Dodaj do ulubionych

Denerwujące przedszkolne zwyczaje

20.01.10, 23:02
Czy jest coś w Waszym przedszkolu co Was wkurza? Co powtarza się mimo próśb?
Ja do tej pory byłam zadowolona, ba! wręcz zachwycona przedszkolem (drugi rok) niestety do czasu.

Nie podoba mi się, wręcz bardzo mi przeszkadza pożyczanie ubrań mojego dziecka innym, zupełnie mi nie znanym dzieciom.
Zawsze chętnie pomogę ale w tej kwestii sorry..
Jeżeli ktoś lubi pożyczać ok, nie neguję, sama tego nie robię i chciałabym aby uszanowano mój wybór.

Dodam ,że nie był to jeden incydent ale panie robią to nagminnie.
Dlaczego??
Może dlatego, że do przedszkola chodzimy pieszo, synek ma założone na drogę ocieplane sztruksu lub dżinsy. W przedszkolu w szafce leżą "na wszelki wypadek" dresy, rajstopy, majtki itp.Oprócz tego grube spodnie na szelkach, od kombinezonu specjalnie do biegania po przedszkolnym podwórku.
Co jakiś czas podobna akcja: sztruksy synka mokre suszą się na kaloryferze. Pytam dlaczego?? Bo XY był za lekko ubrany więc trzeba było mu pożyczyć. Dodam ,że rodzice XY mają dwójkę starszych dzieci więc wiedzą jak je ubierać, dodatkowo mama nie pracuje i mieszkają po drugiej stronie ulicy.
Za kilka dni mimo, że grupa synka nie wychodziła jego spodnie "do biegania" wiszą mokre. Pytam dlaczego? a bo ktoś z innej grupy pewnie pożyczył. Bo mamy za lekko ubierają dziewczynki.
I tak w kółko. A ja zabieram, piorę, prasuję (już zdążył przynieść owsiki) i od nowa to samo.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 20.01.10, 23:21
      To, co mnie piekielnie wkurzalo w polskim przedszkolu, to slodkie
      podwieczorki (drozdzowki, paczki, wafelki, Prince Polo sie zdarzalo)
      i slodzona, slodka jak ulepek, herbata nalewana z wielkiego gara
      lub wiadra, bez pozostawienia wyboru dziecku czy rodzicom, co
      dziecko ma pic, czy slodzone, czy nie. I wkurzalo mnie niewietrzenie
      pomieszczen, kiszenie dzieci w sali od jesieni do wiosny, zadnych
      wyjsc na powietrze. Ponoc sie to zmienilo, na szczescie problem
      polskiego przedszkola juz nas nie dotyczy.
      • upsy.daisy Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 20.01.10, 23:42
        no to prosze odpowiedziec na pytanie: co byscie zrobily w takiej sytuacji
        przedszkole - dziecko zasikalo ubranie
        nauczycielka szuka zapasowego ubrania, nie ma, rodzice nie dali,zapomnieli
        dzwoni do nich, ale nie odbieraja telefonu, dzieciak siedzi goly, wstydzi sie
        no i co ma zrobic wychowawczyni?
        jedynym wyjsciem jest zalozenie mu ubrania innego dziecka
        to sa incydenty, sytuacje rzadkie - dla nauczyciela to tez nie jest latwe, musi
        podjac jakas decyzje, najlepsza z mozliwych
        i uwazam, ze jesli cos takiego sie zdarzy nie ma co robic problemu, tylko
        zrozumiec sytuacje
        • a_gurk Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 00:01
          Ogólnie się zgadzam. Jednakowoż wypadałoby przede wszystkim na
          początku roku szkolnego zapytać rodziców na wypadek podobnych
          sytuacji, prawda? Nie wiem, czy chciałabym, zeby spodnie mojego
          dziecka były zasikiwane/moczone/brudzone etc. notorycznie przez inne
          dzieci. Kwestia higieny- owsiki, ospa i in. Autorce watku proponuje
          ponowna rozmowę z wychowawczyniami w przedszkolu (czemu nie wymagają
          zapasowych ubrań od wszystkich rodziców?). Jeżeli to nie pomoże to z
          dyrektorką. Oczywiście na spokojnie i rzeczowo. Powodzenia!
          • upsy.daisy Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 00:06
            oczywiscie, ze na poczatku roku wychowawcy wielokrotnie przypominaja rodzicom
            zeby ich dzieci mialy dodatkowe ubrania (wiadomo, rozne sa sytuacje), ale i tak
            zdarzaja sie sytuacje, ze jakies dziecko nie ma ubrania na przebranie
            i to nie wina pracownikow przedszkola, a rodzicow
              • upsy.daisy Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 00:47
                donkaczka napisała:

                > widzisz, nasze przedszkole ma wlasne ubrania, wlasnie na takie przypadki
                > znoszone, ale sa, byc moze rodzice je daja, byc moze kupione w ciuchlandzie, al
                > e
                > nie ma potrzeby pozyczac od innych dzieci
                > proste? da sie? no da

                fantastyczny pomysl - genialny w swojej prostocie
                az dziw, ze nikt na to nie wpadl w przedszkolu, w ktorym pracuje smile
                wlaczajac w to mnie smile
                dzieki smile
                • zona_mi upsy.daisy 21.01.10, 21:17
                  Podpowiem jeszcze coś - kiedy mój syn wyrasta z eleganckich sponi i
                  białej koszuli, też oddaję je do przedszkola. Czasem zdarza się, że
                  dzieci, które z jakiejś okazji powinny przyjść ubrane bardziej
                  uroczyście, mają zwykłe ubranka i wstydzą się np. przy jakimś
                  występie, więc galowe zapasowe też się świetnie przydają.
            • lia.13 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 18:03
              Moim zdaniem jest to wina jak najbardziej przedszkola, które przyzwyczaja
              rodziców, że nie trzeba dzieciom przynosić dodatkowych ubrań, bo w razie czego
              wychowawczyni "pożyczy" ubranie od innego dziecka. Dzieciak raz by wrócił mokry,
              zasikany do domu, albo przesiedział w pomieszczeniu zamiast pójść się pobawić z
              innymi dziećmi na ogród, to na drugi dzień rodzice zaraz by przynieśli dodatkowe
              ubranie. A tak, to po co mają się trudzić?
              • yoopi1 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 25.01.10, 09:36
                Zgadzam się z 100%. Co to w ogóle za zwyczaje? Można zrozumieć
                incydentalne zdarzenie, ale nie jesli to jest już reguła. Każdy
                rodzic jest odpowiedzialny za swoje dziecko i nie może pasożytować
                na innych, którzy zadają sobie trud by przygotować należycie swoje
                dziecko do przedszkola. Przecież inna matka nie może opierać,
                prasować, myśleć ciągle o tym, by inne dzieci miały się w co ubrać.
                To jakaś paranoja. Spotkałam się z tym w jednym prywatnym
                przedszkolu, do którego przychodziłam razem z córką przez tydzień by
                się przyjrzeć przedszkolu. Między innymi z tego powodu, choć nie był
                to najważniejszy powód, nie zdecydowałam się na tę placówkę.
                Panowały tam inne, równie dziwne zwyczaje. W przedszkolu, które
                wybrałam każde dziecko ma w szatni swój worek z 3 zapasowymi
                kompletami ubrań z rajstopami i skarpetkami włącznie. Rodzice
                zaniedbujący ten obowiązek są chyba skutecznie wzywani do porządku
                ponieważ te sytuacje się po prostu nie zdarzają. Przedszkole ma też
                swoje (tanie, ale ma) zapasowe pieluchy dla tych, którym zabrakło
                oraz dwie pary spodni na śnieg dla tych dzieci, których rodzice z
                jakichś powodów nie założyli danego dnia spodni odpowiednich do
                pogody. Bardzo się cieszę, że znalazłam przedszkole, w którym
                pilnuje się porządku bo praktyka o której wspomniała autorka postu
                jest naprawdę obrzydliwa i uczy dzieci niepodporządkowywania się
                ogólnie panującym zasadom oraz pasożytowania na innych. Wspaniała
                lekcja jak przeżyć życie szukając wokół siebie frajerów,
                prześlizgnąć się przez życie cwaniacko i sprytnie. To takie polskie
                prawda?
          • magdasul Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 05.02.10, 14:36
            U nas w przedszkolu to samo - od moich zdarza sie pozyczyć bluzę - ale j się nie
            denerwuję, jak by mój synek jedne spodnie zasikał, drugie oblał i w końcu nie
            miałby nic na przebranie - to nie chciałabym aby chodził goły!x A Ty byś chciała?
        • najma78 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 00:37
          A czy przedszkole nie mogloby zakupic albo chocby poprosic rodzicow o
          przyniesienie zbednych ubran i miec kilka kompletow w roznych rozmiarach na
          takie wlasnie nagle wypadki. Przeciez to zupelnie normalne, w przedszkolu moich
          dzieci od dawna cos takiego funkcjonuje, ale i tak zapasowe ubrania dzieci maja
          wlasne, opiekunki sprawdzaja ewentualne braki i jesli zachodzi potrzeba robia
          haczyk w okienku na codziennej informacji dla rodzica. Proste.
              • anetazb Re: nie wrzucaj wszystkich do jednego wora 21.01.10, 12:09
                racja! moje dziecko chodzi do prywatnego przedszkola i niestety też
                znalazłabym kilka rzeczy, ktróree mnie denerwują. z pożyczaniem
                ubranek nie ma problemu, ja się przynajmniej z tym nie spotkałam -
                moja córcia zawsze ma przygotowany awaryjny zestaw. moim zdaniem,
                jeśli nie będzie to częste, to chyba nie robiłabym wielkiego
                problemu. Nie zdodziłabym się tylko na jedno - na pożyczanie
                majtek!!! bądź co bądź jest to bielizna osobista i nie wiem, czy
                któraś z wychowawczyń chciałaby pożyczyć komuś swoje majtki...!

                Ale wkurza mnie inna rzecz - dzieciaki dostają picie do każdego
                posiłku, ale pomiędzy posiłkami panie czasami zapominają, że
                dzieciom też może chcieć się pić, zwłaszcza jeśli jest gorąco albo
                zakończyły właśnie zabawę w berka lub zajęcia z rytmiki. Moja Patka
                czasem skarży się, że muszą kilkakrotnie dopominać się o picie...
            • yoopi1 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 25.01.10, 09:41
              Myślę że to nie zależy od tego czy przedszkole jest państwowe czy
              prywatne tylko od ludzi, którzy tam pracują. Ja się z tym przykrym
              zwyczajem pożyczania ubrań innym dzieciom spotkałam w prywatnym
              przedszkolu i była to jedna z wielu rzeczy, które mi się tam bardzo
              nie podobały. Nie jest to ani higieniczne ani wychowawcze ani
              zwyczajnie uczciwe. A już prywatną placówę jeśli nie umie
              zdyscyplinować rodziców powinno być stać by zakupić kilka kompletów
              ubrań na zmianę dla swoich niesubordynowanych klientów.
          • zenia78 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 16:55
            A moze rodzice by zaczeli dbac o wlasne dzieci???

            Sa tam jakies zebrania???Wstac i glosno do rodzicow powiedziec zeby przynosili
            zapasowe bo Ty wiecej swoich nie dasz.Jak znam zycie to przedszkolanki pewnie
            przypominaja a ludzie maja to w d...A co ma zrobic pani w przedszkolu jak
            dzieciak sie zeszczal...a golym ma siedziec???Tu akurat ona robi co moze zeby o
            dzieciaka zadbac...raczej inni rodzice maja to e d...
        • tijgertje Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 07:52
          upsy.daisy napisała:

          > no to prosze odpowiedziec na pytanie: co byscie zrobily w takiej
          sytuacji
          > przedszkole - dziecko zasikalo ubranie
          > nauczycielka szuka zapasowego ubrania, nie ma, rodzice nie
          dali,zapomnieli
          > dzwoni do nich, ale nie odbieraja telefonu, dzieciak siedzi goly,
          wstydzi sie
          > no i co ma zrobic wychowawczyni?

