Nakrzyczałam na obce dziecko

02.12.09, 13:33
Klub Malucha. moje dziecko 1,5 roku- najmłodsze, podchodzi do niego
ponad 2 latek i zaczyna bez powiodu go popychać- nikt nie reaguje,
ani matka ani panie, olalam. Sytuacja sie powtarza- mówie Paniom
zeby uważały na tego chłopca bo bije bez powodu moje dziecko...potem
sytuacja znowu sie powtarza z tym, że mój syn został uderzony i
popchnięty tak mocno, że sie przewrócił i zaczął płakać.Zrero
reakcji ze strony pań oraz mamy dziecka.Ja- akcja reakcja-
podbiegłam i ostrym tonem powiedziałam- nie mozna bic innych dzieci-
no i ten dzieciak sie rozpłakał. Jaka reakcja??- panie i mama
zaczeły pocieszac ale nie moje skrzywdzone, płaczące dziecko tylko
agresora. Po czym patrzyły na mnie jak na jakąś babe co wrzeszczy na
obce dzieci. Dodam, że grupa liczy 7 osób i sa 3 panie na tą gruę-
myslę, ze do ogarniecia a Panie patrzyły na mnie jakbym zrobiła coś
niewybaczalnego...sick
    • camel_3d Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 13:34
      a twoje dziecko si epoplakalo po tym popchnieciu?
      • black-mama Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 13:38
        Tak moje dziecko upadło na podłogę i zaczeło strasznie płakać..
        • camel_3d Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 12:50
          no to faktycznie...moze bym nie nakrzyczal, ale na pewno od reki zwrocil
          wyraznie uwage..
    • karro80 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 13:57
      Jesli tka sytuacja miałby miejsce to opitliłabym jeszcze matkę i
      panie - dokładnie wyjaśniając im o co chodzi - ludzie czasem są
      oporni co do pojmowania rzeczywistości.
      Jak by nie chciały pojąc - skarga do kierownika/własciciela
      przybytku pisemna czywiście.
    • beatiness Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 14:17
      nie miej wyrzutów sumienia. postąpiłabym tak samo, tyle że
      nawrzeszczałabym bardziej na matkę i opiekunki
      • mama_nikodemka Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 14:42
        nie powinnas miec wyrzutow sumienia tym bardziej ze zglaszalas wczesniej ze to
        dziecko popycha Twoje, znajac siebie powiedzialabym pare slow matce tego dziecka
        i wcale bym sie nie czaila
    • brookeforrester Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 16:33
      No i dobrze, nalezalo mu sie.zreszta nie nakrzyczalas tylko zwrocilas uwage. a
      ludzie niech sobie mowia co chca. masz wyrzuty sumienia?
    • carmita80 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 17:08
      Witaj, moj synek ma 28 m-cy i niestety tak od tygodnia zauwazylam ze podchodzi
      do innych dzieci i je popycha wlasnie i to bez powodu. Ja zwracam mu uwage, ze
      nie wolno, ale on i tak to robi nastepnym razem. Chyba ma taki wiek,
      powiedzialam tez w przedszkolu jego opiekunce, tam nikt takich zachowan nie
      zauwazyl. Nie jest to przyjemna sytuacja jaka opisalas, ale wydaje mi sie ze
      ostry ton w stosunku do 2-latka to przesada, brak reakcji ze strony rodzicow i
      opiekunow tez zle, ale porozmawialabym o tym z doroslymi i to raczej normalnym
      tonem.
      • black-mama Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 17:41
        Cóz zwracałam uwage opiekunce, że moje dziecko jest popychane przez
        tego chłopca, to nie pomogło, zareagowałm zwróceniem uwagi innym
        tonem głosu niz łagodnym i poskutkowało- bo resztę zajęć dziecko
        nikogo nie popychało. Nie mam żadnych wyrzytów sumienia, wkurza mnie
        tylko ignoranctwo niektórych rodziców a w szczególności pań
        przedszkolanek. Gdy moje dziecko przykładowo wyrywa innemu dziecku
        zabawkę, lub popchnie natychmiast reaguje i idziemy przeprosic
        pokrzywdzone dziecko...nigdy w takim przypadku nie robie z mojego
        dziecka ofiary..
        • ola33333 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 17:55
          wiesz co moim zdaniem krzyczenie na dwuletnie dziecko to przesada,
          ja bym najpierw zwrocila uwage temu dziecku, jakby nie reagowalo to
          stanowczym tonem jeszcze raz bym powiedziala ze ma przestac, no i
          przytrzymalabym je gdyby chcialo uderzyc moje dziecko. Wydaje mi sie
          ze to by wystarczylo. Juz w najgorszym razie byl takiego delikwenta
          wziela za fraki i odstawila do mamuski, ale prawde mowiac to jeszcze
          mi sie nie zdarzylo w karierze 2 i 8 miesiecy jako mama smile Nie bylo
          takiej potrzeby. Dzieci czesto reaguja lepiej na uwage slowna obcej
          osoby niz wlasnego rodzica i sie robia potulne baranki smile
      • emi.czm Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 10:51
        carmita80 napisała:
        wydaje mi sie ze
        > ostry ton w stosunku do 2-latka to przesada,

        Rozbroił mnie ten tekst,niedawno czytałam na temat klapsów że są złe,też jestem
        tego zdania ale ostry ton w stosunku do 2-latka to JEDYNA reakcja w poważnych
        sytuacjach.Tłumaczyć trzeba ale są sytuacje gdzie bez krzyknięcia się nie
        obejdzie,dwulatki to mali terroryści,wiem co mówię bo sama takiego posiadam.Na
        miejscu autorki posta zrobiłabym to samo.
        • carmita80 Re:emi.czm 03.12.09, 15:03
          Mozesz krzyczec na dzieci i poczekac na efekty...
          I zeby nie bylo, nie jestem idealna matka i tez czasem podnosze glos na swoje
          dzieci, chociaz wiem ze nie tedy droga i sa inne sposoby zwlaszcza z dwulatkiem.
          NIGDY jednak nie podnosze glosu, ani nie zwracam uwagi nie swoim dzieciom,
          wszelkie uwagi kieruje do ich doroslych opiekunow - tylko oni sa dla mnie
          partnerami do rozstrzygania spornych kwesti.
      • 0wiolcia0 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 10:51
        carmita80 napisała:

        > Witaj, moj synek ma 28 m-cy i niestety tak od tygodnia zauwazylam ze podchodzi
        > do innych dzieci i je popycha wlasnie i to bez powodu. Ja zwracam mu uwage, ze
        > nie wolno, ale on i tak to robi nastepnym razem. Chyba ma taki wiek,

        > ostry ton w stosunku do 2-latka to przesada, brak reakcji ze strony
        rodzicow i
        > opiekunow tez zle, ale porozmawialabym o tym z doroslymi i to raczej normalnym
        > tonem.


