Moja tesciowa jako babcia-porażka

01.02.10, 17:21
Syn skończył właśnie 5 lat. Urodził się jako wcześniak w 32tyg. ciąży, był bardzo malutki, dostał tylko 2 pkt ogółem jedynie za bicie serca...Przeszliśmy wiele, długo był rehabilitowany, jeździliśmy od lekarza do lekarza, ale UDAŁO SIĘ. Teraz aż miło popatrzeć, taki fajny.
Nie rozumiem mojej teściowej, dlaczego tak unika kontaktów z Miłoszkiem, nawet teraz kiedy jest już starszy. Jak już się widzą i np mały jest u nich, to obserwuję, ze dziadek zachowuje się tak jak powinna babcia, a babcia siedzi tylko przed tv i pali papierochy (piwo tez lubi...a dziadek słodycze i kawę latte haha). Już nie wiem jak ja prosić, jak jej grozić, żeby nie paliła, w dodatku nie wietrzy mieszkania, lata z tym papierochem po całym domu. Paliła przy dziecku nawet jak był malutki. Jak przyjeżdża do nas a wnuczek prosi: babciu chodź pokażę ci jakiego mam chomiczka, to ona: ZARAZ TYLKO BABCIA WYPALI. I tak ciągle.
Na spacerze była w ciągu tych 5-ciu lat 2 razy (a dziadek chyba z 200) Zresztą jako żona też wyręcza się dziadkiem - podaj Kazik to, Kazik idź zrób mu pić - itp. Tylko obiad mu dawniej dawała, potem dziadek przejął, a teraz już nie trzeba go karmić.
Jak mały zostaje u nich na noc to nawet bajki nie przeczyta (tylko dziadek). Jak kupi coś to albo jeden podkoszulek ze szmaciarni albo zabawkę za 5zł - raz na rok. Na piwo i fajki oszczędza.
Można by pisać i pisać...Ale za to jak mały tam jest cały czas nawija z koleżankami przez telefon i opowiada co tam u nas, rozmawia o naszych prywatnych sprawach i o Tańcu z gwiazdami na przemian. Robi dużo dymu dosłownie i w znaczeniu, że tylko się nagada, żeby sprawiać wrażenie jaka to ona extra babcia.A przecież ona nami się nigdy nie interesowała w sensie, żeby coś pomóc,nigdy nie zapytała czy wszystko w porządku, jak sobie radzimy.
Szkoda gadać. Żal mi męża, bo z drugiej strony widzi moją mamę jako babcię, bez niej byśmy zginęli. AA no i moja mama, chociaż też podpala sobie, to nigdy nie pali przy dziecku.
    • zawszexyz Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 17:31
      nie wiem dlaczego masz pretensje i zal do tesciowej, ludzie sa rozni
      i nie kazdy uwielbia dzieci , a babcie nie maja obowiazku skakania
      nad wnuczekiem tylko dlatego ze to wnuczek,wyluzuj kobieto i ciesz
      sie ze dziadek fajny
    • leneczkaz Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 17:40
      Fajnie, że chociaż dziadek ok.
    • semi-dolce Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 17:41
      Ale o co ci chodzi? Czy ona musi byc dobrą babcią? Może nie lubi dzieci? Może
      nie lubi byc babcią? Może nie lubi twojego dziecka? A co do palenia - raz, że
      nie musisz jej odwiedzać, dwa u siebie w domu ty wyznaczasz zasady, więc wyznacz
      taka, że sie nie pali i wymagaj jej przestrzegania.
      • ala_bama1 Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 18:24
        to jest Twoja wersja, pewnie wersja męża byłaby zdziebko inna. Wiadomo że Twojej
        matce do pięt nie urasta...
        • asiam.33 Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 22:52
          zapewniam, wersja jest NASZA
    • mama_kotula Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 18:50
      CytatJak już się widzą i np mały jest u nich, to obserwuję, ze dziadek zachowuje się tak jak powinna babcia

      Znaczy uważasz, że istnieje jakiś kanon zachowań babci, którego kobieta posiadająca wnuki jest zobowiązana przestrzegać?

      Rozumiem, że jest ci przykro z powodu zachowania babci, bo zakładam, że inaczej sobie wyobrażałaś stosunki między babcią a wnuczkiem.

