PSY w mieście - poprostu ręce opadają

17.11.09, 14:33
Wczoraj jadąc z dzieckiem środkiem chodnika wjechałam kołem wózka w psią kupę.
Bieżniki w oponach głębokie więc się zaczęła 15 min mordęga żeby to jakoś
wyczyścić. Jeżdżenie po kałuży, wyciąganie patykiem, znowu kałuża. Powiem
wprost:BRAK MI SIŁ DO NIEKTÓRYCH GŁUPICH WŁAŚCICIELI PSÓW. Jak można pozwalać
psu załatwiać się na środku chodnika? Teraz się zaczyna plucha jesienna więc
niektórzy "Mądrzy ludzie" pozwalają psom robić na chodniku aby łapek w trawie
nie umoczyły bo później trzeba będzie wytrzeć..........a inni to później mogą
buty i wózki z odchodów czyścić? uncertain;/;/ Jesienią i zimą kup na chodniku więcej
niż grzybów w lesie. Nikt mnie nie przekona że przypadek, raz się
zdarzyło.......w tamtym roku woziłam w wózku wodę w butelce do obmywania opon
z psich kupek a powiem że mimo że jestem ostrożna to i tak prawie codziennie
się przydawała. Syn ma 15 mc na spacerach jesteśmy codziennie przynajmniej
godzinę a w lecie około 4 godzin i TYLKO JEDEN RAZ WIDZIAŁAM JAK KTOŚ SPRZĄTA
PO PSIE. Jeszcze kilka lat temu słyszałam między innymi na forum że "nie będę
sprzątać po psie bo płacę podatki", teraz podatki zniesione to znowu
tłumaczenie że osobnych śmietników nie ma, a potem jak się właściciele psów
będą tłumaczyć? WŁAŚCICIELU JAK KOCHASZ PSA TO SPRZĄTAJ PO NIM. Jak głaskać i
całować to ok a jak już posprzątać po nim to już raczki do tyłka przyrosły?
Jest wiele innych przykładów:
-ok 2 tyg temu szła starsza pani ok80lat a metr za nią ze babka ok 30 lat z
rozwścieczonym psem bez kagańca ujadającym i rzucającym się na staruszkę aż
wisiał na smyczy. Staruszka szła najszybciej jak potrafiła, odwracała się co
parę sekund żeby zobaczyć jak blisko jest pies. Babka szła ciągnięta przez
tego psa za staruszką ok100metrów, nie widziała problemu.
-na chodniku podleciał do mnie pies i w koszyka pod wózkiem dziecięcym zaczął
mi "segregować" zakupy, wyciągnął bułki z woreczka. Psa próbowałam odgonić
sama, w końcu przyszedł właściciel i oburzony zabrał psa.
-W windzie jechałam z panią ok 50 lat w spódnicy do połowy łydki. Wsiadł pan z
psem, pies najpierw obwąchał panią a potem włożył łeb pod spódnicę, pani
zakłopotana zdenerwowana próbowała wyciągnąć łeb psa spod spódnicy a na co
właściciel psa:"Proszę się nie bać nie ugryzie", psa nawet nie próbował
przywołać do porządku
Ludzie bardzo was proszę zwracajmy uwagę właścicielom psów którym brakuje
kultury a w razie konieczności prośmy o pomoc straż miejską lub policję. Może
jak ktoś kilka razy będzie miał zwróconą uwagę lub mandat zapłaci to zacznie
myśleć o tym co robi?
Psy i ich właściciele mają prawa a my nie? Wiem jak ważne dla ludzi są psy
jako towarzysze, ratownicy, terapeuci, przewodnicy. Nie chcę nikogo nawoływać
do nienawiści, wiem że większość właścicieli psów to kulturalnie ludzie. My
również mamy prawo do spokojnego i bezpiecznego poruszania się po mieście
    • zolza78 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 14:47
      taaa, temat rzeka i niestety czasem psy sa mądrzejsze od
      właścicieli. Ja też się za każdym razem wkurzam, ale przeciez
      dziecka nie wezmę na smycz - czasem wbiegnie na trawę i zabawa w
      czyszczenie gotowa...

      Zazwyczaj przeklinam cisze, głośniej, zalezy, gdzie akurat jestem smile
      ale raz wezwałam straż miejską. Mlody był jeszcze niemowlakiem,
      wracaliśmy ze spaceru, dochodzimy do bloku i co widzę? Na
      przyblokowym parkingu stoi "pani" z pieskiem, nawija przez komórkę
      tak, że słychać ją na drugim końcu osiedla, a jej piesek w najlepsze
      obszczywa sobie mój samochód. Pani nie widziała problemu. Oj, tam,
      niech się pani nie awanturuje - przecież się nic nie stało. (!!!)
      Sunia nie mogła wstrzymywać.

      Akurat jak skończyła nawijac, a sunia obszczywać, miała za plecami
      strażników.

      Niedługo będą nam obsrywać drzwi... No, bo sunia, wie pani, nie
      zdążyłyśmy zjechac na dół windą, no i zrobiła w windzie. Bo
      zaszczana winda zdarza sie już coraz częściej.
      • ciepla.kawa Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 14:58
        Macie rację - szkoda słów. Park Skaryszewski w Wawie - obsrany.
        Wózkiem trzeba slalomem jeździć. Moja Młoda jak ją wyciągam z wózka
        to najchetniej łazi po trawie - nie raz musiałam ja łapac w
        ostataniej chwili, żeby nie wdepnęła.
        Najlepiej komentuje załatwiające sie psy mój znajomy (prosto w oczy
        właścicielom) - "jak ladnie się piesek zesrał, dupę sobie wylizał a
        teraz da pańci buzi"
      • ariosso1 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 18:29
        zolza78 napisała:

        a jakim cudem SUKA obsikała Twoj samochód?-suki nóg nie podnoszą
        przecież
        • berdebul Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 22:26
          ariosso1 napisała:

          > zolza78 napisała:
          >
          > a jakim cudem SUKA obsikała Twoj samochód?-suki nóg nie podnoszą
          > przecież
          Podnoszą. Tak sikający egzemplarz (oczywiście nie po samochodach) właśnie leży obok mnie na łóżku. Bardzo wiele suk w któych miotach była przewaga samców, suk po kastracji, mocno dominujących itd sika z uniesioną łapą.
          • stonkaziemniaczana Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 18.11.09, 07:59
            Pewien pan mieszkający niedaleko mnie wychodzi przed własny blok z dwoma psami
            na smyczy i podchodzi z nimi od jednego samochodu do drugiego a one
            konsekwentnie każdy "znaczą". Inny problem to pozwalanie psom siusiać na
            ogrodzenia placów zabaw (mężowi jeden pies zasiusiał buty bo ławka na której
            siedział z synkiem była na placu zabaw ale pod samym płotem) Zero kultury maja
            też wg mnie osoby które mimo że pies na smyczy to pozwalają mu robić kupsko z
            pół metra od ławki na której siedzi matka z dzieckiem śpiącym w wózku ;/
            • stonkaziemniaczana Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 18.11.09, 08:28
              Oczywiście wątpię czy właściciele psów pozwalają siusiać na SWOJE samochody
        • deodyma Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 18.11.09, 10:56

