Czy to naprawdę takie wielkie zło?

    • camel_3d sie masz czym przejmowac... 16.10.09, 09:14
      masz duzo szczescie, ze masz chetna do opieki nad dziecmi babcie...to jest cos
      co teraz jest dosc rzadko spotykane.
      masz taka, a nei inna sytuacje i nie ma gadania.. kto powiedzial, ze dzieckiem
      musi sie wylacznei matka zajmowac. Nie sluchaj opinii, ze jestes zla matka,
      niejedna matka chyialaby miec mozliwosc zostawienia chocby na jeden dzien
      dziecka u babci, al ebabcia ma to gdzies..

      • edit38 Bardzo dziękuję 16.10.09, 09:22
        tym którzy chociaż spróbowali zrozumieć moją sytuację i to że mnie też lekko w
        tej sytuacji nie jest.
        Dziękuję też za wszystkie krytyczne opinie. Niestety nie znacie mnie i nie
        wiecie jaka naprawdę jestem i jak (jeśli w ogóle) przeżywam taki układ.
        Wiem dla Was jestem wygodnicka, nieudolna, niezasługująca na posiadanie dziecka.
        Życzę Wam abyście nie musiały nigdy stanąć przed podjęciem takiej decyzji a
        jeśli już to że wybierzecie najlepszą.
    • lilka69 edit-powinni ci dziecko odebrac 16.10.09, 09:19
      szkoda slow! a nejlepsze jest to, ze aby zbagatelizowac swoj problem podpierasz
      sie podobnymi patologicznymi sytuacjami.
      • monis250 Re: edit-powinni ci dziecko odebrac 16.10.09, 09:25
        To był cios poniżej pasa. I wybacz, ale nie masz prawa tak pisać,
        NIKT nie ma.
    • kolory_jesieni Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 09:30
      Forum głównie czytam, ale postanowiłam Ci odpisać.
      Jestem daleka od wszelkich określeń typu "wyrodna matka", "po co zdecydowałaś
      się na dziecko", "wygodna egoistka" itd. Ustaliliście jakiś tam rytm życia, z
      pomocą dziadków wychowujecie córkę, która ponadto przebywa w towarzystwie
      bratanka. Nie ma w tym nic nienaturalnego - jest to model, który aktywny był
      jeszcze nie tak dawno temu, a w wielu miejscach (wsie) jest aktywny do dziś.
      Model ten polega na tym, że dziecko wychowuje się w RODZINIE, czyli w
      najbardziej naturalnym środowisku. RODZINA dla dziecka, to nie tylko matka i
      ojciec, to również rodzeństwo, dziadkowie, bratankowie, siostrzenice itd.
      Gdybyście mieszkali w jednym wielkim domu wraz z dziadkami, i Twoja córka
      przebywała u nich dzień w dzień po południu bawiąc się z bratankiem, a ty
      wówczas byłabyś w swojej części domu - sytuacja byłaby DOŚĆ podobna, a
      kontrowersji ileż mniej, prawda?
      Nie jesteś wyrodna, bo pozwalasz się dziecku wychowywać w rodzinie. Jednak mimo
      wszystko jest coś niepokojącego w Twojej decyzji - ponieważ nie mieszkacie w
      jedym wielkim domu, musisz dziecko tam wozić i zostawiać. To, co wydaje mi się
      niepokojące, to fakt, że TY to dobrze znosisz. Jestem daleka od samoudręczania
      się i skupieniu absolutnie całego swojego życia i emocji na dziecku, ale mimo
      wszystko nigdy bym się nie zdecydowała na takie rozwiązanie zwyczajnie dlatego,
      że bym oszalała z tęsknoty. Uważam, że twoje dziecko jest za małe na to, by
      spędzać czas w ten sposób w momencie, kiedy nie jesteś dla niej "pod ręką" -
      nawet, jeśliby świetnie czuła się z bratankiem i dziadkami, powinna mieć cię w
      zasięgu - po to, aby w każdej chwili móc do ciebie przyjść. Nie napisałaś nic o
      tym, od kiedy trwa taki układ, ile będzie trwał w sumie i ile czasu spędziłaś z
      dzieckiem po urodzeniu niepracując. Nocowanie dziecka jedną noc w tygodniu u
      dziadków to troszkę coś innego, niż wywożenie jej tam regularnie na 3 doby.
      Wtedy ona nie ma żadnej możliwości przyjść do ciebie, gdy tego zapragnie. I
      jeszcze raz pytam - jak Ty to znosisz? Tęsknisz?
      Myślę, że wasza decyzja co do takiej organizacji wynika z bardzo złego trendu,
      jaki teraz panuje. Ten trend polega na tym, że dzieci się hoduje, a nie
      wychowuje - już tłumaczę, co mam na myśli. W dzisiejszych czasach można zauważyć
      skłonność do traktowania wychowania zadaniowo, sztucznie, odgrywając rolę
      rodzica, niż będąc nim po prostu, w sposób naturalny. Z wychowania robi się
      instytucję, czyli: mam dziecko, poświęcam mu 100% czasu i uwagi, muszę mieć już
      wówczas wszystko pozałatwiane/zrobione, żeby móc się z nim aktywnie bawić,
      spacerować dla zdrowia, edukować itd. Stąd nieustające wyrzuty sumienia
      dzisiejszych matek, że poświęcają dziecku za mało czasu, więc aby poświęcić
      więcej, normalne czynności domowo-życiowe wykonują po jego zaśnięciu. Nic
      bardziej błędnego - dziecko musi wychowywać się w normalnych, codziennych
      warunkach, musi obserwować rodziców przy normalnych czynnościach, musi w tym
      uczestniczyć!!
      Uwierz mi, naprawdę lepiej dla Twojej córki będzie to, że pobawi się przy tobie
      w pokoju, podczas gdy ty będziesz sobie spokojnie prasować, że odbędzie z tobą
      podróż autobusem, że zostanie rano obudzona całuskiem i zje z tobą śniadanie, że
      będzie obok ciebie podczas zakupów, sprzątania itd, niż to, że chronisz ją przed
      takimi właśnie codziennymi, życiowymi sprawami.
      Pozwolę sobie zacytować pewną panią socjolog: "Zamiast dziecka, żywej ludzkiej
      istoty, która wzrasta w rodzinie, mamy obiekt starannie przemyślanych zabiegów
      wychowawczych."
      Odpuść, nie napinaj się tak. Podejdź do życia z większym luzem, dystansem,
      pozwól dziecku go doświadczać. I nie izoluj jej od waszej codzienności, niech
      patrzy i się uczy.
      • kolory_jesieni PS 16.10.09, 09:43
        Podczas pisania mojego postu Ty napisałaś wiele wyjaśnień w swoim - ok, już
        wiem, że Ci taki układ nie pasuje, że wcale się z tym dobrze nie czujesz. Można
        to zmienić, tak myślę.
        Tyle, że najpierwej zasugerowałaś, że dziecko spędza 3 dni w tygodniu co tydzień
        u babci - teraz piszesz, że to wypada co 2 tyg albo inaczej - to też zmienia
        postać rzeczy. Jeśli masz wątpliwości - przemyśl to wszystko jeszcze raz. Aha i
        może spróbuj już troszkę porozmawiać z córką - może uda ci się wyłapać, jak ona
        to wszystko znosi i jakie jest JEJ zdanie.
        • edit38 Re: PS 16.10.09, 10:21
          kolory_jesieni napisała:


          > Tyle, że najpierwej zasugerowałaś, że dziecko spędza 3 dni w tygodniu co tydzie
          > ń
          > u babci - teraz piszesz, że to wypada co 2 tyg albo inaczej - to też zmienia
          > postać rzeczy.

          Nie nic takiego nie sugerowałam po prostu nie wymieniałam dalej dni a łatwo
          sobie to policzyć (jeśli się chce) Jedynie co to nie wymieniałam innych
          okoliczności które powodują że dziecko jest częściej z nami.

          Aha i
          > może spróbuj już troszkę porozmawiać z córką - może uda ci się wyłapać, jak ona
          > to wszystko znosi i jakie jest JEJ zdanie.

          To będzie ciężkie ponieważ ona dopiero zaczyna mówić i bardzo słabo jej to idzie.
          • mama-008 ?????? 16.10.09, 10:56
            przepraszam, ale pozowolę sobie zauważyć jedną rzecz: cóerczka ma 2
            i 4 mieś i zaczyna mówić dopiero???
            może warto by w miejsce kosmetyczki i fryzjera zapisąc się z
            córeczka do logopedy!?!
            • edit38 Re: ?????? 16.10.09, 11:10
              mama-008 napisała:

              > przepraszam, ale pozowolę sobie zauważyć jedną rzecz: cóerczka ma 2
              > i 4 mieś i zaczyna mówić dopiero???
              > może warto by w miejsce kosmetyczki i fryzjera zapisąc się z
              > córeczka do logopedy!?!

