Głupota czy slepota???

13.10.09, 21:40
Chciałam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami z dnia
dzisiajszego. Byłam z moją córeczką w przychodni lekarskiej, mała
siedziała i coś tam sobie rysowała. siedziała również inna mama z
synem (na oko ok 4 lat). Chłopiec dorwał plastikowe zabawki (będące
na wyposażeniu przychodni) i bawił się nimi ale po chwili zaczął
pakować do buzi. Matka patrzyła i nic. zwróciła mu uwagę dopiero gdy
zaczął łomotać klockiem w ścianę, po czym znowy wpakował klocek do
buzi. Klocek był duży więc połknięcie nie groziło ale choroby... Nie
jestem osobą przwrażliwioną na punkcie bakterii i wirusów ale branie
zabawek do buzi w przychodni lekarskiej to juz lekka przesada. Nie
mówię juz o tym że sam chłopiec też co chwila pokasływał...W chwili
gdy wchodziłyśmy do gabinetu widziałam że tą samą zabawką bawi się
małe (może roczne) dziecko. Czy Waszym zdaniem matka powinna
zareagować czy to może ja mam spaczone podejście do sprawy?
    • sowa-1 Re: Głupota czy slepota??? 13.10.09, 21:46
      Najbardziej mnie dziwi, że tak duże dziecko bierze zabawki do buzi i matka nie
      reaguje
    • mama-ola Re: Głupota czy slepota??? 13.10.09, 21:54
      > Czy Waszym zdaniem matka powinna
      > zareagować czy to może ja mam spaczone podejście do sprawy?

      Ja bym zareagowała, gdyby mój syn tak robił.
      Może matka miała nieprzysiadalny nastrój tego dnia, a syn usiłował
      zwrócić na siebie jej uwagę. Takie duże dziecko wie, że nie wolno
      brać do buzi byle czego, a matka wiedząc, że on wie, nie dawała się
      wciągnąć w jego pułapkę. My sobie z Antosiem też tak "pogrywamy",
      jak ja humorzasta bywam, no ale nawet najbardziej humorzasta w
      przychodni bym się jednak do dziecka odezwała...
      • mama_nikodemka Re: Głupota czy slepota??? 13.10.09, 21:59
        nie pozwalam synkowi brac rzeczy do buzi w takich miejscach, jak bylismy w
        szpitalu na badaniach to maly mial wtedy niecaly roczek wiec caly czas przy nim
        siedzialam by nie zaczal gryzc, poza tym tymi zabawkami bawi sie duzo dzieci,
        zazwyczaj chorych, no ja sobie nie wyobrazam takiej sytuacji a matka jak dla
        mnie g...a ze pozwolila swojemu dziecku no i ze nie pomyslala o innych
      • tijgertje Re: Głupota czy slepota??? 13.10.09, 22:30
        mama-ola napisała:
        Takie duże dziecko wie, że nie wolno
        > brać do buzi byle czego, a matka wiedząc, że on wie, nie dawała
        się
        > wciągnąć w jego pułapkę.

        Wiedza a praktyka to 2 rozne rzeczy. Moj mlody ma 5,5 roku i nadal
        srednio co 3 minuty musze mu przypominac, zeby niczego nie pakowal
        do dzioba. Ma zaburzenia SI i zazwyczaj pcha cos do buzi zupelnie
        nie zdajac sobie sprawy. No, ale zwaszcza w takich przybytkach jak
        osrodek zdrowia to goszczegolnie pilnuje, zeby niczego do buzi nie
        bral, a jak juz cos zauwaze, to nawet, jak mi juz bokami wychodzi,
        to jednak zwracam uwage, majac nadzieje,ze ktoregos pieknego dnia
        moje zrzedzenie wejdzie mu w krew i sam sie zacznie pilnowac.
        • mama_kotula Re: Głupota czy slepota??? 13.10.09, 22:37
          CytatWiedza a praktyka to 2 rozne rzeczy. Moj mlody ma 5,5 roku i nadal srednio co 3 minuty musze mu przypominac, zeby niczego nie pakowal do dzioba. Ma zaburzenia SI i zazwyczaj pcha cos do buzi zupelnie nie zdajac sobie sprawy.