        Wiesz moje dziecko też ma 28 miesięcy i takiego popychania jakoś nie ma, więc
        nie zwalaj tego na normalny etap w rozwoju.
        Znam właśnie takie mamy, które na okrągło do swojego dziecka mówią i ciągle tym
        samym normalnym tonem i bez różnicy czy je chwalą czy zwracaja im uwagę jak coś
        źle zrobią, i efekt jest właśnie taki jak opisujesz, że nic sobie z tego nie
        robi. Oczywiście nie jestem zwolennikiem krzyczenia, ale jednak normalny ton w
        takiej sytuacji nie wystarcza moim zdaniem. Są sytuacje kiedy trzeba
        zdecydowanym i groźnym tonem zwracać uwagę, co wcale nie oznacza że trzeba
        krzyczeć czy wrzeszczeć.
        • carmita80 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 11:03
          Na tym forum toczy sie dyskusja o tzw. buncie dwulatka, wiele mam opisuje
          podobne zachowania swoich dwulatkow. Moja obecnie juz siedmiolatka tez w wieku 2
          lat tego nie przechodzila, ale jej rowiesnicy w tamtym czasie tak, oczywiscie
          nie wszyscy. Jesli mowiac do dzieci szczegolnie w tym wieku zmieniam ton glosu
          na bardziej powazny lub ''grozny'' to nie wywoluje tym u nich placzu i
          zauwazylam ze inni mowiac w ten sposob tez tego nie robia, bo nie chodzi o to
          aby dziecko wystraszyc tylko przekonac. To male dzieci i ich zachowania przez
          nas odbierane jako agresja wcale nie musza nia byc, jak ktos napisal moze to
          wlasnie zwrocenie kolegi uwagi, zaproszenie do zabawy, ja tez o tym myslalam,
          wiec biorac to pod uwage nie ma sie co denerwowac.
    • sloooneczko Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 18:13
      zmienilabym ten Klub na inny
      • bukmacherka34 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 22:15
        ja także
    • koza_w_rajtuzach Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 19:14
      Moim zdaniem nie powinnaś krzyczeć na to dziecko.
      Rozumiem, że byłaś zła, bo jednak powinna być jakaś reakcja ze strony matki na
      to, że tamto dziecko popycha Twoje. Niestety dwulatkowie czasem tak mają. Jednak
      nakrzyczenie to też przesada. Na moją córkę w tym wieku dwa razy obce osoby
      nakrzyczały (raz ekspedientka w sklepie, bo wyjęła jajko, prawdopodobnie
      chciała, żeby jej kupić a innym razem jakiś pijak w sklepie, bo jak
      powiedziałam, żeby położyła jogurt na taśmę, to tego nie zrobiła i on poczuł się
      w obowiązku ją wychować). Wierz mi, że moje dziecko w obu tych przypadkach było
      roztrzęsione do wieczora i płakało przez kilka godzin, tak bardzo przejęła się
      tym, że ktoś obcy na nią nakrzyczał. Przez długi czas nie chciała chodzić do
      tych sklepów, dopóki nie zapomniała.
    • stedis Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 19:38
      W sumie to Ci sie dziwie, ze nakrzyczalas na tego chlopca, bo Ci nerwy puscily.
      Jednak chyba powinnas raczej nakrzyczec na jego mame. Nastepnym razem na pewno
      tak zrobisz wink

      P.S. Przepraszam, ze bez polskich znakow, ale mi Alt zeswirowal
      • dzoaann Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 19:44
        dokładnie... matce dziecka się nleżało i paniom, a nie 2 latkowi. Jego
        wystarczyło powstrzymać, odsunać owiedziec coś normalnym, stanowczym tonem
      • black-mama Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 19:47
        Po raz kolejny powtórzę, że zwracałam uwage przedszkolance- nie
        zareagowała, cóż- nie pozwolę żeby jakies inne dziecko biło moje.
        Nie widzę nic złego w zwróceniu uwagi innemu dziecku tonem inny niz
        łagodny zeby nie byio innych dzieci- tym bardziej , ze osoby które
        maja obowiazek to zrobic olały sprawe- mimo moich próśb. Następnym
        razem zachowałabym się tak samo. Poza tym po całym zajściu spytałam
        przedszkolanki czy jej celem jest doprowadzenie do tego, że moje
        dziecko w ramach obrony odda- nic nie powiedziała.
        • black-mama Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 19:53
          Widać źle zatytuowałam watek...powiedziałam do dziecka stanowczym
          dość ostrym tonem...
          • agar2208 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 22:09
            Dziewczyny czytajcie co autorka napisała a nie sam tytuł.
            Autorka nie napisała opisujac całą sytuacje , że nakrzyczała na to dziecko.Tak
            jest w tytule, ale wydaje mi sie, zeby wypowiadac swoją opinię, trzeba poza
            tytułem przeczytac jeszcze opis do niego.
            "Ja- akcja reakcja-
            podbiegłam i ostrym tonem powiedziałam- nie mozna bic innych dzieci-
            no i ten dzieciak sie rozpłakał.
            Nic tu nie ma o krzyczeniu, więc po co to w kółko powtarzacie???

            Ja bym dokładnie tak samo zrobiła jak autorka, tylko jeszcze ochrzaniła bym
            panie opiekunki i mamę dziecka.
        • julinekk Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 17:18
          dla mnie to wyglada tak, ze zwrocilas uwage doroslym, one cie olaly,
          wiec wyzylas sie na dwulatku. Moze trzeba bylo ostrym tonem zwrocic
          uwage opiekunom skoro lagodne metody zawiodly.
    • jagabaga92 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 02.12.09, 22:10
      Skoro poprosiłaś personel o reakcję na złe zachowanie jednego z
      dzieci i nie było odzewu, to - moim zdaniem - słusznie zrobiłaś
      zwracając dziecku uwagę. Ja też kiedyś w obecności matki jednej
      dziewczynki musiałam stanowczym głosem wyegzekwować od dziewczynki
      oddanie zabawki mojemu synkowi. Mała popatrzyła na mnie wilkiem, ale
      zabawkę oddała. A ja nie przejęłam się tym wzrokiem wink Tak to już
      jest: dla matki dobro jej dziecka jest najważniejsze..., zwłaszcza,
      że od zwrócenia uwagi na złe zachowanie dziecka "popularnej" traumy
      nie można się nabawić.
    • agata96134 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 08:21
      Zrobiłabym tak samo jak Ty, może nawet po drugim popchnięciu. Mam
      serdecznie dosyć potrzenia na mamuśki wyznające zasadę " jak mojego
      nie biją to co ja będę się narażać". Jak takiemu rówieśnik odda to
      dopiero jest afera...Łzy, płacz i manipulowanie mamuśką. Tak, tak
      bardzo dobrze to znam.
      Uważam, że przemoc wśród dzieci jest niedopuszczalna, nieważne kto
      kogo. Natomiast wielu rodziców podchodzi do tematu bardziej
      liberalnie.
    • coronella Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 10:00
      Nie pozwalam obcym zwracać uwagi moim dzieciom, dziecko nie jest partnerem do rozmowy dla dorosłego. Szczególnie 2 latek.
      Ja jestem rodzicem, i ja wychowuję swoje dzieci, wszelkie uwagi, skargi i pretensje chcę, by były kierowane do mnie.
      Zazwyczaj ostro reaguję, gdy ktoś zwraca uwagę moim dzieciom, argumentując jak powyżej.
      W sytuacji, którą opisała autorka, wywołałabym rodzica i jemu zwróciła uwagę, w obecności dziecka. Robię tak zawsze i przeważnie odnosi to skutek. I tego samego oczekuję od rodziców, gdy ja sama nie dopilnuje dzieci i komus przeszkadzają. Nigdy takich uwag nie bagatelizuję.

      Swoje dzieci uczyłam, by nie słuchały obcych, że to mama (lub tata czy babcia), czyli ich opiekun w danym momencie, jest uprawniony do wydawania poleceń, karcenia czy nagradzania. I to nie tylko w sytuacjach negatywnych, ale i tych bardziej pozytywnych, np: proszę nie biegaj po sklepie... a pani sprzedawczyni: niech biega, nie przeszkadza.... Takich sytuacji nie lubię, bo widzę, że dziecko się gubi. A dla mnie to żadne ułatwienie, gdy ktoś podważa moja prosbę.

      Rodzic powinien być dla dziecka autorytetem, jakikolwiek by on nie był. Trudno- nie ma samych idealnych ludzi. Robiąc awanturę nikogo niczego nie nauczę. Jesli nie pomaga zwrócenie uwagi rodzicom, zabieram dziecko od agresora. Nigdy nie zwracam uwagi samym dzieciom, co najwyżej w formie prośby.
      • asia_i_p Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 17:10
        A w jakim wieku zmieniasz tę zasadę?

        Bo na dłuższą metę tak wychowane dziecko może być bardzo uciążliwe dla
        nauczycieli i kolegów w szkole - jeśli słucha tylko rodziców.

        Dziecko jest malutkim, ale członkiem społeczeństwa i myślę, że warto go od tego
        społeczeństwa nie izolować.
        • coronella Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 18:55
          nie zmieniam. Dzieci, wraz z wiekiem, same pojmą o co chodzi. U mnie, jak na razie, sprawdza się to super.
          Córka ma 7 lat, syn prawie 5.
          Wiedzą, że pań w przedszkolu trzeba słuchać, bo sa pod ich opieką, ale już obcych ludzi, gdy idą z przedszkolem na spacer, niekoniecznie.

          I stara, mądra zasada- co jest dobre dla mojego dziecka, nie musi być dobre dla innego. Trzeba sobie wypracować swój własny sposób życia. Ja napisałam co się sprawdza u mnie, i zdaję sobie sprawę, że każde dziecko jest inne.
    • zabulin Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 10:04
      Witam

      Bdb zrobiłaś. I nie daj sobie wmówić, że było inaczej.

      Przeczytałam kilka odpowiedzi na wyrywki i kompletnie nie zgadzam
      się z kozą_w _rajtuzach.
      Wybacz, koza, to co spotkało twoje dziecko, to zupelnie co innego.
      Syt. z pijakiem pozostawiam bez komentarza, bo co tu mówić- chory
      człowiek, tłumaczenie nic by nie dało. Wiadomo.

      Dlaczego, nie wolno zwrócic uwagi obcemu dziecku, skoro jego własna
      matka tego nie robi????
      Wiesz co, tłumaczenie że dwulatki tak mają...No i co z tego???
      Tzn, że trzeba przechodzić nad tym do porządku dziennego???
      Nie, własnie trzeba zwracac uwage- powinna matka, ale ona widac się
      nie kwapiła.
      Te same mamy, które teraz będą bronić 2-latka argumentem, że one tak
      czasem maja, powiedza w innej syt., że dwulatki juz wszystko
      rozumieją. No to tłumaczyć i wychowywać, zamiast się potem oburzać,
      ze ktoś robi to za matkę. No, robi, skoro mamusia nie chce.

      Mojego syna kiedys uderzyła pięścia dziewczynka 4 letnia, bo sie
      potknął NIECHCĄCY i wdepnął jej w zamek w piaskownicy. Ile tu było
      gadania, że to było konsekwencją jego zachowania, że ona źle sie
      poczuła, bo on jej zniszczył....że sam to sprowokował, bo lazł w
      szkodę, że sam sobie winien.

      Bo potem kogos pobije w szkole za niechcace nadepniecie na buta ....

      Tragedia, ze tacy ludzie wychowują dzieci.
      Nic nie usprawiedliwia agresji dziecka- i to sie mu powinno wpajac.
      Na takiej nauce powinna sie skupiać matka, zamiast potem sie
      obruszać, ze ktoś zwraca uwage jej dziecku



      Ach, żeby było jasne- jak moje dziecko podbiegnie do innego dziecka
      i je uderzy, to nie będe się bulwersować, że ktoś zwróci mu uwagę-
      tylko zwróce mu ją rowniez ja..




      A tak, czy tak zlozyłabym skarge pisemną do dyrektora klubu.

      • koza_w_rajtuzach Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 11:05
        > Dlaczego, nie wolno zwrócic uwagi obcemu dziecku, skoro jego własna
        > matka tego nie robi????