          > a jakim cudem SUKA obsikała Twoj samochód?-suki nóg nie podnoszą
          > przecież





          moja suka podnosi nogi, gdy sie zalatwiabig_grin
          kiedys, dawno temu, mialam tez suke, pudlice, ktora rowniez w ten
          sam sposob sie zalatwialasmile
          • mutti_hautameki Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 19.11.09, 14:22
            obie?
    • aniaolawa Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 14:52
      oj dokładnie Ciebie rozumiem. U mnie winda nieraz ,sorki za wyrażenie,
      zasrana!!! Najbliższy nam park również obsrany ,że hej. Synek zawsze tam wejdzie
      w kupę! Wczoraj była tak wielka, że aż mu spodnie się ubrudziły. W liściach
      nawet ich nie widać.Mężowi też się przytrafiło w pogodni za synkiemsmile Parki
      gdzie nie ma psich kup są dalej ,ale w deszczowy dzień nie idziemy tam, bo nie
      zdążymy wrócić w razie deszczu. W tych parkach za to zmorą są kupy gołębie...bo
      ludzie je dokarmiają, jakby nie mieli gdzie, tylko przy placach dla dzieci. Jak
      tak im zależy na gołąbkach , to może niech karmią je na swoim balkonie?no
      tak...tam je odpędzają...ech
      • stonkaziemniaczana Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 15:06
        To u was są parki gdzie nie ma psich kup? W Lublinie wszędzie są: pod drzwiami
        kościoła - mimo że teren ogrodzony, boisko szkolne, łąka przy ul Zimowej z
        zakazem wyprowadzania psów. U nas nie ma miejsc gdzie nie ma ryzyka wdepnięcia sad
        • aniaolawa Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 16:18
          są parki w wawie gdzie nie maja wstępu zwierzęta. ja mam takie dwa stosunkowo
          niedaleko. niestety ptactwa to nie dotyczy.
          • delfinek1409 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 16:24
            W sumie to ja też mam taki park niedaleko domu. Ogrodzony, strzeżony 24/24, zwierzęta mają swój wybieg i tylko tam mogą przebywać. W sumie to bardzo dobre rozwiązanie, tylko zanim tam dotrę to i tak zdaży mi się wdepną w g..wink
          • ewika0502 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 20:09
            Kochani, gdzie są takie parki w Warszawie z zakazem wprowadzania psów? Może mam
            niedaleko, tylko nic o tym nie wiem.
            • emma_me Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 24.11.09, 12:48
              wszystkie parki, które zostały w ostanim czasie zrewitalizowane przez Miasto są
              ogrodzone i psy nie maja tam wstępu na Pradze Południe w W-wie Park na
              Podskarbińskiej i na Zana. Ale w większość Parków to masakra. Właściwie nie ma
              spaceru żeby w coś nie wdepnąć i to nie koniecznie spacerując po trawie.
      • sandorianka Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 20.11.09, 23:13
        Park to nic, moje dziecko biegało w przedszkolu po podwórku i tam wdepnęło w
        psią kupę, oprócz czyszczenia butów miałam spodnie do wyrzucenia, no ale co,
        pani psa typu lessi musiała puścić tą srajde gdzieś na wybieg. A przedszkole
        ogrodzone to pies nie ucieknie.
        • stonkaziemniaczana Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 21.11.09, 08:02
          No niestety takie sytuacje mimo że niedopuszczalne zdarzają się i będą się
          zdarzały dopóki niektóre osoby będą się wykazywały myśleniem na poziomie
          trzylatka (w tym miejscu pragnę przeprosić wszystkie trzylatki które właśnie
          obraziłam a szczególnie Wa.....a kisssmile
          Cytat z ariosso1
          Pies na smyczy,w halterze-ale ktos zglosił...ja na to
          > wyjelam dokumenty ze moge z psem przebywac gdzie mi sie podoba
          > nawet w piaskownicy (w swietle prawa mogę).

          >Powiem wiecej chodze w to miejsce do dzis i
          >nikt juz nie dzwoni-alenie podchodzę nigdy jezeli hustawki sa
          >zajete.A hustawk jest w ten sposób oddalona ze na pierwszy zut okiem
          >mozna powiedziec ze nie nalezy do placu zabaw.

          Dlatego zachęcam zwracajmy uwagę niemądrym ludziom lub dzwońmy po straż miejską,
          choćby co dzień w tej samej sprawie........może niektóre osoby porostu znacznie
          wolniej niż normalni ludzie przyswajają rozumienie znaku "Psom wstęp wzbroniony"
    • broceliande Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 14:55
      Powiem Ci tak. Mam psa, nie z mojej winy, ale to żadne
      usprawiedliwienie.
      W moim mieście nie ma groźby mandatu za kupę psa. Nie mam ochoty być
      pierwszą naiwną, która po psie sprząta, a inni właściciele psów mają
      to gdzieś.
      Jeśli bedzie nakaz, że wszyscy, to proszę bardzo, sprzątnę.

      Zawsze mam w kieszeni reklamówkę, żeby posprzątać z chodnika - pies
      może nie dolecieć do odpowiedniejszego (ale właściwie jakie jest
      odpowiednie?) miejsca, bo siedzi w domu 9 godzin i może nie
      wytrzymać. Nieraz już sprzątałam.
      Ale nie posprzątam kupy leżącej koło stada innych kup.

      Po mieście się z nim nie pętam, ale jakoś mi trudno zabronić. Czasem
      przy okazji wyprowadzenia psa, ludzie chcą różne rzeczy załatwić.
      Mój pies jest prawie zawsze na smyczy, bo może mu coś odwalić, jest
      stary.

      Ogólnie nie dziwię się, że się denerwujesz, ale tak to wyglada.
      • mama_kotula Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 15:17
        CytatW moim mieście nie ma groźby mandatu za kupę psa. Nie mam ochoty być pierwszą naiwną, która po psie sprząta, a inni właściciele psów mają to gdzieś. Jeśli bedzie nakaz, że wszyscy, to proszę bardzo, sprzątnę.

        Hyhyy, to normalnie jak ostatnie oburzenie mojego sąsiada, że straż miejska nie informuje, gdzie dzisiaj stawia zamaskowany fotoradar, bo policja to informuje i wtedy wiadomo, że tam trzeba zwolnić tongue_out. Bo, jak wszystkim wiadomo, przepisów trzeba przestrzegać dlatego, że fotoradar może złapać, przecież nie chodzi o jakieś tam bezpieczeństwo na drodze tongue_out

        Rozumiem, że dla ciebie jedynym powodem sprzątania po psie jest to, że niesprzątanie podlega karze? big_grin
        • broceliande Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 15:23
          Napisałam, że nie chcę być jedyna naiwna, która sprząta.
          Nie chodzi o karę, tylko prosty fakt, żeby wszyscy to robili.
          • zolza78 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 15:29

            broceliande napisała:

            > Napisałam, że nie chcę być jedyna naiwna, która sprząta.
            > Nie chodzi o karę, tylko prosty fakt, żeby wszyscy to robili.
            >

            ... i tym sposobem niebawem wszyscy utoniemy w psich gównach.
            a co Cię inni obchodzą? nie sprzątaj po innych, sprzątaj po sobie.
          • mama_kotula Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 15:48
            CytatNapisałam, że nie chcę być jedyna naiwna, która sprząta.
            Nie chodzi o karę, tylko prosty fakt, żeby wszyscy to robili.


            Ktoś musi zacząć. Bo teraz każdy myśli "nie chcę być jedynym naiwnym", więc nie sprząta nikt.
            Błędne koło nakręcasz, si?
            To tak jak "rzucę papierek na ziemię, bo i tak jest brudno".
            • broceliande Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 20:59
              Może i racja. Papierków nie rzucam, a kup poza chodnikiem nie
              sprzątam.
              Niekonsekwentnie.
          • ariana1 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 17:25
            broceliande napisała:
            > Napisałam, że nie chcę być jedyna naiwna, która sprząta.
            > Nie chodzi o karę, tylko prosty fakt, żeby wszyscy to robili.