              A skąd ta pewność że do lekarza z dzieckiem nie chodzę - pewnie dlatego tak
              sądzisz bo ja wyrodna jestem. Nasza pediatra i neurolog jak i wiele innych
              lekarzy uważa że to nie jest żadna patologia. Wystarczy też poczytać nawet to
              forum i się okaże że nawet 3 latki nie mówią a potem okazuje się że wszystko z
              nimi ok
              Rozumiem doskonale - każda okazja jest dobra na odrobinę uszczypliwości
              • mama-008 Re: ?????? 16.10.09, 11:18
                nie mam pewnosci czy chodzisz czy nie ale NIC nie pisalas o tym
                wczesniej dlaetgo to napisalam.

                jakbys uwazniej czytala moje odp do ciebie to bys zauwazyła ze
                przychylnie sie w stosunku do ciebie wypowiadałam.
                radze nie czytac wybiórczo ale wszystko co kto do ciebie odpisuje
                skoro juz zdecydowalas sie wyzalic na forum.

                w zadnym swoim poscie nie pisalam ze jestes wyrodna matka.
                chyba ze ty zaczynasz juz tak o sobie myslec - masz ku temu podstawy
                aby tak sadzic??????? spojrz w lustro i sobie odp sama na to pyta a
                nie szukaj odp na forum wsrod bab ktore cie nie znaja!
                • edit38 Re: ?????? 16.10.09, 11:22
                  mama-008 napisała:

                  > nie mam pewnosci czy chodzisz czy nie ale NIC nie pisalas o tym
                  > wczesniej dlaetgo to napisalam.
                  >
                  > jakbys uwazniej czytala moje odp do ciebie to bys zauwazyła ze
                  > przychylnie sie w stosunku do ciebie wypowiadałam.
                  > radze nie czytac wybiórczo ale wszystko co kto do ciebie odpisuje
                  > skoro juz zdecydowalas sie wyzalic na forum.
                  >
                  > w zadnym swoim poscie nie pisalam ze jestes wyrodna matka.
                  > chyba ze ty zaczynasz juz tak o sobie myslec - masz ku temu podstawy
                  > aby tak sadzic??????? spojrz w lustro i sobie odp sama na to pyta a
                  > nie szukaj odp na forum wsrod bab ktore cie nie znaja!

                  Wybacz ale z tonu Twojej wypowiedzi wynika coś innego "idź do logopedy zamiast
                  do kosmetyczki"
                  Ty naprawdę uważasz że 2 latek powinien już płynnie mówić a jeśli tak nie jest
                  to to jest coś złego?
                  • mama-008 Re: ?????? 16.10.09, 11:29
                    wybacz - pisałas ze córeczka ma 2 i 4 miesiące! i tak - wydaje mi
                    sie ze juz powinna mówic - gdyby moje dziecko w tym wieku by nie
                    mówiło już bym latała do logopedy na cwiczenia mimo ze wg ciebie
                    lekarze uważaja ze jest okej! cwiczenia nie zaszkodzą a zawsze
                    pomogą.

                    gdzie użwyłam takiego sformuowania ze wolisz isc do fryzjerki niz do
                    logopoedy? masz obsesję juz chyba czy jestes przewrazliwiona?! po za
                    tym mozna isc i do logopedy a na drugi dzien do kosmetyczki jedno
                    nie wyklucza drugiegowink

                    przeczytaj co napisalam ponzej wątku o swoim przypadku...

                    • edit38 Re: ?????? 16.10.09, 11:40
                      mama-008 napisała:

                      >
                      > gdzie użwyłam takiego sformuowania ze wolisz isc do fryzjerki niz do
                      > logopoedy? masz obsesję juz chyba czy jestes przewrazliwiona?!

                      "może warto by w miejsce kosmetyczki i fryzjera zapisąc się z
                      córeczka do logopedy!?! "
                      No może nie dosłownie ale jednak zasugerowałaś coś w tym stylu. Owszem jestem
                      przewrażliwiona jeśli chodzi o ten temat ale czytając niektóre wypowiedzi chyba
                      mam prawo w każdej nawet "niewinnej" aluzji widzieć uszczypliwość.
                      Nie zawsze zwracam uwagę kto się wypowiedział.
                  • makurokurosek Re: ?????? 16.10.09, 11:31
                    dziecko w tym wieku powinien mówić co najmniej 30 słów , jeżeli nie mówi warto z
                    nim rozpocząć ćwiczenia. Im wcześniej zaczniesz ćwiczyć z dzieckiem tym mniejsze
                    prawdopodobieństwo, pogłębiania się wady
                    • edit38 Re: ?????? 16.10.09, 11:45
                      makurokurosek napisała:

                      > dziecko w tym wieku powinien mówić co najmniej 30 słów , jeżeli nie mówi warto
                      > z
                      > nim rozpocząć ćwiczenia. Im wcześniej zaczniesz ćwiczyć z dzieckiem tym mniejsz
                      > e
                      > prawdopodobieństwo, pogłębiania się wady

                      30 to ona mówi z dzwiękonaśladowczymi to nawet dużo więcej ale i tak ciężko jest
                      z nią porozmawiać na niektóre tematy i wymagać aby mówiła o swoich emocjach i
                      odczuciach.
                      • makurokurosek Re: ?????? 16.10.09, 12:19
                        o swoich emocjach i odczuciach dziecko nie musi mówić aby rodzic je zrozumiał,to
                        po prostu widać.
                        • edit38 Re: ?????? 16.10.09, 12:58
                          makurokurosek napisała:

                          > o swoich emocjach i odczuciach dziecko nie musi mówić aby rodzic je zrozumiał,t
                          > o
                          > po prostu widać.

                          No i to jest właśnie to. Ja widziałam że dziecko bardzo źle znosi te rozstania
                          ze mną i bardzo to przeżywa, teraz jest dużo spokojniejsza i te rozstania są
                          łatwiejsze chociaż i tak jest ciężko i jej i mnie
                          • mama-008 Re: ?????? 16.10.09, 13:02
                            i pewnie sobie w duchu tłumaczysz: oj popłacze popłacze i nic jej
                            nie bedzie...
                            i co-luzik totalny ? czy dotyka Cie to bardzo że az Cię serce boli???
                            • bupu Re: ?????? 17.10.09, 14:49
                              > i pewnie sobie w duchu tłumaczysz: oj popłacze popłacze i nic jej
                              > nie bedzie...
                              > i co-luzik totalny ? czy dotyka Cie to bardzo że az Cię serce
                              > boli???

                              O ile pamiętam, to wątkodawczyni wcześniej pisała że ją to dotyka, całkiem jasno
                              i wyraźnie. Widzę tu wyraźną chęć dokopania jej za wszelką cenę.
                      • kura17 Re: ?????? 16.10.09, 15:07

                        > 30 to ona mówi z dzwiękonaśladowczymi to nawet dużo więcej ale i
                        > tak ciężko jest z nią porozmawiać na niektóre tematy i wymagać aby
                        > mówiła o swoich emocjach i odczuciach.

                        Edit, rozumiem Twoja sytuacje z mowa, bo mam w domu taka wlasnie niemowe - synek
                        ma 2 lata i 1 miesiac i tez mowi ok 30-50 slow, zdan nie mowi. a jego starszy
                        brak w tym wieku komunikowal sie juz pelnymi zdaniami, wiec widze roznice i znam
                        trudnosci komunikacyjne wlasnie. nie jest latwo wink

                        ale mysle, ze mozesz sprobowac sie z nia dogadac! zakladam, ze nawet jesli nie
                        mowi "tak", "nie", to potrafi "odpowiedziec" przeczaco lub twierdzaco na
                        pytanie, prawda? (moj syn ma swoj wlasny jezyk migowy wink). przygotuj sie moze do
                        rozmowy z nia tak, zeby moc ja "podpytac" o ta cala sytuacje. zapisz sobie takie
                        pytania i odpowiedzi na nie, zeby ona mogla zrozumiec (wiec musza byc jasne) i
                        mogla odpowiedziec "tak" "nie", lub dac znac, ze nie wie. przygotuj rozne opcje
                        odpowiedzi, w razie gdy Mala odpowie na cos "nie", zebys wiedziala, o co dalej
                        pytac.

                        ja tak czesto z naszym dwulatniem rozmawiam i musze przyznac, ze na ogol nie ma
                        przeklaman w informacjach, ktore z niego wydobywam (np o tym, co sie dzialo w
                        przedszkolu). choc oczywiscie to uciazliwe i wymaga od rodzica sporo wyobrazni.

                        sprobuj, moze uda sie dowiedziec, co corka o tym wszystkim mysli.
                        moze nawet uda sie Wam dojsc do kompromisu???
                        moze na przyklad okaze sie, ze ona by wolala, zebys ja codziennie jednak
                        zabierala do domu. a wtedy obieca Ci, ze sie postara nie plakac tak bardzo, jak
                        ja rano u babci zostawiasz???