          U nas w szkole (od 4 lat) wpadki u najmlodszych dzieci sie zdarzaja,
          kiedys przy epidemii jelitowki w II klasie 4 zdrowych rano dzieci po
          rpostu nie zdazylo do ubikacjisad rozwiazanie? Znaleziono wczesniej i
          w Wiatrakowie chyba we wszystkich szkolach tak jak u nas maja
          ubrania "dyzurne", zazwyczaj podarowane przez rodzicow, ktorych
          dzieciaki powyrastaly. Baaardzo roznej jakosci, ale maja 2 czy 3
          spore pudla z czystymi ubraniami, wszystko sie tam znajdzie, jak
          trzba, zazwyczaj majtki i spodnie, ale mlody czasem przychodzil w
          jakiejs bluzie, innych skarpetach, rekawiczkach (jak swoich nie mogl
          znalezc, bo mial w kieszeni, jak zawsze), kurtka czy czapka tez sie
          znajdzie. Takie ubrania trzeba wyporac, wyprasowac i odnbiesc do
          szkoly, czasem sie zdarza, ze cos po drodze nie wiadomo u
          kogo "wyparuje", wowczas umieszczaja informacje dla rodzicow z
          prosba o przeglad szaf. Polecam, jest to naprawde dobre rozwiazanie.
        • beatulek Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 09:08
          Gdyby mojemu dziecku załozono ubranie innego dziecka, z mojej winy
          (nie dałabym zapasowego) to zabrałabym ubranie do domu, wyprała,
          wyprasowała i oddała do przedszkola. Gdybym wiedziała czyje to
          ubranie miłym gestem byłoby obdarowanie rodziców dziecka jakąś kawą
          czy dobrą czekoladą. No i miałabym nauczkę, że mam przyniesc
          zapasowe ubrania dla dziecka.
        • hanalui Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 22.01.10, 20:28
          upsy.daisy napisała:

          > no to prosze odpowiedziec na pytanie: co byscie zrobily w takiej
          sytuacji
          > przedszkole - dziecko zasikalo ubranie
          > nauczycielka szuka zapasowego ubrania, nie ma, rodzice nie
          dali,zapomnieli
          > dzwoni do nich, ale nie odbieraja telefonu, dzieciak siedzi goly,
          wstydzi sie
          > no i co ma zrobic wychowawczyni?

          Moje przedszkole ma na ta okazje zapasowe rzeczy, zwykle sa to
          rzeczy zostawione przez rodzicow, zapomniane, ktorych zaginiecia
          nikt nie zglaszal czy cos w tym stylu. Nie wiem...jakos rodzice u
          mnie srednio przywiazuja wage do rzeczy, mi tez sie mnostwo razy
          zdarzalo czegos zaponiec, dziecko z czegos juz wyroslo i bylo mi
          zbyteczne, cos poszlo do prania w przedszkolu bo bylo brudne i tak
          zostalo, czasem jak mi sie przypomnialo przegladalam ten kosz z
          rzeczami, lub jak mi sie rzucilo w oczy ze to na wierzchu jest moje.
            • slonko1335 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 19:37
              Jak rodzicow wali ich wlasne dziecko z golym tylkiem to rozumiem, ze przedszkol
              > e
              > musi sie zainteresowac???

              a kto? obcy ludzie??? przedszkole pieniądze dostaje za pobyt tego dziecka, więc
              skoro tak często takie wpadki się zdarzają to może wystarczy sprawę rozwiązać
              tak jak tutaj to przedstawiono i kupić jakieś ubranka w ciuchlandzie albo
              poprosić rodziców o niepotrzebne. Mogę w każdej chwili zanieść do przedszkola
              mojej córki worek ubrań, problem tylko w tym, że nikt go tam nie chce....
        • attiya Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 25.01.10, 08:04
          można odwrócić sytuację - twoja koleżanka z pracy zasiusiała ubranie a ty masz
          zapasowe i łącznie z bielizną pożyczasz jej
          na tablicach ogłoszeń zarówno w żłobkach jak i w przedszkolach są wywieszone
          info o tym, ż e dziecko powinno w szafce mieć na zmianę ubranko - jeśli nie ma
          to niech posiedzi w brudnym - na drugi raz mamusia nie zapomni
        • kasulka79 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 31.01.10, 17:50
          > jedynym wyjsciem jest zalozenie mu ubrania innego dziecka
          nieprawda, u nas panie mają ubrania "służbowe" na taką ewentualność; to chyba
          nie problem zabezpieczyć kilka kompletów ubrań na niespodziewane wpadki. Dzieci
          nie muszą siedzieć gołe wink a nikt nie czuje się niekomfortowo, że akurat w
          ubraniu jego dziecka chodzi jakieś inne.
      • freederike Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 13:41
        podpisuję się pod tym, najbardziej wkurza mnie ten zaduch i kiszenie
        dzieci w sali. U nas wyjścia na dwór były codziennie, ale przed
        obiadem. Potem, niezależnie od pogody, dzieciaki męczyły się w sali.
        Sporadycznie zdarzało się, że odbierałam małą z dworu sad
    • ewa_mama_jasia Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 07:59
      Faktycznie dziwne zwyczaje. Mnie się nigdy nie zdarzyło, aby
      pożyczono coś bez mojej wiedzy. A też mam ciuchy dla dziecka na
      zmianę, zawsze spodnie ocieplane nieprzemakalne. Natomiast na
      przebranie w razie awarii gdy dziecko nie ma zapasowych ubrań jest
      skrzynia przedszkolna, gdzie ląduje wszystko, co zostało zgubione i
      nie znalazł się własciciel, podarowane etc.
        • mama_kotula Re: powiedz stanowczo że sobie tego nie życzysz i 21.01.10, 09:52
          pacynka27 napisała:
          > PRZEDSZKOLANKA to dziewczynka uczęszczająca do przedszkola.

          Chciałabyś. To myślenie życzeniowe przedszkolanek z zaniżonym poczuciem własnej wartości - czyli tych nauczycielek, co się czują wielce urażone, gdy się je mianuje, o zgrozo, "przedszkolankami", która to forma jest dla języka polskiego PRAWIDŁOWA.

          Dziewczynka chodząca do przedszkola to "przedszkolaCZka". Ponieważ formę żeńską od wyrazu rodzaju męskiego zakończonego na -ak tworzymy przez nadanie sufiksu -ka i zmiękczenie wygłosowego "k". Czyli:
          rybak - rybaczka
          cwaniak - cwaniaczka
          i analogicznie:
          przedszkolak - przedszkolaczka.


          > Pani pracująca z dziećmi to NAUCZYCIELKA wychowania przedszkolnego.

          No popatrz pani, pani nauczycielko. A jednak przedszkolanka też:
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=przedszkolanka
          • najma78 Re: powiedz stanowczo że sobie tego nie życzysz i 21.01.10, 12:13
            Wlasnie , co do tych nauczycielek podobnie odpowiedzialam oburzonej osobie, moja
            prosba do ''nauczycielki'' o przypomnienie o czyms, to robienie z niej
            ''popychadla''. W przedszkolach mi znanych nie pracuja nauczyciele tylko
            opiekunki przedszkolne (to chyba najlepsze tlumaczenie) a nauczyciele pracuja w
            szkolach.



            • mama_kotula Re: powiedz stanowczo że sobie tego nie życzysz i 21.01.10, 12:27
              Przedszkolankom/nauczycielkom/opiekunkom mojej córki nazewnictwo jest kompletnie obojętne. Są one jednocześnie wymarzoną kadrą przedszkolną, najlepszą, jaka się mogła dziecku przytrafić.

              Z wykształcenia są nauczycielkami - jedna jest nauczycielem dyplomowanym, druga mianowanym, ja nie wnikam jakie studia kończyły, nie wnikam w ich stopnie - dla mnie się liczy np. fakt, że kiedy córka miała fazę na Harry'ego Pottera, jedna z nauczycielek sama z siebie i własnej inicjatywy na swoim domowym komputerze drukowała dla młodej kolorowanki, obrazki, naklejki itp.; liczy się dla mnie fakt, że kiedy młoda dostała biegunki w przedszkolu, odebrałam ją czystą i przebraną, a zabrudzone wcześniej ubranie było wyprane i właśnie dosychało na kaloryferze (nikt nie musiał tego robić, zwyczajową praktyką w innych grupach było opłukanie ubrania - albo i nie - i wciśnięcie zwiniętego w woreczku w szafkę w szatni). I różne inne takie niby małe szczegóły - ale to one własnie tworzą całokształt.
          • pepsilight jak zatem nazywa sie facet uczacy w przedszkolu?;) 21.01.10, 14:31
            skoro kobieta to przedszkolanka, to facet przedszkolanek? big_grin
            oczywiscie potocznie mowi sie przedszkolanka, ale na umowie o prace jest to etat
            nauczyciela
            zreszta nauczyciele w przedszkolu robia staze tak samo jak nauczyciele w
            szkolach, a wiec najpierw jest nauczyciel stazysta, potem kontraktowy, mianowany itd
            stara nazwa "przedszkolanka" utzymuje sie do dzis, ale to kiedys kobiety
            pracujace w przedszkolach byly na etacie przedszkolanki, bo konczyly szkoly dla
            przedszkolanek, nie mucialy miec wyksztalcenia pedagogicznego, a przygotowanie
            przedszkolne
            podobnie bylo z nauczycielami nauczania poczatkowego

            natomiast teraz jest tak, ze nauczyciel pracujacy w przedszkolu musi skonczyc
            studia wyzsze i posiadac tytul magistra
            • pepsilight Re: jak zatem nazywa sie facet uczacy w przedszko 21.01.10, 14:33
              pepsilight napisała:

              > skoro kobieta to przedszkolanka, to facet przedszkolanek? big_grin
              > oczywiscie potocznie mowi sie przedszkolanka, ale na umowie o prace jest to eta
              > t
              > nauczyciela
              > zreszta nauczyciele w przedszkolu robia staze tak samo jak nauczyciele w
              > szkolach, a wiec najpierw jest nauczyciel stazysta, potem kontraktowy, mianowan
              > y itd
              > stara nazwa "przedszkolanka" utzymuje sie do dzis, ale to kiedys kobiety
              > pracujace w przedszkolach byly na etacie przedszkolanki, bo konczyly szkoly dla
              > przedszkolanek, nie mucialy miec wyksztalcenia pedagogicznego, a przygotowanie
              > przedszkolne
              > podobnie bylo z nauczycielami nauczania poczatkowego
              >
              > natomiast teraz jest tak, ze nauczyciel pracujacy w przedszkolu musi skonczyc
              > studia wyzsze i posiadac tytul magistra
              >
              > poprawka "utrzymuje" , a nie "utzymuje" - nie wcisnela sie literka r
              >
            • mama_kotula Re: jak zatem nazywa sie facet uczacy w przedszko 21.01.10, 16:25
              Ale wszyscy wiedzą, że w przedszkolu pracuje nauczyciel, niemniej jest ten nauczyciel potocznie zwany panią przedszkolanką. Si? Tak jak się idzie do lekarza i mówi się doń "panie doktorze", mimo, że nie każdy lekarz ma tytuł doktora. Do farmaceutki mówi się zwyczajowo "pani magister" - mimo, że może to być i doktor, i profesor, teraz owszem, trzeba mieć wyższe wykształcenie, ale kiedyś mówiono "pani magister" i do absolwentów studium farmacji czy liceum chemicznego.

              Naprawdę tak ci uwłacza to określenie?