            Nigdy nie będzie tak, że WSZYSCY będą to robili. A ty nie masz być
            naiwna, tylko dobrze wychowana i sprzątać po swoim psie. Tego wymaga
            kultura osobista a nie żadne nakazy i kary. Czyli sprzątniesz
            dopiero wtedy jak ci się KAŻE a nie dlatego, że tak po prostu
            wypada, żeby jakis dzieciak nie wdepnął w odchody twojego pieska.
            Ręce opadają....
      • graue_zone Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 17:17
        Nie rozumiem. Zawsze staram się sprzątać po moim psie, nawet, gdy kupa leży koło
        innych. Czemu uważasz to za naiwność? Ja raczej za dobre wychowanie i dbałość o
        innych. Mój pies - moja kupa. smile
    • delfinek1409 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 15:17
      Wczoraj byłam podobnie wściekła i miałam zamiar napisac bardzo podobny wątek smile

      Mój synek poczuł się juz bardzo pewnie na własnych nogach i niekoniecznie ma ochotę chodzic z mamą za rękę i oczywiście nigdy w życiu po alejce parkowej, przecież tuz obok są drzewka, krzaczki, które mozna dotknąć. Wczoraj pozwoliłam mu wejśc na trawnik, tylko kawałeczek i co? Oczywiście wlzał w psią kupę. Jeden cały but brudny, zanim się zorientowałam brudny był drugi i dół spodni...Próbowałam czyścić, ale oczywiście bez bieżącej wody to nie takie proste. Zdjęłam mu buty, wsadziałam do wozka i do domu...cóż oczywiście był wrzask niemiłosierny, bo w wózku wcale nie jest fajnie. Całe szczęscie do domu niedaleko, więc jakoś dalismy radę.
      Ale zeby było smieszniej, jak męczyłam się z czyszczeniem butów, obok nas, dosłownie parę metrów dalej, tuż przy chodniku, stanął jakiś facet ze swoim wilczurem, któremu akurat zachciało się s....! Oczywiście po wszystkim zadowolony pies i zadowolony pan poszli dalej, nic nie sprzatnowszy po sobie.... Kurcze bylismy w parku, gdzie biega mnóstwo dzieci...Moje jeszcze często się przewraca i czekam na chwilę, aż zaliczy upadek w....
      Chcę dziecku pokazywac roślinki, pozwolić mu dotykac listków i gałązk, ale jak mam to zrobić???? Nie da się z trochę ponad rocznym dzieckiem spacerować tylko po chodniku...zresztą on tez w większości miejsc zapaskudzony.

      Do ubrudzonych kółek przywykłam, staram się jeździc ostrozniej (ale i tak co najmniej raz w tygodniu wjadę na minę), ale teraz z dzieckiem mam problem...

      Wczoraj znalazłm sobie numer na straz miejską i ostrzegam wszystkich właścicieli psów -JEZELI ZOBACZĘ KOGOŚ KTO NIE SPRZATA PO WŁASNYM PSIE DZOWNIĘ I DOMAGAM SIĘ KARY!

      Osobiście bardzo lubię zwierzęta, moje dziecko garnie się do każdego kotka i pieska i naprawdę szanuję wszystkich, którzy opiekuja się zwierzetami, ale popieram w pełni apel stonkiziemniaczanej!
      • anyx27 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 15:21
        Do głupich właścicieli psów to bym strzelała. za oknem mam piekną łąkę, po
        której stadami biegaja psy, a własciciele nie sprzątają po nich oczywiście.
        Nawet nie ma jak z dzieckiem na nią wyjść. szkoda słow.
        • sloooneczko Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 15:54
          obok mnie jest skwerek, posrodku przebiega chodnik przy ktorym sa
          poustawiane wzdluz co najmniej 4 smietniki przeznaczone na psie
          odchody.Malo tego teren jest monitorowany, wisi tablica informujaca
          o tym, tabliczka" wlascielu posprzataj po swoim psie" i nigdy nie
          widzialam aby ktos sie znizyl aby posprzatac po swoim
          kundlu.nawalone na kazdym cmuncertain
    • aniaidaniel a kupa na placu zabaw? szok! 17.11.09, 16:12
      W sumie kupę z trawy należy też sprzątnąć. Mój syn rozbiegany 17 miesięczniak
      już kilka razy biegając po placu zabaw gdzie rośnie trawka... wlazł w psią kupę
      uncertain No jakbym przyłapała na tym to by właściciel się nie pozbierał uncertain
      • nstemi Re: a kupa na placu zabaw? szok! 19.11.09, 23:53
        Place zabaw powinny być zamknięte dla zwierząt. To nie tylko fatalne doznania
        estetyczne z wdepnięcia w g.... To są jeszcze paskudne pasożyty. A jak się nie
        chce sprzątnąć kupy to i odrobaczanie pewnie też uważa się za fanaberię. Ale pod
        tym względem gorsze są kocie kupy.

        [/b]aniaidaniel napisała:

        > W sumie kupę z trawy należy też sprzątnąć. Mój syn rozbiegany 17 miesięczniak
        > już kilka razy biegając po placu zabaw gdzie rośnie trawka... wlazł w psią kupę
        > uncertain No jakbym przyłapała na tym to by właściciel się nie pozbierał uncertain
    • werka-79 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 16:14
      ja mam ten sam problem,gdzie człowiek nie spojrzy to ,,,,psia kupa wieksza lub
      mniejsza,,właściciel ma gdzieś a ty sie martw i naucz sie jezdzić wózkiem
      slalomem a chodzace dziecko staraj sie wyprowadzać w powietrzu!!!!!!!!!!u mnie
      całe podwórko zasrane nawet nie ma jak do samochodu czasami wsiąść bo obminowany
      na około-a jak sie zwraca uwage to obraza !!!!!!zaczne dzwonic na straz to moze
      sie ludzie nauczą!!!!!!!!a najlepiej zeby sami powłazili w te g.......
      • aniaolawa Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 16:28
        zapomniałam dodać o lejących facetach. sikał jeden pod moim oknem, zaczęłam go
        ochrzaniać, a on dalej swoje. więc ja z grubej rury: świnia! a on : i dobrze
        będę tu lał! Inny dzień przyjechała śmieciara po kontener, facet z niej wyszedł,
        obsikał koła swojej śmieciary. załadował śmieci i pojechał...A kup coraz więcej
        , bo coraz więcej ludzi kupuje sobie psy i to duże z wielkimi kupskami...godnymi
        100kilowego mężczyzny!!!!!!!!!!!!!!!!
    • hugollina Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 17:32
      czytam- jedyna naiwna ktora sprzata...
      ja tam nie wiem, w krakowie sie sprzata. ja zawsze sprzatalam- po moim starym
      psie i po mojej nowej sucesmile co nie znaczy, ze robia to wszyscy, ale powoli juz
      staje sie standardem. juz nie zwraca sie ze smiechem uwagi na osobe podnoszaca
      kupe, tylko z krzykiem na tego, ktory tego nie robi. i tak trzymac, kiedys
      dogonimy we wszystkim "zgniły zachód"smile

