kgm6 10.02.10, 15:52 syn ma rok i 7miesiecy,czy juz powinnam uczyc go samodzielnego jedzenia??? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
mama_kotula Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 10.02.10, 15:55 Uhm. Jakieś 7 miesięcy temu Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 10.02.10, 16:00 rok i 7 mies.? jak najbardziej powinnas uczyc Odpowiedz Link Zgłoś
ja.i.marcysia Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 10.02.10, 16:22 moja mala ma 13 mies i od czasu do czasu daje jej samej jogurt/serek/deser lyzeczke zakladam sliniak i sobie dziabie fakt faktem wiecej spada na stol ale powoli sie uczy jak sie lyzka poslugiwac. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 10.02.10, 16:19 1,7 to już pałeczkami lub nożem i widelcem Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 10.02.10, 16:22 zastanawia mnie jak ma ta nauka wygladac w tym wieku, bo maluch juz duzy, samodzielny i uparty i pewnie na wszystko mowi nie. jak sie dzieciak rwie do lyzki, a przewaznie kazde po skonczonym roczku chce robic wszystko samo, to sie ubiera odpowiednio i sie pozwala na cwiczenie tych umiejetnosci. Ile zje tyle zje, reszte dopchac samemu druga lyzka. Moja jest nieco starsza, niby umie jesc sama, ale jest leniem przy stole, nigdy nie jest glodna i nigdy jej nie smakuje. Jak tak dalej pojdzie to ja bede karmic przez nastepne 10 lat i cieszyc sie jak cokolwiek laskawie przelknie i nie spadnie zupelnie z siatki centylowej. Zastanow sie, co jest u was przyczyna, ze maluch jeszcze nie potrafi? Jest malo samodzielny ogolnie czy po prostu jesc nie ma ochoty? Odpowiedz Link Zgłoś
ja.i.marcysia Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 10.02.10, 16:29 Jak moja mala nie je sama a ja ja ucze to ja siadam na krzeslo ja daje miedzy nogi w strone stolu ona trzyma lyzke a ja jej reke i nakladam i wkladam do buzki tak kilka razy a potem sama chce sprobowac. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 10.02.10, 16:34 Ja uczyłam od początku (rozszerzania diety) samodzielnego jedzenia - dziecko dostawało swoją łyżeczkę a ja karmiłam swoją. Co zjadło, to zjadło. Od ok. 1 urodzin dzieci jadły całkiem samodzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
silje78 Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 10.02.10, 16:39 moja córka jako roczniak miała w nosie kto trzyma łyżkę. zainteresowała się dopiero w wieku ok 20 miesięcy. wtedy zaczął się etap "ola sama" i musiałam jej dać jeść samemu. spróbuj małemu dać łyżeczkę do ręki. jak będzie chciał to będzie jadł, jak nie to nie. dzieci są różne. zacznij może od czefoś co może nadziać na widelec. ja na początek kupiłam sztućce, które były zakrzywione pod takim kątem, że ułatwiały córce nabieranie i trafianie do buzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kanna Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 10.02.10, 19:23 Synek miał 14 miesięcy, kiedy odmówił zgody na karmienie i stwierdził, że będzie jadł sam... straty dochodziły do 90 %.. wychodziłam z kuchni, żeby nie patrzeć. Przy drugim dziecku poszło jakos tak naturalnie i samo, jak Mała miał rok to jadła sama. Mąż się śmiał, że musiała się nauczyc, bo nikt by jej nie karmił Cos w tym jest, przy drugim dziecku człowiek juz nie jest taki napięty. Mała miała 17 miesięc,jak na stołówce na wczasach jadła zupe dużą łyżka (mąż z nia sam został, ja pewnie bym jej dała małą łyżke . Ludzie jej robili zdjęcia, bo była