        Wolno zwrócić uwagę, ale nie wolno krzyczeć na obce dzieci.

        > Wiesz co, tłumaczenie że dwulatki tak mają...No i co z tego???
        > Tzn, że trzeba przechodzić nad tym do porządku dziennego???

        Nie, nie trzeba przechodzić nad tym do porządku dziennego, ale też nie powinno
        się reagować zbyt agresywnie.
        Wydaje mi się, że skoro siedzące panie były oburzone i skoro dziecko tak bardzo
        się popłakało, to znaczy, że autorka wątku przesadziła. Podejrzewam, że wyżyła
        się na tym dziecku dlatego, że nikt nie zwrócił uwagi na jego złe zachowanie i
        zachowała się zbyt emocjonalnie.
        • emma_me Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 11:16
          Mówimy o dwulatku na którego krzyczy obca baba. Puściły Ci nerwy i odreagowałaś
          na słabszym. Dla mnie tyle w temacie.
        • zabulin Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 12:17
          > Wolno zwrócić uwagę, ale nie wolno krzyczeć na obce dzieci.

          Ok, racja, ale przeczytaj wypowiedż autorki dokladnie- kilka razy
          zwracała opiekunkom z klubu uwagę, ze to dziecko tak się zachowuje.
          Nikt nie zareagował. Po czym jest dziecko zostało popchnięte i
          zplaczem wylądowalo na podłodze.

          Ok, krzyknęła na tamto dziecko- ale wspolwinne temu sa matka dziecka
          i opiekunki, które ŚWIADOMIE NIE REAGOWAŁY na jej uwagi, gdy
          zgłaszała je spokojnie.

          I teraz wszyscy uzalaja się nad skrzyczanym biednym niegrzecznym
          dzieciątkiem, a czemu nikt sie nie użalił nad dzieckiem, które
          niczemu nie winne było popychane??? Mimo SPOKOJNYCH poczatkowo prób
          uspokojenia go.

          Nie, nie trzeba przechodzić nad tym do porządku dziennego, ale
          też nie powinno
          > się reagować zbyt agresywnie.

          Uważasz, ze podniesienie głosu, kiedy 3 razy lub więcej prosisz
          obcego dzieciaka aby przestał bic twojego jest agresywne???
          To co jeszcze miała zrobić??Zeby się odczepił??? Odciagnąć go nie
          mogła, bo dopiero by było- że stosuje przemoc.
          Grzecznie prosiła x razy???
          Co powinna była zrobić, zeby ten uciemieżony dwulatek-agresorek sie
          nie popłakał bidula???


          Jego prosiła by przestał, matkę i opiekunki, zeby zareagowały- zero
          reakcji. I dobrze zrobila, ze podniosła głos. Następnym razem
          mamcia, zeby oszczędzić płaczu bidulkowi, zareaguje jak jej święty
          dzidziuś-bidulek będzie bił inne dzieci. jej wina- nie zareagowala,
          dziecko dostało ochrzan. proste.


          Wydaje mi się, że skoro siedzące panie były oburzone i skoro
          dziecko tak bardzo
          > się popłakało, to znaczy, że autorka wątku przesadziła.


          Wydaje mi się, ze panie opiekunki powinny były się oburzać, kiedy
          dwulatek popychał młodszego i nikt pomimo prośb autorki nie zrobil
          nic, żeby go uspokoić.
          .
          • koza_w_rajtuzach Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 13:07
            > Uważasz, ze podniesienie głosu, kiedy 3 razy lub więcej prosisz
            > obcego dzieciaka aby przestał bic twojego jest agresywne???
            > To co jeszcze miała zrobić??Zeby się odczepił??? Odciagnąć go nie
            > mogła, bo dopiero by było- że stosuje przemoc.

            Przecież ona nie prosiła dzieciaka, żeby się odczepił. Gdzie to wyczytałaś?
            Powiedziała o zaistniałej sytuacji matce i opiekunce. One powinny zareagować,
            ale nie zareagowały i to jest karygodne, nawet bardzo karygodne. No i skrzyczała
            dzieciaka, bo ją za bardzo poniosło. I nie ma się czym chwalić.
            • zabulin Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 13:34
              Ona, owszem, poprosiła matkę/opiekunką o reakcję.
              Ale generalnie uważam, że nazwanie takiego zachowania agresywnym
              jest chyba przesadą. Może zbyt emocjonalnie, moze ją poniosło, ale
              agresywnie???

              Nie ma się czym chwalić, ale strasznie wstydzic też nie. Nadal
              uważam, że łzy agresorek zawdzięcza mamusi i opiekunkom, ktore nie
              zareagowały.
              To ich wina, że dostał ochrzan.
              Autorka wątku nie miala zamiaru go skrzyczec- ale nadal nie
              odpowiadasz na pytanie:
              Co powinna była zrobic ta zła pani, zeby powstrzymać agresorka bez
              skrzyczenia???? wink wink wink

              Tylko nie pisz, ze skrzyczec mamusię??? Bo ja pytam co miała zrobić,
              zeby w tej danej chwili powstrzymać tego dzieciaka???
              • koza_w_rajtuzach Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 15:33
                > Co powinna była zrobic ta zła pani, zeby powstrzymać agresorka bez
                > skrzyczenia???? wink wink wink

                Skoro opiekunki nie reagują zwracam uwagę dziecku.
                • koza_w_rajtuzach Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 15:34
                  > Skoro opiekunki nie reagują zwracam uwagę dziecku.

                  stanowczo, ale bez krzyczenia.
            • asia_i_p Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 17:13
              Czy jedno zdanie "nie można bić dzieci" powiedziane ostrym tonem to jest
              "skrzyczenie dzieciaka"? Tam nie padło "jesteś niegrzeczny", dziecku
              przypomniano zasadę, tylko ostrym tonem.
        • brookeforrester Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 15:45
          Jasne, tez uwazam, ze krzyczec nie, ale zwrocic uwage. Tylko jakos nigdy sie nie
          spotkalam zeby ktos obcy krzyczal, w naszym spoleczenstwie ciezko komukolwiek
          sie odezwac, jesli inaczej uwaza, a co dopiero krzyczec, wiec jakos nie
          dowierzam autorce watku.
    • marghot Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 10:42
      ja bym raczej opieprzyłam mamuśke oraz panie
      dziecku zwrocila spokojnie uwage, ze tak nei mozna si ezachowywac
    • franczii Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 14:50
      Ja bym upomniala ale spokojnie, bez podbiegania i ostrego tonu, zeby nie
      przestraszyc dziecka, bo w koncu 2latek to malutkie dziecko. Zdarzalo mi sie tak
      upominac i nigdy nic sie nie dzialo, wrecz wtedy dopiero opiekun taiego malego
      agresora sobie przypominal i bral sprawy w swoje rece. Nie dziwie sie, ze matka
      i panie tak zareagowaly. Takie okrzyczenie przez obcego doroslego to
      powazniejsza krzywda niz dzieciece porachunki.
      • agata96134 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 15:04
        Takie okrzyczenie przez obcego doroslego to
        > powazniejsza krzywda niz dzieciece porachunki.
        I tu się nie zgodzę. To przemoc-taka sama jak w świecie dorosłych.
        Nigdy nie pozwalałam na przemoc wobec mojego dziecka ze strony jego
        rówieśników. To ja jestem matką i muszę zapewnić mojemu dziecku
        bezpieczeństwo, a nie bezczynnie przyglądać się jak dwu, trzy czy
        sześciolatek popycha mojego synka.
        • franczii Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 15:13
          Ale wlasnie krzyczac na male dziecko okazujesz mu przemoc i agresje. Mozna
          upomniec, mnie tez sie zdarzalo upominac ale grzecznie, nie trzeba od razu
          krzyczec na dziecko, tak, zeby sie przestraszylo! To przeciez tylko male
          dziecko! A w kontekscie trudnosci mojego dziecka z rowiesnikami to w ogole mam
          watpliwosci, czy dobrze robilam wtracajac sie nawet grzecznie w obronie mojego
          syna zamiast pozwolic zalatwiac dzieciakom sprawy miedzy sobabig_grin
          • mama_kotula Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 15:32
            CytatA w kontekscie trudnosci mojego dziecka z rowiesnikami to w ogole mam watpliwosci, czy dobrze robilam wtracajac sie nawet grzecznie w obronie mojego syna zamiast pozwolic zalatwiac dzieciakom sprawy miedzy sobabig_grin

            Dwulatki rzadko są w stanie załatwić sprawy między sobą bez interwencji dorosłego smile.
          • carmita80 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 15:43
            Zgadzam sie z francii, czytajac niektore posty mam wrazenie ze cala sprawa jest
            wyolbrzymiona, mysle ze i autorka piszac tego posta nie czula sie do konca ok.
            bo podniosla glos na 2-latka a ten sie rozplakal. 1-5 roku czy 2 lata to wciaz
            male dzieci, nie zrobia sobie specjalnie krzywdy choc opiekunowie powinni
            oczywiscie uczyc odpowiednich zachowan, ale taki dwulatek nie do konca rozumie i
            nie jestem przekonana ze to popychanie to agresywne zachowanie, trudno mi
            osobiscie dowiedziec sie od mojego synka o co chodzi, co przez to chce
            przekazac, moze to forma nawiazania kontaktu, choc niezbyt elegancka, zapytam
            jutro opiekunke mojego synka z przedszkola w koncu szkolona to powinna wiedziec
            cos o tym. Nie ma sie co zbytnio irytowac, bo niedlugo niemowleta czy
            poltoraroczniaki podrosna i moga zaczac popychac i nie bedzie milo sluchac jak
            inni rodzice podniesioneym glosem zwracaja uwage naszym dzieciom a potem pisza
            na forum ten dzieciak, agresor, zlosliwy no prawie kryminalista. Przyklad z
            niedzieli: bylismy na basanie i czekalismy na korytarzu na wejscie ok. 15 min. W
            tym czasie nasz 2-latek i chlopiec tez wygladajacy na 2-latka stali sobie obok
            siebie, chodzili itp. moj maluch zaczal go popychac (zwrocilismy uwage
            kilkakrotnie, ze to niewlasciwe zachowanie, ale zostala zignorowana) w koncu
            zderzyli sie glowami i nabili guza (niegroznego)ale tata tamtego chlopca nie
            wywolal awantury, jedyna reakcja bylo:usmiech i cos w stylu ach te niesforne
            dzieciaki, a pozniej spotkalismy sie na basenie i bylo wesolo.Wiecej luzu poprostu.
            • zabulin Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 07:54
              Sorry, ale nie wierzę, w to co czytam.
              Mam na mysli opisana przez ciebie sytuacje na basenie.

              moj maluch zaczal go popychac (zwrocilismy uwage
              > kilkakrotnie, ze to niewlasciwe zachowanie, ale zostala
              zignorowana)
              w koncu
              > zderzyli sie glowami i nabili guza (niegroznego



              Sorry, ale tacy rodzice jak wy sa dla mnie antyprzykładem rodziców.

              Jak to kilkakrotnie zwracaliście mu uwagę?
              Zwraca sie raz, a jeśli widzisz że twoje niegrzeczne dziecko nie
              reaguje, odciagasz do od tamtego.

              Przecież on najwyraźniej olewa co mu mówicie i jak dalej tak
              będziecie robić- tzn: on popycha, ty mowisz : nie rób tak, on znów
              popych a ty znów swoje, (suma sumaru ignoruje cię), napyta sobie
              biedy kiedys.

              Zrób coś z tym, bo innym razem trafi na dzieciaka, który nie będzie
              pokornie czekał aż twój będzie go popychał 10 razy, tylko po drugim
              lutnie mu tak, ze twój się nogami nakryje, a ty bedziesz oczywiście
              mieć pretensje do całego swiata.
              • carmita80 Re: zabulin 04.12.09, 10:17
                Z tego co piszesz juz paruje agresja, jasne najlepiej nakrzyczec, dac klaspsa bo
                2-latek MUSI sluchac i robic to co ja chce... tylko ze to nie takie proste, a
                kto ma dzieci wie jak to jest, ja silowo posluszenstwa nie wymuszam, krzykiem
                tez staram sie nie.
                Zyje w spoleczenstwie gdzie obcy ludzie nie warcza na dzieci, nie upominaja, nie
                robia glupich, niestosownych uwag, wrecz odwrotnie do dzieci podchodza spokojnie
                i z usmiechem (nawet tych krzyczacych czy tupiacych nogami)i przede wszystkim z
                duza doza tolerancji i humoru, bez ''pretensji do calego swiata'' bo jedno
                popchnelo drugie na przyklad. Tak jak napisalam w innym poscie:wiecej dystansu i
                luzu.
    • asia_i_p Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 17:07
      Nie wygląda to na "nakrzyczenie" tylko na zwrócenie uwagi. Ja tu zbrodni nie widzę.
      Natomiast Klub wydaje się jakiś dziwny - te dzieci się kłębią na środku, ty to
      obserwujesz, a reszta dorosłych co robi?
      • black-mama Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 17:20
        Czytam niektóre opinie i momentami śmiać mi się chcę, niektóre z Was
        strasznie wyolbrzymiły wszystko, że nawrzeszczałam i w ogóle,
        ostatni raz powiem, że podniesionym tonem powiedziałam- że nie wolno
        bic innych dzieci. To ,ze dzieciak sie popłakał nie wyniknęło z
        tego, że sie przestraszył "wrzeszczącej" baby a tego, że ktoś smiał
        ostrzej się do niego odnieść- takie było moje wrażenie... A post ten
        napisał nie dlatego, że czułam się wtedy nie fair, ale dlatego aby
        opisac ignoiranctwo opiekunek i matki.
        Moje dziecko chodzi do tego klubiku od września i pierwszy raz cos
        takiego się zdarzyło...
        • black-mama Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 17:25
          Poza tym ktos napisał, że wyżyłam sie na tym dziecku- wierzyć mi sie
          normalnie nie chciało, że ktos tak napisał...
          • koza_w_rajtuzach Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 18:40
            > Poza tym ktos napisał, że wyżyłam sie na tym dziecku- wierzyć mi sie
            > normalnie nie chciało, że ktos tak napisał...

            Wiesz, my nie widziałyśmy tej sytuacji, więc ciężko nam to ocenić sprawiedliwie.
            Tak naprawdę nie wiemy jak to dokładnie było. Mi wydaje się, że skoro malec się
            rozpłakał, to jednak mogłaś przesadzić, ale może być i tak, że to dziecko jest
            tak wymuśkane i wycmokane, że było w szoku, iż ktoś mógł mu zwrócić uwagę. No
            nie wiem. Tak czy inaczej wydaje mi się to dziwne, że przy zwykłym zwróceniu
            uwagi dzieciak się rozbeczał. Na pewno nie jest to normalne, że matka miała
            głęboko gdzieś to, co wyprawia jej dziecko, szczególnie, że zwróciłaś uwagę na
            to, co się dzieje.
            • aurita Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 19:54
              zaraz sie dowiemy, ze black-mama zaciukala niemowlaka grabiami ogrodowymi...

              2latek sie przestraszyl ale rozumiem ze zareagowalas pod wplywem chwili. Twoje
              dziecko i masz prawo je bronic nawet pazurami przed agresorami niezaleznie od
              ich wieku.
              Czy gdyby ten dwulatek mial nozyczki i probowal waszemu dziecku obciac palec to
              tez byscie "rozmawialy z mamusia", "zwracaly uwage" itp.

              Ja zazwyczaj groznie i bardzo glosno mowie "nie wolno sie bic" i zazwyczaj
              zagadana mamusia zaczyna reagowac... szkoda ze nie wczesniej. Sa take samiczki,
              ktore nigdy nie zwracaja swojemu "cudownemu" potomstu uwagi, trudno, to inni
              musza te dzieci wychowac. Glosnego glosu sie boi a bic sie nie boi? kto go tego
              nauczyl?

              Karygodne jest takze zachowanie pan opiekunek: czy pytalas dlaczego zadna nie
              zareagowala?
            • asia_i_p Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 03.12.09, 20:19
              Moja córeczka dostała kiedyś ataku płaczu, bo pani ekspedientka powiedziała do
              niej w sklepie "Uważaj!" tonem nie tyle ostrym, co z lekka spanikowanym
              (sytuacja wyglądała, jakby dziecko miało sobie czymś przyciąć paluszki). Taka
              reakcja dziecka może być wynikiem zaskoczenia, a nie koniecznie świadectwem, że
              mówiąca osoba przeholowała.
              • elcia12345 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 01:00
                Live is brutal.

                Każda matka powinna stanąć w obronie swego 2 letniego dziecka, nie
                krzycząc na inne, nie bijąc innego, etc.

                Skoro matka agresorka i opiekunki nie zareagowały na jego naganne
                zachowanie, to dobrze zrobiłaś, ze zwróciłaś mu uwagę sama
                stanowczym głosem.

                Agresorek 2-letni może zacząć płakać, nawet w takiej sytuacji (jaką
                opisała osoba w poście) gdy Pani sklepowa "uważaj" powie.

        • brookeforrester Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 15:55
          Wiem czym moze byc to spowodowane, tamto dziecko moze nie tolerowac zakazow itd.
          Sama znam takie- moja siostrzenicasmile na kazde slowo "nie wolno" (bez krzyczenia)
          reaguje rzuceniem sie na ziemie i histeria.
    • kobraluca Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 05:13
      moze wystarczylo zareagowac wczesniej,po pierwszym, drugim razie
      zwracajac sie bezposrednio do dzieci, zawsze tak robie i jak matka
      widzi,ze do dziecka mowie od razu podchodzi

      dwulatki zazwyczaj nie popychaja ze zlosci lub checi pobicia, jest
      to czesty sposob na zwrocenie na siebie uwagi kolegi lub zaproszenie
      do zabawy, one po prostu inaczej nie potrafia
      wystarczylo powiedziec "widze,ze masz ochote pobawic sie z (tu imie
      chlopca), zamiast popychania mozesz go zapytac" i modelujesz co moze
      powiedziec,a swojemu dziecku mowisz, ze jak go ktos pcha moze
      powiedziec "STOP" albo co tam sobie wymyslisz, byle cos latwego

      jest to o wiele lepsze rozwiazanie dla obu stron, dwojka dzieci sie
      uczy jak zachowywac sie w takich sytuacjach
      • franczii Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 08:00
        Zgadzam z Kobraluca. Nieczesto sie na drodze moich dzieci pojawiaja agresywne
        osobniki bez opieki ale w tych kilku wypadkach nie szlam do rodzica tylko
        probowalam takiej mediacji i probowalam skierowac cala sytuacje w pozytywnym
        kierunku. Czasem we wspolnej zabawie taki agresorek dalej mial zapedy
        dyktatorskie ale wtedy juz mozna upomniec bez obawy ze sie rozryczy, bo juz nas
        zna.
        Natomiast co do autorki to rzeczywiscie moze tylko upomniala tonem surowym ale z
        jej opisu wyobrazilam sobie nieco gwaltowna reakcje czyli: zrywa sie, podbiega i
        podniesionym glosem udziela reprymendytongue_out I taka reakcja wydala mi sie
        przesadzona.
    • solaris31 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 08:19
      dobrze zrobiłaś. tylko żle zatytułowąłaś watek i dlatego gromy sie
      cisną confused

      drogie panie, czy w ogóle czytałyście to, co napisała autorka w
      poście? nie nakrzyczała, próbowała załatwić sprawę z rodzicem i
      paniami, czekała cierpiliwie, az jej dziecko zostanie popchnięte i
      uderzone drugi raz. ciekawa jestem, ile z was byłoby tak cierpliwymi.

      do dwulatka mówi się ostrym tonem, bo tylko zmieniając ton głosu
      mozna do niego dotrzeć w taki sposób, żeby cos zrozumiało. i
      nieprawda jest , że dwulatki tak mają - że popychaja i biją. jakos
      moje dzieci tego nie robią. ale ja uzywam ostrzejszego tonu, jak
      moje dziecko jedno czy drugie zachowuje sie żle. nie rozumiem
      jednego - jak chcecie wymagac od dzieci później, skoro uwazacie, że
      dwulatkowi nie wolno zwrócic uwagi? i kiedy jest granica - jak
      posyłacie dziecko do przedszkola? wtedy zaczyna sie wychowanie? to
      stanowczo za późno.

      może nie byłabym zachwycona, że ktoś zwraca uwage mojemu dziecku,
      ale gdyby tak było, to byłaby to moja wina - bo albo nie nauczyłam,
      albo nie zareagowałam w porę. i to w sumie tyle. ale nie mam
      zamiaru robić z własnych dzieci worków treningowych, i jeśli
      miałabym taka sytuację, że zwracam uwagę i rodzic nie reaguje -
      upomniałabym dziecko. i rodzica też. nie rozumiem, dlaczego inne
      dziecko ma być w takim momencie ważniejsze od mojego uncertain

      do autorki jeszcze jedno - zmień klub. nie ze względu na dzieci i
      mamy, ale ze względu na panie, które powinny byc fachowcami i
      zareagować na czas.
      • franczii Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 09:44
        nie no z dziecka swojego nigdy nie robilam worka treningowego. Ja uwazam, ze jak
        najbardziej prawo mam upomniec obce dziecko a nawet recznie uniemozliwic mu
        robienie krzywdy innym np. zabierac patyk, zabawke, ktora chce cios wymierzyc
        czy tez wspomniane przez kogos nozyczki, przytrzymac za reke jesli chce uderzyc
        lub wyrywa cos mojemu synowi. Jesli widze, ze rodzic jest zajety wszystkim
        innym tylko nie swoim dzieckiem to nawet sie do niego nie zwracam tylko od razu
        przechodze do wychowywania jego potomka. Ale jakos nigdy zadne sie nie
        rozryczalo, najwyzej zmieszalo i ucieklo do opiekuna. Staram sie to robic
        delikatnie bo to obce dziecko, nie wiem jak zareaguje, najwyzej jesli grzeczne
        zwrocenie uwagi nie skutkuje to wtedy coraz ostrzej, ale z doswiadczenia widze,
        ze do okrzyczenia nigdy sie nie musialam posunac. Raz jedna dziewczynka nie
        chciala wpuscic mojego ponad rocznego wtedy syna na zjezdzalnie i chciala go
        zepchnac ze schodkow to jej grzecznie tlumaczylam, ze nie wolno popychac innych,
        nie zadzialalo wiec delikatnie przytrzymalam jej raczke. Wtedy zaskoczona na
        mnie popatrzyla i uciekla.
        • carmita80 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 10:27
          Wiekszosc mam swietnie sobie radzi ze swoimi 2,3,4 latkami, chetnie tez upomina
          inne dzieci, wiec skad pozniej biora sie nastoletnie wyrostki rozrabiajace np. w
          srodkach komunikacji miejskiej i czemu wtedy glos odbiera wszystkim i nikt ich
          juz nie upomina? Ze starchu ze taki nastolatek mu lutnie lub nakrzyczy na niego
          uzywajac niecenzuralnych slow. No ale to tylko nastolatek, moze sie zdarzyc
          wszak to taki wiek i minie. Minie, pewnie, ale agresje gdzies juz widzial i to
          czesto w calkiem ''normalnych domach''.
          • 0wiolcia0 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 11:28
            wiec skad pozniej biora sie nastoletnie wyrostki rozrabiajace...
            ale agresje gdzies juz widzial i to
            > czesto w calkiem ''normalnych domach''.

            dobre pytanie no skąd się biorą?? a agresje najczęsciej widzą wśród rówieśników
            a w tych "normalnych domach" się nimi nikt po prostu nie interesuje, oby tylko
            zjadł był ubrany i chodził do szkoły, a ona się już resztą wychowywania zajmie,
            i to częste zjawisko jest, że zabiegani rodzice przerzucają swoje obowiązki na
            szkołę.
            • carmita80 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 11:39
              Dziecko nie trafia od razu do szkoly, przez pierwszych kilka lat jest
              najczesciej z mama, ktora to daje przyklad i wychowuje, broniac jak lwica swoje
              dziecko w klubie malucha czy na placu zabaw.
    • 0wiolcia0 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 11:05
      z cała pewnością powinnaś nakrzyczeć na matkę i panie przecież ileż razy można
      taką samą sytuację przemilczeć, przecież zwracałaś uwagę paniom. Jak masz
      możliwość to wybierz inny klub bo te panie to jakieś dziwne tam są. I nie
      przejmuj się.
      • solaris31 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 12:06
        Wiekszosc mam swietnie sobie radzi ze swoimi 2,3,4 latkami,
        chetnie tez upomina
        inne dzieci, wiec skad pozniej biora sie nastoletnie wyrostki
        rozrabiajace np. w
        srodkach komunikacji miejskiej


        powiedzieć Ci, skąd? od takich mamusiek, które widząc złe
        zachowanie swojego dziecka od niemowlęctwa nie reagują na nie. a
        dziecko od małego jest nauczone, że cokolwiek nie zrobi, nie tylko
        nie zostanie skarcone,ale panie w klubie malucha jeszcze przytulą i
        pocieszą. uncertain
        • 0wiolcia0 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 12:53

          > powiedzieć Ci, skąd? od takich mamusiek, które widząc złe
          > zachowanie swojego dziecka od niemowlęctwa nie reagują na nie. a
          > dziecko od małego jest nauczone, że cokolwiek nie zrobi, nie tylko
          > nie zostanie skarcone,ale panie w klubie malucha jeszcze przytulą i
          > pocieszą. uncertain

          też tak uważam
          • carmita80 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 13:11
            Niemowle to dziecko od urodzenia do 12 m-cy te tez maja zle
            zachowania?Zastanowmy sie np. takie 4 czy 9 m-ne moze pokrzyczec w supermarkecie
            juz widze te pelne politowania i zlosci spojrzenia klientow, nie jeden zwroci
            uwage ze z takim maluchem to nie powinno sie wychodzic do sklepow, a inny
            podejdzie i powie (ostrym tonem)do dziecka przestan wrzeszczec bo ci mama da w
            dupe. Co jeszcze, moze rzuci grzechotka (jako wyraz zlosliwosci i agrasji rzecz
            jasna)a grzechotka uderzy inne dziecko lub spadnie na delikatna stope jakiejs
            innej wrazliwej mamuski stojacej na nieszczescie obok, co gorsze jej dziecka no
            i awantura gotowa, a jaki temat na forum...Cokolwiek nie zrobi nie zostanie
            skarcone, czyli jakaz to kara powinna je czekac? Co to znaczy cokolwiek? Chodzi
            raczej o zachowania malych dzieci, ktore z punktu widzenia doroslych sa
            nieodpowiednie, ale dziecko cos w ten sposob wyraza itd. Wkleilam linka do
            ciekawej stronki, mozna sie wiele dowiedziec (sama skorzystam)zamiast wciaz sie
            pienic.
            • agata96134 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 14:10
              Działanie dwulatka, opisane przez autorkę postu było celowe, bo
              powtórzone kilkukrotnie. Możemy tu doszukiwać się, że może chciał
              zagadać itd. Niemniej jednak takie działanie jest niedopuszczalne
              zarówno w świecie dzieci jak i dorosłych. Matka nie reagując, nie
              tłumacząc, że tak się nie postępuje, akceptuje niejako takie
              zachowanie. Teraz popchnął, za chwilę kogoś uderzy. Jeśli dalej nie
              podejmie się żadnych kroków, mało tego będzie się tłumaczyć takie
              zachowanie("bo on taki nerwowy, bo on tak ma")tylko czekać aż
              zdemoluje przystanek.
              Uczmy dzieci przestrzegać zasad, podstawowa-nikogo nie wolno bić czy
              popychać, nawet jak ma się dwa lata.
            • aurita Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 14:21
              Oczywiscie ze maja zle zachowania. I stosownie do wieku rodzice powinni je
              wychowywac.

              carmita80 napisała:
              Co jeszcze, moze rzuci grzechotka (jako wyraz zlosliwosci i agrasji rzecz
              jasna)a grzechotka uderzy inne dziecko
              itp

              Podpowiem Ci skoro nie wiesz: opiekun powinien podniesc zabawke, powiedziec
              uderzonej osobie: PRZEPRASZAM a swojemu dzieku powiedziec: trzeba uwazac gdzie
              sie rzuca zabawkami bo mozna kogos uderzyc. To sie nazywa wychowywanie...

              Z choinki sie urwalas?
    • carmita80 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 12:34
      babyonline.pl/maluch_dwulatek_bunt_dwulatka_artykul,1180.html
      Na tej stronie jest duzo ciekawych inormacji, ktore moga zrozumiec i pomoc w
      postepowaniu z malymi dziecmi.
      • set_ka1 Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 13:25
        Po pierwsze juz dwulatek wie, ze bije i ze robi zle. Bo niby
        dlaczego robi przy tym zawzieta i skrzywiona mine?
        dzieci sa modrzejsze i sprytniejsze niz nam sie wydaje drogir mamy.
        Przeciez wie gdzie sie wlacza komputer albo telewizor.
        Powiem wam jak jest u mnie.
        Mam roczniaka-dziewczynka. Jest cholerstwo takie zawziete i co to
        duzo mowic czasami agresywne. Wali raczkami ze zlosci jak cos nie
        dostanie, szczypie i odpycha. W najgorszym wypaduk kucnie i uderza
        glowa w podlogewink
        Ale czy to oznacza, ze widzi to u swoich rodzicow? Wyobrazacie
        sobie, ze robie tak ja albo maz. Wrecz przeciwniewink
        Mamy jeszcze starszego synka, od razu nasuwa sie stwierdzenie, ze
        pewnie nauczyla sie od brata. Zonksmile Starszy 4 lata spokojny, nie
        krzyczy, nie awanturuje sie, nie szczypie nigdy. Wrecz jest bardzo
        lagodnym i kochajacym bratem. Broni malej jak ja podniose glos, ze
        nie ma szczypac czy bic mnie po buzi. No i jaka diagnoza.
        Sama jestem w szkou, ze dzieci moga sie tak od siebie roznic. Ale
        taka jest prawda.
        Co do upominani obcych dzieci. Staram sie tego unikac. Ale czasem
        sie nie da. Przyklad. U mnie w przedszkolu na zebraniu kilku
        rodzicow przszlo z dziecmi. Chlopiec byl niegrzeczny i dokuczal
        innej dziewczynce. Opiekunka nie reagowala, bo pewnie strwierdzila,
        ze sa rodzice to sie tym zajma (pewnie chciala tez zobaczyc czy i
        jak to zrobia). Rodzice jednak nic. W koncu mama dziewczynki nie
        wytrzymala zlapala chlopca za reke i go upomniala (moim zdaniem
        slusznie). Wtedy rodzice chlopca obudzili sie ze snu i tez upomnieli
        tego chlopca. Ot zyciewink
      • brookeforrester Re: Nakrzyczałam na obce dziecko 04.12.09, 16:05
        Generalnie spoko..Ale najlepsze jest to: "Niezależnie od tego, jak niegrzecznie
        się zachowuje, nigdy nie strasz, że go oddasz."
        Krzycze na moje dzieciecia czasem/czesto (nie mam cierpliwosci), pare razy
        walnelam w dupe, ale w zyciu przenigdy nie powiedzialabym im czegos takiego... !
        kto pisal ten artykul ?! wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja