Zajęcia dodatkowe - co w nich złego?????

29.10.09, 13:08
Niedawno zakładałam wątek nt. skarżenia się przedszkolaka na brak
czasu (ale nie o tym teraz będzie wink). Napisałam w nim, że mój synek
raz w tygodniu po południu chodzi na angielski. W jednej z odpowiedzi
napisano, żebym zapisała go jeszcze na niemiecki, karate i inne
pierdoły.

Zaczęłam się nad tym zastanawiać i nadal się zastanawiam, co w tym
złego, że 5,5-letnie dziecko chodzi na zajęcia dodatkowe, które
zresztą BARDZO lubi. Jeszcze ostatnio był na półgodzinnych zajęciach
tanecznych i też mu się spodobało, więc chcę go również i tam
zapisać.

Bo w czym zajęcia taneczne, językowe, muzyczne, basen, karate itd. są
gorsze od siedzenia we własnym pokoju i np. zabawy na komputerze
(oczywiście jeśli DZIECKU sprawiają przyjemność)? Tym bardziej, że po
głowie kołacze mi się po głowie pewna myśl T. Kotarbińskiego
(zapamiętana z czasów szkolnych). Było to mniej więcej tak:

"Dla na brak czasu skarżących się osób mam pewną radę:
Do swoich zadań racz nowe dołączyć zadanie,
a zobaczysz że czasu na wszystko ci stanie." smile
    • s.ivona Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 13:12
      e tam, tez masz czym przejmowacsmile
      moj 5,5latek DWA razy w tygodniu chodzi na zajecia dodatkowe (raz na
      zajecia spotrowe a raz do szkoly muzycznej). chodzil jeszcze w
      soboty! na zajecia ale zrezygnowalam a teraz zaluje....
      • martasz123 Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 13:16
        Jeżeli dziecko lubi to nic w tym złego. Gorzej jak rodzice zapisują
        bez zgody dziecka.
    • patryska0501 Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 13:15
      Wg mnie nic. Jezeli tylko dziecko je lubi, to dlaczego mialoby sie
      nie rozwijac np. chodzac na angielski. To tylko zaprocentuje w
      przyszlosci.
    • leneczkaz Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 13:46
      Mój ROCZNIAK chodzi na angielski i uwielbia te zajęcia. Jest tam dużo zabaw i
      tańców. Zawsze dramat jak trzeba wracać ;p

      Zajęcia dodatkowe są super.

      A przeciwne są mamy których nie stać, albo wolą sobie wieczorem 'Brzydulę Ulę'
      obejrzeć.
      Bo jakoś średnio wierzę, że te mamusie co tal 'nie chcą dzieciństwa odbierać'
      bawią się z dziećmi i uczą je całe wieczory. Pewnie gotują, sprzątają i 1000
      innych rzeczy robią a dziecko 'kożysta z dzieciństwa' samo w pokoju, przed TV
      lub na podwórku Bóg wie z kim..

      Ja na zajęciach jestem z moim synem. Spędzam z nim czas. Głównie bawimy się a
      jeszcze jak się ciut nauczymy to tylko sie cieszyć..
    • mama_kotula Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 13:49
      Tylko tyle jest w tym złego, że - nie piszę o waszym przypadku - że dziecko lat 4-5 nie ma czasu na swobodną zabawę NIEZORGANIZOWANĄ oraz na nudzenie się - bo ma w poniedziałek angielski (plus czas na dojazd), we wtorek tańce (plus dojazd), w środę ceramikę (jak wyżej) i tak dalej, to do domu wraca na kolację i spanie, bo do 16:00 przecież wcześniej przebywa w przedszkolu, a spać trza iść o 21.

      Ja nie mam nic przeciwko - byle nie przeginać w tym "organizowaniu" dziecku czasu.

      • bri Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 13:59
        Dokładnie. Nie mówiąc już o tym, że niewiele mu zostaje czasu na
        zwykły odpoczynek, na zabawę na świeżym powietrzu itd. Ale to w
        przypadku nadmiaru zajęć dodatkowych. Ten angielski raz w tygodniu
        krzywdy nie zrobi.
        • ga-ti Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 14:32
          O, mądre mamy tu piszą wink
          Trzeba zachowac umiar i tyle.

          Znałam kiedyś dziewczynke, która po lekcjach była w szkolnej świetlicy każdego dnia i do późnego popołudnia (rodzice pracowali, nie mieli innego wyjścia). I żeby zając jej czas rodzice zapisali na mnóstwo zajęc, przykładowe, które pamiętam: angielski, rytmika, pianino, szachy, plastyka, teatrzyk. Chodziła jeszcze na logopedię i korektywę też po lekcjach. To dziecko wychodziło z sali na dane zajęcia 10 minut i szło żółwim tempem, i prosiło, czy dziś może nie iśc i naprawdę szczęśliwe nie było sad
        • monlem Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 14:36
          Złe jest wtedy jak dziecko 5*w tygodniu zaraz po szkole/przedszkolu ma zajęcia i
          wraca do domu na 19-20 .
          Tak jest u mojej sąsiadki codziennie od 4 lat , dziecko ma już 8 lat i wracając
          do domu zasypia w samochodzie .
          Mój też chodzi dwa razy w tygodniu na piłkę po 2 godziny , a jak mi się nie chce
          iść na trening to wrzesczy .
          dojdzie angielski .
          I myślę że na razie mu starczy , jeśli dziecko nie protestuje , a zajęcia
          sprawiają mu radość to jest ok - gorzej jak to są wygórowane ambicje rodzica i
          na dziecku odbije się wcześniej lub póżniej .
          Tak więc nie martw się i rób tak aby dziecko było szczęśliwe !!!
      • przeciwcialo Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 16:58
        Niektórzy rodzice zapędzili się troche i zapomnieli że nuda teżmoże
        byc konstruktywna, że dziecko ma byc dzieckiem a nie dorosłym z 10-
        cio godzinnym dniem pracy.
        Zdrowy rozsądek we wszystkim.
    • semi-dolce Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 14:55
      W samych zajęciach nic złego nie ma, zły jest natomiast nadmiar zajęć tak, że
      nie ma już czasu na zwyczajne poobijanie się.
    • broceliande Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 15:52
      Nie ma nic złego w takich zajęciach.
      Chętnie bym zapisała, ale mieszkamy w jednym mieście, pracujemy w
      drugim, wozimy małego ze sobą - zajęcia są po 17.00, kiedy już
      kończymy pracę - i po przedszkolu (w którym ma angielski 2 razy w
      tygodniu, rytmikę i logopedę), chcę tylko wrócić z nim do domu i
      pobyć.
    • sonia-3 Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 16:26
      Nic złego. Sama zapisałabym moją córkę na zajęcia dodatkowe, ale córka często choruje i nie skorzystałaby z tychże zajęć. Jak tylko sie już " wychoruje", to też jeśli tylko będzie chciała będzie mogła chodzić na dodatkowe zajecia do klubu.
    • tijgertje Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 18:09
      W zajeciach dodatkowych jako takich nie ma nic zlego, ale dzicko
      musi byc dzieckiem, musi miec czas na samodzielnie wymyslona zabawe,
      na odpoczynek i nude (bo ta czesto przyczynia sie do rozwoju
      kreatywnego mysleniawink ), sama zawsze twierdzilam,z e swoje dziecko
      chce wychowywac sama i zal mi dzieci znajomych, ktorzy rodzicow
      widza tylko w samochodzie, bo ciagle sa odwozone i przywozone z
      jednych zajec na drugie, odf babci do opiekunki, od opiekunki do
      przedszkola. Duzo zalezy tez od dziecka, dla wielu maluchow w tym
      wieku samo przedszkole to juz baaardzo duzo. Moj mlody (5,5) do
      szkoly chodzi od 8,30 do 15.15 i to dla niego za duzo. Raz w tgodniu
      ma terapie, kilka razy chodzil na krotkie, 10-spotkaniowe zajecia
      muzyczne, ale poza tym nie ma nic zaplanowanego. Ze szkoly ma ulge,
      raz w tygodniu idzie po poludniu, poza tym tylko do 12.15, inaczej
      jest tak padniety, ze wytrzymac z nim nie mozna. Czesto oznaka
      zmeczenia u niego jest nadpobudliwosc, a ani jemu, ani otoczeniu na
      zdrowie to nie wychodzi. Jak w ciagu tygodnia (od poniedzialku do
      piatku) piadkownica nie zostanie porzadnie przekopana, to dla mnie
      oznacza, ze dziecko mialo za duzo na glowiewink
    • scarlet_s Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 21:42
      Moje dzieci chodzą na zajęciadodatkowe, które same sobie wybrały i
      które lubią i nic w tym złego.
      • bobovitj Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 29.10.09, 23:28
        moj prawie 3ipol letni synek wraca z przedszkola okolo 14-tej i jest
        zmeczony tz nie ma ochoty wychodzic z domu.(rzuca sie odrazu na
        swoje zabawki)z ledwoscia uda mi sie go wyrwac na spacerek do
        pobliskiego parku.
        a w sobote zabieram go na jazde konna uwielbia konie lekcje trwaja
        tylko 20min smile
        • batutka Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 30.10.09, 00:33
          dodatkowe zajecia sa super pod warunkiem, ze:
          1. dziecko lubi na nie uczeszczac
          2. tych zajec nie jest za duzo (dziecko musi miec tez czas wolny, zeby nauczyc
          sie jak samemu go organizowac)
    • franczii Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 30.10.09, 10:19
      zajecia dodatkowe to nic zlego, sama planuje dla mojego 3latka od przyszlego
      roku stopniowe wprowadzanie zajec dodatkowych, chce dojsc do 3 zajec w tygodniu,
      jak wyjdzie to sie dopiero okaze. Ale mojemu synowi i tak sporo czasu zostanie
      na siedzenie w domu. Zawsze myslalam, ze moje dziecko nie jest domatorem a odkad
      poszlo do przedszkola, w tej chwili przebywa tam 5 godzin, co dla niego jest
      sporo, to po zajeciach niczego innego nie chce tylko wrocic do domu, proponuje
      mu rozne atrakcje po przedszkolu a on sie upiera wrocic do domu, chce sie po
      prostu zrelaksowac u siebie. Z tego, co zrozumialam czytajac tamten twoj watek,
      to nie te jedne zajecia dodatkowe sa problemem a to, ze dziecko malo czasu
      spedza w domu z rodzicami i mu tego relaksu w domu brakuje i normalnego zycia
      domowego. Na twoim miejscu powaznie bym potraktowala skargi dziecka, zeby go nie
      zniechecac na przyszlosc.
      Nie podchodz tak powaznie do tego cytatu bo w wieku przedszkolnym dziecko
      naprawde nie musi miec jeszcze kazdej minuty zajetej, to naprawde smutne, ze
      male dziecko ma poczucie ze brakuje mu czasu na prywatne sprawy. Nie martw sie
      jeszcze zdazy ze wszystkimsmile
      • jagabaga92 Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 30.10.09, 11:18
        > Nie podchodz tak powaznie do tego cytatu bo w wieku przedszkolnym
        dziecko
        > naprawde nie musi miec jeszcze kazdej minuty zajetej, to naprawde
        smutne, ze
        > male dziecko ma poczucie ze brakuje mu czasu na prywatne sprawy.
        Nie martw sie
        > jeszcze zdazy ze wszystkimsmile

        Mój syn ma tego czasu sporo - z przedszkola wraca ok. 13.45 (w
        przedszkolu spędza niecałe 5 godzin), u babci ma mnóstwo swoich
        zabawek (nawet więcej niż w domu) i on lubi spędzać tam czas. Ja tam
        zachodzę ok. 15.00, razem z nim spędzam czas czekając na męża, który
        wraca ok. 17-18, a potem razem wracamy do swojego domu. Zajęcia z
        angielskiego ma raz w tygodniu, trwają one 45min + dojazd i powrót do
        domu to razem max. 1h 10min. Zajęcia taneczne trwają 0,5h i na
        dojście to ok. 2min. w jedną stronę, czyli razem na zajęcia
        dodatkowe w tygodniu przeznacza 1h 45min, więc nie uważam, żeby to
        "zabierało" mu beztroskie dzieciństwo, tym bardziej, że - tak jak
        napisałam - zajęcia mu się podobają. Jedynym problemem jest to, że
        faktycznie spędza mało czasu pod adresem, pod którym jest
        zameldowany. No ale trudno, żebyśmy my przeorganizowywali swoje
        sprawy zawodowe, bo do narzekań dziecka na mało czasu spędzanego w
        swoim pokoju doszłyby narzekania całej rodziny na brak środków na
        utrzymanie.
        • franczii Re: Zajęcia dodatkowe - co w nich złego????? 30.10.09, 13:24
          Ale ja nigdzie nie napisalam, ze zajecia dodatkowe 2x w tygodniu zabieraja
          dziecinstwo. Wrecz przeciwnie ja to traktuje przede wszystkim jako zabawe,
          podczas ktorej dziecko tez sie czegos nauczy. Napisalam, ze sama posle dziecko
          na pierwsze zajecia dodatkowe od przyszlego roku, bedzie mialo wtedy nieco ponad
          3,5 roku. W wieku 5 lat jesli pojdzie zgodnie z planem bedzie chodzil na 3
          zajecia dodatkowe, z tym, ze wlasnie my nie mamy babci, u ktorej po przedszkolu
          dziecko przebywa tylko idzie od razu do swojego domu.
          Skoro wy innej mozliwosci nie macie i dziecko musi w domu spedzac tak malo czasu
          to trudno, nie on pierwszy i nie ostatni ma zapracowanych rodzicow ale nie ma co
          pisac, ze im mniej czasu w domu tym lepiej, ze im mniej sie nudzi tym lepiej, ze
          czas w domu i tak spedza na bezproduktywnym gadaniu i powolywac przy tym na
          cytaty, ktore nijak sie maja do sytuacji kilkuletniego dziecka.
Pełna wersja