      jest wiele takich tematów, np jeszcze zasawianie przez kierowcow chodników tak,
      ze wozek nie moze przejechac. ja po prostu lapie za telefon i dzwonie na straz
      miejska. a sama mogę zaparkowac w miejscu zakazanym, ale nigdy tak, zeby wozek
      nie mogł przejechać wink

      jest to jeden z tematow
      • semi-dolce Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 17:46
        Ja tam też nie wiem. U mnie na wsi to wypuszczam psy na dzika łąkę, więc nie
        sprzątam, bo tam i tak nikt nie chodzi a dziecko jedyne jakie tam widziałam to
        moje własne, zresztą dość trudno by było sprzątać w trawie po pas. W Warszawie
        natomiast w jedynym parku, do którego chodzę, po pierwsze jest osobny wybieg dla
        dzieci i osobny dla psów, w różnych częściach parku, po drugie po psie każdy
        sprząta, stoją kosze, są woreczki. Bezpośrednio koło mojego domu trawników jak
        na lekarstwo, ale kosze i woreczki także są i problemu psich kup nie ma.
    • deodyma Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 18:50
      jakis czas temu wlazlam w psie gowienko, idac po chodnikusmile
      sama mam psa, ale nie pozwalam mu lazic pod oknami, zalatwiac sie na
      chodniku a jak z nim wychodze, to ide na pole badz nieuzytki,
      poniewaz mieszkam na samym koncu miasta, wiec tam z psem wlasnie
      codziennie laze.
      prawda jest tez taka, ze spora liczba osob nie wyjdzie z psem na
      dwor, bo ruszyc dupy im sie nie chce, wiec puszcza go na dwor, zeby
      sie wybiegal.
      inna sprawa to psy bezpanskie, bo i takich niestety, nie brakuje.
    • gp-pp Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 18:56
      ja jestem szczęsliwym posiadaczem i dziecka i psa. Po pierwsze nie wyobrażam
      sobie, żeby mój pies załatwiał się na chodniku i sikał na samochody, a tym
      bardziej na klatce schodowej!!!! (z tym sikaniem na samochody to próbuje, ale
      zawsze jest odciagany na bok). Po drugie zawsze mam psa na spacerze na osiedlu
      na smyczy i w szmacianym kagańcu, co oznacza, że biega na smyczy 8 metrów, ale
      jak mijamy się z ludźmi, zawsze jest ściągany i idzie przy nodze. Czyli staram
      się nie utrudniać życia innym, rozumiem, że ktoś może się bać psów, nie chcieć,
      żeby podchodził itp. Ale ja mam niestety inny problem - etatowo trafiam na
      mamusie, które nie rozumieją dlaczego trzymając psa przy nodze proszę żeby
      zabrały dziecko, które rozpędzone biegnie pogłaskać pieska. Przecież to tylko
      dziecko i nie zrobi krzywdy! No własnie.....a pies jest tylko psem, teoretycznie
      nie gryzie i lubi dzieci, ale jest na ulicy, gdzie jest milion bodźców, nie zna
      pędzącego dziecka, może się czegoś przestraszyć i nie wiem jak zareaguje.
      Dlatego własnoe mam psa na smyczy i w kagańcu, żeby nad nim panować i nie
      naruszać niczyjej przestrzeni. Nie wspomnę o tym, że jedno dziecko biegło, żeby
      kopnąć pieska, a mamusia uśmiechnięta nie reagowała...ręce opadają.
      Myślę, że wszystko zależy od ludzi - rodziców i właścicieli psów. Trzeba po
      prostu zaakceptować fakt, że nie jest się samemu i szanować siebie nawzajem.
      A ze sprzątaniem mam problem - kilka razy zebrałam tzw. "zjebkę", że wrzucam
      psie kupy do kosza na śmieci i później śmierdzi. No to przestałam sprzątać, tyle
      tylko, że wyprowadzam psisko z dala od trawników osiedlowych, gdzie chodzą
      dzieci i jest to utrudnieniem również dla mnie samej.
    • 4zaj Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 19:16
      Mnie też strasznie denerwują -posiadacze psów, którzy puszczają psy
      luzem, bez kagańca, bez smyczy i nie sprzatają ich odchodów. Nie
      można puścić dziecka aby sobie pochodziło bo tam nasr....tu
      nasr...,bo pies idzie bez smyczy.......Widziałm tylko dwie
      osoby,które posprzątały po swoich psach reszta ma to w nosie, aby
      w domu nie zrobił.No i jeszcze mnie wnerwia jak siadam do windy i
      śmierdzi psem, aż nos wykręca.Posiadacze psów powinni płacić też
      opłaty za korzystanie z windy przez psa.No i jeszcze ten sierściuch
      sąsiada, który dziamie jak ich nie ma .....Mało jest jeszcze w
      naszym kraju odpowiedzialnych i na poziomie ludzi mających psy, ja
      mam do nich szacunek, ponieważ liczą się z otoczeniem.
      • hugollina Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 17.11.09, 19:36
        No i jeszcze ten sierściuch
        > sąsiada, który dziamie jak ich nie ma .....boskie, a co to "dziamać"??? co to
        jest "sierściuch"???
        dlaczego maja placic za psy???

        rany
        • 4zaj Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 18.11.09, 18:12
          Dlatego,że jadą w windzie tak jak ludzie, a za każdą osobę się
          płaci.Często też jak jedzie duży pies z właścicielem to nikt już się
          nie zmieści.
    • lilka69 a czemu to niby wlasciciel ma sprzatac po psie? 17.11.09, 19:46
      nie mam psa. od razu zaznaczam, zeby nie bylo ze lobbuje na rzecz swojej grupy z
      pupilamismile

      wlasciciel- najczesciej pracujacylub emeryt placi podatki. no, to niech z tych
      podatkow ktos sprzata ulice lub trawniki.
      a najlepiej bezrobotni! beda mieli zajecie zamiast ustawiczego picia wodki.
      • stonkaziemniaczana Re: a czemu to niby wlasciciel ma sprzatac po psi 17.11.09, 20:02
        Podatek za posiadanie psa został zniesiony. Ja również płacę podatki czy to
        znaczy że mogę śmiecić (bo z podatków można zatrudnić bezrobotnych do
        sprzątania) i zachowywać się w sposób uciążliwy dla innych?
        • lilka69 Re: a czemu to niby wlasciciel ma sprzatac po psi 17.11.09, 20:06
          eeee, tam. pewnie , ze nie smiece i uwazam, ze rzucanie papierow na ulice to
          zasmiecanie miasta. juz nie powiem lasu bo to skandal!

          ale co innego hmmmm...kupa a co innego puszka. jedno organiczne, drugie nie.
          kupa rozlozy sie blyskawicznie i zniknie.
          • mama_kotula Re: a czemu to niby wlasciciel ma sprzatac po psi 17.11.09, 20:12
            Cytatale co innego hmmmm...kupa a co innego puszka. jedno organiczne, drugie nie. kupa rozlozy sie blyskawicznie i zniknie

            Jest taka subtelna różnica. Wolę deptać po puszkach niż po kupie.

            Ale rozumiem, że tobie nie przeszkadza jak twoje dziecko raczkując po trawie wsadzi łapsko/nogę w psie łajno, przecież umyć można. Kółka od wózka też można wyszorować.
            Tylko nie rozumiem, dlaczego JA mam szorować kółka od wózka, ledwo powstrzymując odruch wymiotny, tylko dlatego, że szanownej pańci jednej z drugą się nie chciało posprzątać po psiuńciu.
          • alanta1 Re: a czemu to niby wlasciciel ma sprzatac po psi 17.11.09, 20:21
            lilka69 napisała:

            > ale co innego hmmmm...kupa a co innego puszka. jedno organiczne, drugie nie.
            > kupa rozlozy sie blyskawicznie i zniknie.

            Wole wdepnąć w puszkę uncertain
            Kupa nie rozkłada się błyskawicznie, ale długo leży. W dodatku wypala trawnik w
            miejscu gdzie leży. Tak jak i psi mocz niszczy iglaki, bo zawiera dużo związków
            w silnym stężeniu.
          • leneczkaz Re: a czemu to niby wlasciciel ma sprzatac po psi 17.11.09, 20:37
            rozkłada się na Twoim dywaniku przyniesiona na bucie smile
        • mamciulka-nikulka Re: a czemu to niby wlasciciel ma sprzatac po psi 17.11.09, 20:13
          To powiem wam, że ja miałam bardzo kulturalnego psa smile Mój stafford bardzo
          krępował się robić kupę byle gdzie i zawsze szukał krzaczków, w które w śmieszny
          sposób wciskał zadek i robił kupkę. Nigdy po nim nie sprzątałam, bo wtedy
          jeszcze nie było takiego obowiązku a nawet jak bym chciała to on tak kamuflował
          te kupy, że musiałabym się ostro nagimnastykować, żeby wleźć w te krzaki i
          znaleźć jego kupiszona big_grin

          Kupy psie na chodnikach denerwują mnie tak samo jak kocie w piaskownicach.
          Dlatego cieszę się, że mieszkam przy samych Łazienkach gdzie jest plac zabaw dla
          dzieci i dużo trawników, po których młody w lato biega na bosaka. Jedynie kupy
          pawia raz nie udało mu się ominąć wink
        • moj_malutki Drażnią mnie psie kupska na trawnikach,wszędzie 17.11.09, 20:15
          i boli to,że codziennie muszę zakazywać synowi chodzenia po trawnikach,a lubi
          bardzo pospacerować sobie po trawce.Codziennie jest tak samo,idź po chodniku bo
          na trawniku jest pełno psich kup,obrzydlistwo.Na szczęście całkiem niedaleko
          jest park,do którego zwierzaki wstępu nie mają,raz widziałam na własne oczy jak
          straż miejska spisywała faceta,któremu zachciało się spacerować po parku z
          pieskiem.Pies wprawdzie bawił się ale pewnie załatwić się gdzieś też już
          zdążył.Problem jest taki,że codzień do parku dziecka zabierać na spacer nie będę
          a po zasranym osiedlu to jest średnia przyjemnośc spacerować no ale co zrobić

          My mamy w domu koty,koty też robią kupy,do kuwety wprawdzie ale to nie boli raz
          dwa je stamtąd sprzątnąć i wodę w sedesie spuścić.Oczywiście kupy z kuwety
          wyjmuje się specjalnymi łopatkami,może właściciele psów też sobie takie by
          zakupili? ,koszt ok. 3 zł.No tak,tylko gdzie taką kupe wyrzucić? Ale myslę,że to
          to jest już najmniejszy problem,moim zdaniem taka już mentalność że pies to się
          może skupać i na chodniku i to jest święte i nietykalne
      • ariana1 Re: a czemu to niby wlasciciel ma sprzatac po psi 18.11.09, 17:27
        lilka69 napisała
        > wlasciciel- najczesciej pracujacylub emeryt placi podatki. no, to
        niech z tych
        > podatkow ktos sprzata ulice lub trawniki.
        > a najlepiej bezrobotni! beda mieli zajecie zamiast ustawiczego
        picia wodki.

        Boszszsz!!! Co za durny argument...Jak zwykle u ciebie zresztą.
        Czyli można wywalać śmieci pod cudze okna, rzucać papiery na
        chodniki i obszczywać je, bo bezrobotny ma to posprzątać. Bo jakiś
        ochlajus lejący na chodznik płaci podatki i MU WOLNO.
      • batutka Re: a czemu to niby wlasciciel ma sprzatac po psi 20.11.09, 00:39
        lilka69 napisała:

        > nie mam psa. od razu zaznaczam, zeby nie bylo ze lobbuje na rzecz swojej grupy
        > z
        > pupilamismile
        >
        > wlasciciel- najczesciej pracujacylub emeryt placi podatki. no, to niech z tych
        > podatkow ktos sprzata ulice lub trawniki.
        > a najlepiej bezrobotni! beda mieli zajecie zamiast ustawiczego picia wodki.

        nooo, moze dlatego, ze tego wymaga kultura sprzatac po wlasnym psie
    • kanna Rece opadaja od dorosłych :( 17.11.09, 20:07
      Bo to oni nie sprzataja po psach.

      A ja jestem wredna i jak widze, to pytam,dlaczego zostawia kupe i
      nie sprząta.

      Choc najbardziej wkurzaja mnie ludzie wysadzajacy dzieci na placu
      zabaw sad To ja z wózkiem, rowerem i dwójka dzieci moge wyjśc na
      zewnatrz odsikac syna, a taka babcia z wnuczka nie moze?? I mała
      wali kupe pod plotem, a babcia udaje , że to nie jej problem sad(
      • ariosso1 Re: Rece opadaja od dorosłych :( 18.11.09, 10:48
        o ile kupa na chodniku powinna byc posprzatana o tyle dziecko nie
        powinno lazic po skwerkach i trawnikach.Bynajmniej w parku w
        mojej okolicy sa porozstawiane tabliczki- nie deptaj trawy-ale
        nie..bo mamusie z wozkami,z dzieciarami-ktore nie dosc ze deptaja
        trawę to jeszcze maja pretensję.Owszem nalezy sprzatac po psie z
        trawnika ale kiego grzyba mamcia jakas sie czepia ze na trawniku jej
        dziecko wlazlo w kupe? A co jej dzieciar na trawniku robil? Tak samo
        niszczył zieleń jak psia kupa-wiec nie nadajcie na tych co nie
        sprzataja dopoki wasze dzieci niszczą zieleń.
        Teraz druga sprawa.
        pod koniec wakacji zotalam zatrzymana przez straż miejska gdyz mój
        pies i ja przebywalismy na terenie placu zabaw
        nie doslownie na placu zabaw ale na hustawce nalezacej do tego placu
        le oddalonej od centrum placu- w promieniu ok 30 metrow nie było
        nikogo.Pies na smyczy,w halterze-ale ktos zglosił...ja na to
        wyjelam dokumenty ze moge z psem przebywac gdzie mi sie podoba
        nawet w piaskownicy (w swietle prawa mogę).Nic mi nie powiedzieli
        tylko kazali okazac dokument o szczepieniu na wscieklizne i tak
        wywiazala sie rozmowa,że przynajmniej w krakowie-sprzatamy po psie

        chodniki,ulice,parkingi,prywatne (cudze) posesje,tereny przynalezne
        do posesji-i nie ma mowy nigdzie o sprzataniu na trawniku -za
        wyjatkiem prywatnch trawnikow,trawników wspólnot mieszkaniowych o
        ile jest znak zakazujacy psom srania na tymże trawniku.O ile na
        nowoczesnych osiedlach na trawnikach takie tabliczki są o tyle np na
        moim osiedlu nie ma-sa natomiast tabliczki zakazujace lażenia po
        trawnikach i odbijania piłki o sciany bloku.Pies asystujący sra
        gdzie mu sie podoba o ile idzie z prawowitym włascicielem,ktoremu
        tenze pies pomaga - psow pracujacych,terapeutów.ratownikow Dodam
        jeszcze ze sama wlazlam w qupe psią i klelam jak szewc i było to na
        chodniku, nie jednokrotnie widzialam mamy ktorych dzieci waliły
        kupsko na ternie placu zabaw.
        wiec jezeli juz zaczynamy dyskusje o zbieraniu kup to dolaczmy
        jeszcze dyskusje o sprzataniu po wlasnych dzieciach,które nie sa
        nauczone korzystania z koszy na smieci,ktore pluja w windzie,i robi
        mnostwo innych szkód gorszych niz psia kupa.A jesli juz maluch
        umrze jesli nie dotknie trawy polecam parki krajobrazowe,ogrody
        botaniczne-tam psów nie ma-ale moga was wyprosic jezeli podobnie
        jak na osiedlu,wasze dziecko zacznie skubac zieleń.
        • stonkaziemniaczana ariosso1 nie odwracaj kota ogonem 18.11.09, 14:35
          Bynajmniej w parku w
          > mojej okolicy sa porozstawiane tabliczki- nie deptaj trawy-ale
          > nie..bo mamusie z wozkami,z dzieciarami-ktore nie dosc ze deptaja
          > trawę to jeszcze maja pretensję.Owszem nalezy sprzatac po psie z
          > trawnika ale kiego grzyba mamcia jakas sie czepia ze na trawniku jej
          > dziecko wlazlo w kupe? A co jej dzieciar na trawniku robil? Tak samo
          > niszczył zieleń jak psia kupa-wiec nie nadajcie na tych co nie
          > sprzataja dopoki wasze dzieci niszczą zieleń.

          Nie w każdym parku jest zakaz chodzenia po trawie, przecież tobie nikt nie mówi
          że ty i twój pies nie możecie wchodzić (oprócz miejsc gdzie jest zakaz)ale jak
          już twój pies zostawi pamiątkę to chyba żadna żyłka ci nie pęknie jak
          posprzątasz. Twój pies twój obowiązek jak tego nie rozumiesz to może nie
          powinnaś opiekować się zwierzakiem? Jeżeli na jakiś teren maja prawo wchodzić
          psy i chyba tym bardziej dzieci...chodzi tylko o to aby posprzątać po sobie

          > pod koniec wakacji zotalam zatrzymana przez straż miejska gdyz mój
          > pies i ja przebywalismy na terenie placu zabaw
          > nie doslownie na placu zabaw ale na hustawce nalezacej do tego placu
          > le oddalonej od centrum placu- w promieniu ok 30 metrow nie było
          > nikogo.Pies na smyczy,w halterze-ale ktos zglosił...ja na to
          > wyjelam dokumenty ze moge z psem przebywac gdzie mi sie podoba
          > nawet w piaskownicy (w swietle prawa mogę).

          I ty krytykujesz matki z dziećmi? Straż miejska przyjechała czyli jednak chyba
          coś było na rzeczy? Jesteś człowiekiem, żyjesz wśród ludzi i dlatego obowiązują
          cię ogólnie przyjęte zasady współżycia w społeczeństwie jeżeli to dla ciebie
          zbyt duże wyzwanie to wyprowadź się do lasu. Tereny przeznaczone wyłącznie dla
          dzieci, z zakazem wstępu dla psów stanowią mniej niż 10% wszystkich terenów
          zielonych w mieście... czy aż tak trudno się dostosować? Nie ma odrębnego
          przepisu zabraniającego sikania na drzwi wejściowe do twojego domu czyli wg
          twojego rozumowania ktoś miałby prawo to zrobić?

          > wiec jezeli juz zaczynamy dyskusje o zbieraniu kup to dolaczmy
          > jeszcze dyskusje o sprzataniu po wlasnych dzieciach,które nie sa
          > nauczone korzystania z koszy na smieci,ktore pluja w windzie,i robi
          > mnostwo innych szkód gorszych niz psia kupa.

          Nikt nie neguje faktu że trzeba dbać o otoczenie, uczyć dzieci zasad dobrego
          wychowania ale to nie znaczy że te zasady nie obowiązują również właścicieli psów.


          • ariosso1 Re: ariosso1 nie odwracaj kota ogonem 19.11.09, 13:36
            Absolutnie nie neguje sprzatania po psach-jak napisałam poprzednio-
            uwazam ,ze nalezy sprzatać i tyle.Podkreslam jednak fakt,ze o ile
            widzi sie srajacego psa na trawę to jest oburzenie a jak dzieci
            lamia gałazki,depczą trawe to jest ok.Owszem bylam na placu zabaw z
            psem ale ten plac jest taki,ze akurat zachowano tutaj wszelkie
            srodki bezpieczenstwa.Pies spał uwiazany na smyczy kolo mojej
            nogi,hustalam córkę na hustawce która byla sporo oddalona od centrum
            placu-taka boczna hustaweczka na szarym koncu-nikogo nie było obok-
            NIGDY bym nie wprowadziła na plac zabaw psa miedzy dzieci-.A jezeli
            tos dzwoni i mówi ze na placu zabaw jest babka z psem to straznik
            musi przyjechać i tyle.Powiem wiecej chodze w to miejsce do dzis i
            nikt juz nie dzwoni-alenie podchodzę nigdy jezeli hustawki sa
            zajete.A hustawk jest w ten sposób oddalona ze na pierwszy zut okiem
            mozna powiedziec ze nie nalezy do placu zabaw.
            Mamo-kotulo-owszem widzialam zniszczona trawe przez dzieci na placu
            zabaw.nietylo trawe ale i sam sprzet na tymze placu,dzieci wnosza do
            piasku puszki,szkla,tłuka butelki po napojach(mini cola) na
            boisku,chodniku,chodza po zjezdzalni w butach itp.Dlatego zanim
            jakas matka zgani wlasciciela psa o kupe n trawie to niech sama tez
            bedzie w pozadku i zgani swoje dziecko ktore rozbija butelki,i sie
            takze zastanowi nad faktem,ze gasi peta na trenie placu zabaw tuz
            obok piaskownicy.I jedno i drugie zachowanie jest naganne-tak samo
            jakpsi kupa na chodniku.Ale jezeli na deptaku dziecko wlezie w kupe
            a jest tabliczka (aprawie wszedzie jest-nawet na placu zabaw nie
            wolno lazic po trawniku),to niech sie mama zastanowi co robilo tam
            jej dziecko,a wlasciciel psa w którego kupe wlazlo owo dziecko tym
            samym nie pozostaje usprawiedliwiony-powinien sprzatnac-a jakze.
            • stonkaziemniaczana Re: ariosso1 nie odwracaj kota ogonem 19.11.09, 14:13
              Powiem wiecej chodze w to miejsce do dzis i
              > nikt juz nie dzwoni-alenie podchodzę nigdy jezeli hustawki sa
              > zajete.A hustawk jest w ten sposób oddalona ze na pierwszy zut okiem
              > mozna powiedziec ze nie nalezy do placu zabaw.

              ariosso1 Chodzi o to że nie wolno wprowadzać psów na teren placu zabaw i już! No
              jeszcze tego brakuje żeby pies biegał luzem. Plac zabaw jest przeznaczony dla
              DZIECI. Jako dojrzała kobieta powinnaś zdawać sobie sprawę także z tego, że
              łamiąc zakazy nie stanowisz autorytetu dla innych, ponadto dajesz przyzwolenie
              na wprowadzanie psów bo: jak ta pani może to dlaczego ja nie? A zresztą dlaczego
              dojrzała kobieta ma być mądrzejsza od małych dzieci? Jak one rozrabiają to ty
              tez możesz?
            • mama_kotula Re: ariosso1 nie odwracaj kota ogonem 19.11.09, 14:43
              CytatMamo-kotulo-owszem widzialam zniszczona trawe przez dzieci na placu zabaw.nietylo trawe ale i sam sprzet na tymze placu,dzieci wnosza do piasku puszki,szkla,tłuka butelki po napojach(mini cola) na
              boisku,chodniku,chodza po zjezdzalni w butach itp


              Ranyboskie, gdzie ty mieszkasz...?! crying Niezależnie od tego, gdzie mieszkasz, uważam że nieco podkoloryzowałaś.

              PS. IMHO chodzenie po zjeżdżalni w butach aż tak naganne nie jest, ale może się nie znam wink
        • mama_kotula Re: Rece opadaja od dorosłych :( 18.11.09, 14:51
          Cytato ile kupa na chodniku powinna byc posprzatana o tyle dziecko nie
          powinno lazic po skwerkach i trawnikach.Bynajmniej w parku w
          mojej okolicy sa porozstawiane tabliczki- nie deptaj trawy-ale
          nie..bo mamusie z wozkami,z dzieciarami-ktore nie dosc ze deptaja
          trawę to jeszcze maja pretensję.Owszem nalezy sprzatac po psie z
          trawnika ale kiego grzyba mamcia jakas sie czepia ze na trawniku jej
          dziecko wlazlo w kupe? A co jej dzieciar na trawniku robil? Tak samo
          niszczył zieleń jak psia kupa-wiec nie nadajcie na tych co nie
          sprzataja dopoki wasze dzieci niszczą zieleń.


          Mowa była zdaje się głównie o placach zabaw.

          A tak abstrahując już od zakazów/nakazów - Ariosso - widziałaś ty kiedykolwiek plac zabaw/park, gdzie była ta zieleń, po której te okropne dzieciaki biegają, gdzie ona była ZNISZCZONA? Bo ja nie widziałam, wszelkie trawniki na placach zabaw, gdzie przewijają się tabuny dzieciaków z piłkami, rowerami, jeździkami i innym stuffem żyją, są zielone i mają się całkiem dobrze. Natomiast bardzo często widuję kompletnie zasrane trawniki.
          Zatem, sam fakt przebywania dziecka na trawie nie powoduje, że trawnik ulega zniszczeniu czy zabrudzeniu. O śmieceniu itp. nie mówię, bo to insza inszość.

          W miejscach, gdzie nie ma tabliczek o zakazie wchodzenia na trawę zarówno dziecko, jak i pies ma takie samo prawo przebywania. I tak samo - jak dziecko napaskudzi, to się po nim sprząta, i jak pies napaskudzi, to też się po nim sprząta. Problem w tym, że to pierwsze jest oczywiste i jest wyrazem kultury i dbałość o czystość, a to drugie, jak widać, nie.
        • emma_me Re: Rece opadaja od dorosłych :( 24.11.09, 13:00
          wielkie bydle biega z obłędem w oczach, właściciel luzacko sobie spaceruje -
          PANI SIĘ NIE BOI NIE GRYZIE - a ja się boje i już i nie życzę sobie, żeby mnie
          obwąchiwał. A na placu zabaw nie powinno być psów, dzieci różnie sie zachowują i
          pies może je zaatakować nawet ten super łagodny.
          • stonkaziemniaczana Re: Rece opadaja od dorosłych :( 24.11.09, 14:21
            Kilka dni temu pozwoliłam synkowi pospacerować pod blokiem w jednej ręce wózek a
            w drugiej syn. Po pewnym czasie stwierdziłam że najlepiej będzie zaparkować
            wózek i chodzić obok niego. Chodzimy z synkiem i przechodzi pani z wilczurem,
            pies zaciekawiony wózkiem staje , obwąchuje , sprawdza co w koszu na zakupy,
            właściciel dochodzi również staje, my ze 3 metry od wózka. Ja z tekstem "proszę
            zabrać psa"...no po prostu obraza jak nie wiem co ... babsko się obraziło,
            komentowało że pies wózka nie zje itp.....no sorry jest chyba jednak delikatna
            różnica między wózkiem a koszem na śmiecie, latarnią czy krzaczkiem a jeżeli
            właściciel jej nie dostrzega to dlaczego pies ma? Ten sam problem w parku jak
            wózek zaparkowany ze śpiącym dzieckiem to część właścicieli uważa że jak pies
            ciekawy to może zajrzeć, powąchać, liznąć ..... pies zaciekawiony podchodzi to
            właściciel też ....czasem nie wiadomo kto kogo prowadzi..... a jak delikatnie
            zwracasz uwagę to zaraz obraza..... czasem żałuje że nie mam w sobie tyle
            chamstwa aby kogoś konkretnie objechać to więcej z psem nie podlezie a i
            komentarzy by pewnie nie było ;D
    • ka_siulek1 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 18.11.09, 13:31
      Znam ten problem doskonale!!!Nienawidzę tego!!! Wymiotować mi się
      chce. Od niedawna mieszkam w mieście, parki są, bardzo ładne,
      tabliczki wywieszone aby nie wyprowadzać psów na trwanik, a tam mina
      za miną. Żal mi dzieciaczków, bo swobodnie pobiegac nie mogę, a
      właściciele czworonogów są zbyt leniwi aby wychodzić na porządne
      spacery ze swoimi pupilami, rundka wokół bloku, pieseczek nawali
      kupsko takie że masakra, pan(i) głupa zapali ze niby nie widzą i do
      domciu. Sorki, ale to powinno byc karalne, w wielu państwach takie
      zachowanie byłoby nie do pomyslenia, sprzatają po pieskach nawet
      gwiazdy i nie jest to żadną ujmą, jak człowiek dziecko wysadza na
      siusianie w parku to słychać komentarze, a takie psy walą gdzie
      popadnie - zresztą dobrze to obrazuje scena z Dnia Świra smile
      Tragedia...
      • 4zaj Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 18.11.09, 18:14
        Dzień Świra-dokładnie tak.
        • aniaolawa Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 19.11.09, 16:07
          Jak tu ktoś słusznie zauważył dzieci też sikają i robią kupę w krzakach i pod
          drzewami w parkach i na placu zabaw. W parku ,do którego chodzę - na
          Podskarbińskiej w Wawie- jest czyste WC ZA DARMO, 50m od placu-a mimo to matki
          wysadzają swoje dzieci z gołym tyłkiem nie wychodząc nawet za płot placu
          zabaw... A potem karmią swoje dzieci deserkami i zupkami na ławce, nawet nie 10
          m od tej kupy...A smrodem zalatuje odchodów ludzkich,że hej. Pieski tam nie mają
          wstępu...
          • emma_me Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 24.11.09, 13:02
            Błagam ile tych dzieci sika i robi kupy. Marginalne sytuacje za to psów
            sikających i robiących kupy setki (dziennie).
    • nstemi Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 19.11.09, 23:49
      Jestem właścicielką psa i ... całkowicie się z Tobą zgadzam. Po prostu
      niektórych ludzi nie przyzwyczaisz, ze trzeba sprzątać po pupilu. Mój pies ma
      ogród i tam załatwia swoje potrzeby, skrzętnie je zresztą zakopujemy. Ja staram
      się pamiętać, zeby na spacer zabierać łopatkę i woreczek foliowy. Przyznaję się
      bez bicia czasem zapominam.Oczywiście zawsze jak zapominam to mój pies
      uszczęśliwia otoczenie kupsztalem, ale wtedy klnąc pod nosem po prostu to
      zakopuję. No bo co zrobić?
      I chrzanienie o podatkach itp to zwykła ściema. Tak jak napisałam, są ludzie dla
      których psie g... nie jest problemem. A już do szału mnie doprowadza jak psy (i
      koty) załatwiają się tam gdzie bawią się dzieci.
      Co do tych akcji "na pewno nie ugryzie"-jestem lekarzem weterynarii i coś Wam
      powiem. Zawsze kiedyś jest ten pierwszy raz. Psy nie maszyny, mogą się
      zdenerwować, poczuć zagrożenie i "na pewno nie ugryzie" może się skończyć
      paskudną raną.
      Jestem wielbicielką psów, nienawidzę ludzi, którzy dręczą zwierzaki. Ale nigdy
      nie wolno zapominać o tym, ze psy mogą reagować w sposób, który może być dla
      nas niezrozumiały i pozwalanie na zachowania opisane w Twoim poście to jakaś
      straszna głupota.

      stonkaziemniaczana napisała:

      > Wczoraj jadąc z dzieckiem środkiem chodnika wjechałam kołem wózka w psią kupę.
      > Bieżniki w oponach głębokie więc się zaczęła 15 min mordęga żeby to jakoś
      > wyczyścić. Jeżdżenie po kałuży, wyciąganie patykiem, znowu kałuża. Powiem
      > wprost:BRAK MI SIŁ DO NIEKTÓRYCH GŁUPICH WŁAŚCICIELI PSÓW. Jak można pozwalać
      > psu załatwiać się na środku chodnika? Teraz się zaczyna plucha jesienna więc
      > niektórzy "Mądrzy ludzie" pozwalają psom robić na chodniku aby łapek w trawie
      > nie umoczyły bo później trzeba będzie wytrzeć..........a inni to później mogą
      > buty i wózki z odchodów czyścić? uncertain;/;/ Jesienią i zimą kup na chodniku więcej
      > niż grzybów w lesie. Nikt mnie nie przekona że przypadek, raz się
      > zdarzyło.......w tamtym roku woziłam w wózku wodę w butelce do obmywania opon
      > z psich kupek a powiem że mimo że jestem ostrożna to i tak prawie codziennie
      > się przydawała. Syn ma 15 mc na spacerach jesteśmy codziennie przynajmniej
      > godzinę a w lecie około 4 godzin i TYLKO JEDEN RAZ WIDZIAŁAM JAK KTOŚ SPRZĄTA
      > PO PSIE. Jeszcze kilka lat temu słyszałam między innymi na forum że "nie będę
      > sprzątać po psie bo płacę podatki", teraz podatki zniesione to znowu
      > tłumaczenie że osobnych śmietników nie ma, a potem jak się właściciele psów
      > będą tłumaczyć? WŁAŚCICIELU JAK KOCHASZ PSA TO SPRZĄTAJ PO NIM. Jak głaskać i
      > całować to ok a jak już posprzątać po nim to już raczki do tyłka przyrosły?
      > Jest wiele innych przykładów:
      > -ok 2 tyg temu szła starsza pani ok80lat a metr za nią ze babka ok 30 lat z
      > rozwścieczonym psem bez kagańca ujadającym i rzucającym się na staruszkę aż
      > wisiał na smyczy. Staruszka szła najszybciej jak potrafiła, odwracała się co
      > parę sekund żeby zobaczyć jak blisko jest pies. Babka szła ciągnięta przez
      > tego psa za staruszką ok100metrów, nie widziała problemu.
      > -na chodniku podleciał do mnie pies i w koszyka pod wózkiem dziecięcym zaczął
      > mi "segregować" zakupy, wyciągnął bułki z woreczka. Psa próbowałam odgonić
      > sama, w końcu przyszedł właściciel i oburzony zabrał psa.
      > -W windzie jechałam z panią ok 50 lat w spódnicy do połowy łydki. Wsiadł pan z
      > psem, pies najpierw obwąchał panią a potem włożył łeb pod spódnicę, pani
      > zakłopotana zdenerwowana próbowała wyciągnąć łeb psa spod spódnicy a na co
      > właściciel psa:"Proszę się nie bać nie ugryzie", psa nawet nie próbował
      > przywołać do porządku
      > Ludzie bardzo was proszę zwracajmy uwagę właścicielom psów którym brakuje
      > kultury a w razie konieczności prośmy o pomoc straż miejską lub policję. Może
      > jak ktoś kilka razy będzie miał zwróconą uwagę lub mandat zapłaci to zacznie
      > myśleć o tym co robi?
      > Psy i ich właściciele mają prawa a my nie? Wiem jak ważne dla ludzi są psy
      > jako towarzysze, ratownicy, terapeuci, przewodnicy. Nie chcę nikogo nawoływać
      > do nienawiści, wiem że większość właścicieli psów to kulturalnie ludzie. My
      > również mamy prawo do spokojnego i bezpiecznego poruszania się po mieście
    • stonkaziemniaczana Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 21.11.09, 11:37
      zapraszam na fajną stronę www.kupaniegryzie.pl
      • ciepla.kawa Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 21.11.09, 11:45
        Wróciłam własnie ze spaceru - ja wdepnęlam, dziecko prawie wdepnęło,
        w koncu wkurzona zapakowalam ją do wózka i oglądała świat z poziomu
        wózka. Wczoraj z jedną babeczka na spacerze rozmawiałam to podobno
        buty jej sie juz trzeci dzień moczą bo nijak tych g....wien nie da
        się usunąć.
        Dramat!!!
    • stonkaziemniaczana Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 23.11.09, 14:50
      To co dzisiaj zobaczyłam przerosło moje wszelkie oczekiwania crying Szeroki chodnik
      wkoło dużo zieleni, co kilkadziesiąt metrów kilka schodków i zjazd dla wózków a
      na jednym z nich...psia kupa no ja po prostu nie wiem jak bardzo piesek musiał
      się starać żeby akurat tam trafić smile Deszcz padał śpieszyłam się do domu więc
      stwierdziłam że dam radę...wjeżdżając podniosę najpierw przednie koła.....potem
      tylne..........ale się przeliczyłam wjazd wąski wózek zaczął się zsuwać na
      bok(zabrakło mi kilku cm)i koło usmarowane crying sad
      • sabka22 Re: PSY w mieście - poprostu ręce opadają 23.11.09, 15:22
        To jest okropne normalnie zygac się chce!wczoraj moje dzieci były w
        parku z tatą i co?wróciły oczywiście z niespodzianką na butachsad
        Szkoda słów.W lato nie raz nie dwa gdy wychodziłam do okna...patrze
        a tam pan z pieskiem który akurat sra centralnie pod moim oknem.
        Któraś tu pisała że dzieci nie powinny po trawnikach chodzić,gdzie
        to jest napisane weź mi pokaż????Z tego co wiem już nie ma zakazu
        chodzenia po trawnikach ale srania przez psa na nie i owszem jest!
        Następny problem po którym wzbierają się we mnie odruchy wymiotne
        to...obcharane chodniki,normalnie ostatnio szłam slalomem...jak
        chodnik długi i szeroki tak wszędzie chary...fuj!
        Stwierdzam że ludzie to świnie w większej większości.
    • neptunka Trawnik 03.12.09, 20:33
      demotywatory.pl/518216/Idziesz-sobie-po-gownie-
Pełna wersja