                        probuj sie dogadac, ja na swoim przykladzie widze, ze mozna (czasem wink) i warto!
                        powodzenia smile
                        • edit38 Re: ?????? 17.10.09, 14:39
                          Tak i nie to ona potrafi mówić. Potrafi nawet powiedzieć "Chce baby" gdy ją
                          pytam "jak było u babci to prawie zawsze odpowiada "fajnie" - raz powiedziała że
                          było "źle" i to było w tym czasie gdy woziłam ją co drugi dzień, wtedy zresztą
                          cały dzień popłakiwała i była niepocieszona, gdy ją pytałam czy coś ją boli
                          odpowiadała że "tak" ale nie potrafiła powiedzieć co, pokazywała na głowę ale
                          gdy pytałam czy głowa mówiła "tak,nie" na brzuszek ta sama sytuacja.
      • edit38 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 09:58
        kolory_jesieni napisała:

        To, co wydaje mi się
        > niepokojące, to fakt, że TY to dobrze znosisz.

        Ale czy ja chociaż raz napisałam że to dobrze znoszę, Tęsknię za nią strasznie i
        źle mi z tym że jej nie ma przy mnie. Wydaje mi się że taki wniosek wysunęłaś
        dlatego że napisałam że w tym czasie potrafię zająć się obowiązkami lub co
        gorsza idę do fryzjera. Powinnam widocznie te 3 dni spędzić z chusteczką przy
        oczach, wtedy mój "grzech" byłby mniejszy.


        Nie napisałaś nic o
        > tym, od kiedy trwa taki układ, ile będzie trwał w sumie i ile czasu spędziłaś z
        > dzieckiem po urodzeniu niepracując.

        Owszem napisałam że taki układ trwa mniej więcej od 4 m-cy (nie napisałam tylko
        w pierwszym poście że na początku wyglądało to trochę inaczej bo starałam się
        każdorazowo zabierać małą do domu na noc oraz nie dodałam że mąż był 3 tygodnie
        na urlopie we wrześniu a ja 2 w sierpniu - urlop celowo braliśmy w różnym czasie
        aby dziecko mogło być w domu jak najdłużej) Taki stan będzie trwał około roku aż
        mała pójdzie do przedszkola. Do pracy wróciłam jak mała skończyła 7 m-ce y przez
        ten czas spędzałam z nią prawie 24 h/dobę. Czasami wychodziłam do sklepu który
        jest pod blokiem, do kosmetyczki i fryzjera chodziłam wtedy średnio co 2-3 m-ce
        (teraz też nie chodzę często ale jednak częściej. Powrót do pracy nie był dla
        mnie łatwy i zawsze gnałam do domu aby być z dzieckiem. Tak było do końca
        czerwca tego roku czyli przez 1,5 roku.


        > jeszcze raz pytam - jak Ty to znosisz? Tęsknisz?

        TĘSKNIĘ i to bardzo ale staram się w tym czasie żyć "normalnie"

      • olga.mama Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 10:22
        No niewiem, czytam i do końca nie rozumiem.
        Autorka postu pracuje od 6.30 do 14.30, mąż też często-gęsto jest w
        domu, a mimo to oddaje dziecko na 3 dni do dziadków.
        Niewiem jak Pani sobie wyobraża zycie innych ludzi ale pewnym
        standardem jest, że ludzie pracują -średnio 8godz. dziennie +
        dojazdy do pracy i jakoś sobie dają radę.
        Może zrozumiałabym gdyby Pani pracowała 3 dni od 6 do 20 - i wtedy
        oddawała dziecko bo... ale tej sytuacji nierozumiem.
        Zgadzam się z kolory_jesieni na temat wychowania dziecka, bardzo
        mądry post
    • ciociacesia dla mnie taka sytuacja jest chora 16.10.09, 09:50
      dopuszczam ja w ostatecznej ostatecznosci jedynie.
      uprzedzajac ataki - nie siedze na dupie w domu tylko dojzedzam codzennie do
      pracy 120 kilometrów, a mezus dziecka niwiduje, płaci jedynie alimenty - on był
      w podobnym systemie wychowywany - rodziców nienawidzi jako zywo smile to tak ku
      przestrodze, chociaz przyczymy stanu rzeczy duzo bardziej złozone niz
      'podrzucanie' dziadkom

      i tak sie zastanawiam - czy nie lepiej dla małej byłoby gdyby na stałe u
      dziadków mieszkała - ty bys do niej przyjezdzaa, a nie ona ciagle troche tu,
      troche tam pomieszkuje
      • mama-008 inaczej... 16.10.09, 10:07
        ja to bym tak zrobiła: mieszkałabym z córka u dziadków w te dni co
        jest coreczka u nich i wracałybysmy do domu juz na te dni gdzie mała
        moze byc w domu z wami!
        przeciez mozesz od rodziców tez do pracy wychodzic myc sie tam jesc
        malowac i nawet do kosmetyczki skoczyc smile a dziecko masz przy sobie
        7 dniw tyg!
        nie mozesz tak zrobic????
        • edit38 Re: inaczej... 16.10.09, 10:23
          Mogę i nawet czasami (niestety tylko czasami) tak robię (pisałam o tym trochę wyżej)
    • marzena19_75 nie 16.10.09, 10:14
      zlinczowali Cię i tutaj co smile

      Osobiście nie widze nic złego w takim układzie, co prawda ja bym
      chyba bez mojej małej nie zasnęła w domu ale nie wiem jak bym
      postapiła gdybym miala inną sytuację.
      Daleka jestem od takich tekstów jak powyżej bo jak dla mnie dziecku
      nic złego sie nie dzieje smile Pozdrowionka

      p.s. nie brałabym do siebie wszystkich komentarzy, pamietaj że to
      tylko forum i z reguły wszystkie mamusie są nieskalane i nieomylne a
      cześć nawet żyje i dowartościowuje się wirulanie krytyka innych smile
      troszkę dystansu i luzu do tego wszystkiego
      • edit38 Re: nie 16.10.09, 10:26
        marzena19_75 napisała:


        >
        > p.s. nie brałabym do siebie wszystkich komentarzy, pamietaj że to
        > tylko forum i z reguły wszystkie mamusie są nieskalane i nieomylne a
        > cześć nawet żyje i dowartościowuje się wirulanie krytyka innych smile
        > troszkę dystansu i luzu do tego wszystkiego

        Wiem i staram się nie przejmować komentarzami ale to bardzo boli tym bardziej że
        ja tego nie robię z wygodnictwa tylko uznałam że tak będzie lepiej dla córki
        (inni mają inne zdanie i czasami bardzo brutalnie to wyrażają)
      • alfa36 Re: nie 16.10.09, 10:27
        Postępowalam podobnie w zeszlym roku i nie przyszlo mi do glowy, ze
        robie zle. Moje dziecko sporo chorowalo i żebysmy mogli pracowac
        musielismy dzieko wywozic do dziadkow (15 km) (byl u dziadkow
        oczywisie przy przezibieniach, bo glownie takie mielismy). Zawozilam
        w poniedzialek, w piątek odbieralam, tyle, ze prawie na każdą noc
        jechalam do dziecka, natomiast mąż nie jezdzil nigdy. Aczkolwiek
        dziecko mialo wlasciwie przez caly dzien dziadkow, bo ja dlugo
        pracowalam i wlasciwie żylam na dwa domy, czasem rzeczywiscie
        przyjeżdżalam do dziecka tylko na noc (rodzice tak chcieli, bali się
        byc z przeziebionym dzieckiem). I myslę, ze dla dziecka lepiej jest,
        jak nie tuła się, tylko te 3 dni spokojnie sobie dosypia.
        • przeciwcialo Re: nie 16.10.09, 10:30
          Zapewniłaś minimum- jeden rodzic widziany przez dziecko codziennie.
    • 0wiolcia0 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 10:26
      Ojj mamo, mamo uncertain a skąd ten płacz dziecka przy rozstaniu?? Wiem, że u dziadków jest jej dobrze, ale najlepsi chyba są rodzice i swój rodzinny dom (w sumie to gdzie ona go ma??? róznica jednego dnia) Nie wyobrażam sobie takiego życia dziecka na dwa domy. Myślę, że już lepiej budzić o świcie i odbierać wieczorem.
      I przepraszam za to stwierdzenie, ale uważam że jesteś wygodna i wcale takie rozwiązanie nie jest wybrane ze względu na dobro dziecka i również uważam że to jest przerzucanie obowiązku wychowywania na dziadków. Od wychowywania są rodzice a dziadkowie mogą wnuki popilnować a nie zajmować się nimi 24h i przez kilka dni w tygodniu.

      Przeczytaj co sama napisałaś i się zastanów czy to dla dziecka takie dobre rozwiązanie?


      >W niedzielę wieczorem zawozimy małą i odbieramy ją dopiero w środę
      > po południu (w tym czasie ja mam okazję wyjść do fryzjera, kosmetyczki czy
      > lekarza a także porządnie/spokojnie posprzątać, poprasować). Mogłabym niby
      > zabierać ją w poniedziałek po południu i znowu zawozić ją ponownie we wtorek
      > wieczorem ale ja nie czuję się za pewnie za kierownicą i stresuje mnie jazda z
      > dzieckiem a poza tym mała bardzo ciężko znosi rozstania ze mną, strasznie
      > wtedy płacze błaga żeby z nią zostać
      >Dodatkowo mała bardzo źle znosi zmiany więc
      myślę że ta odrobina stabilizacji jest dla niej lepsza niż ciągłe podróżowanie
      > między domem a domem dziadków

      >Będę starać się zmienić
      > godziny pracy tak aby móc odstawiać dziecko przed pracą przynajmniej w te dni
      > kiedy mąż będzie miał dniówkę lub będzie po nocce (łatwiej chyba będzie
      > zmienić mi godziny na stałe niż w wybrane dni)
      A czemu za rok a nie teraz??
      • edit38 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 10:40
        0wiolcia0 napisała:

        > [b]Ojj mamo, mamo uncertain a skąd ten płacz dziecka przy rozstaniu??

