pewnych sytuacjach (w autobusie np) nie wolno. Mnie tam dzieci w
          autobusach, nawet ryczące nie przeszkadzają. Nie reaguję, chyba że dzieje mu się
          krzywda. No wielkie zaskoczenie że dziecko płacze. Chyba ci co jechali albo sami
          nie mają, albo juz zapomnieli. Albo byli w delegacji jak dziecko było małe.
    • woman-in-the-city Re: Ku przestrodze 14.10.09, 14:00
      Ja mam bardzo spokojnego dwulatka, który nawet jak zapłacze(rzadkosc u niego)
      to bezgłosnie, tylko łzy mu jak grochy kapią, ale do rzeczy. Jadac z nim razu
      pewnego autobusem mały standardowo mnie zagabywał "mama, a co to?" oglądajac
      widoki. I odezwała się pewna starsza pani,że synek za głosno mówi. Szczęka mi
      opadła, inni pasazerowie ubiegli mnie komentujac zachowanie pani. Największym
      jednak zaskoczeniem dla mnie jest to, że synek od tamtej pory mówi do mnie
      szeptem w komunikacji miejskiej.
    • camel_3d polka w samolocie.. 14.10.09, 16:22
      a terz cos milego. lecialem kiedys do rpa...w samolocie sa zawsze dzieci..bylo
      kilka..w tym jedna mama z coreczka..tez tak na oko 3.4 lata. wiadomo, ze caly
      czas nei siedziala..bo 11 godzin loto to jednak kawal czasu. Chodzila czasem
      pomiedza siedzeniemi..ale zmama zawsze rozmawiala cicho...szeptala do niej.
      Natomiast kilka rzedow za mna siedziela mama rosjanka, jej corke bym zywcem
      oskalpowal i na pal nabil..koszmar.. wrzaski, krzyki, bieganie..moze adhd
      miala..ale i tak wrazenie jest okropne.
      • phantomka Re: polka w samolocie.. 14.10.09, 20:11
        Jestesmy takim wrazliwym na halas narodem po prostu. Tylko dlaczego,
        jak o pomoc wolaja, to nie ma tylu mocnych geb?
        A matka wymiekla pod naporem tlumu.
      • franczii Re: polka w samolocie.. 14.10.09, 22:36
        Moze napisze cos nipopulanego, ale opis zachowania tej malej Rosjanki wedlug
        mnie bardziej pasuje do normy zachowania dziecka podczas 11 godzinnego lotu
        samolotembig_grin To ze 3letnia dziewczynka przez kilkanasciegodzin lotu szeptem z
        matka rozmawia to dla mnie nie jest norma. Zreszta ja ze zdziwieniem zauwazylam,
        ze w Pl sie wymaga od dzieci szeptania: D Widzialam niesmak w spojrzeniu kilku
        osob kiedy moj syn sobie podspiewywal samolocie piosenki albo opowiadal cos,
        fakt buzia mu sie nie zamykala przez 2 godziny, ale w skali dzwieku to na pewno
        nie byl poziom bardzo glosnej rozmowy, no moze czasem dosc ozywionejwink ani tym
        bardziej wrzaskow, wiec moze mnie kto uswiadomi o co chodzibig_grin
        • ga-ti Re: polka w samolocie.. 15.10.09, 17:16
          Mnie kiedyś zwrócono uwagę w autobusie, że za głośno rozmawiam z mężem big_grin Trzeźwi byliśmy, nie krzyczeliśmy, temat rozmowy ciekawy i wesoły, a i tak komuś przeszkadzało big_grin
      • tendencia Re: polka w samolocie.. 15.10.09, 21:05
        przez 11 godzin w samolocie i spokojne dziecko? ja bym miała problem
        z wytrzymaniem! jak lecę trzy to pod koniec mam już naprawdę dość, a
        bądź tu jeszcze małym energetycznym temperamentym dzieckiem i usiedź
        w miejscu tyle godzin! a co do tej matki co dała klapsy w autobusie -
        czy klapsy uspokajają płaczące dziecko? czy to w ogóle możliwe?
        moim zdaniem nie, ale ja nigdy nie biłam swojej córki, więc nie
        wiem. Nie wyobrażam sobie żebym karała dziecko biciem za to, że ma
        jakiś problem/coś mu dolega. To chore.