          Mam coraz częściej wrażenie, że my mamy wspólne dziecko big_grin.

          Szymon non stop coś trzyma w buzi, jak nie ma co trzymać, to trzyma palce. Guma do żucia i cukierki nie zdają egzaminu, bo on robi to zupełnie nieświadomie. Najmilsze do tego są klocki lego, te najmniejsze. Oraz np. temperówka.
          Nota bene ja też łapię się na tym, że coś trzymam w zębach sad

          W miejscach publicznych pilnuję.

          I nie łudzę się, że moje zrzędzenie wejdzie mu w krew wink.
          • saha_ra Re: Głupota czy slepota??? 13.10.09, 23:07
            ja myślę że zmęczenie. Poważnie. Na swoim osiedlu obserwuję kilka
            takich mam, które są umęczone psychicznie i fizycznie opieką nad
            dwójką bardzo absorbujących dzieci (każda ma swój tandem). Czasem
            temu starszemu chyba już zwyczajnie nie mają siły zwracać uwagi. Z
            boku wygląda to szokująco - malec włazi na stromy pagórek, inny
            walczy z kółkem na patyku wplątanym w krzaki przy ruchliwej jezdni.
            Normalnie każda z nas rzuciłaby się w ułamku sekundy na ratunek
            dzieciaczkowi i jeszcze wygłosiła stosowny dydaktyczno-wychowawczy
            komentarz. Ale dzieci opisanych mam robią takie numery często celowo
            dla zwrócenia na siebie uwagi i odwrócenia jej od młodszego bardziej
            niańczonego rodzeństwa. Matki zaczynają to ignorować. Nie
            usprawiedliwiam ich ani nie potępiam, w sumie po prostu żal mi.
            Także dopisuję się do postu o celowym pogrywaniu przedszkolaka z
            mamą.
            • set_ka1 Re: Głupota czy slepota??? 13.10.09, 23:29
              Ja jak wchodze do przychodni to jestem chora jak maly leci mi prosto
              do kacika zabaw. I robie wszystko, zeby jak najdluzej utrzymac go
              przy sobie. JAk wchodzimy do gabinetu tez nie pozwalam mojej
              mlodszej bawic sie podczas badania zadnymi zabawkami.
              Moze okrutne ale jak sobie pomysle ile chorych (czasem bardzo)
              dzieci mialo to przed nimi w buzi czy w rekach to az mnie boli.
              Oczywiscie moj M uwaza ze przesadzam. Czasami sama mam takie
              wrazeniewink
              Ale perspektywa ciaglego faszerowania moich dzieci antybiotykami
              daje mi moc supermamywink
              • daga_j Re: Głupota czy slepota??? 14.10.09, 14:16
                W takim razie dobrze, że u nas zabawki są tylko w części dla zdrowych, tam
                pozwalam bawić się moim dzieciom. Ostatnio na szczepieniu byliśmy i moje się
                bawiły czekając, a obok usiadła pani z dziewczynką ok. 4 lat i ta mała siedziała
                ciągle na ławce obok mamy. Potem przyszła inna kobieta z dwójką dzieci też ok. 4
                latki, te panie zaczęły ze sobą rozmawiać a dwójka dzieci tej drugiej pani też
                zaczęła oglądać zabawki przy dziecięcym stoliku. Słuchajcie sporo to czasu
                trwało, gdzie 4 dzieci bawi się przy stoliku zabawkami a tamta dziewczynka nadal
                się nie zachęciła?.. Zdziwiło mnie to, co za grzeczne dziecko - po prostu siedzi
                przy mamie i czeka wink
    • mama-008 Re: Głupota czy slepota??? 14.10.09, 08:47
      wg mnie nie powinno byc zabawek przede wszystkim w gabinetach
      lekarskich (na przewijakach i lezankach) bo po 1) lekarka nie myje
      ich po kazdej wizycie i kazdym dziecku a po 2) wystarczyło by
      przywiesic na scianach jakies nalepki pcv czy pianki i w zupełnosci
      by to starczyło - mozna tez miec ze soba zabawke naszego malucha-
      wcale nie musi pchac do buzi zakurzonych misiów czy gumowych kaczek
      (pisze o swoim spostrzezeniu - mam 1,5 rocznego synka). co do
      kącików zabaw w przychodni to tez uwazam ze takowe powinny byc
      zakazne wlasnie ze wzgledu na bród i zarazki! wystarczy stolik
      kredki kartki i juz. ja tam jestem wyczulona na tym punkcie i moze
      przesadzam smile
      • mamasi Re: Głupota czy slepota??? 14.10.09, 11:04
        Kredki też maluchy pchaja do buzi. My zawsze bierzemy jakąś
        książeczkę, kredki i kartkę, albo jakąś inną zabawkę. U nas nie ma
        kącika zabaw - zakazanosmile
    • zabulin Re: Głupota czy slepota??? 14.10.09, 12:37
      Nie, nie masz spaczonego podejścia do sprawy. Matka powinna była
      zareagować i to z szybkością błyskawicy smile

