j angielski metoda HELEN DORN od kiedy i czy warto

18.01.04, 14:36
powiedzcie prosze cos o tej metodzie jestem ze slaska na moim osiedlu
widzialm ogloszenia kiedys czytalam ze chodza tam dzieci od 1 roku moja corka
ma 2 latka dosyc duzo mowi nawet czasem zdaniami czy warto posylac tak male
dzieci na nauke jezyka kolezanka poslala 2,5 letnia corke i ta sie bawila
wyglupiala wcale nie robila nic co kazala pani podzielcie sie swoimi opiniami
    • delta.x Re: j angielski metoda HELEN DORN od kiedy i czy 19.01.04, 15:57
      Hej. Myślę że jak najbardziej warto. My posłaliśmy naszą córeczkę jak miała
      nie całe 2 latka, uczy się czwarty miesiąc i uważam że wiele się nauczyła. I
      to, że dziecko zajmuje się czymś innym na zajęciach w niczym nie przeszkadza
      (nie należy go zmuszać na siłę bo się tylko zniechęci). To jest normalne
      zachowanie w przypadku takiego malucha. Dziecko i tak jednym uchem słucha
      i "łapie" o co chodzi, wbrew temu co się nam wydaje i w którymś momencie
      zainteresuje się tym co się dzieje. Tak było w przypadku mojej córeczki.
      Wydawało by się, że w ogóle ją nie interesuje co się dzieje do okoła i że nic
      nie umie, ale jak przyjdzie co do czego, w domu okazuje się że wszystko
      pamięta i rozumie. Nauka polega na słuchaniu określonej części płyty 2 razy
      dziennie, zajęcia są raz w tygodniu i stanowią jakby uzupełnienie
      i "zobrazowanie" wiedzy przy pomocy różnych zabaw itp. Dziecko przyswaja
      wiedzę w sposób naturalny, uczy się angielskiego w podobny sposób jak uczyło
      się (i uczy nadal) języka ojczystego. Jest na prawdę fajnie. Polecam.
    • wieczna-gosia Re: j angielski metoda HELEN DORN od kiedy i czy 20.01.04, 09:58
      Jesli pytasz "czy warto" w sensie "czy sie nauczy"- mowie nie warto. Owszem
      dzieci blyskawicznie lapia, ale krotkotrwale. To czego intuicyjnie nauczy sie
      przez rok u Helen, w pelni rozumowo nauczy sie majac 7 lat w tydzien gora w
      miesiac.
      Jesli zas "czy warto" oznacza "czy sa z tego jakies korzysci" to powiem warto-
      szczegolnie w twojej sytuacji gdy coreczka najprawdopodobniej do przedszkola
      nie pojdzie.
      Warto bo pospedza czas z rowniesnikami.
      Warto bo pouczy sie wykonywania polecen i skupiania sie na pani nauczycielce.
      Warto bo bedzie sie dobrze bawic.
      Warto bo nauczy sie paru piosenek i moze paru zwrotow.
      Warto bo chociaz slowa wyparuja z glowy melodia jezyka pozostanie a dzieci
      akcent maja absolutnie cudowny wink)

      Ja jestem troche w innej sytuacji bo anglika ucze. Do HD dzieci nie wysle bo
      uwazam ze sensu pedagogicznego to wiekszego nie ma, natomiast u mnie w domu
      ciagle cos w orginale gra, leci jakas kaseta, jestem w stanie zapewnic
      dzieciom piosenki czy bajki itp. Ostatnio wyladowal u nas kurs na kasetach
      video plus kasetach audio plus jakies tam ksiazeczki. W zasadzie nie
      uczestnicze w tych lekcjach- sa na tyle oczywiste ze dzieci rozumieja o co
      chodzi. Czasami odpowiem na pytanie "jak to jest po angioelsku" lub gdy Ola
      powtorzy cos za kaseta w sposob zrozumialy- podpowiem jej polske znaczenie.
      Szczeka spada mi do ziemi trzy razy dziennie bo Ola liczy po angielsku
      (chociaz tego akurat nigdy z nia nie powtarzalam) rozroznia maly- duzy
      czy "what is it" (ostatnio wylapala w Nemo, ogladanym oczywiscie w orginale.
      Mam dzika radosc z obserwowania jak ona lapie, a ona ma dzika radosc z tego ze
      mi powie "hello I'm Ola" a ja jej odpowiem. A jak byl tu narzeczony angielski
      mojej szwageirki to promieniala i nosila prezent mowiac "It's big". Ale- mam
      swiadomosc ze kasety za pol roku czy miesiac moga pojsc w kat. Ze po kolejnych
      dwoch miesiacach Ola moze zapomniec wszystko. I nie bedzie mi z tego powodu
      przykro wink) jesli tobie takze nie- to warto wink)

