wyrzucanie zabawek-jak przekonac do sprzątania ???

01.12.09, 08:31
moje 2-letnie bliźnięta wyrzucają wszystkie zabawki z półek sad i wcale nie
dlatego, zeby sie wszystkimi bawic, to jest juz dla nich zabawa sad oczywiscie
po tym zdarzeniu jest taki kogel-mogel, ze nie ma gdzie stopy postawić sad
kilka razy codziennie bawie sie z nimi, w rózne zabawy, pokazuje jak mozna sie
bawić, ale dla nich nadal wyrzucanie jest ogromna atrakcją,
jak przekonac ich do sprzatniecia tego bałaganu, próbuję zabawy (wrzucanie
klocków do pudełka na wyscigi), tłumaczenia, zdarza mi sie nakrzyczec na nich,
biore delikwenta i jego rączke i pokazuje tej raczce co trzeba zrobic z
zabawka (strasznie ich to bawi ale efektów nie widac ;-/), wyrzucałam tez
zabawki, których nie chcieli posprzatać (efekt odwrotny, im mnije zabawek, tym
głupsze pomysły przychodza im do głowy), chowam część zabawe, zeby było mniej
i wymieniam co jakis czas,
czasaem wolałabym sama to posprzatac wink
czy uczycie dzieci sprzatania na bierząco czy pozwalacie im miec kosmiczny
bałagan i dopiero wieczorem jest wielkie sprzątanie ?
juz brakuje mi pomysłów i sił ...
    • camel_3d a myslalas o zabraniu zabawek? 01.12.09, 08:59
      chociaz wydaje mi sie, ze 2 letnie dzieci sa jeszcz etroche za male na ciagle
      ukladania itd...ale zacznij od tego ze mowisz, "albo posprzatacie, albo zabieram
      zabawki"..dajesz 20 minut..czy wiecej..i jezeli nei posprzataja to pakujesz do
      pudla i stawiasz poza zasiegiem ..lub do piwnicy.. i robisz np 2 dni szlaban na
      zabawki, ktrore byly na podlodze....
      • styczniowka82 Re: a myslalas o zabraniu zabawek? 01.12.09, 09:38
        Mój synek 23m-ce po każdym upominaniu sporzątania przestał się
        poprostu bawić tymi zabawkami, więc pozwalam mu zrobić bałagan a
        potem sprzątam razem z nim (więcej oczywiście ja niż on)mówiąc że
        trzeba po sobie sprzątać że mamusia mu pomoże, a zdarzało się kilka
        razy że on sam zaczął zbierać zabawki po zabawie.
        U nas jest jeszcze problem mieszkaniowy, pewnie gdyby chłopcy mieli
        swój pokój do dyspozycji i tam robili bałagan to sprzątanie byłoby
        jedno, wieczorem przed spaniem, a to że oni w sumie bawią się tam
        gdzie i my spędzamy dzień więc sprzątam na bierząco aby można było
        przejśćwink
      • optymist1 Re: a myslalas o zabraniu zabawek? 01.12.09, 11:34
        no własnie pisałam, ze zabierałam zabawki, których nie chcieli posprzatać - nie
        robiło to na nich wrażenia, żadnego, po prostu zaczynali bawic sie czyms innym a
        z braku laku, nawet książeczka do ręki i mozna niz wydłubywac dziury w ścianie sad,
        jak mówię "oki, chcecie klocki, to najpierw posprzatajmy kolejkę" to czasem to
        zadziała smile))) ale często po prostu juz im sie odechciewa klocków .... wola nie
        bawic sie klockami , nudzic sie i z tych nudów czynic szkody sad
        nie chce mi sie ciagle z nimi walczyc i zastanawiam sie czy nie robic jednego
        wielkiego sprzatania wieczorem,
        póki co pochowałam im zabawki tak, ze nawet jesli wyrzucą wszystko co maja w
        pokoju, na podłogę, to da sie gdzies noge postawic wink)
      • memphis90 Re: a myslalas o zabraniu zabawek? 01.12.09, 21:11
        ..ale zacznij od tego ze mowisz, "albo posprzatacie, albo zabiera
        > m
        > zabawki"..
        Dwulatki są stanowczo za małe na takie ultimatum. Dla dzieci samo hasło
        "posprzątaj" niewiele znaczy. Dziecko potrzebuje konkretów: pochowaj klocki do
        pudełka, połóż auto na półce itd.
    • mniemanologia Re: wyrzucanie zabawek-jak przekonac do sprzątani 01.12.09, 10:41
      Sprzatanie na bieżąco - "chcesz się pobawić autkami? super, ale
      najpierw posprzątaj klocki".
      W pokoju miewa bałagan (nawet przez cała noc), ale nie ma problemu
      ze sprzątaniem. Po prostu jak chce coś nowego, to mówię "dobra,
      posprzątaj". Czasem mu pomagam, jak jest tego dużo.
    • jagabaga92 Re: wyrzucanie zabawek-jak przekonac do sprzątani 01.12.09, 12:08
      Dopóki ma miejsce na podłodze w swoim pokoju i nie tarasuje
      przejścia, ma swój "twórczywink" bałagan. Gdy natomiast zaczyna
      przenosić się z bałaganieniem na inne przestrzenie mieszkalne, to
      zaraz go zawracam na "swoje śmieci". Wtedy trochę posprząta i zaraz
      bałagani na nowo. Czasem zdarzyło mu sie wejśc bosą stopą na klocek,
      co też zmotywowało go do uprzątania zabawek z drogi komunikacyjnej.
      Generalne w naszym domu zasada jest taka: w ciągu dnia dopóki ma
      miejsce na typowo swoich włościach, to ma tam kogel-mogel, natomiast
      wieczorem wszystko ma być posprzątane. Gdy był młodszy i niechętnie
      zabierał się za porządkowanie, to mówiliśmy, że my posprzątamy, ale
      po swojemu (znaczyło: do pudła i na szafę)- skutkowało momentalne, bo
      po rodzicielskim sprzątaniu musiał poczekać na odzyskanie zabawek.
      Oczywiście często pomagaliśmy mu w wieczornych porządkach (gdy
      wykazywał chęć współpracy wink)
    • truscaveczka Re: wyrzucanie zabawek-jak przekonac do sprzątani 01.12.09, 13:17
      Ultimatum: albo sprzątacie wy do szafki albo ja - tak jak mnie jest wygodnie,
      czyli na pawlacz. Zrobiłam to dwa razy i skończyły się kłopoty ze sprzątaniem.
Pełna wersja