      Rozumiem też jednak twoją teściową - może zwyczajnie nie lubi dzieci, może nie ma do nich serca, może ją najzwyklej w świecie opieka nad twoim synem i on sam denerwuje. A może po prostu lubi oglądać tv, pić piwo, palić papierosy i rozmawiać przez telefon z koleżankami, a nie lubi pełnić roli babci i produkować zachowań rodem z tego rzekomego kanonu o którym pisałam na początku. Ma prawo. A ty masz prawo odczuwać przykrość z tego powodu.

      Babcie są ludźmi - ludzie są różni.

      Jak nie działają prośby, aby nie paliła przy dziecku - nie chodźcie do niej z dzieckiem. Zapraszajcie dziadka do siebie albo wychodźcie z dziadkiem na spacer.
      • mama-ola Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 21:02
        > Znaczy uważasz, że istnieje jakiś kanon zachowań babci, którego
        > kobieta posiada
        > jąca wnuki jest zobowiązana przestrzegać?

        Ja uważam, że jest taki kanon. Mój mąż też tak uważa. Wydaje mi się,
        że mnóstwo ludzi tak uważa. I dziwię się, że istnieją ludzie
        twierdzący, że "babcia nic nie musi". Kochać nie musi, lubić nie
        musi, porozmawiać nie musi, czasu mieć nie musi... Chrzanię
        takie "prawa" babci. Jak dla mnie - to jest nienormalne.
        • lupa_87 Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 21:12
          Olej babcie - jej strat, dzieciak ją rozliczy jak będzie większy -
          też ją oleje - tego na pewno nie zmienisz. Ale co do palenia przy
          małym dziecku - to dziwię się, że na to pozwalasz. Sama palę i mój
          mąż też, ale nie palę w domu, ani przy dziecku. I też nie pozwalam
          innym. Chcesz wziąść na siebie odpowiedzialność za możliwe problemy
          zdrowotne dziecka - bo nie byłaś wystarczająco asertywna?
        • mama_kotula Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 21:16
          Ja też chrzanię takie prawa babci, bo miło i pożądane jest, jak babcia przestrzega zachowań z ewentualnego kanonu, ale nie zmienia to faktu, że babcia może mieć w nosie swoje wnuki. Bo może.
          Inaczej mówiąc, nie ma prawnych regulacji dotyczących tego, że babcia ma zajmować się wnukiem w określony sposób.

          Owszem - istnieją nienormowane regulacje społeczne. Nienormowane = nieegzekwowalne. Jak wyegzekwujesz od kogoś, aby kochał inną osobę i czerpał przyjemność z przebywania z tą osobą, skoro ten ktoś nie ma na to ochoty? Zmusisz, będziesz błagać, przekonywać? Chrzanię zmuszanie, błaganie, przekonywanie.

          I szczerze? O ile uważam, że fajnie jest jak dziecko ma kochającą babcię przestrzegającą kanonu, o tyle nie dążyłabym do integracji babcia-dziecko jeślibym wiedziała, że babcia tego dziecka najzwyczajniej nie lubi i nie pragnie tejże integracji, bo w takim przypadku wszelka integracja jest wymuszona, co ani dziecku, ani babci nie wychodzi na dobre.
          • mama-ola Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 21:26
            > Inaczej mówiąc, nie ma prawnych regulacji dotyczących tego

            ?!?
            A czemu Ty w ogóle o tym w ten sposób? O życiu gadamy, a nie o tym,
            czy do prokuratora jest czymś iść.

            > O ile uważam, że fajnie jest jak dziecko ma kochającą babcię
            > przestrzegającą kanonu, o tyle nie dążyłabym do integracji
            > babcia-dziecko jeślibym wiedziała, że babcia tego dziecka
            > najzwyczajniej nie lubi i nie pragnie tejże int
            > egracji, bo w takim przypadku wszelka integracja jest wymuszona,
            > co ani dziecku, ani babci nie wychodzi na dobre.

            Ja bym też nie dążyła, tylko musiałabym/chciałabym się najpierw
            upewnić, że na pewno nie kocha i nie chce. A jako że jestem osobą,
            której się to w głowie nie chce pomieścić, to zapewne dużo czasu by
            mi to zajęło (to upewnianie się). W tym czasie zapewne bym
            wykonywała jakieś działania mogące uchodzić za wymuszanie
            integracji...
            • mama_kotula Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 21:38
              Cytat?!? A czemu Ty w ogóle o tym w ten sposób? O życiu gadamy, a nie o tym,
              czy do prokuratora jest czymś iść.