      Ja mialam 2 lata gdy moj tata wrocil ze Stanow. Tata Anglista i belfer wink) Ja
      z nim po angieslku rozmawialam, recytowalam wierszyki itp. Potem tata zaczal
      duzo pracowac, rozmylo sie... kiedy ponownie zaczynal mnie uczyc nie dosc ze
      nie pamietalam SLOWA, to nie pamietalam faktu mowienia po angielsku wink) Co mi
      zostalo- akcent wink)) Mam amerykanski- pomimo wielu lat tluczenia kaset po
      brytyjsku, brytyjskich podrecznikow i kursow w Anglii. Coraz slabszy, coraz
      wicej slow znam wylacznie z brytyjska, ale jednak kazdy Anglik mi to mowi- ze
      uczyl mnie Amerykanin wink)) Tacie tez zal nie bylo ze w pewnym moemencie ta
      zabawa sie urwala wink a ja angielskiego sie nauczylam swoja droga, znam go
      dobrze i jest moim sposobem na dorabianie chociaz studiowac nie studiowalam wink)
    • aniask_mama Re: j angielski metoda HELEN DORON od kiedy i czy 20.01.04, 12:04
      nervusmama napisała:

      > powiedzcie prosze cos o tej metodzie jestem ze slaska na moim osiedlu
      > widzialm ogloszenia kiedys czytalam ze chodza tam dzieci od 1 roku moja corka
      > ma 2 latka dosyc duzo mowi nawet czasem zdaniami czy warto posylac tak male
      > dzieci na nauke jezyka kolezanka poslala 2,5 letnia corke i ta sie bawila
      > wyglupiala wcale nie robila nic co kazala pani podzielcie sie swoimi opiniami

      Bo też wiele zalezy od nauczyciela. Jeśli zajęcia prowadzi szybko, sprawnie to
      dzieci się nie nudzą, natomiast jeśli szuka w pudełku, pięknie układa karteczki
      to każdy się znudzi.
      Mój mały chodzi od 1,5roku (zaczął mając 2 lata), na razie nadal chce chodzić,
      bo mu się podoba, dobrze się bawi i ma tam swoją "narzeczoną" wink - szybko
      zaczyna wink
      Musisz jednak wiedzieć, że w metodzie trzeba codziennie puszczać dziecku 2x
      kasetę - piątek świątek to samo przez jakieś 2 miesiące, potem następna porcja.
      Dlatego też od siebie musisz wymagać dużego samozaparcia, bo musisz tego
      pilnować.
      Moje dziecko zna dużo słowek, czasem zastępuje słówkiem angielskim słowko
      j.polskiego, dobrze się bawi, ma tam kontakt z dziećmi a przy okazji i ja się
      uczę wink.
      Natomiast... jeśli oczekujesz, że Twoje dziecię po 3-5 latach będzie biegle
      mówiło po angielsku to odpuść, bo przyjdzie element "zmuszania" czy odpytywania
      dziecka, a tu nie o to chodzi. Jeśli oczekujesz płynnego mówienia - zapisz go
      za kilka lat.