    • awtorek Re: Ku przestrodze 14.10.09, 20:59
      Zachowanie naszego społeczeństwa wobec dzieci jest żenujące i pozbawione
      tolerancji! Nie mam słów. Też bym nawrzeszczała na tych wszystkich ludzi! Co to,
      pierwszy raz słyszą płaczące dziecko?? Nigdy swoich nie mieli i nie wiedzą jak
      to jest? Może dziecku było gorąco, było zmęczone, źle się czuło, czy cokolwiek
      innego i w danym momencie nie można go było uspokoić. Szkoda, że jeszcze tej
      matki nie wyprosili z autobusu! Brak kultury, empatii, tolerancji. No i rażąca
      indolencja w dziedzinie podstaw psychologii wychowania! Jakby mi jakiś facet
      rzucił tekst o "przylaniu dziecku"... Brak słów i już nawet nie chcę się
      bulwersować bo szkoda moich nerwów.

      Kiedyś zamieściłam post o dzieciach w kościele, po tym, jak kilka oburzonych
      osób zwróciło mi uwagę po mszy, że moja córka (16 m-cy) chodziła całą mszę po
      kościele i zdarzyło jej się przebiec z miejsca do miejsca. I powtórzę czyjś
      komentarz pod tym postem - jak pojawia się temat niżu demograficznego, to wraz z
      nim zachęty żeby rodzić dzieci i to jak najwięcej. Ale jak już jest dziecko to
      najlepiej, żeby do wieku szkolnego siedziało w domu albo na placu zabaw bo a nuż
      zakłóci czyjś święty spokój w autobusie swoim nagannym zachowaniem.

      Właśnie wróciłam z Turcji i tym bardziej uderza mnie skandaliczne zachowanie
      części naszego społeczeństwa. W Turcji dzieci są darem Boga i moja córka była
      noszona na rękach (dosłownie i w przenośni) przez obcych ludzi, którzy non stop
      się nią zachwycali i nazywali ją "princessa". I tak zachowują się przy każdym
      dziecku. A jak córka przewróciła szklankę w sklepie z pamiątkami (szklanka się
      nie stłukła ale ja od razu zareagowała, że nie można nic dotykać itd.) To
      sprzedawca z uśmiechem na ustach powiedział, żebym nie zwracała uwagi, że nic
      się nie stało i że to tylko dziecko.
      • awtorek Re: Ku przestrodze 14.10.09, 21:22
        Dodam jeszcze, że widzę że niektóre z mam, które wcześniej pisały w tym wątku
        jakby boją się konfrontacji z innymi ludźmi w sytuacji, gdy ich dziecko krzyczy
        lub płacze. Chodzi mi o głosy typu: dobrze, że nie jeżdżę z dzieckiem autobusem
        bo mnie też by napiętnowali, albo, nie będę zabierała dziecka do marketu (bo
        może przeszkadzać głośnym zachowaniem). Nie sądzicie, że matka z małym dzieckiem
        ma prawo w pełni uczestniczyć w życiu publicznym? Oczywiście trzeba reagować na
        niewłaściwe zachowania dziecka, wychowywać. Jak najbardziej. Ale może się
        zdarzyć tak, jak w tym autobusie, że nie da się nic zrobić. I czy to jest powód,
        żeby nie korzystać z autobusów? Dla mnie to dyskryminacja. W takim razie
        autobusami nie powinni też jeździć niepełnosprawni na wózkach, bo zajmują za
        dużo miejsca, albo np. osoby upośledzone, które cały czas mówią do siebie (też
        mogę powiedzieć, że mi to przeszkadza) i wiele innych.

        Moja córka zaczęła dziś piszczeć w sklepie spożywczym. Wie, że nie wolno tego
        robić i ma absolutny zakaz. Ale rozpierała ją energia, więc skakała w wózku i co
        jakiś czas piszczała. Wiem, że takie odgłosy powodują, że włosy dęba stają i
        ciężko się skupić (choćby kasjerkom na pracy). Zwracałam córce uwagę ale ona na
        to jeszcze głośniej piszczała, więc lepiej już było nic jej nie mówić i nie
        przedłużać całej sytuacji i nie powodować jeszcze większego zamieszania.
        Powiedziałam jej więc, że zachowuje się bardzo niegrzecznie, że robi mi wstyd,
        jestem na nią zła i w domu będzie miała karę. I tyle. W domu była kara a potem
        rozmowa, że nie można się tak zachowywać, buziaki i przeprosiny. Ale te 3 minuty
        pisków musiały znieść panie ze sklepu. I tak czasami jest. Po prostu dzieci
        zachowują się różnie w różnych sytuacjach i komentarze oburzonych przechodniów
        czy pasażerów są delikatnie mówiąc poniżej jakiegokolwiek poziomu.
        • carmita80 Re: Ku przestrodze 14.10.09, 21:39
          Bylo juz podobne dyskusje, zgadzam sie z toba awtorek. Niestety
          Polacy to nieprzychylne dzieciom spoleczenstwo, nadwrazliwe na
          zachowania dzieciece, ktore sa normalne zwlaszcza u malych dzieci.
        • franczii Re: Ku przestrodze 14.10.09, 21:54
          Awtorek zgadzam sie z tym co napisalas. Dla mnie wychowanie dziecka nie polega
          na unikaniu pewnych sytuacji a na konfrontacji, w trakcie ktorych dziecko sie
          uczy jak powinno sie zachowac, czego mu ne wolno. Zabieram dzieci w wiele iejsc
          publicznych, nie zalatwiam opieki kiedy musze isc na zakupy lub zalatwic cos w
          urzedzie. jak na ilosc wyjsc i miejsc odwiedzonych przez mojego 3latka musze
          przyznac, ze przypadki, kidy nie bylam w stanie kontrolowac zachowania dziecka
          byly naprawde sporadyczne, z satysfakcja pisze w czasie przeszlym bo moj 3latek
          juz od pewnego czasu nie urzadza scen w miejscach publicznych. Ale mnie latwo
          pisac bo spoleczenstwo w ktorym ja mieszkam ma duza tolerancje a nawet
          wyrozumialosc dla naturalnych zachowan dzieciecych.
        • longpath Re: Ku przestrodze 14.10.09, 22:57
          Właśnie. Tylko co z tym zrobić? Jak zmienić mentalność? Jak??
      • mutti_hautameki Re: Ku przestrodze 15.10.09, 08:47
        Och, sklepy to juz osobna historia. Pani w moim małym osiedlowym sklepiku, jak
        tylko wchodzę z dzieckiem dostaje wysztywnienia,żeby dziecko czegos nie
        dotknęło. Ja pilnuję, żeby mała nie zgniatała pomidorów np, ale tam nawet
        dorosły nie jest w stanie o nic sie nie otrzeć. Kiedyś miałam jej zaproponować
        wywieszenie informacji na drzwiach: uprasza sie o niewprowadzanie psów i dzieci.
        Może w autobusach powinny być takie napisy, przynajmniej byłaby jasność
        sytuacjismile
    • topolino77 Re: Ku przestrodze 14.10.09, 22:01
      zachowujecie się jak Ci z autobusu. I nie rozumiem zupełnie tytułu wpisu - ku przestrodze - czego? tego, ze ludzie są dziwni... no proszę każad matka to wie! Każdy na ulicy wie lepiej jak się wychowuje cudze dzieci...