drobniutka Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 10.02.10, 20:06 karmię jednego i drugiego synka starszemu próbowałam kilka razy podsunąć łyżeczkę, aby sam jadł, ale kompletnie go to nie interesowało, bo za długo to trwało, a on z tych baaaaardzo ruchliwych i się niecierpliwił - woli nie zjeść niż ma sam dłubać pół godziny :p drugi też nie je sam, bo aż się trzęsie na widok jedzenia, łyżeczkę włoży do buźki, ale nie do miseczki... nie panikuję, bo wiem, że jak będą mieli bardziej skoordynowane ruchy to to samo przyjdzie pocieszył mnie program z supernianią, że mama karmiła bliźniaki dla wygody do 3 roku życia, a superniania dała im łyżeczki do łapek i sami zaczęli jeść samo przyszło... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d od 10 miesiaca... 10.02.10, 21:39 powinno si edziecku juz pozwolic na samodzielne posilki raczkami, potem kolo 11-12 dac lyzeczke itd..moj ma 15 i je sam i lyzka i widelcem..ostatnio proboje sobie nozykiem nakladac na widelec... Odpowiedz Link Zgłoś
majka25ja Re: od 10 miesiaca... 10.02.10, 23:36 moja tez wczesnie zaczela jesc sama a zaczelysmy od paroweczki,pozniej byla zupka itd.a teraz ma juz 3 latka i swietnie sama posluguje sie sztuccami z wyjatkiem noza. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: od 10 miesiaca... 11.02.10, 04:38 Palcami jadl odkad opanowal chwyt szczypcowy, czyli ok. 10 miesiaca. JAk mial 13 czy 14 miesiecy wyrwal mi lyzeczke i juz nie pozwolil sie karmic, bylo "ja sam". Chociaz nie, teraz jako 5 latek, ma czasami nawroty typu "mama pokarm mnie". Odpowiedz Link Zgłoś
antyka Re: od 10 miesiaca... 11.02.10, 08:16 Miala ok. 14 m-cy. Z perspektywy uwazam, ze troche pozno. Mogla zaczac kilka m-cy wczesniej. Odpowiedz Link Zgłoś
sabrina_30 Re: od 10 miesiaca... 11.02.10, 08:45 jedno i drugie dziecko dostawało łyżeczkę 2 do łapci a ja karmiłam Syn sam zaczął jesc ja miał 1,8 miesięcy i niebyło ze sie spieczymy to cię pokarmie, bo wtedy odmawiał jedenia ) Córka jak na razie jest zainteresowana ale jej gryzieniem międzyczasie ))(11 miesięcy), za to sam wcina kromki czy ciasteczka)) Odpowiedz Link Zgłoś
zabulin Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 11.02.10, 09:09 To on jeszcze samodzielnie nie je???? Żartujesz chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 11.02.10, 09:14 no coz...wiele mam chcac sobie zauszczedzis brudnej kuchni po prostu karmi dzieci dokad sie da... przyznam ze mnei uratowal zlobek, tam si emaly nauczyl jesc....to mi oszczedzilo sprzatania po kazdym posiklu Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 11.02.10, 16:06 To nie chodzi o brudną kuchnię, tylko o marnowanie jedzenia. Przy samodzielnym jedzeniu dziecka na początku straty są spore. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 11:41 A u mnie np. nie chodzi o jedzenie ani brudzenie a o fakt, że młody nie 'dosiedzi' do połowy posiłku. Jak ja szufluję to zjada więcej. Więc szufluję dania które chcę żeby zjadł (zupę) a w drugim dłubie sobie jak i i le chce. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 11:48 CytatJak ja szufluję to zjada więcej. A jak sam szufluje, to zjada tyle, ile potrzebuje. Może nie za pierwszym razem, ale po kilku razach się nauczy, że nie ma co się bawić, bo będzie głodny Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 12:37 Uwierz mi, że próbowałam. Żył sobie od śniadania do kolacji omijając obiad i warzywa. Stwierdziłam, że wolę z lekkim przymusem ale żeby jadł coś innego niż mleczko i serek. Potem się rozkręcił i je różne rzeczy ale zupkę w ciąż mu wpycham Poza tym mamy ogólnie problem (?), że my- rodzice, nie jadamy zbyt często przy stole. Więc jakieś dziwy nad dziwy nam wychodziły. Dopasowaliśmy sytuację jedzeniową do rodziny (jamy przed TV- proszę winić rodziców), więc i dzieć zjada zupę przed bają (i tu moje szuflowanie). Resztę posiłków je w krzesełku (poranny serek, kanapka) lub na stojąco/chodząco, ale sam (bierze w rękę kotlecik i idzie się bawić lub bawi się i dochodzi na kęsa czegośtam). W niedzielę zasiadamy czasem do stołu i młody karnie siedzi kilka minut. Ale nawet go nie zmuszam. Może w żłobie nauczy się dobrych manier Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 14:25 CytatPoza tym mamy ogólnie problem (?), że my- rodzice, nie jadamy zbyt często przy stole. No więc to wystarczy zmienić i gwarantuję że będzie lepiej. O ile się orientuję z twoich poprzednich wątków - w porze kolacji jesteście w domu wszyscy - no więc kolacja zawsze razem, w weekendy wszystkie posiłki razem. Każdy je to, co chce i tyle ile chce. TV to imho pomyłka przy jedzeniu, i dla dorosłego i dla dziecka, ale może ja się nie znam, bo nie posiadam. Jedzenie na chodząco/stojąco to też pomyłka jak dla mnie, ale co kto lubi. CytatMoże w żłobie nauczy się dobrych manier Miło zwalić na kogoś to, co się powinno zrobić samemu. Nie łudź się - w żłobie będzie miał maniery, a w domu bedzie dalej latał z kotletem i jadł przed tv. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 15:11 > No więc to wystarczy zmienić i gwarantuję że będzie lepiej. A Ty się zacznij przytulać do ludzi.. To siedzi w głowie. Mi NIE SMAKUJE przy stole. Smakuje mi w kuchni (nie mam stołu w obecnym domu) i w pokoju na kanapie (z lub bez TV). > Nie łudź się - w żłobie będzie miał maniery, a w domu bedzie dalej latał z > kotletem i jadł przed tv. Większość mam i Camel () same mówią o tym, że żłobek nauczył ich dzieci jeść lepiej/samodzielnie. Mój będzie spożywał tam i zupę i drugie danie, więc chcąc nie chcąc obiad spadnie mi z głowy. A tylko w tej kwestii mamy problem. I nie chodzi to tylko o NAUKĘ przez kogoś. Mój syn ostatnio na imprezie rodzinnej gdzie było 7-mioro dzieci siedział przy stole i jadł samodzielnie (łapkami) obiad. W domu musiałabym go przywiązać sznurem. Tak się jeszcze zastanawiam, bo oglądałam Twoje fotki i masz dzieciaki dobrze odżywione. Może nigdy nie miałaś problemu ogólnojedzeniowego to łatwo Ci teoretyzować? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 15:53 Bo dokładnie tak to jest - w żłobku/przedszkolu dzieci siedzą na dupie i jedzą bezproblemowo wszystko, co im się podłoży, a w domu latają i żądają karmienia Problemu "ogólnojedzeniowego" nie miałam. Miałam za to synusia przyklejonego do kompa i żrącego z nudów byle co, łażąc po domu. Skutek - 90 centyl wagowy przy 50 wzrostowym. Odkąd jemy posiłki razem i regularnie - nie przy kompie, mimo, że mi przy kompie smakuje najlepiej, przy stole nie znoszę , młody spadł na wadze na 50 centyl, schudł 5 kilo i popadł w ortoreksję ;P. Córka też zaczęła jeść normalnie a nie na zasadzie "tu skubnę gryza, tam skubnę gryza, mamaaaa już nie mogę, a jest jakiś słodycz?". Ty też nie masz problemu ogólnojedzeniowego, btw. I nie musiałabyś przywiązywać sznurkiem, jakbyście jedli razem przy stole - po góra kilku dniach młody by zaczaił, że jedzenie jest przy stole, a nie w biegu Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 