              Będę niemiła i do bólu subiektywna i niesprawiedliwa - z moich obserwacji subiektywnych, podkreślam, subiektywnych - nauczycielki przedszkolne "z prawdziwego zdarzenia", zaangażowane w swoją pracę zupełnie nie przywiązywały wagi do tego, czy mówi się o nich "przedszkolanka", "opiekunka", "ciocia", "nauczycielka" czy po prostu "pani Iwonka". Zaś nauczycielki ustawiające grupę krzykiem z poziomu biurka, rano kawkujące z koleżankami i nie odpowiadające dziecku na "dzień dobry" z reguły pałały wielkim oburzeniem na hasło "przedszkolanka". Coś w tym jest.
              • pepsilight Re: jak zatem nazywa sie facet uczacy w przedszko 21.01.10, 22:12
                mama_kotula napisała:

                > Ale wszyscy wiedzą, że w przedszkolu pracuje nauczyciel, niemniej jest ten nauc
                > zyciel potocznie zwany panią przedszkolanką. Si? Tak jak się idzie do lekarza i
                > mówi się doń "panie doktorze", mimo, że nie każdy lekarz ma tytuł doktora. Do
                > farmaceutki mówi się zwyczajowo "pani magister" - mimo, że może to być i doktor
                > , i profesor, teraz owszem, trzeba mieć wyższe wykształcenie, ale kiedyś mówion
                > o "pani magister" i do absolwentów studium farmacji czy liceum chemicznego.
                >
                > Naprawdę tak ci uwłacza to określenie?
                >
                > Będę niemiła i do bólu subiektywna i niesprawiedliwa - z moich obserwacji subie
                > ktywnych, podkreślam, subiektywnych - nauczycielki przedszkolne "z prawdziwego
                > zdarzenia", zaangażowane w swoją pracę zupełnie nie przywiązywały wagi do tego,
                > czy mówi się o nich "przedszkolanka", "opiekunka", "ciocia", "nauczycielka" cz
                > y po prostu "pani Iwonka". Zaś nauczycielki ustawiające grupę krzykiem z poziom
                > u biurka, rano kawkujące z koleżankami i nie odpowiadające dziecku na "dzień do
                > bry" z reguły pałały wielkim oburzeniem na hasło "przedszkolanka". Coś w tym je
                > st.
                >

                nie wiem czy Twoj post byl akurat skierowany do mnie, ale chyba tak
                mnie jak najbardziej nie przeszkadza okresenie "przedszkolanka" (nawet nie
                pracuje w przedszkolu smile)
                napisalam tylko jak jest, ze tak powiem oficjalnie w papierach, w umowie
                ze slowo "przedszkolanka" jest dzis slowem potocznym
                ale oczywiscie masz racje - nauczycieli z prawdziwego zadarzenia zupelnie nie
                obchodzi jak sie do nich zwracaja ludzie, czy przedszkolanka, czy nauczyciel
                z kazdym Twoim zdaniem zgadzam sie w 100% smile
          • pacynka27 Re: powiedz stanowczo że sobie tego nie życzysz i 22.01.10, 08:59
            To stara forma, użwana kiedy to jeszcze pracowały w przedszkolach panie po LO
            bez wykształcenia pedagogicznego. Od kilkunastu już lat jest to forma
            nieprawidłowa i nieobowiązująca.

            Ja nauczycielką nie jestem. Jestem pedagogiem terapeutą i nie tylko ale to nie
            ma tu znaczenie, pracuję przede wszystkim z młodzieżą czasem z małymi dziećmi z
            różnymi zaburzeniami (ale to jako hobby i wyłącznie na prośbę znajomych). Tak
            czy inaczej pracy nauczycielskiej nie wykonuję, tylko terapeutyczną i mediacyjną.

            Skoro degradujesz nauczycielki przedszkola i uważasz że z ich poczuciem wartości
            coś nie teges, to czemu posłasz swoje dziecko do przedszkola?? Wszak pracują tam
            zakompleksione, niedouczone baby -dziecko po kontakcie z takimi osobami może
            mieć traumę do końca życia.
            • najma78 Re: powiedz stanowczo że sobie tego nie życzysz i 22.01.10, 11:10
              Nie o degradacje tu chodzi, ale o to, ze niektore nauczycielki przedszkolne sa
              przeczulone na punkcie nazewnictwa oraz roli jaka pelnia. Dowiedzialam sie
              niedawno, ze nauczycielka w przedszkolu jest od nauczania i wychowywania dzieci
              a nie od spelniania drobych prosb rodzicow dot. np. czesci garderoby dziecka czy
              tez podcierania pupy 4-latkowi, bo to szanujacej sie nauczycielce uwlacza i
              czyni z niej ''popychadlo''. Czytam tego radzaju watki i coraz wiecej glosow
              nauczycielek jest utrzymywanych w tym tonie. W przedszkolu mojego dziecka nie
              pracuja nauczyciele tylko w najprostrzym tlumaczeniu opiekunowie przedszkolni
              (sa i mezczyzni), ktorzy ukonczyli kursy (tak wiem kojarza sie z kolem gospodyn
              wiejskich) trwajace 2-3 lata, uczac sie min. 30 godzin tygodniowo praktycznego i
              teoretycznego zawodu opieki nad dziecmi przedszkolnymi. Pracuja z dziecmi uczac
              ich piosenek, organizujac ciekawe zabawy, zajmujac malowaniem itp, ale tez
              usypiaja, przytulaja gdy jest potrzeba, zmieniaja pieluchy (czasem i 3-latek
              tego wymaga i nie jest to rzadkosc) rozmawiaja z rodzicami i spelniaja ich
              prosby nt. dzieci jesli to mozliwe, bo taka ich rola, w koncu opiekuja sie
              malymi dziecmi, ktore rodzice zostawiaja po ich opieka. W moim odczuciu
              ksztalcenie poprzez 5-letnie studia nauczycieli do pracy w przedszkolu jest
              pomylka gdyz nauczyciele pracuja w szkolach. Jaka jest rola nauczycielki
              przedszkolnej? Czy ogranicza sie ona tylko do nauczania, a jesli tak to czego
              konkretnie, bo z tego co wiem obowiazek szkolny jest od 6-roku zycia, a reforma
              ma na celu zlikwidowanie odzialow tzw. zerowek w przedszkolach i przeniesienie
              ich do szkol, co zreszta jest sluszne. Tytul nauczyciela przedszkolego zdobyty
              poprzez 5-letnie studia powoduje u niektorych odczucia wyzszosci roli jaka maja
              do spelnienia i odsuwanie innych obowiazkow na kogos kogo nie ma, czyli jesli
              zatrudnia sie nauczycielki w przedszkolach do nauczania to nalezaloby zatrudnic
              opiekunki (chocby po liceum) do podcierania pupy, pamietania czyje spodnie
              naleza do Wojtusia a czyje do Jacusia i wielu innych przyziemnych, ale rownie
              waznych spraw.
              • zenia78 Re: powiedz stanowczo że sobie tego nie życzysz i 24.01.10, 17:11
                > Nie o degradacje tu chodzi, ale o to, ze niektore nauczycielki przedszkolne sa
                > przeczulone na punkcie nazewnictwa oraz roli jaka pelnia.

                a w innych zawodach to nie???Prawie zawsze mozna lepiej,wyzej,ambitniej...

                piszesz:nauczycielka w przedszkolu jest od nauczania i wychowywania dzieci
                > a nie od spelniania drobych prosb rodzicow
                No i tak jest...od podcierania tylka sa panie opiekunki tzn.panie zatrudnione na
                stanowisku"pomoc nauczyciela"
            • mama_kotula Re: powiedz stanowczo że sobie tego nie życzysz i 22.01.10, 11:32
              CytatSkoro degradujesz nauczycielki przedszkola i uważasz że z ich poczuciem
              wartości coś nie teges, to czemu posłasz swoje dziecko do przedszkola?? Wszak
              pracują tam zakompleksione, niedouczone baby -dziecko po kontakcie z takimi
              osobami może mieć traumę do końca życia.



              Nie degraduję wszystkich, tylko wskazuję na to, że przywiazywanie tak dużej wagi
              do nazewnictwa jest śmieszne i świadczy o kompleksach i przesunięciu priorytetów
              ("bo ja jestem poważna pani nauczycielka, a nie jakaś tam przedszkolanka!").

              I nie rozumiem, dlaczego reagujesz agresywnie. Uderz w stół, a nożyce się odezwą?

              Do postu Najmy - przedszkole jest placówką edukacyjno-OPIEKUŃCZĄ, więc z tego
              logicznie powinno wynikać, iż do obowiązków nauczyciela powinny należeć też
              czynności z tej drugiej kategorii.
              I tak, panie w grupie córki wycierają tyłki, pomagają w ubieraniu, kiedy moja
              córka ma nasilenie objawów łuszczycowych smarują ją - CAŁĄ - co dwie godziny, i
              robią setki różnych rzeczy - mimo, że wcale nie muszą tego robić, robią to z
              własnej woli, z własnej inicjatywy i widać pasję, widać zaangażowanie,
              najzwyczajniej widać, że to kochają. I nie krzyczą oburzone, że nie są
              popychadłami. Ale to nie są Wielce Szanowne Panie Nauczycielki, którym uwłacza
              miano przedszkolanki. Taką WSPN miał mój syn w zeszłym roku i szczerze jej nie
              cierpi.
            • hela6 Re: powiedz stanowczo że sobie tego nie życzysz i 24.01.10, 13:46
              pacynka27 napisała:

              > To stara forma, użwana kiedy to jeszcze pracowały w przedszkolach panie po LO
              > bez wykształcenia pedagogicznego. Od kilkunastu już lat jest to forma
              > nieprawidłowa i nieobowiązująca.

              Właśnie w ubiegłym tygodniu prof. Miodek wspominał z zażenowaniem świeżą
              historię kiedy pani matematyczka zwróciła mu uwagę że nie jest matematyczką
              tylko nauczycielką matematyki.
      • zenia78 Re: powiedz stanowczo że sobie tego nie życzysz i 24.01.10, 17:02
        mama-008 napisała:

        > ja bym napewno tak zrobiła i poinformowała przedszkolanki że nie
        > życze sobie aby ubrania mojego dziecka używały inne dzieci.
        > przedszkolanki same powinny zadbac o to i poinformowac matki aby
        > bardziej dbały o swoje dzieci - po to chyba sa głownie zebrania w
        > przedszkolu?
        Sugerujesz, ze nie informuja??/Przychodzisz po dziecko, ono w obcych spodniach
        bo sie zaszczalo i co robisz???Acha zapomnialas dac zapasowe ciuchy...Normalny
        czlowiek na drugi dzien przynosi:wyprane i wyprasowane obce ciuchy i wlasne na
        zmiane.Acha i dziekuje,ze ubrano mu dzieciaka mimo ze mamusia zapomniala dac
        gacie na zmiane.
    • slonko1335 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 08:55
      Odpowiadasz na:
      mamusiamartusia napisała:

      > Czy jest coś w Waszym przedszkolu co Was wkurza? Co powtarza się mimo próśb?

      Jest mnóstwo takich rzeczy które mnie wkurzają i do których mam mnóstwo
      zastrzeżeń. Na szczęście Alka przedszkolem zachwycona...

      Nie wiem czy jest coś takiego jak "pożyczenie" rzeczy bo nikt nie ruszał rzeczy
      Alki jeszcze. Widziałam na początku roku jak mama odbierała dziewczynkę i
      wychowawczyni przyprowadziła małą w samej spódnicy bez majtek i rajstop bo je
      zasikała a nie było na zmianę ale ponoć to się zdarzyło chwilę przed przyjściem
      mamy.
    • bukmacherka34 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 08:58
      dziwię się,że nie powiedziałaś ostro paniom co myslisz o ich zwyczajach! w
      przedszkolu jak chcą to niech założą szafkę dla tych co czegoś nie mają , same
      piorą i prasuja, ale branie cudzych rzeczy to dla mnie beszczelność i nie
      pozwoliłabym na to!
      • phantomka Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 09:36
        To ja tak na fali ostatnich akcji wystepow dzieci z roznych okazji.
        Denerwuje mnie potwornie taka stresujaca atmofera przed ich
        wystepami, wszyscy biegaja, spinaja sie, jakby te dzieciaki mialy
        wystepowac w teatrze narodowym conajmniej. Przeciez dla rodzicow
        jest to sprawa conajmniej drugorzedna, czy ich dziecko bedzie mialo
        rowno przedzialek i powie swoja role slowo w slowo.
    • mw144 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 10:11
      W przedszkolu, do którego chodzi mój syn jest to niemożliwe i niedopuszczalne z
      3 powodów:
      1. to niehigieniczne,
      2. właścicielka wymaga zostawiania zapasowych ubrań dla dziecka, każde dziecko
      ma swoją szafkę z rzeczami mu potrzebnymi,
      3. nawet w razie jakiejś dużej "katastrofy" właścicielka ma własne zapasowe
      ubranka.
      • mamusiamartusia Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 11:33
        W naszym przedszkolu też są ubrania zagubione lub podarowane przez
        rodziców "na wszelki wypadek" ale tu nie chodzi o sytuację awaryjną.
        Moje dziecko (nie ono jedno) ma grube spodnie od kombinezonu +
        ocieplane na drogę do i z przedszkola. No i chyba ma za dużo bo te
        własnie ciuszki są pożyczane dla róznych dzieci niekoniecznie z jego
        grupy. Rolą rodzica jest ubranie dziecka stosownie do pogody. Tak mi
        się bynajmniej wydaje. Najgorsze, że te incydenty stają się normą.
        Przeszkadza mi to właśnie ze względów higienicznych.
        W przypadku mojego dziecka każda infekcja wiąże się z robieniem
        podstawowych badań i mimo braku przeciwskazań co do uczęszczania do
        przedszkola naprawdę trzeba dmuchać na zimne.

