aches.a
28.01.04, 22:42
Postanowilam napisac, zeby sie podzielic swoim dziwnym doswiadczeniem. Mam 18
lat. Osiem miesiecy temu moja mama urodzila dziecko. Jestem od niego 17 lat
starsza. Pierwszy raz zobaczylam Lukaszka jak mial 8 godzin i z miejsca sie
zakochalam. Zanim sie urodzil nie wiedzialam co mam z soba zrobic, bo
strasznie sie tego balam - w koncu nie mialam zielonego pojecia o dzieciach.
A potem przez te 8 miesiecy uczylam sie zajmowac nim i teraz radze sobie
calkiem niezle. Teraz jest ten gorszy okres, bo mu wychodza zabki, ale i tak
Lukaszek jest dla mnie najslodszym Aniolkiem, nawet jak caly dzien placze.
I podkresle, zeby nie bylo niedomowien - bardzo duzo sie nim zajmuje. To nie
jest tak, ze jak zaczyna plakac czy marudzic to go szybko oddaje mamie i
uciekam.
No i tak sobie zyje od 8 miesiecy. Teraz dopiero zauwazylam, ze cale moje
zycie sie podporzadkowalo Malemu, nawet nie zauwazylam kiedy. Wlasciwie nie
powinno, bo jestem "tylko" siostra i mam swoje zycie. No a poza tym, roznica
wieku jest ogromna. Troche sie boje, ze kiedy bedzie starszy to nie bedziemy
miec dobrego kontaktu z powodu tej roznicy. A chcialabym, zeby Lukaszek nie
wstydzil siostry starej daty, na dodatek grubej i niezbyt pieknej. Nic nie
moge na to poradzic, bo przeciez nie zmniejsze roznicy wieku i w ogole, calej
roznicy pokolen, ktora nas dzieli. Ale tak sie ostatnio z tym gryze. Bo nie
wiem czy i kiedy przestane dla niego byc siostra a zaczne stara byc baba,
ktora wiecznie marudzi i mu mowi, zeby sie nie garbil. Dziwny problem. A nie
chce, zeby Lukaszek kiedykolwiek sie za mnie wsydzil. A w tej sytuacji to
jest chyba nieuniknione.
Pozdrawiam wszystkie e-mamy
Achesa