        Nie wiem czy nie czytałaś wszystkich wypowiedzi czy tylko wyłapałaś to co
        chciałaś. Pisałam że gdy zabierałam każdorazowo dziecko do domu to ona bardzo to
        przeżywała (aż do wymiotów)

        Wiem, że u dziad
        > ków jest jej dobrze, ale najlepsi chyba są rodzice i swój rodzinny dom (w sumie
        > to gdzie ona go ma??? róznica jednego dnia)

        W tym tygodniu to jest różnica tylko jednego dnia ale w następnym już jest u
        dziadków w nocy z niedzieli na poniedziałek i w poniedziałek do 15 oraz w nocy z
        środy na czwartek i w czwartek. Wiem i tak bardzo dużo czasu spędza u dziadków

        • 0wiolcia0 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 11:12
          nie czytałam wszystkich wypowiedzi, odpowiedziałam na pierwszy napisany przez
          Ciebie post. (teraz troszkę poczytałam)
          Wiesz... no jest Ci z tą sytuacją źle, dałaś się przekonać dziadkom, (a oni nie
          zawsze mają rację) skoro nie jesteś sama przekonana że to najlepsze rozwiązanie
          - to ono najlepsze nie jest.
          Martwiące jest to, że tak naprawdę w życiu tak małego dziecka jest bardzo duży
          chaos (gdzie jest dziś a gdzie będzie jutro) czyli gdzie poczucie
          bezpieczeństwa? a ono jest naprawdę ważne.
          Ja gdybym była w takiej sytuacji zdecydowałabym się na dowożenie dziecka, a jak
          to duży problem to zdecydowanie na nianie, jeśli nie na stałe to te dni w które
          babcia nie może do małej przyjechać. Może jak się rozglądniesz to może
          znajdziesz jakąś dobrą i godną zaufania osobę wink
        • wj_2000 Nie słuchaj tych połajanek 16.10.09, 12:13
          Dziewczyno, czym Ty się przejmujesz.
          Przypomnę, że jeszcze nie tak dawno, "ludzie z wyższych sfer" oddawali dziecko
          zaraz po urodzeniu do mamki na wieś i odbierali po kilku latach.
          I wyrastali z tych dzieci wielcy odkrywcy, generałowie, ba! królowie.
          Dzieciom należy się troska, ale nie do granic histerii!!!
          Problem przebywania u dziadków znam z drugiej strony. Bo nam córka "podrzuca"
          (obecnie) 4 latka na 6 tygodni w lecie, na dwa tygodnie w zimie i okazjonalnie
          na parę dni. Za tydzień właśnie dostaniemy go na tydzień, bo rodzice mają trochę
          urlopu i jadą do Prowansji.
          Jest typowe, gdy go przywiozą, to wita się z nami, jest cały szczęśliwy (zresztą
          od początku, gdy mu powiedzą że do nas jedzie), a gdy już rodzic, który go
          przywiózł zabiera się do wyjścia, to się klei, nie puszcza, ale gdy tylko zamkną
          się drzwi do windy, uśmiech wraca na jego oblicze.
          Również i nasza córka, która najpierw miała opiekunkę, potem poszła do
          przedszkola, ale ostatni rok przed szkołą spędzała u babci od poniedziałku do
          piątku, wyrosła na dzielną kobietę, matkę trójki dzieci (15,13,4), która ma z
          nami wspaniały kontakt.
          Co za brednie o traumie z powodu współwychowywania przez babcię!
          A dlaczego Natura wymyśliła długie życie kobiet po menopauzie? Ano po to, by
          jako babcia mogła promować swe geny obecne, po części, u wnucząt.
    • tusie-czek Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 10:53
      Wydaje mi sie ze to ze dziecko chowa sie w rodzinie (babcia, dziadek i cioteczne
      rodzenstwo) to akurat dobra rzecz. We wspolczesnych czasach model rodziny
      wielopokoleniowej znika a ja wierze ze i dzadkowie i rodzice i kuzyni sa bardzo
      potrzebni.
      Natomiast nie wiem czy zdecydowalabym sie oddawac dziecko regularnie na noc do
      babci. Ja wrocilam do pracy trzy miesiace po porodzie i nie ze wzgledow
      finansowych a takich ze mam prace w ktorej dluzsza przerwa oznacza wypadniecie z
      zawodu. Staly kontrakt dostaje sie w pozniejszym wieku wiec jak sie jest mlodym
      (kolo 30stki) to zeby sie utrzymac w zawodzie urlop macierzynski nie wchodzi w
      gre. Moja mam przyjechala do nas na pierwszy rok. Mysle ze gdybym mieszkala w
      Polsce to bym psychicznie nie zniosla presji. Bylo to dla mnie ciezkie
      doswiadczenie zostawic trzy miesieczne dziecko i wyjsc na caly dzien. Mam meza
      ktory mnie wspiera, mialam pomoc mamy. Na szczescie dookla mnie dominuje model
      kobiet ktore oprocz bycia matka maja wlasne zycie zawodowe i nie wymaga sie od
      nich bycia z dzieckiem pierwsze trzy lata. I dzieci jest duzo i z tego co widze
      maja dobry kontakt ze swoimi rodzicami. Jest dobrze rozwiniety system nian czy
      zlobkow. Teraz moja 14 miesieczna corka chodzi do niani z trojka innych dzieci i
      bardzo to lubi. Mysle ze jak kobieta musi/chce pracowac to wazne jest zeby potem
      spedzala czas z dzieckiem maksymalnie duzo. Prasowac w domu mozna majac dziecko
      obok. Ja przychodze z pracy u jak wieszam pranie do mala bawi sie mokrymi
      rzeczmi w koszu. Po porstu spedzam z nia czas tak samo moj maz.
      Na Twoim miejscu wzielabym nianie na te ranne godziny a dziadkow wykorzystala
      zeby czasem w weekend wieczorem z mezem wyjsc razem i miec chwile dla siebie.
      Nie wiem czy przezylabym nie widziec wieczorem swojej malej kazdego dnia. Ja
      wiem ze babcia jest wygodnym rozwiazaniem ale moze warto pomyslec o czyms innym,
      moze mniej wygodnym dla Ciebie ale lepszym dla Waszej trojki (Ciebie dziecka i
      meza). I nie chodzi o ocenianie Ciebie, pisze przez pryzmat swoich doswiadczen:
      matki ktora pracuje duzo.
      Do fryzjera chodze raz na miesiac, na kosmetyczke nie mam czasu a co do
      sprzatania... place pani zeby przyszla na dwie godziny w tygodniu. Prasowac nie
      prasuje. Dom jest czysty (jak na obecnosc malego dziecka), ale nie wylizany. Maz
      gotuje a mala bawi sie w kuchni na podlodze ze mna w tym czasie. I mysle ze mamy
      dobry kontakt z nia. Nie mamy typowego podzialu na tate i mame w tej sytuacji.
      Ale dziecko jest kochane, zadbane, usmiechniete i przytulinskie. Mysle ze gdybym
      oddawala je babci zeby odpoczac lub posprzatc lub zeby nie musiec rano wstawac
      to nie mialabym takiego kontaktu z nia. Mysle ze dla dziecka wazne jest zeby z
      nim byc, a nie to czy w domu jest uprasowane.
      • mama-008 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 11:15
        to może i ja się wypowiem w kwestii organizacyjenjsmile
        mam dziecko wymagające szczególnej opieki, wróciłam po 1 roku jego
        zycia do pracy ze wzgledów finansowych.
        czyli mąż i ja pracujemy! 8 h dziennie od pon do pt - 10 godz
        dziennie synek jest z dziadkami od 7 do 17. czas z nimi jest
        spedzony pozytecznie gdyz bardzo duzo sie uczy i zdobywa nowe
        umiejetnosci! babcia czyta dziadek bawi sie itp. i nie wiedze w tym
        nic złego ze to oni z nim robią jak mnie nie mawink
        4 razy w tyg synek ma rehabilitację na która chodzimy z mężem na
        zmaine, do tego popoludniami logopede raz w tyg, w miedzy czasie
        jakies wizyty kontrolne w lekarzy (zazwyczaj pory pozne popoludnie
        zebysmy to my mogli z nim pojechac) do tego i maz ma czas na swoje
        przyjemnosci i ja moge wyjsc z kolezankami do kina na piwo do
        fryzjera i kosmetyczki(wiadomo - sporadycznie ale da sie załatwic
        bez problemu) dom mam czysty, ubrania wyprane (nie prasuje bo nie
        lubie) obiad ciepły na kuchence czeka i lodowka pelna...i wszystko
        robimy sami! rodzice są z synkiem 10 godz na czas naszej pracy potem
        my przejmujemy pałeczkęwink i chociaz całą trójką wstajemy o 6 ciesze
        sie ze moge synka wysciskac przez wyjsciem do pracy i on sie
        b.cieszy ze mama go wymęczywink
        wszystko da sie pogodzic jak sie chce!!!
    • mantha Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 11:21
      Nie wyrodna tylko wygodna.
    • juzia46 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 11:30
      Odpowiem krótko: TAK, jesteś wyrodną matką! I tu mała dygresja:
      jestem z dzickiem w szpitalu i ilość wyrodnych matek jakie tu widzę
      mnie załamała. Na dziecko powinno dostawać się pozwolenie!
      • mama-008 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 11:38
        wiesz co - moja mała dygresja: spędziłam z synkiem 6 tyg w szpitalu -
        jego pierwsze 6 tyg zycia!
        i nie było tam matki która by nie siedziała dzisn i noc przy dziecku
        swoim.
        mi tez sie zdarzyło spac na podłodze przy synku a na korytarzu spała
        matka obok swojej coreczki = tez na podłodze w dodatku w 3 mis ciazy.
        abstarachuję już ze pielegniarki były koszmarne i zadnej z nas nawet
        koca nie dały ale nie widzialam nidgy dziecka w szpitalu bez oddamej
        salym sercem mamy i dzieki Bogu ze nie widzialam takich przypadków o
        jakich piszesz a uwierz mi - ze szpitalami i oddzialami dzieciecymi
        znam sie b.dobrze!!!

