yola13 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 17.10.09, 13:04 nie słuchaj tych co to ci mówią ze jestes bee bo podrzucasz dziecko dziadkom bo w wiekszosci ci co najwiecej krzycza to albo w ogóle dzieci nigdy nie mieli albo sami dawali dziecko swoim rodzicom czy tesciom, w dodatku dziadkowie sami chca się nia zajmowac wiec nie widze tu aktu zmuszania, swoją droga zazdroszcze ci troche, tez bym tak nieraz chciała odpoczac od dziecka zeby moc ze sobą wreszcie cos zrobic, ale niestety moja tesciowa i mama nie zyją Odpowiedz Link Zgłoś
niutka19 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 17.10.09, 13:10 Uważam, że jesteś wspaniałą matką - radzisz sobie w róznych sytuacjach, dbasz o dom dziecko siebie rodzinę - to, że zawozisz je do Babci to nic złego, każdy z nas tak postępuję lub postępował - opinie forumowicz są różne. Wielkim złem jest pozostawienie dziecka samego, głodnego, brudnego itd. wiele jest rodzin patologicznych, gdzie jest potrzebna pomoc Tobie tylko gratulować - życzę wiele radosnych chwil i powodzenia oby tak dalej ) Odpowiedz Link Zgłoś
jadzi-a441 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 17.10.09, 17:28 ja tez jestem mamą pracującą i często wracam z pracy zmęczona ale nie wyobrażam sobie aby mimo nie wiem jakiego zmęczenia zostawiać moje dziecko dla mojej wygodny u rodziny na noc!! To jest Wasze dziecko i na WAS spoczywa obowiązek wychowania go i opiekowanie się nim. Twoje dziecko ma już ponad 2 latka, niedługo będzie się zastanawiało dlaczego nie śpię w swoim domku? Pewnie dlatego reaguję płaczem jak go zostawiasz u rodziców - bo już wtedy wie że po nie nie przyjedziesz przez 3 dni!!! To jest małe dziecko i jaka babcia by dobra nie była ono potrzebuje mamy, taty, swojego łóżeczka, swojego domku... Wyobraź sobie że Twój mąż mówi do Ciebie "kochanie wiesz troszkę mi nie pasuję że spędzasz weekendy w domu, możesz sobie zaplanować spędzanie weekendów u cioci Zosi? To będzie wygodne dla wszystkich. Ja sobie wtedy do póżna mecz poogladam w niedziele sobie pośpie do południa.... Tak jest wygodniej" Odpowiedz Link Zgłoś
edit38 Temat dla mnie jest już zamknięty 17.10.09, 20:54 Pisząc na forum liczyłam się z krytyką, nawet dużą ale nie przyszło mi do głowy, że ludzie którzy mnie nawet nie znają tak łatwo postawią mnie w jednym rzędzie z matkami bijącymi i znęcającymi się nad dziećmi (wiem wg Was znęcam się nad nią psychiczne i potraficie ocenić to nawet nie widząc dziecka i nie wiedząc jak reaguje na całą tą sytuację. Widzę teraz że pisząc pierwszy post powinnam opisać całą sytuację bardzo dokładnie a nie tak ogólnikowo (chodziło mi o to aby zaznaczyć że czasami zostawiam dziecko na tak długo) bo jeśli dalsze wyjaśnienia i fakty będą podane trochę dalej to i tak większość tego nie czyta a jeśli już to zakłada że to kłamstwa wyssane z palca. Żadna z Was nie wie ile i w jaki sposób poświęcam czasu dziecku i ile poświęcałam przez te dwa lata a jednak nie przeszkadza to Wam tak łatwo mnie oceniać. Otóż przez pierwsze pół roku (a dokładnie 7 m-cy) przebywałam z dzieckiem praktycznie 24 h/dobę, nigdy nie wychodziłam sama dalej niż do sklepu który jest pod blokiem. Później byłam zmuszona odciąć pępowinę ponieważ wróciłam do pracy i przez następny rok zostawiałam małą regularnie na około 8,5-9 godzin, kilkanaście razy zdążyło mi się wyjść z domu bez dziecka dla własnej przyjemności aby spotkać się ze znajomymi lub co gorsza do fryzjera lub kosmetyczki (nigdy nie było mnie dłużej 2-3 godziny) Wcześniej spotykałam się ze znajomymi tylko w obecności dziecka (z góry uprzedzam że im to nie przeszkadzało). Gdy mała miała 1,5 roku to zaczęłam zostawiać ją na noc u dziadków ponieważ zapragnęłam czasami (raz na 2-3 tyg) się wyspać (moje dziecko przez ponad 2 lata nie przespało ani jednej całej nocy, budziła się nawet kilkanaście razy więc ja spałam po 2-3 godziny na dobę) Wiem że to co napisałam w tej chwili pogrąża mnie zupełnie bo przecież Wy MATKI IDEALNE nie postąpiłybyście tak nawet wtedy gdybyście nie spały ani godziny przez tydzień z rzędu. Zaraz na pewno napiszecie że przecież można odsypiać to w dzień kiedy dziecko śpi, otóż nie, ja nigdy nie potrafiłam spać w dzień a że moje dziecko w dzień też nie spało długo więc nie wchodziło to w grę (mnie zaśnięcie zajmuje dużo czasu a czym bardziej jestem zmęczona tym trudniej mi zasnąć – coś takiego potrafią zrozumieć chyba tylko inne osoby cierpiące na bezsenność) Przez te półtora roku oczywiście chodziłam do fryzjera i kosmetyczki a nawet lekarza (zostawiając dziecko pod opieką męża) Czasami wychodziłam na spotkania ze znajomymi ale przeważnie znajomi odwiedzali nas więc dziecko miałam przy sobie, lub odwiedzałam ich wspólnie z dzieckiem. W czerwcu (mała miała już 2 lata) zaczęłam częściej zostawiać dziecko u dziadków (ponieważ mama nie mogła zawsze przyjeżdżać do nas) ale zawsze zostawiałam ją tylko na jedną noc i po pracy ją odbierałam. Po niedługim czasie zaczęło się okazywać że mała nie chce zostawać u dziadków a nawet sama informacja że tam pojedzie sprawiała że dziecko zaczynało marudzić, przy pożegnaniach wpadała w histerię i wymiotowała (wcześniej nigdy nie było problemu z zostaniem u dziadków a nawet bardzo cieszyła się gdy wiedziała że tam zostanie). Wtedy pojawił się dla mnie wielki problem, jak rozwiązać tą sytuację, pierwsze co przyszło mi do głowy to zrezygnować z pracy – postanowiliśmy jednak spróbować inaczej to rozwiązać. Okazało się że mała dużo lepiej znosi (taka jest moja opinia) znosi taki układ niż poprzedni. Wy oczywiście wiecie lepiej że to niemożliwe. Obecny układ trwa od przełomu czerwca i lipca ale takich sytuacji że mała zostawała tam na trzy noce z rzędu można zliczyć na palcach. W lipcu mężowi grafik się trochę poprzestawał i w każdym tygodniu trafiały mu się dyżury w dni robocze ale tylko/aż 2 razy mała została sama u dziadków na 3 dni. W jednym tygodniu ja pomieszkiwałam u rodziców a w drugim bratankiem miał się kto zająć więc mama przyjeżdżała do nas. W sierpniu raz mała została u dziadków sama, później nie było takiej potrzeby ponieważ ja byłam na urlopie. We wrześniu nie było takiej potrzeby ponieważ mąż był aż 3 tyg. na urlopie. W październiku mała była u dziadków raz (oczywiście chodzi mi o to że sama przez 3 noce) w minionym tygodniu. W tym tygodniu też wypada dyżur w dni robocze i mała miała być tam 3 noce. Teraz nie jestem przekonana czy tak zrobię i czy nie będę pomieszkiwać u rodziców pomimo że na oba popołudnia (przeznaczone na „odpoczynek od dziecka” mam umówione wizyty u lekarzy. Jak widać moje dziecko jak na razie nie jest aż tak bardzo często „podrzucane” chociaż nie oznacza to że te kilka razy kiedy to zrobiłam były dla mnie łatwe. Nie wiem na jakiej podstawie uważacie że robię to bo chcę się pozbyć dziecka i jest mi z tym dobrze. Jeśli podjęcie tej decyzji uważałabym za 100% dobre wyjście i nie miałabym żadnych wątpliwości to raczej nie pisałabym tutaj, ponieważ byłabym pewna że robię dobrze i zdanie innych na ten temat nie byłoby dla mnie istotne. Chociaż nie , wiem dlaczego tak łatwo zaszufladkowałyście mnie. Dlatego że Wy jesteście IDEALNE i NIGDY ale to NIGDY nie podejmujecie złych decyzji, których mogłybyście potem żałować lub nie byłybyście na 100% pewne że to co robicie jest dobre. Strasznie się rozpisałam ale to dlatego że Wasze słowa naprawdę bardzo bolą a bolą tym bardziej że ja nigdy nie byłam do końca przekonana że to jest jedyna słuszna decyzja. Wiem że nie powinnam się tym przejmować bo większość z Was nie jest taka wspaniała jak tu pisze (jesteście anonimowe więc można trochę poudawać) i Wy też postępujecie czasem niewłaściwie ale się do tego nie przyznacie ale niestety jestem na tyle głupia i wrażliwa że przyjęłam to bardzo osobiście. Większość z Was twierdzi że źle robię (i to zrozumiem) a nawet że jestem podłą, wyrodną matką której powinno się dziecko zabrać a może nawet na stosie spalić. Są jednak też takie osoby które zechciały spróbować mnie zrozumieć a są i takie które niby nie zrobiłyby tak ale uważają że moja decyzja nie jest aż takim wielkim złem. Piszę większość chociaż to trudno ocenić bo większość z Was udziela się co parę minut ubliżając mi więc całkiem możliwe że nie ma Was aż tak dużo jak to widać na pierwszy rzut oka. Są tu różne rady jak powinnam postąpić w tej sytuacji ale znając moje dziecko i moją rodzinę wiem że niektóre z nich nie są dla mnie dobre chociaż dla kogoś innego byłoby to idealne wyjście. Przykładem jest budzenie dziecka codziennie około 5 rano i wożenie do dziadków. Biorąc pod uwagę to że moje dziecko w końcu po ponad 2 latach zaczęło przesypiać w miarę spokojnie noce byłoby to chyba najgorsze z możliwych wyjść. Jestem przekonana że te nasze problemy były spowodowane właśnie wybudzaniem dziecka. Za radami pierwszego pediatry oraz położnej dziecko było ciągle budzone do jedzenia ponieważ nie chciała ssać na spaniu a oni przekonali mnie (w końcu pediatra i położna powinni się na tym znać) że noworodka należy karmić na żądanie ale nie rzadziej niż raz na 3 godziny i że jeśli po upływie 3 godzin dziecko śpi trzeba je nakarmić na śnie lub obudzić. Tak się składało że w większości przypadków moje dziecko zasypiało albo zaraz na samym początku jedzenia gdy jeszcze prawie nic nie zjadło lub 20-30 min przed karmieniem. Ona nigdy nie upominała się o jedzenie i potrafiła bez jedzenia wytrzymać bardzo długo i jako chyba jedyny noworodek potrafiła nawet po 5 godzinach się nie upominać o jedzenie. Wiem bo jeszcze w szpitalu miałam taką sytuację że przez ponad 2 godziny nie mogłam doprosić się mleka (skoro nie płacze to znaczy że głodna nie jest) Od razu uprzedzam uszypliwe komentarze. Tak, nie karmiłam piersią ale nie dlatego że nie chciałam tylko że nie mogłam. Wiem że teraz niektóre z Was mają kolejny argument że jestem wyrodna ale gdyby to była moja świadoma decyzja to chyba nie wpadłabym z tego powodu w depresję którą wyleczyłam dopiero mnóstwem silnych antydepresantów. Domyślam się że wiele osób czytając to pomyśli sobie że to co teraz napis Odpowiedz Link Zgłoś
edit38 dalsza część 17.10.09, 20:56 Domyślam się że wiele osób czytając to pomyśli sobie że to co teraz napisałam to ściema bo tak bardzo zależy mi aby się wybielić ale gdybym miała zmyślać to naprawdę nie chciałoby mi się tyle pisać. Większość z tych informacji min o depresji i problemach ze snem opisałam już wcześniej na tym forum oraz na niemowlakach więc jest to dowód na to że nie ściemniam. Dla mnie temat jest już zamknięty i nie będę tu zaglądać więc informacja dla tych którzy chcą mi jeszcze nawtykać – nie przeczytam tego. Jeśli macie ochotę to sobie dyskutujcie dalej ale poziom tej dyskusji od dawna zszedł do parteru. Odpowiedz Link Zgłoś
makurokurosek Re: dalsza część 17.10.09, 23:35 Chciałabym ci zadać jedno pytanie i nie traktuj go jak uszczypliwości, po prostu chciałabym to zrozumieć. Pisałaś, że masz problemy małżeńskie, że mąż spędza wolny czas na grach i spotkaniach z kolegami, że się oddalacie od siebie, czujesz się przez niego odrzucona. I teraz moje pytanie z kim spędzasz ten czas skoro nie spędzasz go z córką nie spędzasz go z mężem ? Po co ci trzy dni wolnego aby cieszyć się nimi w samotności? Masz żal do męża że cię odrzuca, nie boisz sie ze za kilka lat córka będzie miała te same pretensje do ciebie ? Odpowiedz Link Zgłoś
celebrity Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 17.10.09, 21:20 zadaj sobie proste pytanie: czyje to dziecko? Wasze, czy babci? Odpowiedz Link Zgłoś
eary zadaj sobie proste pytanie: 19.10.09, 11:45 Nie złapał Cię jeszcze skórcz?? Od skakania między białym a czarnym?? Szary też jest przyjemny i w skrajnosci nie trzeba popadać Odpowiedz Link Zgłoś
jagabaga92 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 17.10.09, 22:25 Na chwilę obecną zdaje się to być neutralna sytuacja, ale w przyszłości może źle wpłynąć na Twoje bliskie kontakty z córką. Zaufanie dziecka buduje sie przez wiele lat poprzez bycie z nim. Dziecko musi mieć pewnośc, że może liczyć na rodziców/mamę przez 24 godziny na dobę, a nie przez 4 dni w tygodniu. Również "rodzicielska" relacja z dziadkami też nie do końca jest korzystna dla dziecka z racji wieku dziadków - mam na myśli, że statystycznie dziadkom bliżej do śmierci niż rodzicom i dziecko bardzo wówczas przeżywa rozstanie na zawsze z babcią/dziadkiem (moja kuzynka była wychowywana przez dziadków przez 5 dni w tygodniu i gdy babcia umarła, kuzynka zaczęła miec kłopoty w szkole i ze sobą) Odpowiedz Link Zgłoś
pazdana Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 18.10.09, 08:55 Brat mojego męża zawoził syna do babci w poniedziałek a odbierał w piątek. Trwało to 3 lata. Teraz mały poszedł do zerówki a oni tak na prawdę nie znają dziecka. Ja też zostawiam córkę z teściową ale zawożę rano i odbieram po południu. Nikogo nie potępiam to indywidualna decyzja każdego ale ja nigdy w życiu nie zostawiłabym dziecka na 5 dni u dziadków! Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 18.10.09, 09:55 Zawsze rozśmiesza mnie do łez ten argument, przewijający się zresztą z dużą częstotliwością przez całe forum. Argument brzmi: O Wy, IDEALNE MATKI. - Nie zgadzam się z Tobą? Ty IDEALNA MATKO! - Dziwię się, że tak postępujesz? IDEALNA MATKO! - Co sądzisz o moim postępowaniu? Sądzę, że postępujesz źle. Ty IDEALNA MATKO! Otóż ogłaszam wszem i wobec co następuje: Wychowanie własnego dziecka przez własną matkę to dla mnie nie IDEAŁ a NORMA. To, że sama wychowuję własne, małe dzieci, a nie oddaję je na pół tygodnia dziadkom, cioci, panu stróżowi, domowi dziecka, placówce wychowczej - wykreślić co niepotrzebne - to jedynie dowód, że jestem w miarę normalną matką. Co ma z tym wspólnego ideał pojęcia nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
eary ja nigdy 19.10.09, 11:49 ja nigdy.. u nas w życiu.. mi się nie zdażyło.. nie mogę sobie wyobrazić.. Cóż, życie jest kolorowe i często nie ogarniamy wszystkich powodów. Dlatego warto nie używać aksjomatów, bo one tylko podtreślają brak znajomości perspektywy. Załamał mnie ten wątek.. Dziewczyna potrzebowała wsparcia, nie waszych "ja nigdy". W Wasze "ja nigdy" niech wierzą wasi przyjaciele, to jest forum internetowe. Nie trzeba na nim grać Matki Teresy. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 18.10.09, 12:50 > Przygotowana jestem na wielką krytykę Nie mam prawa Ciebie skrytykować. Czasami to, co innym wydaje się nieludzkie, nie do pomyślenia, jest lepszym wyjściem niż zrobienie dobrze publiczce. Czasami warto pójść pod prąd, bo przyniesie to więcej pożytku niż zrobienie czegoś, co jest milej widziane przez otocznie. Życzę Ci, aby Twoje relacje z Twoją córką były takie same, jak moje z moją córką - też miałam niełatwy wybór i w pewnym momencie musiałam pójść pod prąd, choć inni oczekiwali "poprawności" w moim działaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia poprawnosc 18.10.09, 13:08 powala mnie argument o poprawnosci. ale skrzywiona jestem, bo były tez go uzywa usprawiedliwiajac swoje zerwanie kontaktów z roczna córka. bo dobre nie to co poprawne a to co dobre. wrrr duzo bardziej przemawia do mnie to co autorka pisze o tym ze mała lepiej znosi rozstania od kiedy jest zostawiana na noc. skoro lepiej to znosi i jak sie w dalszych tłuaczeniach okazuje te 3 dni sa raz na miesiac a nie na tydzien, to tak naprawde sobie problemu na siłe kobieto szukasz i znajdujesz w postaci zadnych krwi forumek Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: poprawnosc 18.10.09, 13:21 Ciociacesia, to nie jest sytuacja Twój były kontra Wasza córka. To jest sytuacja zupełnie inna. Takich sytuacji w życiu jest naprawdę mnóstwo, ale stojąc z boku łatwo jest oceniać cudze życie i cudze decyzje. Mama mojego przyjaciela oddała go do domu dziecka na rok, aby mogła zmienić pracę na lepiej płatną (akord 12-16 godzin na dobę), po czym byłoby ją stać na wynajem normalnego mieszkania. Przyjaciel nie ma do niej żalu. Uważał, że postąpiła najmądrzej jak tylko się dało. Bardzo kocha swoją matkę. Na mojej ulicy mieszka kobieta, która musiała zostawiać swojego trzylatka samego w domu, kiedy ona szła do pracy. Nie miała babci i sąsiadek do pomocy. Każdego dnia umierała ze strachu, że jej dziecku coś mogło się stać. Kobieta świata nie widzi po za swoim synem (syn ma już 37 lat), a syn za matkę w ogień by wskoczył. Moja bratowa w niedzielę zostawia swojego syna u mojej Mamy, i tak przez trzy dni dowozi go wieczorem na spanie do babci, kiedy ona sama ma na 6 do pracy. Bratanek chodzi do 1 klasy podstawówki i na 8 rano musi być w szkole. Teoretycznie mój brat mógłby go do szkoły podwieźć rowerem (5 kilometrów), ale tak jest lepiej dla wszystkich. Coś, co z boku wydaje się nieludzkie, bywa czasem lepszym wyjściem, albo wynikiem sytuacji bez wyjścia. Odpowiedz Link Zgłoś
silje78 Re: Czy to naprawdę takie wielkie zło? 18.10.09, 14:20 jeśli córka czuje się tam dobrze, jeśli dziadkowie nie postępują inaczej niż ty byś chciała to wszystko ok. co prawda 3dni to sporo, ale jeśli zmiana miałaby oznaczać ganianie z dzieckiem w dwie strony tylko dla zasady to uważam, że tak jest dobrze. poza tym to twoje dziecko i ty je znasz najlepiej i wiesz co dla niej jest dobre. wg moich teściów jestem nieodpowiedzialna (mój mąż z resztą też ) bo pozwalam moim rodzicom zabrać córkę na tydzień. dodam tylko, że jak ola widzi babcię to mama może nie istnieć. tak więc nie patrz na to co mówią inni. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś