30hello-kitty
14.01.10, 20:47
Od pewnego czasu, karmienie mojej prawie dwuletniej córeczki, stało się dla mnie udręką. Ile razy wyciągam miseczkę, najpierw jest wrzask, płacz itd. Potem ewentualnie zje, ale dopiero jak włączę bajkę w telewizji. O tym, żeby usiadła do stołu nie ma w ogóle mowy (biegam za nią po całym mieszkaniu, a jeśli coś zrobię nie po jej myśli, to po prostu nie będzie jadła). Córcia nie należy do osób tęższych. Jest bardzo chuda, więc boję się o jej zdrowie. Próbowałam wielu urozmaiceń, np. kanapeczki z buźką i w różnych kształtach itp. Ja po prostu nie wiem, co mam robić. Jeśli poproszę ją, aby usiadła i sama jadła, to owszem to zrobi, ale wszystko dookoła raczej na tym nie zyskuje, a ja resztę dnia spędzę na sprzątaniu pokoju, gdzie właśnie moja córcia jadła sama...

. Nie wiem już, co mam z tym zrobić. Może macie na to jakąś dobrą i sprawdzoną radę?? Z góry dzięki...!