        fakt - matek potworów jest mnóstwo i slyszymy o tym na okrągło w tv
        radio prasie itp
        edit nie nalezy nawet w najmniejszym stopniu do takich przyładów
        podciągać!!!
        dziecku napewno nie dzieje sie krzywda ze jest 3 dni bez mamy acz
        kolwiek wiadomo - teskni mocno za mamusią i brakuje jej przytulania
        i głąskania przez mame przed snem ale to jeszcze nie jest jakas
        tragedia ktora odcisnie sie na dziecku w jakism starsznym stopniu !
        nie DEMINIZUJMY!!!!
        • przeciwcialo Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 11:44
          Przy wczesniakach i noworodkach rodzice z reguły sa, przy
          kilkulatkach niekoniecznie.
      • edit38 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 11:53
        Wiesz co ja też w zeszłym miesiącu spędziłam z dzieckiem 3 doby w szpitalu 24
        h/dobę i nawet przez głowę mi nie przyszło aby ją tam na minutę zostawić. Nawet
        nie jechałam do domu aby sie wykąpać (mogłam jak mąż przyjeżdżał) wolałam się
        jakoś pod kranem opłukać i umyć chociaż było bardzo niewygodnie (na oddziale nie
        było pryszniców tylko wanienki dla dzieci)
        • taka-sobie-mysz Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 22:49
          Po co zrobiliście z mężem dziecko, skoro nie macie potrzeby i nie chce się wam
          nim zajmować? Bo tak wypadało, bo już wszystkie koleżanki miały potomstwo i nie
          chcieliście odstawać od reszty? Bo fotka z dzieckiem słodko wygląda na naszej
          klasie?
          • hanna26 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 23:11
            Wiesz, prawdę mówiąc kompletnie sobie nie wyobrażam, żeby moje
            dzieci miały dwa domy: jeden mój, drugi babci. Dla mnie jest to
            niepojęte. Ja po prostu chcę wychowywać moje dzieci sama z mężem, i
            żeby wiedziały, gdzie jest ich dom. Bo Twoje dziecko ma dwa domy i
            dwie pary rodziców jak na razie. Kaszmar, moim zdaniem.
            Ale nie chcę Cię krytykować, Twoja to sprawa.
    • uffa1 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 11:43
      Absolutnie nie oceniam Twojego postępowania, mogę jedynie napisać coś z
      perspektywy dziecka, rodziców weekendowych...
      Jestem najstarszą córką moich rodziców, gdy się urodziłam, moi rodzice obydwoje
      byli na studiach (to jest jeszcze do zrozumiani, dlaczego zajmowali się mną
      dziadkowie), zaraz po studiach obydwoje zaczęli pracę, więc nadal byłam u dziadków.
      Potem urodzili się moi bracia, ja im po prostu do dzisiaj zazdroszczę bycia cały
      czas z rodzicami.
      O wiele lepszy kontakt mam z dziadkami niż z rodzicami, dlatego zastanów się na
      czym Ci najbardziej zależy...
      Czy na wolnym czasie po pracy, czy na kontakcie z córką, 3 dni w życiu małego
      dziecka to bardzo dużo, nawet przy najbardziej kochanych dziadkach...

    • roza5000 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 11:54
      Napisze w miarę krótko. Dla mnie nie jesteś wyrodna, dla mnie jestes
      po prostu leniwa, a do tego nie do końca zdająca sobie sprawę z
      tego, co czuje twoja córeczka.
      Ja mam 2kę dzieci, pracuje zawodowo i jakoś znajduje czas na
      sprzątanie etc..ucze dzięci uczestnictwa w pracach domowych (mają 2-
      3 latka) i codzinnie dziękuję Bogu,że je mam. Nie zasnęłabym
      woeczorem, gdyby moje dzieci miały spać gdzie indziej (zdarzyło sie
      to moze kilka razy w bardzo wyjatkowych sytuacjach). Nie podrzucam
      dzieci do dziadków na nocki, bo to nie zabaweczki, czy przedmioty.
      Jeśli masz wyrzuty sumienia, to zmień rozkład dnia, zabieraj malą co
      dzień do domu, nie stanie jej się krzywda jak wstanie o 5 czy 6
      rano..zwłaszcza, ze o 15 będziecie juz RAZEM. Życze powodzenia i
      mądrych decyzji.
    • ewag12 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 11:54
      Ja także nie zostawiłabym na tak długo tak małego dziecka. Moj
      syn /5lat/ CODZIENNIE płacze gdy przyprowadzam go do przedszkola,
      nie chce zostać twierdzi, że nie lubi tam chodzic ale wychodzi
      zadowolony i uśmiechnięty i żeby nie było tak łatwo zawoże potem
      córke /17mscy/ do babci - kolejny płacz i histeria bo nie chce
      zostać... Potem jest zadowlona, zapomina, bawi sie. Trudno że
      płaczą, mnie też sie serce kraje ale nie moge zrezygnowac z pracy.
      Ale to nie oznacza także zostawiłabym córke np od poniedziałku do
      piątku czy np na 3 dni z babcią żeby nie fundowac sobie i jej
      stresu. Albo żeby mieć czas na fryzjera, pranie czy
      pracowanie...litości. Moge cześć tych rzeczy zrobić z dziećmi. Acha
      i prawko mam dopiero od 3 mscy i też mam "letkiego" stresa a
      szanowny małżonek jest na kontrakcie za granicą. Czasu dla siebie
      jak na lekarstwo ale mówie sobie wtedy "trudno" oraz "jak to dobrze
      że dzieci taak szybko rosną" smile)) Cenie sobie każda z nimi chwile.
      • zigzac1 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:16
        Jakie to heroiczne...Licytacje na spanie na podłodze. Kto dłużej, komu gorzej. Bez mycia i picia. Bzdury.
        Oczywiście, że wszystkie staramy się dać dziecku, to co możemy. Ale:
        1. Jeśli się nie pracuje, tylko siedzi z dzieckiem w domu, to dziecko kiedyś nam to wypomni. a) mama nie ma nic ciekawego do powiedzenia, bo tylko siedzi w domu. b) czemu nie moge miec tego i tamtego? Czemu nie mamy wiecej pieniedzy.
        Jesli się pójdzie do pracy, dziecko nam to wypomni. Ze nie miało się dla niego czasu. Ze babcia wychowywała.
        Nie ma dobrych rozwiazań. Zbyt mało się z dziecmi rozstajemy - zle. Zbyt dużo, też źle.
        Matkom heroicznym mówie "nie". Dziecko jest owszem najważniejsze, ale nie może być tak, że wszyscy inni są kompletnie NIEWAŻNI. Jakiś rozsądek trzeba zachować.
        • mama-008 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:23
          bravo! podoba mi sie ta wypowiedz!!!smile
        • makurokurosek Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:27
          dlatego według ciebie równowagę otrzymuje sie robiąc tak jak autorka postu czyli
          stawiając swoje potrzeby na pierwszym miejscu
          • mama-008 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:36
            nie, ale rozsądek musi być zachowany! nie dajmy sie zwariowac!

            mnie zastanawia jeszcze jednak kwestia: wiekszość z Was napewno ma
            rodziców i tesciów - planujecie kiedys oddawac na wakacje soje
            dzieci dziadkom na jakis wyjazd nad morze czy cos w tym stylu?
            powiedzmy na góra 2 tyg ?
            a co z sylwestrem? czy jak pojawia sie dziecko to rodzice nie maja
            prawa juz nigdzie wyjsc tylko we dwoje?skoro maja mozliwosc taka aby
            wyjsc na noc i zostawic dziecko pod dobra opieka?