      PS. W mojej grupie w zeszłym roku była roczna dziewczynka. po pół roku nauczyła
      się jednego słowka "cow" - i dla niej wszystko, co wiązało się z angielskim
      było "a cow" wink
      • lilunia Re: j angielski metoda HELEN DORON od kiedy i czy 20.01.04, 13:42
        Zgadzalam sie z Waszymi opiniami kiedys. Pozniej wyprostowano mi poglady.
        Zaczelam chodzic na zajecia z moim synem gdy mial 12 miesiecy. Uwazalam , ze
        nic zlego sie nie stanie, jezeli raz w tygodniu przez pol godziny bedzie mial
        kontakt z immymi dziecmi, a i dla mnie byla to rozrywka.DZiecko bylo bardzo
        zadowolone, lubilo tam chodzic, mnie tez sie wydawalo, ze wszystko jest w
        porzadku. Co prawda pseudopomoce naukowe byly troche dziwne / jak dla tak
        malych dzieci /: polamane , malutkie kredki swiecowe , ktore dziecko wkladalo
        do buzi ( absolutnie, ku rozpaczy pani, nie chcialo kolorowac obrazka , dziwne
        w tym wieku, prawda? smile /, pani co chwile cos wycinala i kladla nozyczki obok
        na dywanie / te nozyczki tez wzbudzaly ogromne zainteresowanie mojego
        dziecka /, dzieci dostawaly do zabawy papierowe talerzyki i musialy udawac, ze
        to kierownica ( kierownice-zabawke mozna kupic w hurtowni, podejrzewam, ze za
        grosze),a moj syn, glupi chyba jakis chcial tylko jesc z tego talerzyka, bo tak
        sie dziwnie zlozylo, ze identyczne ( wzor ) mial na swoich urodzinach. I jak mu
        mialam wytlumaczyc, ze to kierownica? smile. Program nauczania moze i dobry , ale
        dla dzieci czteroletnich, wczesniej to wyrzucanie pieniedzy.Pani byla
        najbardziej zadowolona gdy rodzice trzymali kurczowo dzieci przy sobie, a pani
        podtykala im w twarz pieciocentymetrowe wyciete z papieru misie, przyklejone w
        dodatku do ostrej wykalaczki. Moje dziecko lazilo wtedy pod krzeslami, ale
        wydawalo mi sie ze moze, bo przeciez chodzilo o to, zeby sie dobrze bawilo i
        osluchalo. Chodzilismy tam rok, po wakacjach gdy chcialam syna znowu zapisac,
        pani zadzwonila i powiedziala, ze sobie raczej nie zycza, zeby on chodzil.
        Bylam w szoku. Przez caly rok nikt ze mna nie porozmawial, ze cos jest nie
        tak. Pani sie pultala w odpowiedzi, poprosilam wiec na pismie o co chodzi. Tak,
        tak, mam opinie od pani prowadzacej zajecia i nawet od szefa firmy, ktory nigdy
        mojego dziecka nie widzial. I co sie okazalo : ze moj syn "(...)jest dzieckiem
        inteligentnym, zywym, ciekawym swiata (...)". Potem bylo bardzo duzo o
        dyscyplinie ( dzieci poltoraroczne!!!!). Wyszlo na to, ze moj syn i ja chyba
        denerwowalismy rodzicow - fakt, ze moje dziecko wszystko po angielsku rozumialo
        ( pokazywal to, o co pani chodzilo ),dzieci w tym wieku w ogole malo mowily po
        polsku - nigdy nie przynieslismy zadnej zabawki, jedzenia, a gdy dzieci pily,
        to on tez, tylko z mojej piersi, bo go wtedy jeszcze karmilam. I chyba o to
        chodzilo. Tylko nikt mi tego nie powiedzial, chocial nie wywalalam cycka na
        wierzch, tylko odchodzilam z synkiem w inny kat sali. Byc moze burzylam pani
        program, ktory jak sie okazalo , ona tez MUSI realizowac. W kazdym razie
        podziekowalam za wspolprace. Rzecz dziala sie w Krakowie w firmie PROLOG.Mam
        jeszcze pare uwag i przemyslen, jak ktos jest ciekawy to chetnie odpowiem. Jak
        mie sie jeszcze cos przypomni to napisze. Pozdrawiam serdecznie.
        • aniask_mama Re: j angielski metoda HELEN DORON od kiedy i czy 20.01.04, 14:11
          Liluniu,
          a czy Ty na pewno chodziłaś do ośrodka Helen Doron?????? Bo te ośrodki własnie
          nazywają się tak, a nie np. PROLOG
          Z tego, co opisujesz hm...
          U nas materiały są fajne (zwykle mazaki, kredki ołówkowe, na koniec Pani daje
          mazaki-stempelki)
          U nas pani nic nie wycinała (nie przypominam sobie), talarzyki plastikowe były
          używane by unaocznić słowo angielskie "talerz", oraz do jedzenia (dzieci jadły
          gruszkę, pomarańczę, ciasto - rzeczy, których słownictwo właśnie przerabiały).