        Wspomnę jeszcze o fakcie kradzieży przez pewną mamę chusteczki pod
        szyję mojego synka oraz próbie kradzieży bezrękawnika(poważniesmile)
        Jeżeli ktoś z małym dzieckiem nas odwiedzi i dziecku temu coś
        się "przytrafi" to zawsze chętnie pomogę ale również dostaję rzeczy
        uprane i uprasowane czyli takie jakie dałam.

        I na zakończenie tematu: ocieplane spodnie można kupić w lumpeksie
        za 5-8 zł albo..popytać znajomych może mająsmile nie jest to zbyt
        wielki uszczerbek budżecie domowymwink
        • tijgertje Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 13:03
          Wiesz co, zrobcie zebranie i niech kazdy powie, co mysli.
          Podejrzewam, ze z tym ubieraniem odpowiednio do pogody moze byc
          problem. wcale bym sie nie zdziwila, jakby sie okazalo, ze
          przedszkolanki wciskaja w czyjes ocieplane spodnie dzieci, ktorych
          rodzice uwazaja, ze w ten sposob dziecko jest przegrzewane i
          faktycznie u takiego dziecka, nieprzyzwyczajonego do takiego
          cieplego ubrania moze sie to konczyc infekcja, a panie, zeby uniknac
          awantur z drugiej strony wybieraja mniejsze zlo poizyczajac rzeczy
          twojego synka. Najlepszym wyjsciem jest zorganizowanie zapasu
          ciuchow "wpadkowych" w przedszkolu, ale jednoczesnie poinformowac
          duyzmi literami wszystkich rodzicow, ze dziecko ma byc przygotowane
          na wyjscie na zewnatrz i to rodzicoe, nie przedszkole ponosza
          odpowiedzialnosc. panie powinny dzieciom pomoc w ubraniu sie i
          pilnowac, jesli w ciagu dnia pogoda nagle diametralnie sie zmieni,
          ale pozyczanie cudzych rzeczy bez zgody wlasciciela jest dla mnie
          niedopuszczalne.
        • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 25.01.10, 01:45
          zenia78 napisała:
          Cytat
          > Mnie denerwuje picie w szklankach...tak w szklankach ze szkla...i notoryczne
          tluczenie tychze...przedszkole prywatne...szklanki z ikeii...dosc tanie.Wiadomo
          oszczednosc!!!


          Niekoniecznie oszczędność.
          W przedszkolach Montessori na przykład nie uświadczysz "nietłukacych" naczyń czy
          plastików. Wszystkie naczynia są zwyczajne, dzieci same nakrywają do stołu, do
          tego o zgrozo same nalewają wodę/herbatę z normalnych szklanych dzbanków. Jak
          się rozbije - nie ma najmniejszego problemu, dziecko pomaga w zamiataniu szkła.
          Nie, nie z oszczędności - jest to celowe działanie, aby dziecko nauczyło się
          ostrożności w postępowaniu z normalnymi naczyniami, aby zwiększało precyzję
          ruchu itp.
    • jagabaga92 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 12:16
      W przedszkolu, do którego chodzi mój synek, jest kilka "awaryjnych"
      zestawów ubrań. Mój synek kiedyś też z tego skorzystał (wylał na
      siebie wodę przy malowaniu farbami). Po dwóch dniach odniósł ubranko
      uprane i uprasowane przeze mnie. Pożyczanie ubrań wyjściowych tylko
      dlatego, że któryś z rodziców nie zadbał np. o ciepłe spodnie dla
      swojego dziecka też by mnie porządnie wkurzało. Na szczęście w
      przedszkolu mojego synka nie jest to praktykowane.
    • budzik11 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 13:21
      Wkurza mnie tylko jedna rzecz - że dzieci od mniej listopada do marca w ogóle
      nie wychodzą na dwór.
      Co do ubrań - w szafce córki dyżuruje komplet na przebranie, w maluszkach leżał
      cały rok nieużywany, w 4-latkach już we wrześniu młoda wylała na siebie zupę.
      Dostałam ją czystą, następnego dnia oczywiście córka dostała czysty komplet
      zapasowy. Ale ciekawostka - do jej torby z tym kompletem czasem ktoś coś dokłada
      - a to rajstopy, a to koszulkę.
        • myelegans Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 15:19
          U nas dzieci wychodza 2 razy dziennie, po rannych zajeciach przed
          lunchem i po podwieczorku.
          Kazde dziecko ma w swojej szafce zamykany pojemnik, w ktorym rodzice
          zostawiaja dodatkowa odziez awaryjna. Oprocz tego jest mnostwo ubran
          w szafce na wyposazeniu przedszkola, podarowanych przez rodzicow, w
          spadku po robionym 2 razy w roku "wyprzedazy rzeczy" na wypadek
          awarii.
          W zimie kazde dziecko mam miec spodnie ortalionowe ocieplane,
          sniegowce, czapke i rekawiczki w swojej szafce. Niektorzy przynosza
          codziennie, ja zostawiam na stale. Jak sie wylamuja, to panie
          przypominaja i upominaja rodzicow.
          Przedszkole ma pralke i suszarke i piore te rzeczy, tak samo jak
          latem piora reczniki kapielowe i stroje kapielowe.

          Wlasciwie nic mi nie przeszkadza, nawet gdybym bardzo sie czepiac
          chciala, ale ja z nieczepialskich: opieka fachowa, jedzenie zdrowe,
          dziecko przedszkole lubi.
    • mama-ola Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 16:24
      Mnie by akurat nie wkurzyło, gdyby ktoś pożyczył ubranie Antosia,
      oczywiście musiałby oddać wyprane. Ale rozumiem, że ktoś może sobie
      nie życzyć - na Twoim miejscu powiedziałabym wyraźnie nauczycielkom,
      że się nie zgadzam.
      Może włóż zapasowe rzeczy do dużej reklamówki, zaklej od góry lekko
      taśmą samoprzylepną - będzie trudniej dostępne, panie wezmą tylko
      wówczas, gdy będą musiały, czyli gdy Twoje dziecko będzie
      przemoczone.

      Mnie wkurzyło to, że chłopiec, o którym powszechnie wiadomo, że jest
      narwany, wszystkich bije itp., miał nożyczki bez nadzoru. Siedział
      akurat przy stoliku bez nauczycielki, zaczął w pewnym momencie
      machać i dziabnął Antosia centymetr od oka. Po tym incydencie wolno
      mu mieć nożyczki tylko, gdy nauczycielka siedzi obok. Lepiej późno
      niż wcale.

      Nie podoba mi się też, że jest tyle słodyczy, np. ciasta,
      drożdżówki, a nas pożegnanie mamba lub cukierek (dzieci przed
      wyjściem są częstowane z wielkiego słoja, który stoi zazwyczaj na
      szafie).
      • mamusiamartusia Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 17:48
        Gdyby oddał wyprane to tak. Wobraź sobie sytuacje kiedy przychodzisz
        do przedszkola okazuje się, że dzieci są na dworze. Ok fajne.
        Zabierasz smyka do szatni i chcesz go przebrać ze spodni od
        kombinezonu w te, w których przyszedł do przedszkola. Szukasz. Nic.
        Pytasz panią. Ona z uśmiechem odpowiada, że właśnie ubrała XY bo
        swoje miał za cienkie na śnieg.
        Za dwa dni pytasz gdzie sztruksy, w których dziecię przyszło??? Były
        suche, na przebranie ma dresy, na śnieg inną parę. Suszą się bo inne
        dziecko w nich było na sniegu.

        Za kilka dni przychodzisz i pytasz czy dzieci były na spacerze? Nie
        bo był teatrzyk i angielski, zaraz mają iść. To dlaczego spodnie od
        kombinezonu wiszą mokre na wieszaczku?
        Hmmm pewnie inna grupa pożyczyła.
        To jakieś dziwne.
        • mama-ola Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 21:05
          Masz rację, Mamusiamartusia, to rzeczywiście kuriozalne. Zrób tak,
          by Twoje rzeczy nie były zbyt łatwe do wzięcia, nie wieszaj na
          wieszaczku, leż włóż do podpisanej siatki czy woreczka. Może wówczas
          spodnie kogoś innego nawiną się paniom pod rękę, a nie Twoje.
          Pozdrawiam smile
      • myelegans Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 21:17
        mama-ola napisała:
        > Mnie wkurzyło to, że chłopiec, o którym powszechnie wiadomo, że
        jest
        > narwany, wszystkich bije itp., miał nożyczki bez nadzoru.

        Sorry, ale przedszkole powinno miec nozyczki przeznaczone DLA DZIECI
        czyli z zaokraglonymi koncami i ostrzem zabezpieczonym tak, zeby sie
        przypadkowo nie zranily. Kosztuja mniej niz te dorosle.
        Takie sa w naszym przedszkolu i nikt dzieci specjalnie pilnowac nie
        musi, zreszta jak upilnowac 20 wycinajacych za raz przedszkolakow.
        • sabka22 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 22:26
          U nas w przedszkolu są ciuchy "przedszkolne"takie na wszelki
          wypadek,wtedy jak dziecko sie posiusia lub zupą poleje to bez
          problemu je przebierają a rodzice oddaja wyprane na drugi dzien.
          Słodyczy u nas nie ma,przewaga owoców po obiedzie.
          Do picia jest i woda i cherbata i kompot więc wybór jest.
          Sale są wietrzone.
          Wygląda na to że nie mam się do czego przyczepić...dobrze trafiłam.
          (przedszkole państwowe)
        • tijgertje Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 22.01.10, 13:10
          myelegans napisała:
          Sorry, ale przedszkole powinno miec nozyczki przeznaczone DLA DZIECI
          > czyli z zaokraglonymi koncami i ostrzem zabezpieczonym tak, zeby
          sie
          > przypadkowo nie zranily.

          Hehe, niektore dzieciaki potrafia zranic jedno drugie bez
          specjalnych narzedz zbrodniwink Moj mlody zaraz na poczatku szkolnej
          kariuery (4 lata) dostal zupelnie niechcacy od kolegi lopatkatuz
          kolo oka. Luk brwiowy rozcial do kosci, lekarz jak zobaczyl rane, to
          nie wierzyl, ze to byla zwykla lopatka z grubego tworzywa bez
          ostrych krawedzi. Nawet uchwytem do norzyczek odpowiednio
          skierowanym i uzytych z odpowiednia sila mozna dziecku oko wybicuncertain
          • myelegans Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 22.01.10, 14:34
            Tijgertje, no ja wiem, ze dzieci do wielu rzeczy sa zdolne, wiec
            trzeba eliminowac, ze oczywiste zagrozenia, typu dorosle, nozyczki z
            ostymi koncami, to tu o wypadek az sie prosi.

            U nas z kolei przegiecie w druga stone.