            bo z tego co zauwazyłam co tutaj jest wypisane to sa prawie same
            mamy ktore spedzjaa z dziecmi 24 na dobe 7 dni w tyg i nie
            wyobrazaja sobie innej opcji,tak?

            coś mi sie wydaje ze wiele z Was tutaj ściemnia byle sie wybielić i
            pokazac jaka to sie jest mama na medal a ta co chce wyjsc wyjechac
            czy oddac dziecko na tydz nad morze z dziadkami to juz wyrodna matka
            ktora mysli tylko o sobie (pisze to oczywiscie z sarkazmem).
            • makurokurosek Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:48
              pierwszy raz zostawiłam małą na tydzień gdy była dwuipółlatkiem, musieliśmy
              obydwoje w sprawach firmowych wyjechać do Włoch. Drugi raz mała na tydzień
              została sama u dziadków w te wakacje czyli jako czteroletnia dziewczynka. Widzę
              ogromną różnicę miedzy pierwszym a drugim pobytem. Bardzo , bardzo niechętnie
              zostawiam małą gdziekolwiek samą, mimo że często jestem padnięta
              • zigzac1 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 13:08
                No świetnie, makurokurosek. ALe, jak zauważyło tutaj parę osób, różne są sytuacje życiowe. TEn wątek dawno już nie odpowiada autorce, ale zamienił się w licytację, która mama więcej z dzieckiem przebywa. Pełno tutaj opowieści o wyrzeczeniach, rezygnacji z siebie - rozwoju ducha i ciała, Bo Przecież Dziecko.
                A potem pojawia się wątek o niezadbanych matkach małych dzieci i natychmiast pojawiają się posty, że "Jak to??? Ja??? Fryzjer, kosmetyczka obowiązkowo! Paznokcie i make up też!"
                Wiec to pieniactwo mnie wkurzyło. I tak źle i tak niedobrze. W zależności od tego, czy kogoś lubimy, czy nie, zinterpretujemy fakty w inny sposób. A na forum, jak to na forum - raz matka bohaterka, innym razem kochanka idealna i zadbana za ciezka kase. szkoda słów.
                ja swoje dziecko zostawiam, jak musze. a musze na przyklad pracowac. nie tylko z przyczyn finansowych. i jasne, ze biore pod uwage potrzeby mojej córy. i jest to oczywste, ze przede wszystkim jej. ale nie tylko. ja nie umarlam. ja urodzilam dziecko.
                • makurokurosek Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 13:21
                  Każdy ocenia macierzyństwo przez swój pryzmat, ja osobiście jestem bardzo cięta
                  na postawę reprezentowaną przez autorkę wątku. Dlaczego, dlatego, ze mam
                  możliwość obserwacji podobnej postawy u mojej siostry i widzę jej konsekwencje.
                  Często ludzie bagatelizują pewne sprawy aby siebie usprawiedliwić, ale
                  konsekwencję ponoszą dzieci i one nie potrafią wszystkiego ukryć, zwłaszcza
                  przed kimś kto nie potrzebuje okłamywać i usprawiedliwiać siebie
                  • titamax Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 16:12
                    strasznie dużo Ciebie w tym wątku. Czemu tego bezcennego czasu nie
                    poświęcisz swojemu dziecku, tylko się tutaj licytujesz i marnujesz
                    czas?????? Swiata nie uzdrowisz.
                    • makurokurosek Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 21:47
                      traciłam czas przeznaczony na pracę
                      • titamax Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 22:24
                        domową czy zarobkową? tak żle i tak nie dobrze, bo jak domową to w
                        tym czasie mogłas coś dobrego ugotować dla dziecka, męża badź dla
                        obojga, poprasować ciuszki.... a jak zarobkową to też kiszka, bo
                        mogłaś odwalić kawał dobrej roboty i mieć czyste sumienie, że czas
                        na pracę przeznaczyłas na pracę a nie na wyrażanie swojego świętego
                        oburzenia w sieci, okrutnym i karygodnym postępowaniem założycielki
                        wątku.
            • framboos Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 13:35
              wyjscia rodzicow - proste, klada dziecko spac, tlumacza ze wychodza ale zanim
              sie obudzi juz wroca i ze w miedzyczasie Pani X (juz przedstawiona dziecku, juz
              sie troche razem pobawili) - bedzie nad dzieckiem czuwac
              najwazniejsze ze dziecko spi w domu, ze rodzice je klada spac i ze rodzice sa
              rano jak sie obudzi

              a wyjazdy do dziadkow - jak najbardziej - najlepiej dopiero dla starszych
              dzieci, w wieku szkolnym ale wiadomo, przez 6 lat rodzice tez chca gdzies
              wyskoczyc, ale tydzien w roku to nie w porownaniu do regularnego zostawianai u
              dzieckow na 3 dni



            • kasiak37 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 22:27
              "mnie zastanawia jeszcze jednak kwestia: wiekszość z Was napewno ma
              rodziców i tesciów - planujecie kiedys oddawac na wakacje soje
              dzieci dziadkom na jakis wyjazd nad morze czy cos w tym stylu?
              powiedzmy na góra 2 tyg ? "

              nie,nie planujemy,bo nie po to jestesmy rodzina zeby spedzac wakacje
              osobno.Dziecko to NIE zbedna rzecz,ktora sie zostawia na czas wyjazdu bo
              niewygodna.
    • cathy1976 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:08
      skoro pytasz to Ci odpowiem: tak to jest wielkie zło.

      Większość z nas pracuje a jednak mniejszość (na szczęście) wybiera
      rozwiązania, w których dziecko wybywa z domu na kilka dni.
      Znacznie lepsze byłoby dla córeczki wstawanie o 5 rano- mimo że
      bardziej uciążliwe, to z punktu widzenia zaspokojenia potrzeby
      bliskości- bez porównania lepsze. Zresztą jeśli nie przekonują Cię
      kmentarze z forum, to porozmawiaj z psychologiem dziecięcym. Może on
      Cię przekona, że 'trudne rozstania' kiedyś zamienią się w problemy
      znacznie poważniejsze.
      No i last but not least- nie bądz zdziwiona, kiedy za 60 lat córka
      bez skrupułów umieści cię w domu starców.
    • krysut Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:15
      Na pewno jesteś świetną mamą, chociażby dlatego że zastanawiasz się
      czy Twoja decyzja jest słusznasmile Wyrodna matka nie zastanawiałby się
      nad tym w ogóle. Po za tym robisz to co uważasz za najlepsze dla
      swoje dziecka, a to też potwierdza jaką jesteś DOBRĄ mamą. Głowa do
      góry wszystko się poukłada. Nie bierz pod uwagę opinii innych ludzi
      w żadnej kwestii, a już na pewni nie jeśli chodzi o Twoje dziecko
      przecież robisz to co dyktuje Ci sercesmile
    • titta Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:21
      Kazdy ma swoj system zalezny od sytuacji zyciowej. Malej pewnie jest ciezko
      (roztania), pewnie moglo byc lepiej, ale na dobra sprawe nic sie nie dzieje, a
      sytuacja jest tylko na jakis czas.
      Sa ludzie, ktorzy dzieci zostawiaja na kilka lat (mam znajoma, samotna matke,
      ktora tak zrobila, aby skonczyc studia - i moc utrzymac dzieci - w swoim kraju
      takiej mozliwosci nie miala). Zycie nie jest proste i trudno je w calosci
      podporzatkowac dzieciom.
      • mama-008 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:30
        no ale ja nadal czegos nie rozumiem: Edit pisała ze pracuje od 730
        do 14 30 = czy na te 7 godz nie mozna zatrudnić niani - to nie jest
        az taki majątek te pare godz w tyg. (skoro mama nie moze przyjezdzac
        do wnuczki)skoro oboje zarabiaja - unikneła by rozłaki i spazmów
        dziecka przy rozstaniu!
        po 2) pisała ze moze rzucic prace i ze dadza sobie rade finansowo!
        po raz kolejny mamy dziecko w domu i nie ma spazmów przy rozstaniu
        bo jest mama i nie ma rozstań! i mama szczesliwa i dziecko z mausią!
        a jak tata wroci do domu z pracy to mama moze isc do kosmetyczki...
        czyli są jakies rozwiązania niz odwożenie dziecka na 3 dni z domu i
        wymioty dziecka przy pożegnaniu?

        uważam ze forum nie jest dobrym miejscem do udzielania TAKICH porad
        tylko psycholog! jesli masz wątpliwosci czy dobrze robisz - poradz
        sie u źródła.
        bo z tego co rozumiem Ty do konca nie wiesz czy dobrze robisz...
    • jolunia01 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:28
      Wbrew temu, co tu wypisują "nowoczesne", "doskonałe" "kochające"
      mamunie uważam, że nie robisz nic złego, zwłaszcza, że to
      przejściowa. Poświęcając dziecku więcej uwagi w czasie, kiedy nie
      jest u babci zniwelujesz ewentualne żale Dziecka. I uwierz mi, nic
      mu w psychice złego nie pozostanie. Wiem to z własnego doswiadczenia
      jako dziecka i jako matki. Lepiej, żeby było u kochajacej babci niż
      z opłacanym, humorzastym personelem opiekuńczym.
    • frau-schmidt Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:44
      Tak, to naprawde wielkie zło!
      Jestem zbulwersowana i wstrząsnieta Twoją postawą!
      Moje dziecko ma 2 lata i nie było nocy, której nie spędziłoby w domu
      (poza wakacjami, z nami - rodzicami).
      Nie wyobrażam sobie nie widziec swojego dziecka przez 3 dni i w tym
      czasie sobie spokojnie chodzic na zakupki, posprzatac, pójsc do
      fryzjera.
      Jesteś smierdzącym leniem!
      Tysiace dzieci jest rano budzonych i odwożonych w różne miejsca na
      czas pracy rodziców. Ale dzieci wiedzą, ze po południu rodzice po
      nie przyjadą. Tobie sie po prostu nie chce wcześniej wstać, a pitu-
      pitu o tym, ze słabo sie czujesz za kierownicą, to po prostu śmiech
      mnie ogarnia.
      Jak mozesz po południu ogladac serial z kawką w rączce, jak wiesz,
      że Twoje dziecko za Tobą teskni??
      Mała płacze przy rozstaniu i potem nie chce wyjeżdzać od dziadków,
      bo rozpaczliwie potrzebuje ustalenia, tu czy tam, z Tobą, czy z
      dziadkami.
      Pomijam kwestię zwalenia dziadkom wychowanie Twojego dziecka na
      głowe. Po prostu adraza mnie bierze.
      Sama piszesz, ze to nie potrwa długo, bo Mała pojdzie do
      pzredszkola, wiec chyba mozna się zorganizowac.
      jestes wygodnicka lala, nie chcialabym, żebys była moja koleżanką.
      Ze względu na dobro Twojego dziecka proszę Cie o zmianę tego
      systemu, PROSZĘ!
      • mama-008 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:48
        a mi osobiscie nie podoba sie postawa Twojej bratowejjak mam byc
        szczerawink która zdecydowała się w dziecko wiedząc ze Twoja mama
        opiekuje sie Twoją córką!
        mogła przynajmniej poczekac az mała pojdzie do przedszkola!
        dzieki bratowej masz teraz taki sajgon kochanawinki jej podziekuj za
        towink
    • panna.sarabella Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 12:59
      generalnie zgadzam sie z większością przedmówczyń - robisz to dla własnej
      wygody, a zasłaniasz się tym ze nie chcesz budzić dziecka tak rano.
      W rzeczywistości dziecku wszystko jedno o której wstaje - do każdej godziny sie
      przyzwyczai. Moja córa od 6 miesiaca zycia wstaje o 6.30 zeby mogła być
      zawieziona do babci która się nia opiekowała.
      Straszne wygodnictwo - kończysz pracę o 14 - możesz spokojnie dziecko zabrać do
      domu i poświęcić mu czas, a wierz mi, ze jak dziecko wstaje wcześnie to i
      wcześnie idzie spać.
      Tak, uważam ze jesteś wygodnicką, egoistyczną i wyrodna matką.
      • mama-008 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 13:07
        oj bez przesady! wyrodma matka robi rzeczy o jakich słyszymy w tv
        czy czytamy w prasie.
        edit jest wygodną matkawink
        czy leniwa tego nie wiem wink
      • nata_1 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 13:35
        Jak daleko masz do domu rodzicow?
    • lavinka Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 13:12
      W tym kontekście byłabyś również wyrodną matką oddając dziecko do
      przedszkola, bo nie zajmowałabyś się nim osobiście. Nonsens. Z
      drugiej strony oddając małą na całe dnie pod opiekę innej osoby
      stwarzasz ryzyko,że z czasem stracisz z nią kontakt.
      Ja bym to przemyślała. Jako tymczasowe rozwiązanie ok, ale tak na
      stałe-może w przyszłości rodzić konflikty i nieprzyjemności.
      Powtarzam może - nie musi.
      • tusia-mama-jasia Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 17:30
        Tak, przedszkola całodobowe to jest w moim odczuciu wielkie zło.
        Zwykłe przedszkole przeciwnie - jest normalnym, ważnym i sensownym
        miejscem, w którym zdrowy kilkulatek moze sie rozwijać i dobrze
        bawić. Ale warunkiem pomyślnego przedszkolnego startu jest - jak
        większość z nas wie- poczucie bezpieczeństwa. A tego córeczka
        autorki wątku obawiam się nie ma za wiele. Niemniej, rok to dla
        dziecka bardzo dużo i można wiele zmienić, jesli się JEST przy
        dziecku...
        • lavinka Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 19:31
          Niekoniecznie,jeśli babka przejęła funkcję wychowawczą. W końcu
          wychowała swoje dzieci, to z grubsza wie, jak wychować wnuki.
          Bardziej obawiałabym się przedszkolanek, różnie bywa. Są przedszkola
          i przedszkola. smile
    • kkokoszkaa Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 13:16
      wypowiadałam sie jzu w tym wątku ale przyomniało mi ie jeszce jedno.
      Czesto podkreslasz ze według ciebie dziecko mniej cierpi gdy jest
      oddawane raz na 3 dni niz codziennie. Otóż pamietam sytualcje jak
      byłam mała i byłam dosyc długo w szpitalu- lekarze wtedy byli tego
      zdani by nie wzmagac tesknoty w dzieciach lepiej ich nie odwiedzac
      codziennie a raz na tydzien. Pamietamz e to było dla mnie starszne -
      myslałmze rodzice o mnie nie pamietaja choc dostawąłm pzrz
      pielegniarki paczki z owocami czy smakołykami. Mysle ze jednak
      lepszym rozwiazaniem dla dziecka jest codziennie rozstawania i
      wracanie do własnego domu niz zostawianie dziecka u dziadków bo
      wtedy dziecko tarci orientacje gdzie jest jego dom i kto jest tak
      naparwde rodzicem. Oczywiscie w szpitalu lekarki i pilegniarki nie
      były mi tak bliskie jak dziadkowie ale jednak mysle ze dzieci jednak
      czuja ze sa oddawane na tak długo. Przemysl -moze wrto sie troche
      pomeczyc i zaberac mała na noc. no ale to twoje zycie i twoje
      macierzynstwo- ja pisze tylko o swoich odczuciach
    • tarantinka Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 13:23
      powiem szczerze, pogubiłam się w tym ile i jak pracujecie itp, ale
      na moje oko powinnnaś zreorganizować wasz podział obowiazków. Celem
      powinno być : córka śpi w domu. Nie bedę ci radzić jak to zrobić,
      lepszym rozwiązaniem wydaje mi się : złobek, opiekunka. Ta wersja
      którą obecnie wypracowaliście rozwala waszą rodzinę, nie mówię tylko
      o córce, także o mężu. Mysle ze w takim systemie nie trudno o
      konflikty. jesli nie chcesz złobka to lepsza jest opiekunka na
      godziny, grafik mozesz ustalic biorac pod uwage nocki meza, ale jak
      dla mnie to wazne zeby też się włączył w opiekę, taki grafik na
      pewno da się ustalić na przód wiec opiekunka moze się dostosować.
      Rok jakoś przetrwacie. Zafundowałas sobie, mezowi i córce - w dobrej
      wierze ale jednak niezłą karuzelę. Myslę że nie zaszkodzi trochę
      stanowczości i poukładania tyvh puzzelków po swojemu - bo wbrew temu
      co tu przeczytałam nie uważam że ci jest z tym dobrze.
    • framboos Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 13:24
      Poza wyjatkowymi sytuacjami lub wyjazdami rodzicow, dziecko powinno spac w domu
      z rodzicami.
      Tak jak ktos wyzej napisal - odwiezc wczesnie rano, odebrac po poludniu lub
      wieczorem...zawsze..bez wyjatku
      3 dni to BARDZO dlugo dla malego dziecka i odbija sie to na jego psychice,
      zaufaniu do ludzi, otwartosc na ludzi, etc

    • ugenwillla matki - histeryczki 16.10.09, 13:54
      Jak czytam o waszych relacjach z dziećmi i o tym, że nawet na jeden dzień
      zostawić dziecko u babci to tragedia, dramat i rozdzierająca tęsknota, to nasuwa
      mi się tylko jeden obraz - matka histeryczka nie widząca niczego poza swoim
      dzieckiem i gotowa na każdą katorgę byle tylko dzidziuś nie odczuł jakiejś
      niedogodności! O mój Boże, kobiety, a gdzie wasz zdrowy egoizm, gdzie wasze
      potrzeby, plany, już nic z kobiety w was nie zostało, tylko matka, jak widać
      matka - polka ma się ciągle dobrze! Opisana sytuacja jest normalną i codzienną
      historią dzielenia opieki nad dzieckiem pomiędzy rodziców i dziadków i tylko się
      cieszyć, że dziadkowie chcą w tym uczestniczyć, to tylko z korzyścią dla
      dziecka, bo więcej osób go kocha, się nim zajmuje, poświęca mu czas, od każdego
      może czegoś się nauczyć, matka nie ma monopolu na dobrą opiekę i wychowanie,
      czasem dziadkowie robią dla malucha dużo dobrego. Mnóstwo dzieci podobnie
      funkcjonuje, czasem nawet tygodniami nie widując rodziców, i żadnej traumy z
      tego powodu nie doznają, to zupełna norma, że dziecko spędza u dziadków wakacje,
      weekendy czy okresowo pomieszkuje. Niech ci, co nie mają takiej szansy
      zazdroszczą raczej tym, których dziadkowie na tyle kochają swoje wnuki, że nie
      widzą w tym nic dziwnego i wnuki są z nimi na tyle zżyte, że do dziadków tęsknią
      a rozstanie z rodzicami na kilka dni to nie problem - to dowodzi właśnie
      emocjonalnej i psychicznej stabilności dziecka, które doskonale rozumie, że
      rozstania są czasowe i z radością wraca do rodziców po rozłące, to norma
      rozwojowa. Matkom - przodowniczkom, co to jednego dnia bez dziecka nie przeżyją,
      doradzam terapię dla nich i ich dzieci, bo potem może pojawić się problem
      nadmiernego uzależnienia dziecka i nieumiejętności odnajdywania się w grupie,
      wśród obcych - dajcie czasem dzieciom odpocząć od siebie.
      • boklab Re: matki - histeryczki 16.10.09, 14:31
        ja bym jeździła po pracy do matki i była z dzieckiem do póki nie
        zaśnie a potem jechała do domu jak nie masz innego wyjścia, dziecko
        bym widziała codziennie a mała by nieodczuła tak długiej Twojej
        nieobecności. Nie bardzo rozumiem niektóre tu piszące dziewczyny że
        oddają dziecko do rodziców bo chcą wyjechać na wakacje w góry lub za
        granice, też bardzo lubiałam podróżować ale odkad mam dziecko
        (pracuje) nie wyobrażam sobie wyjechać gdzieś bo mi tak wygodnie
        chciałabym jechać do Hiszpani ale wybieram Rabke 2 tygodnie ze
        względu na zdrowie mojego syna i nie jestem zwariowaną mamusią ale w
        czasie wakacji chcę być z moim synem wiec perspektywy dalszych
        wyjazdów oduwam na razie na bok. Nieliczyłabym na zmiane twojej
        sytuacji jak dziecko pójdzie do przedszkola bo szczególnie w
        pierwszym roku dzieci bardzo chorują i dopiero chore dziecko bedzie
        stanowić problem (przewożenie i barak matki przy chorym dziecku)
        pozdrawiam i życze powodzenia.
        • yola13 to sobie wyobraź 17.10.09, 13:24
          boklab napisała:

          > ja bym jeździła po pracy do matki i była z dzieckiem do póki nie
          > zaśnie a potem jechała do domu jak nie masz innego wyjścia,
          dziecko
          > bym widziała codziennie a mała by nieodczuła tak długiej Twojej
          > nieobecności. Nie bardzo rozumiem niektóre tu piszące dziewczyny
          że
          > oddają dziecko do rodziców bo chcą wyjechać na wakacje w góry lub
          za
          > granice, też bardzo lubiałam podróżować ale odkad mam dziecko
          > (pracuje) nie wyobrażam sobie wyjechać gdzieś bo mi tak wygodnie
          > chciałabym jechać do Hiszpani ale wybieram Rabke 2 tygodnie ze
          > względu na zdrowie mojego syna i nie jestem zwariowaną mamusią ale
          w
          > czasie wakacji chcę być z moim synem wiec perspektywy dalszych
          > wyjazdów oduwam na razie na bok. Nieliczyłabym na zmiane twojej
          > sytuacji jak dziecko pójdzie do przedszkola bo szczególnie w
          > pierwszym roku dzieci bardzo chorują i dopiero chore dziecko
          bedzie
          > stanowić problem (przewożenie i barak matki przy chorym dziecku)
          > pozdrawiam i życze powodzenia.

          ze sa osoby myslace inaczej niz ty i takie dla których bycie 24h
          przy dziecku non- stop zeby się nawet paliło czy waliło nie jest
          koniecznoscią dobrego wychowania dziecka, naprawde . Poziom dyskusji
          tutaj jest coraz bardziej zenujący
      • cathy1976 Re: matki - histeryczki 16.10.09, 14:45
        Zupełnie czym innym jest okazjonalne zostawienie dziecka z
        dziadkami, kiedy rodzice wyjeżdżają na wakacje albo wychodzą na
        imprezę a zupełnie czym innym planowe i regularne ekspediowanie z
        domu.
        Mylisz się pisząc, że jest to przejaw histerii matek- wręcz
        przeciwnie to racjonalne i pragmatyczne wychowywanie dziecka w taki
        sposób, żeby unikać problemów związanych z emocjonalnym rozchwianiem
        dziecka. Jak widać autorka już teraz ma problem ze swoją córeczką,
        która te rozstania zaczęła znosić bardzo źle. I co więcej- ona
        będzie je znosić coraz gorzej.

        W wychowaniu dziecka są pewne kwestie, które nie podlegają dyskusji-
        na przykład to, że dziecko powinno mieszkać ze swoimi rodzicami. To
        buduje poczucie bezpieczeństwa oraz ma wpływ na tysiące innych
        rzeczy. Stereotyp matki- Polki nie ma tu nic do rzeczy. Ja bym to
        nazwała higieną emocjonalną.

        Mam dwójkę dzieci- trzylatkę i roczniaka. Jestem wygodnicka, zależy
        mi na robieniu kariery, wyjeżdżam dwa razy dio roku z mężem na
        wakacje bezdzieciowe, chodzimy na imprezy- pielęgnuję więc swój
        zdrowy egoizm. Ale nie ustawiłabym sobie grafiku tygodniowego w taki
        sposób, żeby przez trzy dni moje dzieci nie nocowały w domu. Przede
        wsyztstkim ze względu na dobro moich dzieci,ale i moje własne. Bo
        stabilne emocjonalnie i szczęśliwe dzieci- to dla rodziców niebywałe
        ułatywienie przy wychowywaniu.

        Autorka szkodzi więc nie tylko dziecku, ale i sobie.
      • wj_2000 Gratuluję mądrego postu 16.10.09, 16:43
        ugenwillla napisała:

        Mnóstwo dzieci podobnie
        > funkcjonuje, czasem nawet tygodniami nie widując rodziców, i żadnej traumy z
        > tego powodu nie doznają, to zupełna norma, że dziecko spędza u dziadków wakacje,
        > weekendy czy okresowo pomieszkuje.
        ....
        > Matkom - przodowniczkom, co to jednego dnia bez dziecka nie przeżyją,
        > doradzam terapię dla nich i ich dzieci, bo potem może pojawić się problem

        W podobnym duchu (z pozycji dziadka) wypowiedziałem się wcześniej na tym forum.
      • memphis90 Re: matki - histeryczki 16.10.09, 22:02
        Mnóstwo dzieci podobnie
        > funkcjonuje, czasem nawet tygodniami nie widując rodziców, i żadnej traumy z
        > tego powodu nie doznają,
        Hmm, tylko czemu takie kukulcze jaja laduja potem u mnie na oddziale z
        zaburzeniami psychogennymi... Ciekawostka.
    • julialila Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 14:26
      dajcie dziewczynie spokój z wyliczaniem jej czasu

      to ja wam coś powiem...........

      jestem w domu na wychowawczym z młodszą córką (rok) a starsza chodzi do
      przedszkola (3 lata). i wiecie co? raz-dwa razy w tygodniu starsza córka nocuje
      u babci, bo..... babcia ma bliżej do przedszkola, bo nie chce mi się rano
      pakować dwóch córek i wieźć je przez miasto do przedszkola, bo mogę sobie
      obejrzeć we czwartki w spokoju dr Housa

      ja to dopiero jetem wygodnicka, egoistyczna, podła, wredna, samolubna etc...
    • slonko1335 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 16.10.09, 14:26
      Wybacz ale wątek jest zbyt długi i szkoda mi czasu na czytanie wszystkich postów
      więc może się powtórzę a Ty może już odpowiadałaś na podobny post.
      Ja na Twoim miejscu zdecydowanie zatrudniłabym nianię. Moim zdaniem sytuacja
      jest idealna ku temu. Nie musi to by niania na cały etat tylko na niektóre dni
      bo pozostałe dziecko może spędzić z ojcem, bardzo chciałabym mieć takie
      wyjście...wolałabym prawdę mówiąc nawet żłobek od tego podrzucania dziadkom. I
      naprawdę nie widzę nic złego w podrzucaniu dziecka dziadkom jak rodzice chcą
      gdzieś wyskoczyć, odpocząć od nich, jak zachorują ale to trochę inne sytuacje.
      Nie będę Cię krytykować bo sądzę, że przez rok czasu dziecko traumy żądnej się
      nie nabawi tym zostawaniem u dziadków ale mimo wszystko ta sytuacja spowodowana
      jest Twoim wygodnictwem tylko i wyłącznie.
Pełna wersja