              Pisałam o istnieniu kanonu zachowań, którego to kanonu babcia musi
              bezwzględnie przestrzegać
              . No więc formalnie kanon taki nie istnieje. Nie ma
              żadnych uregulowań normatywnych określających obowiązki babci wobec wnuka.
              Istnieje niepisana norma społeczna, którą teściowa autorki jak widać ma w nosie.
              I niestety jej wolno mieć w nosie, bo na klatę przyjmuje jedynie ewentualne
              konsekwencje nieformalne pt. moja synowa i wnuk mnie nie lubią i nie chcą do
              mnie przychodzić. Jej wybór. Przykry, ale jednak wybór.
    • olinka733 Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 19:49
      A ja uważam że przyzwoite zachowanie i zwykła kultura osobista nakazuje wręcz
      minimum zainteresowania osobami jak przychodzą do mojego domu. I nie ma
      znaczenia pokrewieństwo. jak do mnie przychodzą koleżanki z dziećmi i te dzieci
      gadają co u nich w przedszkolu to mimo że guzik mnie to obchodzi to jestem w
      stanie poświecić im choć trochę uwagi.Dlatego uważam że babcia zamiast oglądać
      telewizje to mogłaby choć przez chwile zając sie wnukiem a nawet przeczytać mu
      książeczkę. Przeciez nikt nie wymaga od niej poświecenia swojego życia
      prywatnego, zawodowego czy wolnego czasu na bezpośrednią i ciągła, codzienną
      opiekę nad wnukiem. uważam że osoby na emeryturze 9babcie i dziadkowie) robia ze
      swoim czasem co chcą albo opiekują sie wnukami albo korzystają z życia tak jak
      lubia ( cały dzien przed TV).
      Ale doskonale cie rozumiem. Moja teściowa mimo że mieszka blisko absolutnie nie
      jest zainteresowana wnukiem. Nie odwiedza go,jak my odwiedzamy ja też nie
      nawiązuje kontaktu z dzieckiem. No o żadnej pomocy w kryzysowych sytuacjach nie
      ma mowy. Może nie lubi dzieci, może jej sie nie chce, może nie umie... Mam żal
      ze tak jest. Ale to jej wybór i ja nie naciskam, tyle moje ze do koleżanek sie
      wyżalę wink
    • asiam.33 Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 20:42
      Macie rację ona go nie lubi i tyle i nas...gdyby nie dziadek, to byśmy tam nie jeździli. Ona nie lubi dzieci i dlatego jej dzieci wychowała babcia mojego męża. Nie mam pretensji o to, ze rozmawia dużo przez telefon (ja też nawijam z koleżankami), tylko o to, że lansuje się jako super babcia. Jej by pasował wnuczek dorosły, żeby przyszedł ze zgrzewką browaru na dzień babci.
      • zona_mi Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 21:31
        > Macie rację ona go nie lubi i tyle i nas...gdyby nie dziadek, to
        byśmy tam nie jeździli.

        To zapraszaj dziadka do siebie (do wnuka czyli).
        Dziwię się, że w ogóle zawozisz tam i zostawiasz dziecko na pastwę
        takiego antypatycznego śmierdziela, jak ta babcia.
        Błeh.
    • mama-ola Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 20:58
      Współczuję Twojemu dziecku takiej babci. Ale cóż, ludzie są tylko
      ludźmi. Najlepiej nie miej żadnych oczekiwań, wtedy się nie
      zawiedziesz. A dziadkowi okaż, że doceniasz smile
      • asiam.33 Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 23:12
        Moje przyjaciółki też mi radzą, żebym po prostu tego od niej nie oczekiwała. Ale dziecko się łasi do niej. Jak mam mu ograniczyć kontakty z babcią, skoro on tego chce. To babcia przecież. Nigdy nic złego przy dziecku nie mówię na temat babci. Ja też nie chcę toczyć z nią wojen. Ale jeśli chodzi o palenie to przyznam się, że oprócz tego, że stanowczo proszę aby nie paliła przy nim, napuszczam też małego na nią i to on ostatnio jej wypomina to palenie. Ja mu powiedziałam, że jak babcia pali u siebie w pokoju to niech tam nie wchodzi, ale ona po całym domu lata.
    • xxx.16 Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 22:07
      Witam!Niestety jak tu dziwczyny pisza sa rózni ludzie jasne ze to przykre ze babci ma jaki ma kontakt i podejscie do wnuka ale nic nie poradzi sie na to ......trzeba cieszyc tym co przynosi dzien ze dziecko zdrowe itp.a takich ludzi nie zminisz szkoda nerwów ale wierze ze Ci przykro...Mam podobnie tesciowa mieszka od nas 30 km.czesto bywa w miescie w którym mieszkamy ale nie czesto nas odwiedza a jesli juz to od progu do wnuczki mówi daj mi spokoj bo jestem zmeczona...tragedia....przykładów mozna mnozyc..Ciesz sie ze masz fajna mame która pomaga Wam ja nie mam niestety...takie zycie mama specjalnie nie interesuje sie wnuczka...takie zycie głowa do góry babci nie zmiesz taka jest i juzsmile
      • asiam.33 Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 23:36
        Mimo tego, że teściowa nie wpisuje się we wzorzec babci jaki wyniosłam z
        własnego domu i najbliższego otoczenia, mam do niej szacunek, bo to po prostu
        mama mojego męża. Gdyby kiedyś potrzebowała pomocy, opieki, może na mnie
        liczyć-tak zostałam wychowana. Dlatego zależy mi na tym, żeby nasze stosunki
        były poprawne. Nie chce być agresywna w stosunku do niej. Ale ona się bardzo
        obrusza jak ją proszę, żeby nie paliła. U nas jest średnio raz na rok, bo nie ma
        sobie jak popalić.
        • kasiaczek181987 Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 01.02.10, 23:45
          nie wiem czemu na siłę chcesz zmuszać teściową do kontaktu z Miłoszem ? Ma
          dziadka który się interesuje i starczy...
          Niektórzy starsi ludzie chcą mieć święty spokój i nie interesują się swoimi
          wnukami bo jak twierdzą swoje dzieci już wychowali. Nie stoje po stronie babci
          ,bo dla mnie jej zachowanie nie jest wzorem ,,Kochanej Babuni" ale nie zmusisz
          jej do kontaktów
        • zona_mi Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 02.02.10, 00:15
          > mam do niej szacunek, bo to po prostu mama mojego męża.

          Nie jestem pewna, czy szacunek to jest coś, co należy się każdemu
          jak psu buda. Z założenia i na dzień dobry - ok. Ale jeśli ktoś robi
          wszystko lub dużo, by ten szacunek stracić, nie upierałabym się przy
          jego pielęgnowaniu.

          > Gdyby kiedyś potrzebowała pomocy, opieki, może na mnie
          > liczyć-tak zostałam wychowana. Dlatego zależy mi na tym, żeby
          nasze stosunki były poprawne.

          Ale za cenę tego, by Twoje dziecko żebrało o odrobinę uczucia,
          którego nie dostaje? W oparach nikotynowych? Zlituj się nad swoim
          dzieckiem i przestań je pchać w ten "klimat".

          W przyszłości, jeśli taka będzie potrzeba, możesz wykazać się dobrym
          sercem. Ale na razie zabaj o dziecko - jego zdrowie fizyczne i
          komfort psychiczny. Dzieci nie są głupie, na szczęście i kiedy
          będzie starsze, szybko zorientuje się w czym rzecz. Przestanie
          prosić babcię o trochę sympatii - odpłaci objętnością, albo i czymś
          mniej przyjemnym.

          > U nas jest średnio raz na rok, bo nie ma sobie jak popalić.

          No i wystarczy.
    • karro80 Re: Moja tesciowa jako babcia-porażka 02.02.10, 00:43
      Kurka jakby mi ktoś przy dziecku zapalił, zwłaszcza z rodziny to
      mogłoby dojść do rękoczynów -przy zdrowym, a że moja też wcześniak
      (24/25 tydz) z dyspalazją to w ogóle nikt nawet się by nie ośmielił.


      Przy mnie w dzieciństwie palili - może stąd nieustanne infekcje
      gardła?

      No co babcia jest do bani i tyle, olej - przyjaźnij się z dziadkiem.

      My z teściami np nie utrzymujemy kontaktu - tak jest lepiej dla
      naszego zrdowia psychicznegowink - gdzieś mam jak to inni widzą - ja
      cholernie dużo przeszłam i nie mam siły użerać się z ludźmi -
      zostali tylko sprawdzeni rodzina i przyjaciele - na resztę szkoda
      życia - nie będę tu się wywnętrzniać ale po pewnych przeżyciach to
      mi się asertwność uruchomiła i po prostu pewne rzeczy widzę inaczej
      i nie chcę rozmieniać się na drobne i skupiać na sztucznych nic nie
      wartych relacjach. Są dużo ważniejsze sprawy w życiu.

      Virtually Yours,
      Automatic Email Delivery Software
Pełna wersja