      • longpath Re: Ku przestrodze 14.10.09, 22:53
        Już wyjaśniam, jeśli naprawdę trzeba. Ku przestrodze ludziom, którzy
        reagując w tak głupi i mało empatyczny sposób zaszczuwają innych, co
        się może źle skończyć. W najlepszym wypadku tym, że ktoś się na nich
        wydrze, jak ja. Piszę o tym na forum, bo chcę ludziom uświadomić, że
        ta biedna matka była doprowadzona do stanu, w którym miotała się od
        przytulania dziecka do szarpania nim. Wyglądała jakby była o krok o
        walnięcia nim o podłogę. Nie wszyscy mają mocne nerwy, silne
        osobowości itp. Nie cmokajmy na ludzi, nie wzruszajmy ostentacyjnie
        ramionami, nie róbmy głupich min i nie głośmy krzywdzących,
        bezmyślnych komentarzy w tak zwaną przestrzeń. Taki apel. Tym razem,
        mam nadzieję, dosłowny i prosty do zrozumienia.
        • kub-ma Re: Ku przestrodze 15.10.09, 12:15
          Przyłączam się. Jak nie potrafimy pomóc, to nie przeszkadzajmy.
    • gabi762 Re: Prawie o mnie :D 15.10.09, 10:03
      Kurcze to tak jakby o mnie - prawie big_grin
      Z tym, że ja w (poniedziałek )nie przylałam i nie było mądralińskich
      komentarzy - a złowieszcze spojrzenia. A wyglądało to tak:
      zacinający deszcz, pęd na przystanek - niezadowolony mały z
      nieudolnej próby "zafoliowania". Przystanek, podjeżdża wyczekany
      autobus - wsiadamy luzik...jedziemy dwa przystanki okazuje się że
      trasa skrócona - utknęliśmy na Mariensztacie, eskalacja złości już
      była widoczna (skakał w wózku, szarpał daszek itp.) bo wózek stał a
      on nie mógł wysiąść. Podjechał wyczekany mini autobusik, drzwi sie
      otworzyły i.... nie było gdzie wsiąść - bo cała gawiedź tłoczyła sie
      w wejściu (przypominam że deszcz zacina). determinacja ma była tak
      wielka że nie zważając na obruszenie pasażerów, „że jeszcze z
      wózkiem sie pakuję” stanęliśmy sobie w drzwiach i sie zaczęło -
      Bartek sie wkurzał ze jacyś obcy prawie siedzą mu w wózku (bo niby
      czemuż mieli by sie przesunąć w głąb autobusu - przecież za 3
      przystanki wysiadają-kocham takich big_grin), zaczął pokrzykiwać i skakać
      w wózku, poklepał po wymiętej torbie jakąś kobitkę - która uraczyła
      go tak zimnym, a wręcz lodowatym spojrzeniem ze wkulił sie w wózek.
      Z całej gawiedzi wszyscy mieli lodowate spojrzenia poza jedną
      młodziutką studentką która potem okazała sie bardzo pomocna przy
      znoszeniu wózka z "grota" (której bardzo dziękuję) a by dokonać
      jeszcze dwóch spektakularnych przesiadek. A teraz do meritum:
      Rozumiem swoje dwuletnie dziecko, które po 8 godzinach w żłobku
      (gdzie jest baaardzo grzeczniutki), za którym nie przepada, wychodzi
      na „wolność” i jest tak nabuzowany energią że nie wie „gdzie ma w
      paść”- ADHD w czystej postaci. Z drugiej strony w takim autobusowym
      ścisku jest bardzo trudno czymś innym go zainteresować – bo siedzi
      tyłem, nie ma kontaktu wzrokowego ze mną (na jego poziomie wzroku
      znajdują się ciasno upchane nogi i kadłubki pasażerów) i wystarczy
      chwila a dzieć jest tak nakręcony, że potrzeba naprawdę mocnego
      bodźca (bądź dać na przeczekanie) aby go z tego wyrwać. Zawsze
      jestem przygotowana na zabawianie dziecia w autobusie ale przychodzą
      takie dni jak poniedziałek , że nic nie pomaga i z boku wygląda jak
      nieudolne zmagania niezaradnej matki z dzieckiem z ADHD. Pozdrawiam
      wszystkich podróżujących z wózkami i osoby niosące nam pomoc i
      zrozumienie.