      Mnie wnerwia jak w poczekalni u lekarza, matki z niemowlakami
      (niektóre już tylko do kontroli z Ozdrowieńcami smile) a po poczekalni
      hasają 10 latki kaszlące jak gruźliki, mamuńcie ich plotkują i
      jeszcze na głos sie chwalą, ze oprócz gruźleczego kaszlu, jeszcze
      biegunka, więc pewnie wirusy.

      Wydaje mi się, ze kilkuletnie dzieci, nie mówiąc o 10 letnich,
      powinny już wiedzieć że podczas kasłania zasłania się usta ręką. A
      mamcia powinna pilnować, zeby siedział na tyłku, a nie latał po
      przychodni i jeszcze starał się dotknąć każdego malucha w poczekalni.
      • lilith888 Re: Głupota czy slepota??? 14.10.09, 13:04
        100% racji.
        Podobną sytuację miałam zeszłej niedzieli na mszy dla dzieci, poszłam z moim
        synkiem, a przed nami w ławce siadła matka z chłopcem i dziewczynką, która nie
        dość, że była ewidentnie chora, to jeszcze matka wzięła ją na ręce, po czym mała
        dostała ataku gruźliczego, paskudnego kaszlu wprost na nas, kaszlała i kaszlała
        i kaszlała. Matce oczywiście nie przyszło do głowy zasłonić małej usta, wyjść,
        skąd...po co w ogóle targać chore dziecię tam, gdzie innych dzieci było w bród.
        Jak mała się wykaszlała, przy następnym ataku łaskawie opuściła Kościół. Dla
        mnie żenada.
      • solaris31 Re: Głupota czy slepota??? 14.10.09, 13:06
        pozwól, że się podpiszę wink mam identyczne poglądy, więc bezczelnie
        skorzystam big_grin
    • daga_j Re: Głupota czy slepota??? 14.10.09, 14:10
      Oczywiście, że matka powinna zareagować, nie wolno pozwalać naszym dzieciom
      niezależnie od wieku na lizanie cudzych rzeczy, czy tam "wspólnych", bo to
      niehigieniczne. Nawet roczny maluch powinien być od takich zabaw powstrzymywany,
      choć dla jego wieku to niby normalne zachowanie (ale w domu).
      • awtorek Re: Głupota czy slepota??? 14.10.09, 14:34
        Głupotą jest dla mnie to, że w części przychodni dla dzieci chorych są w ogóle
        zabawki. Wiadomo, że ciężko powstrzymać dziecko od zabawy nimi (nawet jak nie
        biorą do buzi to potem np. rączki, którymi trzymały zabawkę włożą do ust). W
        przychodni koło mnie zabawki są tylko w części dla dzieci zdrowych.
        • maje-k12 Re: Głupota czy slepota??? 14.10.09, 21:48
          U nas niestety nie ma osobnej części dla zdrowych i chorych dzieci.
          Jedne przychodzą do południa, drugie od południa i na odwrót.
          Chłoptaś zaczął również pluć na moją córkę (na szczęście z daleka)
          mama zwróciła mu uwagę dopiero po głośnym komentarzu mojego
          dziecka "tylko łobuzy plują".
Pełna wersja