          Trochę mnie poraził twój post, to na pewno Helen Doron???
          • lilunia Re: j angielski metoda HELEN DORON od kiedy i czy 20.01.04, 14:36
            Niestety, jak tak trafilam w Krakowie. Mam nadzieje, ze gdzies jest lepiej.
            Tak,tak , AniuMamo. Tez sluchalismy kaset w domu,dostalismy piekny firmowy
            tornister z zawartoscia, tylko, powatarzam, czterolatek by pewnie kumal baze,
            dwulatek chcial sie tylko bawic ( i bawil sie swietnie i bardzo duzo umial,jak
            sie pozniej okazalo ), i pani , ktora widzial raz w tygodniu przez pol godziny
            nie miala dla niego jakiegos specjalnego znaczenia. Dla niego byla wazna sala i
            dzieci.
            A na koniec roku,w czerwcu, zeby bylo smiejszej, dzieci dostaly prezent.
            Myslicie, ze maskotke moze jakas? He!Nieee!! Piekny, duzy, ceramiczny kubek.No
            i wszystkie dzieci dostaly te kubki do rak i zaczely sie nimi prac po lbach.
            Sama widzisz, ze sygnaly byly, ze cos jest nie tak, tylko ja taka bylam slepa.
            A moj syn od tego czasu ma przesympatyczna dziewczyne, ktora do niego
            przychodzi i bawia sie po angielsku / w domu, w parku, na boisku, jak wypadnie /
            ( za te same pieniadze albo nawet i mniejsze ) i ta nauka przynosi rezultaty.
            Teraz moje dziecko ma prawie 4,5 i na spacerze z babcia uczy ja slowek
            angielskich.
            Pozdrawiam serdecznie

            aniask_mama napisała:

            > Liluniu,
            > a czy Ty na pewno chodziłaś do ośrodka Helen Doron?????? Bo te ośrodki
            własnie
            > nazywają się tak, a nie np. PROLOG
            > Z tego, co opisujesz hm...
            > U nas materiały są fajne (zwykle mazaki, kredki ołówkowe, na koniec Pani daje
            > mazaki-stempelki)
            > U nas pani nic nie wycinała (nie przypominam sobie), talarzyki plastikowe
            były
            > używane by unaocznić słowo angielskie "talerz", oraz do jedzenia (dzieci
            jadły
            > gruszkę, pomarańczę, ciasto - rzeczy, których słownictwo właśnie przerabiały).
            >
            > Trochę mnie poraził twój post, to na pewno Helen Doron???
            • aluc Re: j angielski metoda HELEN DORON od kiedy i czy 20.01.04, 14:56
              no dobra smile powiem o swoim dwulatku prawie, co to chodzi na HD od października

              a chodzi, bo po pierwsze co się nałyka angielskiego, to jego, a ja nie miałabym
              ani cierpliwości ani talentu, żeby go języka uczyć, załatwiam mu tylko
              zanurzenie od czasu do czasu
              po drugie, bo jest jedynakiem, więc ma kontakt z dziećmi w podobnym wieku
              po trzecie, bo wydaje mi się cenne przyzwyczajenie go do pewnej regularności,
              że w sobotę bierzemy teczkę i zapychamy na zajęcia
              po czwarte, bo mu się podoba smile)

              nie oczekuję sukcesów typu płynne mówienie i nazywanie przedmiotów na przykład,
              ale pewne sukcesy już są:

              ponieważ dość często oglądamy w domu anglojęzyczne porgramy typu CNN czy BBC,
              Maks odróżnia angielski od innych obcych języków, zaczyna się wsłuchiwać,
              wyłapuje poszczególne słowa i frazy i je powtarza

