stonkaziemniaczana
17.11.09, 14:33
Wczoraj jadąc z dzieckiem środkiem chodnika wjechałam kołem wózka w psią kupę.
Bieżniki w oponach głębokie więc się zaczęła 15 min mordęga żeby to jakoś
wyczyścić. Jeżdżenie po kałuży, wyciąganie patykiem, znowu kałuża. Powiem
wprost:BRAK MI SIŁ DO NIEKTÓRYCH GŁUPICH WŁAŚCICIELI PSÓW. Jak można pozwalać
psu załatwiać się na środku chodnika? Teraz się zaczyna plucha jesienna więc
niektórzy "Mądrzy ludzie" pozwalają psom robić na chodniku aby łapek w trawie
nie umoczyły bo później trzeba będzie wytrzeć..........a inni to później mogą
buty i wózki z odchodów czyścić?

;/;/ Jesienią i zimą kup na chodniku więcej
niż grzybów w lesie. Nikt mnie nie przekona że przypadek, raz się
zdarzyło.......w tamtym roku woziłam w wózku wodę w butelce do obmywania opon
z psich kupek a powiem że mimo że jestem ostrożna to i tak prawie codziennie
się przydawała. Syn ma 15 mc na spacerach jesteśmy codziennie przynajmniej
godzinę a w lecie około 4 godzin i TYLKO JEDEN RAZ WIDZIAŁAM JAK KTOŚ SPRZĄTA
PO PSIE. Jeszcze kilka lat temu słyszałam między innymi na forum że "nie będę
sprzątać po psie bo płacę podatki", teraz podatki zniesione to znowu
tłumaczenie że osobnych śmietników nie ma, a potem jak się właściciele psów
będą tłumaczyć? WŁAŚCICIELU JAK KOCHASZ PSA TO SPRZĄTAJ PO NIM. Jak głaskać i
całować to ok a jak już posprzątać po nim to już raczki do tyłka przyrosły?
Jest wiele innych przykładów:
-ok 2 tyg temu szła starsza pani ok80lat a metr za nią ze babka ok 30 lat z
rozwścieczonym psem bez kagańca ujadającym i rzucającym się na staruszkę aż
wisiał na smyczy. Staruszka szła najszybciej jak potrafiła, odwracała się co
parę sekund żeby zobaczyć jak blisko jest pies. Babka szła ciągnięta przez
tego psa za staruszką ok100metrów, nie widziała problemu.
-na chodniku podleciał do mnie pies i w koszyka pod wózkiem dziecięcym zaczął
mi "segregować" zakupy, wyciągnął bułki z woreczka. Psa próbowałam odgonić
sama, w końcu przyszedł właściciel i oburzony zabrał psa.
-W windzie jechałam z panią ok 50 lat w spódnicy do połowy łydki. Wsiadł pan z
psem, pies najpierw obwąchał panią a potem włożył łeb pod spódnicę, pani
zakłopotana zdenerwowana próbowała wyciągnąć łeb psa spod spódnicy a na co
właściciel psa:"Proszę się nie bać nie ugryzie", psa nawet nie próbował
przywołać do porządku
Ludzie bardzo was proszę zwracajmy uwagę właścicielom psów którym brakuje
kultury a w razie konieczności prośmy o pomoc straż miejską lub policję. Może
jak ktoś kilka razy będzie miał zwróconą uwagę lub mandat zapłaci to zacznie
myśleć o tym co robi?
Psy i ich właściciele mają prawa a my nie? Wiem jak ważne dla ludzi są psy
jako towarzysze, ratownicy, terapeuci, przewodnicy. Nie chcę nikogo nawoływać
do nienawiści, wiem że większość właścicieli psów to kulturalnie ludzie. My
również mamy prawo do spokojnego i bezpiecznego poruszania się po mieście