amy33
03.02.10, 23:26
Moja trzylatka nie jest kompletnie zainteresowana puzzlami. Mam wrazenie ze
moze i by chciala poukladac, bo czasem woła, ale szybko się zniechęca.
Pokazuje, tlumacze, a ona po kilku minutach traci ochote na ukladanie. I tak
jest od zawsze. Wiem, ze nie kazde dziecko musi wszystko lubic. ALe jakos mnie
to niepokoi, to "niezalapanie" o co w tym chodzi.
Córka nie lubi tez liczyc. I nie umie, choc probujemy ja roznymi sposobami - w
zabawie nauczyc. Nie chce! Po czterech rezygnuje, albo pospiesznie omija kilka
cyfr, zeby zakonczyc predko temat. Mam wrazenie, ze tez nie rozumie liczenia.
A to juz od malgo bylo jakos tam mimochodem wpajane.
Piszę do Was, bo sie zastanawiam, czy to nie świadczy o slabszych
predyspozycjach do np. myslenia logicznego itp. Nie znam sie kompletnie na
tym, więc prosze Was o radę. Czy powinnam te niby-brakujące predyspozycje w
jakis sposob rozwijac? Czy moze przesadzam i niepotrzebnie sugeruje się tym,
ze wszystkie dzieciaczki w jej wieku, z którymi mam do czynienia, radza sobie
z liczeniem i puzzlami bardzo dobrze. Wiem, że każde dziecko jest inne, ale i
tak mnie to wszystko bardzo niepokoi.
Dodam tylko, ze córka chodzi do przedszkola, żadna z pań nie zgłaszała mi nic
niepokojącego.
Czekam na rady.