              zdarza mu się używać paru angielskich słów typu bus, track, dog, jump
              ("Adamałyś dziamp!") oraz zbitki "dzięki very much" smile)

              powtarza wszystkie piosenki (więc dodatkowo ćwiczenie pamięci)

              po tych paru miesiącach widzę zdecydowanie więcej korzyści, Maks rozumie
              polecenia, zaczyna aktywnie brać udział w zajęciach - ale HD jest u nas tylko
              jedną z dróg dojścia do znajomości angielskiego, nie jedyną i zapewniającą
              sukces

              z pewnością gdyby mu się HD nie spodobały albo przestały podobać, to byśmy nie
              chodzili - tak było z osławionym niemowlaczym basenem, którego byłam
              zdecydowaną orędowniczką, niestety mój syn miał zupełnie odmienne zdanie na
              imprezę wink
          • coppola1 Re: j angielski metoda HELEN DORON od kiedy i czy 21.01.04, 12:21
            Prolog - to nazwa firmy która organizuje kursy nauki języka metodą Helen
            Doron ! Mam identyczne wrażenia co Lilunia - być może nasze dzieci chodziły do
            tego samego ośrodka w Krakowie. Może nawet do tej samek lektorki!
            • aniask_mama Re: j angielski metoda HELEN DORON od kiedy i czy 21.01.04, 12:38
              No własnie ja cały czas się zastanawiam, na ile firma PROLOG ma coś wspólnego z
              rzeczywistym Centrum H.Doron (centra wymienione są na str.
              www.helendoron.com.pl), a na ile po prostu "bazują" na tej metodzie... Bo zdaje
              się, że odniosłyście więcej szkody niż pożytku crying((. U mnie w centrum są
              naprawdę fajne panie i nie słyszałam, by tak się zachowywały...
              • coppola1 Re: j angielski metoda HELEN DORON od kiedy i czy 21.01.04, 14:57
                namiary na "mój" ośrodek ściągnęłam właśnie z tej stronki, którą podajesz. O
                tym, że firma nazywa się PROLOG dowiedziałam się gdy wysyłałam im należność
                przelewem. Więc na pewno nie podszywają się pod Helen Doron. Myślę, że i
                Lilusia i ja trafiłyśmy po prostu na niekompetentną (w stosunku do tak małych
                dzieci) lektorkę sad
        • coppola1 do Liluni :) 21.01.04, 12:24
          mam identyczne wrażenia! "Nasza" lektorka w ośrodku w Krakowie (ul.
          Felicjanek) kompletnie nie miała podejścia do 1,5-roczniaków!~Zachowywała się
          tak samo jak w Twoim opisie!
    • lilunia Re: j angielski metoda HELEN DORN od kiedy i czy 20.01.04, 14:19
      A przed zapisaniem dziecka na zajecia warto zadac zadac firmie organizujacej je
      pare pytan:
      1/ Jaka jest jej struktura ( szkola, spolka ,firma jednosobowa ? ), w jaki
      sposob rozlicza sie z urzeden skarbowym ?
      2/ Czy ma rekomendacje Min.Oswiaty lub kuratorium, jakies pozwolenie ? Jezeli
      nie - to co upowaznia do ( jaki przepis) nieposiadania takiego pozwolenia ( do
      pracy z tak malutkim dziecmi)?
      3/ Jakie kadra ma kwalifikacje / nie chodzi o wszystkie mozliwe angielskie
      certyfikaty /do prowadzenia zajec z maluszkami ( chodzi o wyksztalcenie
      pedagogiczne, psychologiczne lub jakies inne kursy z psychologii rozwojowej
      wieku dzieciecego / ?
      4/ Czy jest ubezpieczona od odpowiedzialnosci cywilnej? / co sie dzieje w
      razie,gdy dziecko wpadnie np. na goracy piecyk /
      5/ Jaka jest rola rodzica na zajeciach ? / ma pilnowac, zeby dziecko nie wpadlo
      na goracy piecyk ? smile/
      6/ Czy jest jakas rozmowa kwalifikacyjna z rodzicem? Jaka jest procedura
      przyjecia dziecka? Kto o tym decyduje?
      7/Jakie sa pomoce dydaktyczne? Czy sa bezpieczne i dopuszczone do stosowania?
      8/Czy podpisuje sie jakas umowe i do czego firma sie zobowiazuje?
      9/Kiedy i w jakich sytuacjach dziecko nie nadaje sie na zajecia? I kto o tym
      decyduje?
      10/ Po co jest bezplatna lekcja probna?
      11/Czy zajecia odbywaja sie punktualnie?
      12/Czy prowadzacy jest czysty, schludny i zdrowy ( badania? -praca z malymi z
      dziecmi ) ?
      13/Jaka dziecko moze miec swobode? Jaka firma stosuje definicje zabawy?
      14/Kto kontroluje, ocenia, kiedy i jak , jakosc prowadzonych lekcji? ( Helen
      Doron osobiscie??? )
      15/Na jak dluga wspolprace mozna liczyc i od czego to zalezy?
      16/Czy nauka przez zabawe ruchowa czy bardziej statyczna?
      Pozdrawiam
    • coppola1 zaliczyłam 21.01.04, 12:14
      pełna entuzjazmu do tej metody posłałam na zajęcia moją 1,5 -roczną Natusię.
      PO kilku zajęciach byłam rozczarowana - być może prowadząca zajęcia nie miała
      podejścia do maluchów, bo praktycznie przez całe pół godziny odganiała dzieci
      od rekwizytów, magnetofonu itp. Teraz twierdzę, że 1,5 roku to za wcześnie.
    • ata_x Re: j angielski metoda HELEN DORN od kiedy i czy 21.01.04, 13:04
      Moje dziecko tez zaliczyło Helen Doron wink Kiedy miał 1,5 zaczął mi suszuć
      głowę, że one chce do "psedskola". Suszył mi przez 4 miesiące, po czym
      zapisałam go do HD, zeby miał jakis kontakt z innymi dziecmi i żeby miał
      namiastkę przedszkola. Do 2 lat brakowało mu 2 miesięcy, kiedy zaczął tam
      chodzić. Owszem, zajęcia były fajne, pani fajna, kontakt z dziecmi itp.
      Sielanka trwała do czerwca, dziecko się uczyło tego i owego, choć bez
      specjalnych efektów, bo nie miałam głowy do puszczania mu kaset w domu i
      odbywało się to od przypadku do przypadku. Niestety, po wakacjach sytuacja się
      zmieniła. Pani ta sama, dzieci te same, ale mniej mnie zainteresowane zajęciami
      zaczęły sobie same organizować czas na angielskim ,co wygladało w ten sposób,
      że pani się produkowała, a z ośmioosobowej grupy tylko jedna dziewczynka ją
      dostrzegała. Pozostałe dzieci pod wodzą pewnego nadpobudliwego 3,5 latka
      organizowały sobie inne zabawy dezorganizując tzw. lekcję. A mnie sie trochę
      nudziło przywoływanie mojego dziecka do porządku, bo de facto rodzice nie mieli
      obowiązku siedzieć w sali z dziecmi, więc gdyby nas tam nie było, to co dzieci
      by się pozabijały ? Kiedy w końcu bezradna pani poprosiła rodziców, żeby coś z
      dziećmi zrobili, poszukałam małemu innych zajęć. Dużo więcej za tę samą kasę
      tylko bez angielskiego.