      • marzena19_75 Re: Prawie o mnie :D 15.10.09, 11:19
        hm....a ja bym zrobiła dokładnie jak autorka watku , nie
        wytrzymałabym bym. Niestety ja dość często spotykam się z takimi
        sytuacjami, nie dotyczą mnie bo akurat póki co moja mała lubi
        komunikację i nigdy jeszcze nie miałam takiej sytuacji jak ta biedna
        matka. Często jednak spotykam sie z podobnymi sytuacjami na codzien
        i wiecie co ...najgorsze są starze panie... im to przeszkadza
        wszystko.Pomijam fakt,że zawsze maja coś do załatwienia w godzinach
        szczytu i największych korków smile nie rozumiem tylko dlaczego kobiety
        bo przeciez one też kiedyś miały dzieci. Reasumując moim zdniem
        jeśli ktoś jedzie komunikacją powinien wliczyć w to takie ryzyko jak
        zakłócanie ciszy , bo skoro ja mogę jechać ze śmierdzącym lumpem czy
        piajnym mięśniakiem i nikt im uwagi nie zwraca to wara od moje
        dziecka smile i wszystko w temacie.
        • awtorek Re: Prawie o mnie :D 15.10.09, 14:14
          Święte słowa, marzena19_75!!
          • ga-ti Re: Prawie o mnie :D 15.10.09, 17:05
            awtorek napisała:

            > Święte słowa, marzena19_75!!

            Też się pod tym podpisuję!!!

            Już dośc dawno autobusami nie jeździłam (z dwójką bardzo ciężko), ale swoje też przeżyłam. wink
    • gazeta_mi_placi Re: Ku przestrodze 15.10.09, 17:36
      Powinny być osobne autobusy (niech będą nawet darmowe) dla matek z dziećmi.Niech się same kiszą we wrzaskach i smrodzie swoich dzieci.
      • longpath Re: Ku przestrodze 17.10.09, 23:53
        Prawdopodobnie w takich autobusach byłoby mniej chamstwa w stosunku.
        • longpath Re: Ku przestrodze 17.10.09, 23:54
          cd. ...do kobiet.
    • asia_i_p Re: Ku przestrodze 15.10.09, 17:53
      Zazdroszczę ci refleksu, mnie pomysł na reakcję zawsze przychodzi za późno.
      Pamiętam, jak mi dwuletnia córeczka dostała histerii przy wyjściu z placu zabaw
      w Arkadach - trzymałam ją na kolanach i usiłowałam uspokoić, żeby jednak zabrać
      na górę zupełnie spokojną i zgrzanej nie wywozić na powietrze. Podeszła do mnie
      pani ochroniarz i powiedziała, żebym jakoś uciszyła to dziecko, bo panie w
      kasach (jakieś 10-15 metrów dalej) nie mogą pracować. Pozbierałam się z
      rozhisteryzowanym dzieciakiem i woziłam go dookoła galerii na górze, dopóki nie
      zasnął i się nie uspokoił. Byłam wściekła, ale nie w danym momencie nie umiałam
      z siebie wycisnąć nic poza uprzejmym przepraszam, choć należało, równie
      uprzejmie, spytać kobietę, gdzie jest jakieś miejsce, gdzie mogę uspokoić
      dziecko bez narażania go na przeziębienie.
      Jak znam życie, pani była zmęczona tym, że plac zabaw jest na jej terenie i
      tylko czekała na jakąś sposobność, żeby się wyżyć. Ale byłam wściekła na siebie,
      że udało jej się wpędzić mnie w poczucie, że w zasadzie nie mam prawa tam być.
      • gazeta_mi_placi Re: Ku przestrodze 15.10.09, 18:08
        Panie w kasie też ludzie i mają prawo do w miarę spokojnych warunków pracy.Jak
        przez Twojego bachora któraś się pomyli to pretensja będzie do niej -nie do
        Twojego bachora.
        Pani ochroniarz miała rację.
        • franczii Re: Ku przestrodze 15.10.09, 18:28
          ja bym sie nie ruszyla z dzieckiem, no oczywiscie staralabym sie je uspokoic ale
          nie wyszlabymbig_grin szkoda, ze udalo jej sie wzbudzic pocvzucie winy u Asi, wielka
          szkoda bo pani ochroniarz miala okazje sie nauczyc czegos nowego . ja bym jej
          nie przepuscila lekcji=P Ciekawe czy wezwalaby posilki i ja by to wygladalo=P
          • gazeta_mi_placi Re: Ku przestrodze 15.10.09, 18:39
            Najadłabyś się wraz z bachorem wstydu big_grin
            • franczii Re: Ku przestrodze 15.10.09, 18:56
              bachorowi to akurat rybka czy wstydtongue_out
              A mnie wcale nie tak latwo zawstydzicbig_grin Ale probowac nikomu nie bronietongue_out
              • ciepla.kawa Re: Ku przestrodze 15.10.09, 19:31
                Tak czytam tą dyskusję i widzę, że co poniektórzy mają
                dziwną "alergię na bachory". Rozumiem, że dużo większym szacunkiem
                darzą pijaków czy innych śmierdzieli co się przemieszają komunikacją
                miejską. Albo, czy mieliby na tyle odwagi, żeby zwrócić uwagę
                napakowanemu dresowi, co zbyt głośno rozmawia przez komórę. Nie
                sądzę. Łatwiej naskoczyć na kobietę z dzieckiem!!!
                Mnie, a podejrzewam, że i większości matek, wisi zupełnie, co mówią
                i myślą inni. A tym innym wrażliwcom proponuję nie wsadzać nosa w
                cudze sprawy i zająć się sobą!!!
                • gazeta_mi_placi Re: Ku przestrodze 15.10.09, 19:33
                  Akurat wiszą,hehe big_grin
                  Poza tym i bachor i menel śmierdzi jednako,czasem menel nawet mniej bo rzadko mu
                  się zdarza zrobić w majty smile
                  • ciepla.kawa Re: Ku przestrodze 15.10.09, 20:19
                    Gratuluję znajomości aromatów jak również jestem pod wrażeniem
                    wnikliwego oka!!! Obserwacja meneli to niewątpliwie urocze zajęcie.
                    • memphis90 Re: Ku przestrodze 16.10.09, 22:24
                      Obserwacja jak obserwacja, ale naprawde urocze jest wachanie menelskich kroczy i
                      zasikanych pieluch celem porownania jakosci aromatow!
      • longpath Re: Ku przestrodze 18.10.09, 00:00
        Refleks refleksem, ale w takich przypadkach na usta cisną się mało
        cenzuralne słowa. Problem tkwi w tym, by się opanować. Jak juz
        mówiłam, rozumiem, że płaczące dziecko przeszkadza. Paniom w kasach
        na pewno przeszkadzało. Ale to przecież nie zdarza się co dzień i
        nie trwa w nieskończoność. Można było przeżyć i wykazać się minimum
        empatii w stosunku do dziecka, a zwłaszcza matki.
    • memphis90 Re: Ku przestrodze 16.10.09, 22:15
      Ja z reguly gluchne, jak slysze glupie komentarze...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja