mal-swit
13.11.09, 09:34
Podpowiedzcie kochani, bo nie daje rady. Moja 2,5 letnia córka
doprowadza mnie do sząłu, a ja nie wiem jak reagować. Ostatnio
zakumała jak utrudniać mi życie i mnie wkurzac. np. Trzeba rano
wstać i szykowac sie do pracy i do przedszkola- wstaje bez problemu,
ubiera sie też w miare szybko. Ale jak trzeba myć zęby zaczyna sie
strajk. albo ucieka gdzieś do kąta, albo stoi przed umywalką i
zaciska usta. Grzecznie prosze, namawiam, żeby otworzyla buzie, sama
myła ząbki, albo ja jej umyję, a ona nic. po 5 nimutach mam dość
zaczynam krzyczeć, a jak to nie skutkuje, bo nie skutkuje, odsyłam
ją do pokoju żeby sobie przemyslała sytuacje i wszystko kończy sie
płaczem. Kiedy wieczorem proszę 10 razy zeby posprzątała klocki
znowu zaczyna sie przepychanka. Ja znowu krzycze, potem odsyłam do
pokoju, ona przeprasza obiecuje, że już nie będzie.takich sytuacji
mam kilka w ciągu dnia. Czy macie sposób na takie zachowanie
dziecka. Wiem, że muszę sie kontrolować, bo krzyk to też jakaś forma
przemocy, ale już czasami nie mogę. Wiem tez że dziecko nie musi
zrobić wszystkiego za pierwszym razem bo potrzebuje czasu, ale ja
widze i rozróżniam kiedy córa robi mi po złości.