      Ale to nie koniec opowieści.

      Po kolejnym roku moje dziecko przeszło do starszej grupy przedszkolnej i tam
      mieli mieć angielski. I wiecie co ? Okazało się, ze będzie go prowadzić ta sama
      pani, co w HD. Byłam ciekawa jak sobie poradzi w tak dużej grupie (ponad 20
      dzieci) i czego ich nauczy. Okazuje się, że moje dziecko przez te trzy godziny
      tygodniowo naprawdę dużo więcej się uczy teraz niż te dwa lata temu, pomimo
      liczebności grupy.

      I nie wiem, czemu w HD był problem - czy to kwestia wieku dzieci, czy metody
      czy pani, czy dzieci, czy obecności rodziców czy wszystkiego po trochę.

      Dlatego, czy warto ? Jak nie masz ambicji, żeby dziecko się tam nauczyło
      angielskiego i masz kasę, to warto. Przynajmniej spróbować. Jak dziecku nie
      spasuje, to tragedii nie będzie. Jak pisała Wieczna Gosia, zdąży się jeszcze
      nauczyć w szkole.
      • aniask_mama Re: j angielski metoda HELEN DORON od kiedy i czy 21.01.04, 13:11
        Ja jeszcze dodam: tak na "minus" H.Doron, iż w 1r nauki grupa liczyła 5 osób (z
        czego chodziło najczęściej 4) i było super, dzieci sporo korzystały, natomiast
        teraz, niestety, nasza grupa się nie ostała i chodzę do grupy 7 osobowej.
        Uważam, że dla dzieci 3-letnich jest to z dużą szkodą - mniej zabaw, dzieci się
        czasem nudzą, bo czekają na swoja kolej. Interweniowałam u Pań z ośrodka, żeby
        grupę jednak podzielić, robili to inni rodzice też i... absolutnie nie,
        bo... "nie jest to zgodne z metodą, by w grupie było 3 dzieci" (oczywiście
        argumentowałam, że zgadzam się, iż to nie jest z metodą, że zapłacę wiecej itp -
        bez efektu)... Na szczęście (nasze nie dziecka) jeden z chłopców od dłuższego
        czasu nie chodzi, może się wypisał, więc 6 osobowa grupa to już lepiej...
        • cwikrut Re: j angielski metoda HELEN DORON od kiedy i czy 22.01.04, 22:22
          Przez kilka lat prowadziłam zajęcia z angielskiego dla dzieci w przedszkolach,
          wykorzystywałam metody dzisiaj znane jako HelenDoron, a wówczas były to moje
          własne pomysły (smile Mogę śmiało powiedzieć, że nawet bardzo małe dzieci (ale mam
          doświadczenie z dziećmi od 2,5 lub 3 latek) bardzo korzystają z takich zajęć,
          choć tego czasem bardzo długo nie widać. Tak jak i nasz język ten inny język
          koduje im się gdzieś tam w główkach i nie wiadomo kiedy daje o sobie znać. Co
          jest ważńe to osłuchanie i uczestnictwo w tym....
          Drugą sprawą jest nauczyciel. Mój synek chodził do HD prawie 2 lata. Najpierw
          miał zajęcia z energiczną, pełną zapału i zdecydowaną panią Ewą, która tak
          prowadziła zajęcia, że uwielbiał je i dużo się nauczył. Pani Ewa wyjechała i
          zamieniono panią na inna. Od tego czasu przestał nawet lubić tam chodzić. Pani
          była jak "ciepłe kluchy" i praca z dziećmi ją przerastała... Do tego tak jak
          ktoś już wspomniał nagle powiększyła się grupa i wypisaliśmy Jaśka, jako że w
          przedszkolu też miał angielski i to na bardzo wysokim poziomie i świetnie
          prowadzony- mogę to docenić jako anglistka.
          System sam w sobie jest bardzo dobry- trzeba tylko "trafić' na odpowiednią
          nauczycielkę /la, a to łatwo sprawdzić, bo początkowo płacisz tylko za 4 czy 5
          lekcji na próbę.
          Nie zgadzam się natomiast,że to tak naprawdę nic nie daje (pod względem
          językowym), bo to dzieje się w podświadomości i docciera do maluchów tak, jak
          to co do nich mówimy po polsku- w końcu co za różnica?
          Pozdrawiam i polecam.
    • dagbe Re: j angielski metoda HELEN DORN od kiedy i czy 23.01.04, 10:47
      Witajcie!
      Widzę, że w tym wątku na temat HD mnie jeszcze nie było, więc czym prędzej
      naprawiam to niedopatrzenie wink Zgadzam się z przedmówczyniami, że bardzo ważna
      jest osoba prowadząca zajęcia. Mój Michaś chodzi na zajęcia od września 2003
      (wtedy miał 16 miesięcy). Byliśmy na lekcji próbnej w szkole w Gdyni i w szkole
      w Gdańsku. Wybraliśmy Gdańsk (Niedźwiednik). Na początku zajęcia prowadziła
      pani, która z grupą 4 dzieci radziła sobie dobrze. Gdy jednak grupa się nie
      utrzymała, trafiliśmy do grupy pani Kasi. Muszę przyznać, że ta zmiana była na
      plus. Pani Kasia prowadzi zajęcia rewelacyjnie! Nawet moja mama chętnie chodzi
      z Michasiem na angielski, gdy ja akurat nie mogę. Rodzice (opiekunowie) są na
      lekcji po to, żeby pomagać dzieciom w uczestnictwie w lekcji (np. pilnować,
      żeby dziecko nie zjadło kleju tylko użyło go zgodnie z przeznaczeniem wink. Pani
      Kasia nie trzyma się jednak kurczowo programu, który ma do zrealizowania. Gdy
      dziecko nie chce czegoś wykonać czy oddać zabawki, nie robi z tego problemu.
      Może też trafiłam na fajne dzieci w grupie. Są trochę starsze od mojego syna,
      żywe, rozbiegane, tryskające energią a jednak w moim odczuciu te zajęcia nie są
      czasem straconym. Michaś bardzo lubi tam chodzić i zaprzyjaźnił się z
      koleżankami i kolegami. Moje dziecko słucha nagrań bardzo regularnie (to jest
      integralna część metody). Poza tym ogląda Teletubisie i inne bajki na BBC Prime.
      Jestem pewna, że taka "nauka" nie jest bez znaczenia, jeśli chodzi o opanowanie
      języka angielskiego. Nie wiem, na ile mój syn się już nauczył - jeszcze nie
      mówi wink Ale, gdy powiem do niego "Where is your cow? Bring it to me." (Gdzie
      jest twoja krowa? Przynieś ją do mnie.), to przynosi swoją ulubioną zabawkę-
      krówkę. A gdy usłyszy wyraz "car" (samochód), to mówi "brym brym". Więc
      jednak...
      Ale nic na siłę. Pamiętam, że na jednej lekcji byli rodzice z synkiem w wieku
      Michasia. Mama siedziała z dzieckiem na podłodze a tata za nimi na krzesełku. I
      tata bez przerwy strofował małżonkę: "Posadź go! Postaw! Zostaw! Uspokój go!" -
      myślę, że nie było to przyjemnie ani dla dziecka, ani dla jego rodziców ani dla
      reszty obecnych tam osób. Nie należy oczekiwać, że taki maluch będzie siedział
      bez ruchu wpatrzony w panią nauczycielkę i wkuwał słówka. A jeśli takie są
      oczekiwania osoby prowadzącej zajęcia, to należy zmienić grupę lub szkołę.