            Juz wiem do czego sie moge pzryczepic, bo dostaje telefon przy
            kazdym guzie, i "raport wypadku" do przeczytania i podpisania przy
            odbiorze. Moj syn ma wyjatkowa sklonnosc do nabijania guzow, z tym,
            ze on to otrzepuje piorka i nic nie mowiac wraca do swoich zajec.
            Pan/pani zauwaza i rozdmuc... wydarzenie, zaraz jest dochodzenie,
            lod na czolo, telefon do matki, ktora najczesciej jest w srodku
            spotkania itd. itp. Mam juz niezla kolekcje tych raportow.
    • hamerykanka Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 22:25
      W naszym obecnym przedszkolu kazde dziecko przychodzi z torba z
      imienna zawieszka, ktore wiesza sie na haczyku przed sala dziecka. W
      torbie sa zapasowe ubranka. Mala ma co najmniej godzine dziennie
      zabawy na zewnatrz, chyba ze pada. Co najmniej godzine gimnastyki
      lub zwyklego latania z pilka w duzej sali. Ubranka zapasowe posiada
      tez przedszkole.
      Niebo a ziemia z poprzednim przedszkolem, gdzie maluchy w wieku 1-2
      lata mialy nawet nie sale, ale pol zagrodzonej salki, zastawionej
      lozeczkami, od czasu do czasu muzyka z magnetofonu, na zewnatrz
      rzadko bo paniom nie chcialo sie dzieci ubierac. Nie wiem czy w
      tygodniu spedzaly na zewnatrz jedna godzine. Ubranko brudne
      dostawalam zawiazane w worku foliowym. Jedzenie dla dzieci kazdy
      musial przynosic sam (znikalo mi szybciej niz mala jadla)-dla
      porownania w obecnym posilki sa takie same dla wszystkich dzieci,
      zapewniane przez przedszkole (chyba ze dziecko jest alergikiem).
      Mala byla pogryziona przez inne dziecko kilkukrotnie (miala wtedy ok
      rok), wlacicielka ponoc rozmawiala z rodzicem ale bez rezultatu, w
      koncu po 4 z kolei nawet nie rozmawiala ze mna bezposrednio ale
      przyslala pracownice Polke zeby mnie uglaskac. Brudno i syf, mala po
      jednym dniu miala czarne skarpety-w ulotce pisalo o czyszczeniu
      wykladzin co miesiac, w praktyce jak sie dowiedzialam, robiono to
      raz na rok...ech..duzo by wymieniac..
      • zuzuua Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 21.01.10, 23:05
        ja jestem zadowolona z przedszkola. kazde dziecko ma swoje zapasowe ubrania. nie zdarzyla mi sie jeszcze zamiana ubran. nie zdarzylo mi sie zgubienie rzeczy jakichkolwiek. jedzenie jest OK. bardzo rozmaite. nie wiem jakie sa II sniadania i obiady - natomiast widzialam kilka podwieczorkow - na pewno bywaly drozdzowki, owoce, budynie. wszystko kolorowe i zachecajace do jedzenia. czasem dzieci dostaja soczki. do picia pomiedzy posilkami jest woda na zyczenie dziecka. panie sa super. zosia chodzi z checia do przedszkola.
        jedynie do czego mozna sie przyczepic - to wyjscia na dwor. w okresie jesienno-zimowym dzieci wychodza rzadko. z drugiej strony w przedszkolu jest b. cieplo. i zanim ostatnie dziecko jest ubrane, to pierwsze jest spocone i u nas zawsze sie to konczy przeziebieniem. wiosna i latem dzieci sa odbierane z podworka.
        moje dziecko bylo gryzione i bite przez inne, zostalam o tym poinformowane przez panie i zapewniono mnie ze panie rozmawialy z rodzicami tego dziecka i wiem od corki ze ma zakaz zabawy z tym chlopcem. podobno jedno na drugie dziala jak plachta na byka.
        dodam ze chodzimy do przedszkola panstwowego
    • anula56 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 22.01.10, 14:21
      U nas w przedszkolu jest wymog posiadania przez dziecko zapasowego ubrania.
      Kiedy jest snieg, dzieci maja miec nieprzemakalne spodnie. Jakis czas temu dzien
      byl nieco cieplejszy i nie ubralam corce takowych. Pomyslalam, ze jakby
      przemoczyla te, w ktorych przyszla, panie zaloza jej tamte zaspasowe. Kiedy ja
      obieralam powiedziala, ze byli na dworze i pani zalozyla jej nieprzemakalne
      spodnie innego dziecka. Poczulam sie skrepowana, bo nie chce, zeby moje dziecko
      chodzilo w cudzych ubraniach ze wszystkich podawanych tu powodow. Nic to, poki
      bedzie chociaz odrobina sniegu, bede malej zakladala nieprzemakalne portki i
      tyle. Innym razem cora poinformowala mnie, ze pani ubrala jej na dwor sweterek
      innej dziewczynki, bo uznala, ze bedzie jej za zimno w jej wlasnym ubraniu...
      U nas tez podwieczorki sa zbyt slodkie, co zoowocowalo tym, ze moje dziecko,
      ktore wczesniej ich nie znalo nagle zaczelo sie ich domagac.

      Generalnie jestem zadowolna z przedszkola. Coronia bardzo chetnie tam chodzi.
      Poza tym nie wierze w miejsca idealne, gdzie wszystko jest cudownie i pieknie.
      • grzalka Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 22.01.10, 19:29
        a ja specjalnie przynoszę i zostawiam więcej ubrań, zwłaszcza takich "podwórkowych" czyli spodnie nieprzemakalne, zapasowe rękawiczki- żeby były na w razie czego dla innych dzieci, bo jak czasem patrzę na te dziewczynki w cienkich rajstopkach przy minus 5 i dzieci w przemoczonych szmaciakach (mokra trawa) to wolę przynieść i zostawić niech leży i będzie używane

        a nawet jak pożyczą na przebranie spodnie czy majtki, bo komuś zdarzyła się wpadka i nie miał (my mamy, bo synek jeszcze w zeszłym roku miewał mnóstwo wpadek i mam odruch zostawiania kilku elementów garderoby na wszelki) to tez żaden problem- zresztą zawsze jest oddane wyprane

        gdyby mnie to wkurzało powiedziałabym wprost: proszę nie pożyczać innym ubrań mojego dziecka, bo mnie to irytuje
    • hanalui Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 22.01.10, 20:16
      Cytat mamusiamartusia napisała:
      > Dodam ,że nie był to jeden incydent ale panie robią to nagminnie.
      >.... Pyt
      > am dlaczego?? Bo XY był za lekko ubrany więc trzeba było mu
      pożyczyć.



      Na twoim miejscu to bym zrobila bure paniom, po drugie jako matka
      tego dziecka ktoremu panie pozyczaja tez bym zrobila buregdybym sie
      dowiedziala...nie po to ubieram dziecko tak jak ubieram zeby mi
      panie dodatkowo je kutaly bo im sie wydaje ze dziecko ma za malo.
    • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 12:57
      ja nie jestem zadowolona z przedszkola gdzie chodzi moja córka i
      wkurza mnie wiele rzeczy:
      - słodkie drugie śniadanie
      - leżenie po obiedzie na dywanie (u nas maluchy nie maja lezakowania
      ale po obiedzie przez 10 minut odpoczywaja na podłodze)
      - brak zaangażowania pan w zabawe z dziecmi
      - kiepska opieka nad dziecmi (zdarzyło sie,ze w listopadzie moje
      dziecko zesikało sie gdy była na dworze i pzrez dłuzszy czas stało
      na zimnie taka zasikana. panie zorietnowały sie dopiero w szatni jak
      dzieci sie przebierały. efekt - angina)
      - ogladanie bajek (bajki to moge puszczac córce w domu)
      - mało zajec typu lepienie z plasteliny, wycinanie, sklejanie czegos
      (ja wiem, ze córka jest w maluchach ale po co w takim razie była
      taka ogromna wyprawka z plastelina,kolorowym papieram i bibuła)
      - o wszystko trzeba wypytywac panie. same z siebie to o dziecko
      (zachowaniu dziecka w grupie, zdolnosciach, jakis "brakach") nic nie
      powiedza.

      ja akurat jestem z tych rodziców którzy wypytuja o wszystko i jak
      maja jakies zastrzezenia to interweniuja (nie ma nic gorszego jak
      rodzic nauczyciel smile
      w tym roku juz tez byłam z zastrzezeniami
      smile
      no ale juest tez troche rzeczy które bardzo mi pasuja w tym
      przedszkolu.
      • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 13:54
        Cytat- kiepska opieka nad dziecmi (zdarzyło sie,ze w listopadzie moje
        dziecko zesikało sie gdy była na dworze i pzrez dłuzszy czas stało
        na zimnie taka zasikana. panie zorietnowały sie dopiero w szatni jak
        dzieci sie przebierały. efekt - angina)


        To nazywasz kiepską opieką? Że nie nauczyłaś dziecka sygnalizować takich rzeczy?
        To, że twoje dziecko stało zasikane, w głównej mierze jest jego winą. Bo powinno
        pójść do nauczyciela i zgłosić fakt zasikania. Nauczyciel nie zawsze jest w
        stanie zauważyć tego, że jedno z 25 dzieci które ma pod opieką ma mokre majtki i
        spodnie. Szczególnie na dworze.
        • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 15:35
          mama_kotula napisała:
          > To nazywasz kiepską opieką?

          TAK
          właśnie tak!!!
          to jest bardzo kiepska opieka pan które maja grupe maluchów.
          te dzieci chociaz w domu moga załatwiac sie bez problemów od dawna
          po przyjsciu do przedszkola moga miec z tym problem!!
          jesli nie jestes przedszkolanka mozesz nie miec takiej swiadomosci.
          panie powinny miec!!!


          > Że nie nauczyłaś dziecka sygnalizować takich rzeczy?
          > To, że twoje dziecko stało zasikane, w głównej mierze jest jego
          winą.


          ty tak na serio czy udajesz głupiego???????
          moje dziecko sygnalizuje potrzeby fizjologiczne i to od dość dawna.
          a to, że dziecku, które zaczeło chodzic do przedszkola nie majac 3
          lat zdarzyło sie zrobic siku to nie jest nic nadzwyczajego
          i ze nie poinformowało o tym nikogo to tez nie jest jakims
          dziwactwem -jestes w stanie to pojac????

          > Bo powinno pójść do nauczyciela i zgłosić fakt zasikania

          ta jasne!!!!
          sorry, ale gów.o wiesz o zachowaniu sie maluchów i etapie ich
          przystosowywania sie do pzredszkola.
          i o tym co powinno a czego jeszcze nie musi robic!!

          > Nauczyciel nie zawsze jest w stanie zauważyć tego, że jedno z 25
          dzieci które ma pod opieką ma mokre majtki
          > i spodnie.

          po pierwsze - mylisz sie!!
          ma obowiazek to zauwazyc!!! szczególnie podczas godzinnego pobytu na
          dworze.
          po drugie -nie tylko ma obowiazek to zauwazyc ale ma obowiazek przed
          wyjsciem na spacer spytac kazde dziecko z osobna czy nie potrzebuje
          pójść do toalety (wyjasniajac - mówie o grupie maluchów a nie
          dzieciach w zerówce!!!!)
          a po trzecie - maja obowiazek posprawdzac czy dzieci te maja
          powkładane dobrze podkoszulki, pozakładane rekawiczki a na spacerze
          spytac sie czy któremus nie jest zimno
          a po czwarte - chyba w zadnym przedszkolu nie ma jednej opiekunki na
          25 dzieci. u nas na taka liczbe osób sa 3 wiec nie przesadzaj!!
          • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 15:42
            Nie krzycz na mnie.
            Tak, uważam że podstawową umiejętnością dziecka które ma iść do przedszkola jest sygnalizacja nauczycielowi o wszystkim, również o tym, że zmoczyło majtki. Twoje dziecko nie zasygnalizowało, że chce się załatwić - ok, jak napisałaś, może mieć z tym problem.
            Ale powinno powiedzieć nauczycielce, że się posikało. Nawet jeśli ma 3 lata. I tego trzeba dziecko uczyć, a nie liter i czytania w wieku 18m, jak to się na forum powszechnie uważa - komunikacji z opiekunem.


            I nie, nauczyciel nie ma obowiązku tego zauważyć. Rozumiem, że wg ciebie nauczyciel podczas zabawy dzieci na podwórku powinien co 3 minuty przejść i pomacać każde dziecko w kroku? I rozumiem, że ty byś tak robiła?
            • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 16:07
              > Tak, uważam że podstawową umiejętnością dziecka które ma iść do
              przedszkola jes
              > t sygnalizacja nauczycielowi o wszystkim, również o tym, że
              zmoczyło majtki.

              smile to twoje zdanie.
              które akurat niespecjalnie mnie interesuje - ale ok


              > Ale powinno powiedzieć nauczycielce, że się posikało. Nawet jeśli
              ma 3 lata.

              nie rozśmieszaj mnie!!!
              czy ty obserwowałaś kiedys maluchy,które dopiero co zaczeły chodzic
              do pzredszkola????
              po przyjściu po dziecko posiedziałaś chwile patrzac jak sie
              zachowuje w grupie a jak zachowuja sie inne dzieci???
              jestem pewna, ze NIE (chociaz napewno bedziesz mnie zapewniac, ze
              jest inaczej!!)

              te dzieci przez pierwsze 2,3 a nawet 4 miesiace maja miny "zbitych
              psiaków" i łzy w oczach.
              przez pierwsze miesiace prawie wcale sie nie odzywaja a jedynie
              kiwaja głowa gdy odpowiedz na potanie jest tak lub nie.

              to,ze dziecko pobiegnie poinformowac pania ze sie zesikało to
              wyjatek a nie reguła.


              > I nie, nauczyciel nie ma obowiązku tego zauważyć.

              ok - masz prawo tak uważać!!
              w sumie to twój biznes czego oczekujesz od osób opiekujacych sie
              twoim dzieckiem.

              ja wiem czego moge wymagac - i egzekwuje tego.
              i tyle!!

              > Rozumiem, że wg ciebie nauczyciel podczas zabawy dzieci na
              podwórku powinien co 3 minuty przejść i pomacać każde dziecko w
              kroku? I rozumiem, że ty byś tak robiła?


              widzisz jak ty mało rozumiesz!!!


              • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 16:16
                Prosiłam cię, abyś nie krzyczała na mnie. W ten sposób nie będę z tobą dyskutować.

                To, że twoje dziecko przez pierwsze 4 miesiące miało minę zbitego psiaka w przedszkolu, oraz że się nie odzywało poza "tak" oraz "nie" - nie oznacza, że wszystkie dzieci tak mają. Bo nie mają.

                I jeszcze raz - to, że panie zauważyły po godzinie, że dziecko jest obsikane, w przypadku zabawy na sali mogłoby być faktycznie świadectwem złej opieki.
                Natomiast na dworze opieka nad dziećmi wygląda inaczej, dzieci są ubrane w grubsze spodnie, dłuższe kurtki - zasikanych majtek NIE WIDAĆ gołym okiem. Chyba, że dziecko jest zasikane tak, że mu chlupie z butów.

                I nie, moja droga, ja całkiem sporo rozumiem. A z twojego tonu, w jakim piszesz posty, rozumiem tyle, że jesteś zwyczajną krzykaczką która nie przyjmuje do wiadomości innego zdania, wszyscy są be i tylko ty jesteś cacy. Oraz twoje dziecko, które najwidoczniej do przedszkola jeszcze nie dojrzało.

                • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 16:42
                  mama_kotula napisała:
                  > Prosiłam cię, abyś nie krzyczała na mnie. W ten sposób nie będę z
                  tobą dyskutować.

                  smile to groźba czy obietnica???

                  > To, że twoje dziecko przez pierwsze 4 miesiące miało minę zbitego
                  psiaka w przedszkolu, oraz że się nie odzywało poza "tak"
                  oraz "nie" - nie oznacza, że wszystkie dzieci tak mają. Bo nie mają.


                  umiesz czytac ze zrozumieniem???
                  bo wnioskuje ze masz z tym problem!!!

                  > Natomiast na dworze opieka nad dziećmi wygląda inaczej, dzieci są
                  ubrane w grubsze spodnie, dłuższe kurtki - zasikanych majtek NIE
                  WIDAĆ gołym okiem. Chyba, że dziecko jest zasikane tak, że mu
                  chlupie z butów.

                  i co w zwiazku z tym, ze sa grubiej ubrane???
                  ubiór - ubiorem a opieka -opieka!!
                  panie przed wyjściem na dwór powinny spytac każdego dzieciak czy
                  chce siku.
                  a w czasie godzinnej zabawy na dworze tez chociaz z raz podejść do
                  kazdego i sprawdzic co i jak - czy nie jest mu zimno, czy nie jest
                  za goraco (szczególnie gdy pogoda jest zmienna) czy przypadkiemnie
                  chce siku!!


                  ja tego oczekuje i wymagam!
                  ty wcale nie musisz!
                  jesli traktujesz przedszkole jak przechowalnie dziecka i wazne jest
                  że w pzredszkolu jakos przezyło to 6 czy 8 godzin

                  dla mnie pzredszkole to placówka opiekuńczo-
                  wychowawcza a nie pzrechowalnia dziecka.
                  i opieki oczekuje.
                  a jesli dziecko jest ze szczególnymi potrzebami (chociaz moje
                  wcalenie jest) to oczekiwałabym jeszcze wiekszej
                  opieki/zainteresowania niz w przypadku pozostałych dzieci!!
                  i teznie jest to zadne dziwactwo - tylko swiadomośc co rodzic moze
                  oczekiwac od tego typu placówki!!


                  > I nie, moja droga, ja całkiem sporo rozumiem. A z twojego tonu, w
                  jakim piszesz posty, rozumiem tyle, że jesteś zwyczajną krzykaczką
                  która nie przyjmuje do wiadomości innego zdania, wszyscy są be i
                  tylko ty jesteś cacy.

                  Ty natomiast masz beznadziejna maniere oceniania.
                  Nie dyskutujesz - co twierdzisz, ze chcesz robic - lecz oceniasz i
                  komentujesz!!

                  > Oraz twoje dziecko, które najwidoczniej do przedszkola jeszcze nie
                  dojrzało.

                  smile
                  nie ma to jak fachowa opinia forumowego eksperta
                  od siedmiu boleści!
                  • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 16:49
                    Wciąż krzyczysz. Uspokój się.

                    Tak samo krzyczysz do nauczycielek przedszkolnych? smile

                    Ewciu, rozumiem, że jesteś ogólnie niezadowolona z opieki przedszkolnej nad twoim dzieckiem, ale nie musisz z tego powodu się wyżywać na mnie tylko dlatego, że wyraziłam moje zdanie, odmienne od twojego.
                    Jak nie pasuje ci opieka w przedszkolu, to jedynym wyjściem jest zmiana - albo przeniesiesz dziecko do innego przedszkola, albo pozostawisz w domu z opiekunką. Ale sytuacji nie zmienią krzyki na innych, którzy z sytuacją nie mają nic wspólnego.
                    Więc przestań krzyczeć i zastanów się, co możesz zrobić, aby zmienić niewygodną dla ciebie sytuację.
                    • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 17:00
                      mama_kotula napisała:
                      > Wciąż krzyczysz. Uspokój się.

                      hmmm... troche przewrażliwiona jestes!

                      > Ewciu, rozumiem, że jesteś ogólnie niezadowolona z opieki
                      przedszkolnej nad twoim dzieckiem, ale nie musisz z tego powodu się
                      wyżywać na mnie tylko dlatego, że wyraziłam moje zdanie, odmienne od
                      twojego.


                      ale ja wcale nie pytałam o czyjes zdanie w tej kwestii!!
                      nie zakładałam watku z pytaniem co ktos sadzi na temat opieki nad
                      dzieckiem w "moim" przedszkolu
                      wiec nie rozumiem celu komentowania bo ja naprawde wiem czego moge
                      oczekiwac od placówek oświatowych.


                      > Jak nie pasuje ci opieka w przedszkolu, to jedynym wyjściem jest
                      zmiana - albo przeniesiesz dziecko do innego przedszkola, albo
                      pozostawisz w domu z opiekunką

                      dziekuje za rade -ale zbedna fatyga!
                      ja naprawde wiem co mam zrobic!
                      serio

                      > Więc przestań krzyczeć i zastanów się, co możesz zrobić, aby
                      zmienić niewygodną dla ciebie sytuację.

                      doceniam troske - ale ... czytaj wyżej!
                • lia.13 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 22:22
                  Nie przejmuj się Mamo_kotulo, Ewcia, jak sam jej nick wskazuje jest pewnie
                  dzieckiem wychowywanym bezstresowo. Stąd pewnie jej krzyk w rozmowie zamiast
                  rzeczowej dyskusji. Jeśli podobnie krzyczy na swoje dziecko, czy też na męża w
                  obecności dziecka, to przestaje dziwić fakt, że mała boi się zgłosić, że się
                  posiusiała.
              • slonko1335 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 19:46
                ewcia1980 napisała:

                > te dzieci przez pierwsze 2,3 a nawet 4 miesiace maja miny "zbitych
                > psiaków" i łzy w oczach.
                > przez pierwsze miesiace prawie wcale sie nie odzywaja a jedynie
                > kiwaja głowa gdy odpowiedz na potanie jest tak lub nie.
                >
                > to,ze dziecko pobiegnie poinformowac pania ze sie zesikało to
                > wyjatek a nie reguła.

                no i ja dołączę do większość, Ewciu wyjątkiem to jest dziecko które nie
                poinformuje, że się zlało w majty.
                po dwóch miesiącach trzylatki w przedszkolu mojej córki miały pasowanie, przez
                pól godziny tańczyły, śpiewały, mówiły wierszyki i nie miały miny zbitych psiaków...
                • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 20:06
                  slonko1335 napisała:
                  > no i ja dołączę do większość, Ewciu wyjątkiem to jest dziecko
                  które nie
                  > poinformuje, że się zlało w majty.
                  > po dwóch miesiącach trzylatki w przedszkolu mojej córki miały
                  pasowanie, przez
                  > pól godziny tańczyły, śpiewały, mówiły wierszyki i nie miały miny
                  zbitych psiaków...


                  smile no to tylko sie cieszyć, ze wszystkie forumowe przedszkolaki to
                  takie przebojowe dzieci.
                  nastepna fascynujaca sprawa ze na forum same odwazne a w realu
                  trafiłam na takie "niedorobione".
                  hmmm...

                  a tak jeszcze tylko z ciekawości - ty byłaś na tym pasowaniu na
                  przedszkolaka, widzialaś nagranie czy wiesz to z relacji
                  pzredszkolanek??
                  • slonko1335 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 20:15
                    a tak jeszcze tylko z ciekawości - ty byłaś na tym pasowaniu na
                    > przedszkolaka, widzialaś nagranie czy wiesz to z relacji
                    > pzredszkolanek??

                    oczywiście, że byłam, byłam tez na Wigilii gdzie występowały a w ostatni piątek
                    dziadkowie byli na Dniu Babci i Dziadka.
                    A czemu miałabym nie być? na Dzień Dziadka i Babci nie byli rodzice zaproszeni
                    to owszem mnie nie było...

                    I tak zarówno na pasowaniu jak i na Wigilii było dwoje dzieci które płakało -
                    dwoje na trzydzieścioro, więc co jest normą? tych dwoje które płakały czy te
                    ponad dwadzieścioro pozostałych które wystąpiły bez najmniejszego problemu?

                    Acha moja córka nie jest dzieckiem przebojowym, daleko jej do tego ale potrafi
                    powiedzieć opiekunowi, ze nie zdążyła do toalety albo obsikała majtki w trakcie
                    załatwiania się bo nie zsunęła porządnie, potrafi powiedzieć, że jej zimno, ma
                    mokrą bluzkę, drapie ją metka, chce pić, jest głodna, nie jest głodna, nie może
                    czegoś zjeść bo jest uczulona, itd.
                    • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 20:35
                      slonko1335 napisała:
                      > oczywiście, że byłam, byłam tez na Wigilii gdzie występowały a w
                      ostatni piątek
                      > dziadkowie byli na Dniu Babci i Dziadka.
                      > A czemu miałabym nie być?

                      nie w tym rzecz smile
                      rzecz w tym, ze dziecko inaczej zachowuje sie w obecności rodziców
                      a zupełnie inaczej niz jak jest samo w przedszkolu.
                      wiec argumenty jak to dziecko tanczy i spiewa jak jest rodzic w
                      poblizu to zaden argument.
                      i chyba normalne ze nie ma wtedy smutnej miny i odzywa sie
                      normalnie!!

                      poobserwowałas kiedys dzieciaki (szczególnie chodzi mi o pierwsze
                      miesiace) jak sie zachowywały same,bez rodziców?????
                      bo ja tak!!!
                      jak przychodziłam po córke (własnie we wrzesniu czy pazdzierniku - a
                      przychodziłam szybko bo mam taka mozliwość) to wiekszość (nie
                      twierdze ze wszystkie) były smutne i ze łzami w oczach.
                      a gdy tylko przyszedł rodzic po któres z tych dzieci to zmiana o 180
                      stopni.
                      dziecko usmiech od ucha do ucha.
                      ja miałam czas wiec bywało,ze i z godzine jeszcze posiedziałam -
                      wiec o przedszkolankach i dzieciach moge sporo powiedziec!!


                      >I tak zarówno na pasowaniu jak i na Wigilii było dwoje dzieci które
                      płakało - dwoje na trzydzieścioro, więc co jest normą? tych dwoje
                      które płakały czy te ponad dwadzieścioro pozostałych które wystąpiły
                      bez najmniejszego problemu?

                      ale rozumiesz ze dla mnie zaden to wyznacznik skoro dziecko jest z
                      rodzicem???
                      bo moje dziecko jak było ze mna to juz we wrzesniu czy pazdzierniku
                      to z przedszkola wychodzic nie chciało.
                      ale co z tego skoro tak jest ze mna!!

                      owszem - zastanawiałam sie nad tym czy moje dziecko nadaje sie do
                      przedszkola i brałam pod uwage konieczność wypisania jej z
                      przedszkola (tu bardziej chodziło o kwestie zdrowotne)
                      ale, o dziwo, przedszkolanki nie widza absolutnie żadnego powodu.
                      wrecz przeciwnie - twierdza, ze bardzo dobrzeradzi sobie w grupie i
                      szkoda byłoby ja zabierac.
                      • slonko1335 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:01
                        > rzecz w tym, ze dziecko inaczej zachowuje sie w obecności rodziców
                        > a zupełnie inaczej niz jak jest samo w przedszkolu.

                        no kilka postów wcześniej twoim argumentem był nieszczęsny dzień babci i niechęć
                        do występowania na nim...rozumiem, że u Was do ściany dzieci występ mają i
                        bliskich nie ma?

                        poobserwowałas kiedys dzieciaki (szczególnie chodzi mi o pierwsze
                        > miesiace) jak sie zachowywały same,bez rodziców?????
                        > bo ja tak!!!

                        Owszem obserwowałam wielokrotnie (mama ma okno wychodzące na przedszkolne
                        podwórko)i tak są dzieci takie o jakich piszesz ale to garstka w porównaniu do
                        reszty, to takich dzieci zahukanych wystraszonych, bojących się własnego cienia
                        jest kilkoro w grupie.
                        Mam w rodzinie 4 przedszkolanki, więc też mogę o nich trochę powiedzieć i
                        kilkanaście razy byłam u nich w pracy z jakiegoś powodu, obserwowałam tez
                        wielokrotnie grupę mojego dziecka - tak się składa, że mam jak - nie pracuję,
                        dysponuję czasem, mogłam...

                        jak przychodziłam po córke (własnie we wrzesniu czy pazdzierniku - a
                        > przychodziłam szybko bo mam taka mozliwość) to wiekszość (nie
                        > twierdze ze wszystkie) były smutne i ze łzami w oczach.

                        oczywiście, ze tak, to dla nich nowa sytuacja, ale to nie znaczy, że wszystkie
                        jak jeden mąż sikały w majtki i nie mówiły nic nikomu tylko tak mokre chodziły,
                        w czasie kolejnych kilku miesięcy.
                        • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:11
                          no tak smile
                          czego innego mogłam sie spodziewac smile
                          forumowe przedszkolaki to bystre dzieciaki, które po dwóch, trzech
                          miesiacach traktuja przedszkolanki jak własne ciocie/babcie
                          wszystkie roześmiane i bawiace sie w grupie
                          oczywiscie komunikujace o swoich potrzebach
                          a rodzice - wszyscy obserwujacy zachowanie dziecka
                          obserwujace relacje w grupie
                          i zachowanie innych dzieci

                          to faktycznie jest forumowy świat


                          smile
                          pozdrawiam
                          • slonko1335 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:23
                            > a rodzice - wszyscy obserwujący zachowanie dziecka

                            no to faktycznie jest strasznie dziwne i niespotykane...z reguły rodzice swoje
                            dzieci w d...mają...

                            > obserwujace relacje w grupie
                            > i zachowanie innych dzieci

                            naprawdę nie wiesz które dzieci w grupie Twojej córki to rozrabiaki, które są
                            grzeczne, które płaczą, i tak dalej? Córka przecież dokładnie Ci relacje zdaje -
                            to nie opowiada o nich? nawet jakbys nie obserwowała, nie potrafiłabys nic
                            powiedzieć?

                            > oczywiscie komunikujace o swoich potrzebach

                            no nie wszystkie, to już ustaliłyśmy jest garstka dzieci które tego nie robi

                            > wszystkie roześmiane i bawiace sie w grupie

                            wiesz z trzylatkami raczej o te zabawy w grupie to ogólnie trudno dość ale
                            niewiele to ma chyba wspólnego ze zgłaszaniem potrzeb
                          • agata96134 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 27.01.10, 17:51
                            Swoje dziecko po m-cu z przedszkola publicznego zabrałam, wiele rzeczy budziło moje zastrzeżenia. Później jak rozmawiałam ze znajomymi-to doszliśmy do wniosku, że od 25-30 lat jak już nie chodzimy do przedszkola to tak naprawdę wiele się na lepsze w nich nie zmieniło. Nadal są zbyt liczne grupy, za mało przedszkolanek, w sumie małe sale 60 m/kw odliczając meble w tym stoliki dzieląc przez 27 osób wychodzi coś ponad metr na osobę -mało jakoś.
                            To infrastruktura, do tego opieka taka sobie.Brak indywidualnego podejścia do dziecka-za dużo ich na to. Pani za biurkiem zamiast na dywanie z maluchami(na własne oczy widziałam), nawijanie rodzicom makaronu na uszy, że będą jasełka i będzie super. Dzieci niedoleczone po infekcjach-tu rodzice się nie popisują, w efekcie choruje grupa.
                            Pracy nie zazdroszczę, ale takie są nasze realia.
                            • q_fla Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 27.01.10, 18:12
                              Musiałaś po prostu źle trafić, moja córka chodzi do publicznego -
                              wszyscy jesteśmy zachwyceni. Jeszcze nie widziałam pani siedzącej za
                              biurkiem. Młoda juz w tym roku przedszkolnym zaliczyła: święto
                              latawca, pasowanie na średniaka, świeto ziemniaka, wyjście do
                              teatru, biblioteki, zajęcia w klubie tanecznym, wycieczkę do
                              kopalni, jasełka, dzień babci i dziadka ( w prezencie dla babci i
                              dziadka piekli wraz z pania kruche ciasteczka), bal przebierańców.
                              Raz w miesiącu mają teatrzyk. Wszystko to w ramach opłaty na radę
                              rodziców.
                              Nie wspomnę o ogromie prac zmieniajacych się co kilka dni,
                              wywieszonych w szatni.
                              • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 27.01.10, 18:40
                                CytatMusiałaś po prostu źle trafić, moja córka chodzi do publicznego - wszyscy jesteśmy zachwyceni. Jeszcze nie widziałam pani siedzącej za biurkiem.

                                To zależy WYŁĄCZNIE od nauczyciela, a nie od tego, czy przedszkole jest prywatne czy publiczne.
                                W jednym przedszkolu - publicznym - nigdy nie widziałam pani za biurkiem, jeśli już, to otoczona wianuszkiem dzieci, z jednym na kolanach/na krześle obok, przy wspólnej pracy (to zaobserwowałam jakieś 2 tygodnie temu, po raz pierwszy od 2,5 lat pracy nauczycieli z tą grupą). Rano, gdy przyprowadzałam dziecko, pani ZAWSZE siedziała z dziećmi przy stoliku albo na podłodze, bawiła się z nimi, to samo, jak dziecko odbierałam.

                                W tym samym przedszkolu - publicznym - dwie sale dalej, pani ustawia dzieci krzykiem z poziomu biurka. Rano, gdy przyprowadzałam dziecko, w sali były stłoczone dzieci z 2 albo i 3 grup, przy biurku na krzesłach siedziały 3 panie, kawkując i plotkując sobie w najlepsze, nie odpowiadając na "dzień dobry" wchodzącego dziecka, pokrzykując coś w stronę sali. Kiedy poprosiłam o wprowadzenie dziecka rano do sali i zaproponowanie mu jakiegoś zajęcia (ponieważ syn miał z tym spory problem - przedłużał pożegnanie, bo nie umiał rano się odnaleźć, ma zaburzone funkcjonowanie społeczne) panie roześmiały się wspólnie i stwierdziły, że jestem przewrażliwioną mamusią.
                  • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 20:15
                    Cytata tak jeszcze tylko z ciekawości - ty byłaś na tym pasowaniu na
                    przedszkolaka, widzialaś nagranie czy wiesz to z relacji
                    pzredszkolanek??


                    A ty byłaś na tym podwórku, kiedy twoja córeczka się posikała, widziałaś nagranie, czy wiesz to z relacji przedszkolanek? wink
              • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 17:10
                bogdziewcyna napisała:

                > mamo kotula ale weź pod uwagę, że sa dzieci odważne, przebojowe i takie mało rozgarnięte, co to buzi się boja otworzyć. Pewnie ewci córka taka jest, więc nie dziwne, że się nie odezwała.

                Zaraz cię Ewcia nakrzyczy, że mówisz iż jej córka jest mało rozgarnięta, bo wszakże wszystkie trzylatki przez 3 albo 4 miesiące mają minę zbitego psiaka i mówią półsłówkami.

                To, że panie nie zauważyły że dziecko jest posikane, podciągam pod kategorię "wypadek". Równie dobrze dziecko mogło posiurać się w 10 sekund po tym, jak pani sprawdziła, czy aby mu nie zimno, nie gorąco, czy nie chce do toalety. Tego nie wiem ani ja, ani ty, ani Ewcia. Natomiast takie a nie inne ocenianie sprawy wynika z tego, żę Ewcia ogólnie uważa, iż to przedszkole jest złe, zatem takie wątpliwe sytuacje będzie oceniać na niekorzyść nauczyciela.

                Nie mówiąc o tym, że angina to choroba gardła, którą wywołują bakterie, a nie mokre majty i przemarznięty tyłek.
                • bogdziewcyna Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 17:15


                  Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.
                  Podglad
                  Edytuj
                  Odpowiadasz na:
                  mama_kotula napisała:

                  > bogdziewcyna napisała:
                  >
                  > > mamo kotula ale weź pod uwagę, że sa dzieci odważne, przebojowe i takie m
                  > ało rozgarnięte, co to buzi się boja otworzyć. Pewnie ewci córka taka jest, wię
                  > c nie dziwne, że się nie odezwała.
                  >
                  > Zaraz cię Ewcia nakrzyczy, że mówisz iż jej córka jest mało rozgarnięta, bo wsz
                  > akże wszystkie trzylatki przez 3 albo 4 miesiące mają minę zbitego psiaka i mów
                  > ią półsłówkami.

                  le chwila, nie pisałam tego złośliwie no i z tego co ewcia pisze to chyba nie
                  przesadzam.
                  • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 17:18
                    bogdziewcyna napisała:
                    > ale chwila, nie pisałam tego złośliwie no i z tego co ewcia pisze
                    to chyba nie przesadzam.

                    no fakt!!
                    przeciwienstwem dziecka odwaznego i przebojowego jest dziecko
                    nierozgarniete!!

                    zobaczymy "B" za rok lub dwa jak poslesz młoda do przedszkola czy
                    faktycznie jest taka przebojowa.
                    zebyc czasem sie nie zdziwiła!!
                    • bogdziewcyna Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 18:12
                      no fakt!!
                      > przeciwienstwem dziecka odwaznego i przebojowego jest dziecko
                      > nierozgarniete!!
                      >

                      Sama to powiedziałaś.
                      A dziecko które stoi zasikane i nie zgłosi to opiekunowi, no wybacz bystrym
                      nazwać nie można...


                      Tym bardziej pisałaś to było w listopadzie nie w pierwszych dniach września.
                      • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 18:33
                        CytatTym bardziej pisałaś to było w listopadzie nie w pierwszych dniach września.

                        Przypominam, faza "zbitego psiaka" i mówienia półsłówkami trwa 3 do 4 miesięcy wink

                        Moja córka w przedszkolu skręciła nogę, bo skoczyła ze schodów, kiedy grupa wracała z rytmiki do sali.

                        Powinnam zapewne krzyczeć, że jest zła opieka. Ale znam swoją córkę. Jestem przekonana, że panie dopełniły wszystkich obowiązków. Ale mało kto jest w stanie w 100% upilnować dziecko, które w domu w ciągu minuty z łóżka piętrowego po półce wchodzi na szafę, po szafie na drugą półkę, a z drugiej półki skacze na karnisz i spuszcza się po zasłonie w dół oraz ma w nosie napomnienia, aby tego nie robiło. Ot, wypadek.
                        • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 19:50
                          mama_kotula napisała:
                          > Przypominam, faza "zbitego psiaka" i mówienia półsłówkami trwa 3
                          do 4 miesięcy
                          > wink

                          no to zszokuje cie bardziej.
                          w grupie mojej córki sa dzieci którym do tej pory (czyli do
                          stycznia!!!) zdarza sie zrobic siku i przychodzic do przedszkola z
                          płaczem!!
                          a w czwartek na imprezie z okazji dnia babci i dziadka ze sceny w
                          teatrze zeszly z płaczem bo nie chcialy wystepowac.

                          no po prostu "niedorobione" jakies!!!!!

                          dziwne tylko, ze jakos przedszkolaniki nie widza w tymnic
                          niepokojacego.
                          zastanawiajace bardzo!
                          • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 20:00
                            Ewciu, mojej 5,5-latce zdarza się zrobić czasem siku w majty oraz przychodzić do przedszkola z płaczem.
                            Ale to niczego nie dowodzi. Fakty są takie, że dziecko które jest od kilku miesięcy w przedszkolu nie zasygnalizowało nauczycielowi problemu. Co może świadczyć o tym, że nauczyciel jest do bani, ale też i o tym, że dziecko nie dojrzało do przedszkola, że miało gorszy dzień, że po prostu zapomniało, że się wstydziło, że boi się nauczyciela i milion innych rzeczy.

                            Fakty są takie: wydarzył się wypadek, co do którego masz niepełne dane, bo tak naprawdę NIE wiesz, co się wydarzyło. Nastawiona negatywnie do przedszkola, winą obarczasz WYŁĄCZNIE nauczycielki. Które być może wywiązały się z obowiązków, sprawdziły, zapytały, wymacały (pół minuty przed tym, jak się dzieciątko posikało), ale na wszelki wypadek załóżmy, że się nie wywiązały, bo tak wygodniej.

                            Podejrzewam, że jakbyś nie miała nauczycielkom NIC poza tym spacerowym wydarzeniem do zarzucenia, to również uznałabyś to za wypadek, który się może zdarzyć dziecku trzyletniemu. Jak również zaczęłabyś uczyć dziecko, że takie problemy się zgłasza nauczycielce od razu.
                            • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 20:21
                              mama_kotula - Ty uważasz,ze takie rzeczy to żaden problem - ok.
                              dla mnie to jest zaniedbanie ze strony przedszkolanek i tyle.
                              sprawe poruszyłam.
                              panie mnie przeprosiły.
                              i od tamtej pory dziecko w tej kwestii jest dopilnowane.

                              dla mnie wypadek byłby wtedy gdyby faktycznie przed wyjściem na dwór
                              posadziły dziecko na toalecie a podczas pobytu na dworze chociaz raz
                              podeszły do dziecka i spytały czy nie chce mu sie siku. a pomimo to
                              po przyjsciu dziecko byłoby zasikane.
                              ale nie w sytuacji gdy przed wyjściem nawet nie zapytały o potrzebe
                              skorzystania z toalety.
                              podczas zabawy na dworze tak samo bo wtedy ograniczaja sie tylko do
                              sprawdzania czy zadne dziecko nie robi sobie lub komus innemu
                              krzywdy.
                              i tio jest dla mnie zaniedbanie.
                              • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 20:47
                                Ewciu. Z tego co napisałaś, opierasz się na relacji 3-latki. Dla mnie jakość relacji 3-latki w kwestii "czy pani pytała cię, czy chcesz do toalety, czy pani sprawdziła, czy nie chce ci się siusiu" jest, niestety, wątpliwa - oczywiście, w pierwszej kolejności wierzę dziecku, ale biorę sporą poprawkę na to, co mówi.
                                Panie potwierdziły relację dziecka, a może też nie słuchałaś, co do ciebie mówią? Bo dzisiaj nie czytałaś, co do ciebie piszę, tylko krzyczałaś. Na panie też krzyczałaś? wink
                                • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 20:52
                                  mama_kotula napisała:
                                  > Ewciu. Z tego co napisałaś, opierasz się na relacji 3-latki. Dla
                                  mnie jakość relacji 3-latki w kwestii "czy pani pytała cię, czy
                                  chcesz do toalety, czy pani s
                                  > prawdziła, czy nie chce ci się siusiu" jest, niestety, wątpliwa

                                  no dla Ciebie!!
                                  ty znasz swoje dziecko
                                  ja znam swoje

                                  > Panie potwierdziły relację dziecka, a może też nie słuchałaś, co
                                  do ciebie mówią? Bo dzisiaj nie czytałaś, co do ciebie piszę, tylko
                                  krzyczałaś. Na panie też krzyczałaś? wink

                                  daruj sobie! bo w ten sposób to możesz strofowac swoje dziecko.

                                  pozdrawiam
                                  • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:14
                                    Ależ ja tylko wnioskuję z tego, co tu piszesz i jak tu piszesz.
                                    Uzywasz masy wykrzykników, nie słuchasz co się do ciebie mówi i krzyczysz,
                                    ciskasz się, miotasz się w emocjach. Mogę wnioskować zatem, ze w ten sposób
                                    rozmawiasz z nauczycielkami w przedszkolu.
                                    • bogdziewcyna Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:20

                                      > Ależ ja tylko wnioskuję z tego, co tu piszesz i jak tu piszesz.
                                      > Uzywasz masy wykrzykników, nie słuchasz co się do ciebie mówi i krzyczysz,
                                      > ciskasz się, miotasz się w emocjach. Mogę wnioskować zatem, ze w ten sposób
                                      > rozmawiasz z nauczycielkami w przedszkolu.
                                      >

                                      Z dziećmi też??To mamy powód czemu dziecko jest zahukane.
                                      • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:25
                                        bogdziewcyna napisała:
                                        > Z dziećmi też??To mamy powód czemu dziecko jest zahukane.


                                        a ty masz cos do powiedzenia w tym watku??
                                        czy tylko tak pokrzykujesz gdy ktos cos juz powie???

                                        cos sie tak zainteresowała tym moim zahukanym dzieciakiem??
                                      • najma78 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 22:02
                                        Mowa jest o dziecku i to malym (nawet gdyby bylo starsze) jak mozna nazywac je
                                        nierozgarnietym lub zahukanym? Ewcia ma prawo oceniac przedszkole niekorzystnie
                                        pod pewnymi wzgledami, bo ona zaobserwowala jak tam jest i wyciagnela wnioski,
                                        czy sluszne nie nam oceniac i nie tego sie raczej nie dowiemy, a zreszta dla
                                        niej moze byc takie a dla innych rodzicow, ktorych dzieci tam chodza calkiem ok.
                                        Po co jednak sugerowac wine dziecka i oceniac go jako lamage nie znajac
                                        sytuacji, bo tam was nie bylo? A co jesli rzeczywiscie bylo zaniedbanie? A
                                        dziecko nie powiedzialo, bo nie musialo, bo jest malym dzieckiem i nie trzeba
                                        miec zrozumienie, w koncu przedszkole opiekaowac sie powinno dziecmi.
                                        • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 22:04
                                          CytatPo co jednak sugerowac wine dziecka i oceniac go jako lamage nie znajac
                                          sytuacji, bo tam was nie bylo?


                                          Ewci też nie było i też nie zna sytuacji.
                                          Czyli sugerowanie domyślnej "winy" nauczyciela jest ok, a sugerowanie domyślnej
                                          "winy" dziecka nie jest ok?
                                          Nie każda nauczycielka jest potworem. I nie każde dziecko jest
                                          superprzedszkolakiem. I na odwrót. Tyle.
                                          • najma78 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 22:15
                                            Ale ona zna przedszkole lepiej, bo tam jest codziennie a inni na forum nie wiec
                                            po co ta dyskusja? Najbardziej nie zrozumiale jest dla mnie to mianowanie
                                            dziecka jako zahukane, nierozgarniete itd. bo byc moze nie poinformowalo o
                                            fakcie zsikania sie. Nawet jesli, to wciaz male dziecko i doprawdy nie swiadczy
                                            to wcale i niedojrzalosci do przedszkola, bo 3-4 czy nawet 5-latki w pelni
                                            samodzielne jeszcze nie sa, bywaja bardziej i mniej, ale nie znaczy to, ze w
                                            przypadku np. zsikania sie w majtki i nie poinformowania nalezaloby je wypisac
                                            z przedszkola i zostawic w domu z niania, za kare?
                                    • q_fla Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:21
                                      Mogę wnioskować zatem, ze w ten sposób
                                      > rozmawiasz z nauczycielkami w przedszkolu.

                                      I zapewne z własnym dzieckiem również.
                                      Zatem nie dziwi mnie fakt, że dziecko Ewci nie potrafiło
                                      zasygnalizować nauczycielce, że się zesikało.
                                    • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:23
                                      mama_kotula napisała:

                                      > Ależ ja tylko wnioskuję z tego, co tu piszesz i jak tu piszesz.
                                      > Uzywasz masy wykrzykników, nie słuchasz co się do ciebie mówi i
                                      krzyczysz,ciskasz się, miotasz się w emocjach. Mogę wnioskować
                                      zatem, ze w ten sposób rozmawiasz z nauczycielkami w przedszkolu.


                                      No mozesz!!
                                      Ale co w zwiazku z tym??
                                      Bo ja cały czas nie rozumiem?
                                      Ja naprawde nie potrzebuje forumowej psychoanalizy
                                      Jesli bede potrzebowałato udam sie w bardziej fachowe miejsce po
                                      porade
                                      serio
                                      • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:42
                                        CytatNo mozesz!!
                                        Ale co w zwiazku z tym??
                                        Bo ja cały czas nie rozumiem?


                                        Ano to, Ewciu droga nierozumiejąca i niezrozumiana przez świat, że twoja obserwacja dotycząca nauczycielek córki i ich ewentualnych zaniedbań może być przesycona niezdrowymi negatywnymi emocjami, a zatem nieobiektywna. Nieobiektywna może być również ocena dzieci z grupy córki, ponieważ patrzysz na nie przez pryzmat swojego nadwrażliwego, niekomunikatywnego dziecka, które najwyraźniej nie dorosło jeszcze do przedszkola (co nie jest oceną negatywną - niektóre trzylatki po prostu nie są dojrzałe emocjonalnie do przebywania w placówce). Sporo też mówi na temat twojej komunikacji z ludźmi, w tym z nauczycielkami - jakbym ja była nauczycielką i wpadłą do mnie megaroszczeniowa matka histeryczka z krzykiem, głucha na jakiekolwiek argumenty, również bym przeprosiła dla świętego spokoju i starała się, aby więcej nie być narażoną na takie wybuchy.
                                        • ewcia1980 Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:52
                                          mama_kotula a czy ty "łapiesz" ze mi Twoja ocena mojej osobu
                                          zupełnie "powiewa"
                                          doceniam, ze sie wysilasz na analize - ale zupełnie jest ona zbeda
                                          dlategoz cały czas pytam - w jakim celu to robisz??

                                          analizujesz, główkujesz
                                          opisujesz
                                          ale po co???
                                          myslisz ze dzis przed snem bede zastanawiac sie nad opinia która na
                                          mój temat wypisałjakis forumowy, anonimowy dla mnie człowieczek??
                                          no prosze cie
                                          skoro taki z ciebie obserwator to chyba zorientowałas sie, że - to
                                          nie ja
                                          smile
                                          • mama_kotula Re: Denerwujące przedszkolne zwyczaje 24.01.10, 21:57
                                            A ja myślę, że teraz jesteś bardzo zdenerwowana i uderzyło cię to, co napisano
                                            na forum na twój temat. I silisz się na autoironię i bycie "ponad to". Chociaż
                                            przed chwilą ze złości krzyczałaś i tupałaś nóżką tongue_out

                                            Nie chodzi o moją ocenę twojej osoby. Chodzi o twoją ocenę innych osób.