      Pozdrowienia,
      Dagmara
    • adizma Re: j angielski metoda HELEN DORN od kiedy i czy 27.01.04, 15:16
      Mój synek rozpoczął naukę tą metodą jak skończył 4 latka. Wcześniej też się
      zastanawiałam ale uważałam że na początku musimy się bardziej skupić na
      poprawnej polszczyżnie. Obecnie uczy się angielskiego od 4 miesięcy i muszę
      przyznać, że dużo szybciej łapie wszystko od nawet dzieci rok od niego
      młodszych. Uważam, że nie przesadzajmy ale 4 lata to odpowiedni wiek bo teraz
      poprawnie mówi po polsku i można zacząć powoli wprowadzać inny język. Nie
      róbmy z naszych dzieci geniuszy od maleńkiego. @ latek ma inne potrzeby
      aniżeli nauki języków obcych. Powodzenia
    • cailla Re: j angielski metoda HELEN DORN od kiedy i czy 29.01.04, 17:44
      Moja 7-letnia córka przez rok nauki w HD dość skutecznie zniechęciła się do
      angielskiego w ogóle. Infantylna lektorka i kompletny brak indywidualizacji
      (nie było mowy o przesunięciu córki do innej grupy choć grup było kilka, nie
      chcieli nawet sprawdzić co umie). Nie wiem skąd HD ma taką renomę.
    • cailla Re: j angielski metoda HELEN DORN od kiedy i czy 29.01.04, 17:45
      PS. Chodzi o HD w Krakowie.
Pełna wersja