19:32 Skutek - 90 centyl wagowy przy > 50 wzrostowym. Odkąd jemy posiłki razem i regularnie - nie przy kompie, mimo, ż > e > mi przy kompie smakuje najlepiej, przy stole nie znoszę , młody spadł na > wadze na 50 centyl, schudł 5 kilo Mojego zważyłam rano- 9,5 kg. (3-10 centyl) i 84 cm. (75-90 centyl). I to już po moim skapitulowaniu i dokarmianiu przed TV i jakkolwiek. Jakbym miała karmić "forumowo", "jedz ile chcesz" to bym miała suchara niedożywionego. Tak jak pisałam. Olałam filozofię jak syn ponad tydz. omijał posiłki od 11 do 18 i żył na 2 mleczkach i serku. > I nie musiałabyś przywiązywać sznurkiem, jakbyście jedli razem przy stole - po > góra kilku dniach młody by zaczaił, że jedzenie jest przy stole, a nie w biegu > Może kiedyś nam się uda Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 21:54 CytatJakbym miała karmić "forumowo", "jedz ile chcesz" to bym miała suchara niedożywionego. Nie sądzę. Do znudzenia - dobre nawyki żywieniowe to regularne posiłki i odpowiednia kultura jedzenia. Jak syn widzi, że wy jecie byle jak i byle co w biegu, to jak on ma jeść? 95% problemów pt. nadwaga/niedowaga u dziecka wynika ze złych nawyków żywieniowych CAŁEJ RODZINY i braku jakiejkolwiek kultury jedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 15.02.10, 09:42 > Do znudzenia - dobre nawyki żywieniowe to regularne posiłki Jemy w miarę regularnie. i odpowiednia kultu > ra jedzenia. Posługujemy się sztućcami i jemy z talerzy Jak syn widzi, że wy jecie byle jak i byle co w biegu, to jak on m > a jeść? Byle jak = na kanapie. Byle co? Tego nigdy nie powiedziałam. W biegu - tylko syn. > 95% problemów pt. nadwaga/niedowaga u dziecka wynika ze złych nawyków żywieniow > ych CAŁEJ RODZINY Lub z braku aktywności fizycznej.. My tu nadrabiamy.. Nie jesteśmy ani otyli/z nadwagą ani zasuszeni. >i braku jakiejkolwiek kultury jedzenia. Tu już się zagalopowałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 15.02.10, 10:04 Cytat>i braku jakiejkolwiek kultury jedzenia. Tu już się zagalopowałaś. Iii, ale ja nie mam na myśli "kultura" jako "dobre wychowanie" Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 15.02.10, 10:17 > Iii, ale ja nie mam na myśli "kultura" jako "dobre wychowanie" > W ogóle to mi się przypomniało tak, że ja jestem córką matki "moim obowiązkiem jest wychować idealne dziecko" i jadłam nożem i widelcem przed 3 r.ż., zawsze przy stole, czyściutko (5 rodzajów sztućców obok talerza ). Na śniadanie nie było kanapek, tylko wszystko poukładane na półmiskach/talerzykach... I co? Jak miałam naście lat to zaczęłam zalegać przed TV z żarłem i tak mi zostało Nauka poszła w las.. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz foto dla kotuli 15.02.10, 10:53 spc.fotolog.com/photo/60/37/113/leneczka/1261982220547_f.jpg spc.fotolog.com/photo/60/37/113/leneczka/1261508875861_f.jpg spc.fotolog.com/photo/60/37/113/leneczka/1262873867105_f.jpg spc.fotolog.com/photo/60/37/113/leneczka/1263885028908_f.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: foto dla kotuli 15.02.10, 12:05 Nada się No ale kultury jak widać 0 Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: foto dla kotuli 15.02.10, 17:27 leneczkaz napisała: > Nada się > No ale kultury jak widać 0 Robaczku, po raz drugi ci tłumaczę, że "kultura jedzenia" nie jest tożsama z "dobre zachowanie przy stole". To jest o wiele szersze pojęcie i z potocznie pojmowaną kulturą nie ma aż tak dużo wspólnego. Ale może sobie odpuszczę, bo mi się już nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: foto dla kotuli 15.02.10, 19:33 że "kultura jedzenia" nie jest tożsama z > "dobre zachowanie przy stole" Może ci o kulturę odżywiania chodzi? > Ale może sobie odpuszczę, bo mi się już nie chce. Hej! To moje hasło! Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: foto dla kotuli 15.02.10, 21:19 nie ma co dyskutować - Młody jest rewelacyjny!!! szama pięknie i co najważniejsze - weźmie do ręki paprykę, ogórka, pomarańczkę... mój nie, bo zaraz rączki mokre i trzeba krzyczeć i lecieć pod kran :p Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 24.04.10, 20:21 Cytat leneczkaz napisała: > Mojego zważyłam rano- 9,5 kg. (3-10 centyl) i 84 cm. (75-90 centyl). I to już p > o > moim skapitulowaniu i dokarmianiu przed TV i jakkolwiek. Jakbym miała karmić > "forumowo", "jedz ile chcesz" to bym miała suchara niedożywionego. Moj gdzies do 1.5 roku wagowo byl ponizej siatki centylowej, wzrostowo okolo 60-75 centyl. Karmilam go tak jak ty to nazywasz "forumowo". Nie chcial jesc to nie jadl, czasem i nawet kilka dni zyl o kilku jogurtach, kaszce i wodzie do picia. Cale szczescie ze mam u siebie madrych lekarzy i pielegniarke w osrodku zdrowia, ktora od urodzenia sledzila rozwoj mojego dziecka, przebadano go na wszystko i doszli do wniosku ze taka jego uroda, jak przyjdzie jego czas nabierze wagi. I faktycznie teraz jest gdzies na wagowo ok 50 centyla wzrostowo jak poprzednio. Nadal jada "forumowo", przy stole oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 12:34 leneczkaz napisała: > A u mnie np. nie chodzi o jedzenie ani brudzenie a o fakt, że młody nie > 'dosiedzi' do połowy posiłku. zje tyle ile musi i ma dosc..zasada jest taka: rodzice mowia co dzieci maja jesc, a dzeici decyduja ile z tego zjedza. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 12:38 Naszą sytuację opisałam dla Kotuli (wyżej) także możesz doczytać, że my ogólnie nie zasiadamy do stołu do jedzenia. Więc ciężko wymagać od młodego, żeby siedział sam przy stole i jadł "ile chce" Odpowiedz Link Zgłoś
ka_siulek1 Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 11.02.10, 14:33 Mój synek ma 22 miesiące...odkąd pamiętam zawsze miał w jednej rączce swoją łyzeczkę czy widelec, w zależności co jedliśmy. Sadzam go w jego krzesełku i bywa bardzo różnie, raz wykazuje zainteresowanie zawartością talerza, a raz nie i wtedy mówi "mama" i karmię go. Nie widze w tym problemu. To przecież jeszcze małe dziecko. Zdarzy się wszystkiego nauczyć, po co mam go na siłę zmuszać. Umie się posługiwać sztućcami, z zupa nie radzi sobie, nabija więc ziemniaki. Oboje jesteśmy zadowoleni bo on ma poczucie ze może jesć sam, a ja że dziecko zjadło ile trzeba. Ale ja jestem z tych mam co generalnie nie mają problemu, że dziecko jeszcze tego czy tamtego nie umie. Na wszystko przyjdzie pora. Odpowiedz Link Zgłoś
black-mama Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 11.02.10, 11:30 Mój syn pierwsze próby miał jak miał 8 miesiecy- był niezły bałagan, jak miała rok w miare sprawnie posługiwal sie widelcem- drugie danie zjadał. Teraz ma rok i dziewięć i bez problemu posługuje sie widelcem, łyzką (sam zjada zupy). Także ja mu tylko nakładam jedzonko a on robi swoje Odpowiedz Link Zgłoś
maeve_binchy Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 11.02.10, 13:22 synek ma 19,5 miesiaca, jak mu cos bardzo smakuje, to je calkowicie sam, inne posilki - zaczynam karmic (bo inaczej w ogole nie zje), konczy juz sam (a raczej grzebie w talerzu). Ale ja tam nie mam parcia na to, zeby juz teraz byl super samodzielny, czy juz wszystko umial. Odpowiedz Link Zgłoś
castelia Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 13.02.10, 22:56 Moja córka dzisiaj konczy 18 m-cy, jakiś miesiąc temu zaczeła jeść sama łyżeczką kaszki i zupki, ale jak do tej pory ciężko jej to idzie, nie umie dobbrze nabrać, po drodze połowe jej spadnie, wkłada rączki do miseczki rozmazuje po twarzy i włosach. I tak sobie myśle jak długo to jeszcze potrwa zanim się nauczy. jak to było u was, długo to trwało aż zaczeły ładnie jeść? Odpowiedz Link Zgłoś
bukmacherka34 Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 13.02.10, 23:06 u mnie tak samo, dlatego zupę sama podaję, ale drugie dania, kaszki już sam, ale masakra Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 11:38 Zacznijcie od serka homo. Mój macza łyżkę w serku i wkłada do buzi. Serek nie spada tak szybko jak zupka więc można się na nim nauczyć precyzji Odpowiedz Link Zgłoś
uullaa Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 13.02.10, 23:14 Tak, tak - wmawiajcie dziewczynie, że jest niedorajdą i gapą, bo dziecko samo wszystkiego nie robi przy sobie. Mojej mamie różne takie paniusie wmawiały, że ja nie opanuję (przykładowo) "arcytrudnej" sztuki obierania ziemniaków, bo mama nie goniła mnie do prac domowych, kiedy byłam dzieckiem. Droga autorko, rób jak tobie i twemu dziecku wygodnie. Po co zadajesz takie pytania??? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 10:47 Cytat Mojej mamie różne takie paniusie wmawiały, że ja nie opanuję (przykładowo) "arcytrudnej" sztuki obierania ziemniaków, bo mama nie goniła mnie do prac domowych, kiedy byłam dzieckiem. Jest subtelna różnica między pracami domowymi, a samoobsługą dziecka. Ja też dzieci nie gonię do prac domowych, chyba że chcą, sama po raz pierwszy obierałam ziemniaki w wieku lat bodaj 13 albo 14. Poza tym zacytuj mi proszę, gdzie ktokolwiek wmawia dziewczynie, że jest niedorajdą i gapą. Mam poczucie, że coś cię tu osobiście zabolało. Można robić tak, jak matce i dziecku wygodnie. A potem - w połowie przypadków, kiedy matce i dziecku było wygodniej karmić - w przedszkolu jest dramat i płacze na forum, że dziecko ma problemy z aklimatyzacją, a panie karmić nie chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 10:54 Poza tym, z praktycznego punktu widzenia, matce przeważnie przestaje być wygodniej prędzej niż dziecku, bo dziecko się przyzwyczaja. I potem, kiedy matka nie może w spokoju zjeść rodzinnego posiłku, bo musi karmić 3-4-latka, zaczyna się uczenie "na gwałt". A przyzwyczajane do karmienia przez 3-4 lata dziecko jest zwykle mniej skore do nauki, niż dziecko roczne czy 18-miesięczne. Odpowiedz Link Zgłoś
elske Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 11:36 Moj syn, kiedy skończył rok, jadł samodzielnie jogurt.Jakieś 3 mies pozniej jadł sam obiad.Teraz ma 1 rok 10 mies samodzielnie je sniadanie, obiady i kolacje.Nie dokarmiam.Zje tyle , na ile ma ochotę. Odpowiedz Link Zgłoś
sloooneczko Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 11:33 zacznij mu dawac lyzeczke, widelczyk do raczki, a drugim sztuccem operuj sama.. samodzielne jedzenie/niejedzenie w tym wieku to nic wielekiego ani w jedna ani w druga strone jak sie niektorym wydaje Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d o 10 - 11 miesiaca... 14.02.10, 12:32 bardzo sie spoznilas z tymi posilkami... pierwsze nauki zaczyna sie kolo 10-11 miesiaca. moj ma 15 i juz od 3 miesiecy je bez pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
uullaa Re: o 10 - 11 miesiaca... 14.02.10, 15:33 Oj, kamelku, a skąd wiesz jak je twoje dziecko? Przez kamerkę internetową je oglądasz w żłobku? Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: o 10 - 11 miesiaca... 14.02.10, 19:05 a myslisz, ze w domu nie je?? przeciez on nie jest w zlobku 24 godziny. > Oj, kamelku, a skąd wiesz jak je twoje dziecko? Przez kamerkę > internetową je oglądasz w żłobku? Odpowiedz Link Zgłoś
uullaa Re: o 10 - 11 miesiaca... 14.02.10, 22:31 camel_3d napisał: > a myslisz, ze w domu nie je?? przeciez on nie jest w zlobku 24 godziny. No cóż. Ostatnio pisałeś, że oglądasz swe dziecię w godzinach 16-19. Poza tym czasem śpi bądź jest w żłobku. I ty chcesz dyskutować o samodzielnym jedzeniu jajka na miękko i rosołu z kury z makaronem??? Tzw. "żal" nowomodny opisuje moje odczucia. Chleb z plastrem szynki to i mój kot zje sam. Jabłko też, jak zechce. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: o 10 - 11 miesiaca... 14.02.10, 22:53 Uullaa, znaczy kryterium "samodzielnego jedzenia" jest to, czy dziecko je obiad w domu? Dziecko Camela w domu je kolację. Na kolację może jeść i jajko na miękko, i zupę pomidorową, i naleśniki. Dlaczego zakładasz, że kolacja to "chleb z plastrem szynki"? Bo ty jesz taką kolację? Nie masz pojęcia, co, jak i kiedy je dziecko Camela, więc zjedź z niego, z łaski swojej. Odpowiedz Link Zgłoś
uullaa Re: o 10 - 11 miesiaca... 14.02.10, 23:06 A dlatego, że Camel to facet. Jak podał dziecku jajko na miękko do samodzielnego skonsumowania to niech mi ręka do myszy przyschnie (bez dwuznaczności proszę ;P) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: o 10 - 11 miesiaca... 14.02.10, 23:27 Nie znam żadnego roczniaka, czy nawet dwulatka, co samodzielnie je jajko na miękko z kieliszka. Głównie dlatego, że jajko na miękko jest diabelnie gorące i trudne w obsłudze, zdecydowanie trudniejsze w obsłudze niż zupa pomidorowa czy ziemniaki z kotletem. O ile jedzenie zupy/kotleta z reguły nie stanowi wyzwania technicznego dla dziecka 1,5-rocznego, o tyle jajko na miękko takie wyzwanie stanowi. I nie tylko facet by nie podał roczniakowi jajka na miękko do samodzielnej konsumpcji, ale i kobieta również. Chyba, że jest myśląca inaczej. Z reguły nie daje się też roczniakowi czy półtoraroczniakowi np. smażonego karpia, aby sobie dzieciątko samo ości wybierało (aczkolwiek znam jedną dziewczynkę, która jako dwulatka jadła karpia rękami, samodzielnie wybierając wszystkie ości, wyjmując je sobie z paszczy. ja do tej pory nie potrafię ). I tak dalej. Niemniej moja córka w tym wieku jadła samodzielnie jajko na miękko rozbełtane z solą i odrobiną masła w kubku. Liczy się? Camel to facet, ale to nie znaczy, że jest ślepy i nie widzi, jak je jego dziecko. Ja rozumiem, że w mniemaniu niektórych facet to półmózg sterowany oddolnie behawioralnie, ale wnioskuję, iż Camel nie należy do tego gatunku. Choćby z tego prostego powodu, że wypowiada się na forum dla rodziców, gdzie 99% to matki. Nie widzę najmniejszej przyczyny dla której rodzina Camela nie miałaby jeść na wspólne sobotnie śniadanie jajek na miękko . Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d mama_kotula 15.02.10, 10:04 niekotrym kobietom sie po prostu wydaje, ze dzeicko wychowywane przez faceta pewnie jest brudne, glodne i zacofane. Maly je jajka na miekko, choc ja bym je nazwal na "3/4" miekko, bo sam nei lubie takich "glutowatych" wiec gotuje tak, zeby zoltko bylo na pol sciete. Ale faktycznie nei daje mu w kieliszku ani w skorupce tylko obieram ze skorupki, kroje na kilka malych czesci i wkladam do kubeczka. Z niego juz sobie lyzka wyje. Tez chcialbym zobaczyc 15 miesieczne dzeicko, ktore samo ze skorupki jajko wyjada. Ja wiem, ze natura urzadzila to tak, ze mamy maja wylacznosc na rodzenie)) i moze uulla nie moze sie pogodzic z faktem, ze jakis facet nie ma problemow z wychowaniem dziecjka i smie do tego jeszcze rady mamom dawac Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: o 10 - 11 miesiaca... 15.02.10, 09:59 uullaa napisała: > A dlatego, że Camel to facet. Jak podał dziecku jajko na miękko do > samodzielnego skonsumowania to niech mi ręka do myszy przyschnie > (bez dwuznaczności proszę ;P) przyschnela?? Odpowiedz Link Zgłoś
girasole01 Re: o 10 - 11 miesiaca... 14.02.10, 23:35 No ale w tym zlobku to jest chyba 5 dniw tygodniu, nie? Wiec pomijajac juz kwestie kolacji w weekend Camel moze obserwowac jak jego dziecko je po kolei wszystkie posilki, tak? Pracujacy rodzice nie pracuja caly czas i tez widuja swoje dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: o 10 - 11 miesiaca... 15.02.10, 09:58 uullaa napisała: > camel_3d napisał: > > > a myslisz, ze w domu nie je?? przeciez on nie jest w zlobku 24 > godziny. > No cóż. Ostatnio pisałeś, że oglądasz swe dziecię w godzinach 16-19. > Poza tym czasem śpi bądź jest w żłobku. I ty chcesz dyskutować o > samodzielnym jedzeniu jajka na miękko i rosołu z kury z makaronem??? boze kobieta..sa jeszcze weekendy, w domu jest kolacja o 18..a na kolacje jet tez zupa czasem... ty mylsisz je ja go przez 7 dni wysylam do zlobka, na 24 godziny. Boze, niektorzy to maja na serio duzo problemy natury intelektualnej...i ze zrozumieniem tez. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 14.02.10, 17:36 Moja córka w okolicy pierwszych urodzin dostała zestaw do jedzenia: miseczka, kubek, łyżka, widelec (plastik). Miała krzesełko do karmienia, rozkładałam ceratę i dawałam samej jeść. Jadła sama, straty w pożywieniu na początku 50/50 ale szybko się nauczyła i idąc do przedszkola swobodnie posługiwała się już łyżką i widelcem. Odpowiedz Link Zgłoś
anja2_2 A co jeśli... 14.02.10, 22:02 ...dziecko nie chce samo jeść? Z przerażeniem przeczytałam wszystkie posty, w których tak krytykujecie matki karmiące dłużej swoje dzieci. Mój Synek ma 2 latka - posiłki typu chlebek, pokrojone owoce, chrupki je sam, ale zupek, kaszek, II dania sam nie tknie, nawet jesli jest bardzo głodny. Czasem pogmera widelcem, 2-3 widelce zje sam, ale zaraz potem od razu woła "mama!dać!". I nie ma siły, musze go nakarmić, bo sam nie zje, a jak ja odmówię, to płacze. No a przecież on już taki duży. To co mam robić? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: A co jeśli... 14.02.10, 22:22 CytatI nie ma siły, musze go nakarmić, bo sam nie zje, a jak ja odmówię, to płacze. Lepiej w sumie aby płakał w domu, niż za rok w przedszkolu. Jak woła "mama dać" - umów się z nim, że dajesz 2 widelce, trzeci bierze do buzi sam. Albo w każdym razie pójść na jakiś układ. A w ogóle ja będę do znudzenia twierdzić, że wspólne posiłki czynią cuda w przypadku większości dzieci. Wtedy mama nie ma czasu "dać" bo je sama i dziecku jakoś łatwiej przychodzi zjeść samemu. Zresztą nie tyczy się to tylko jedzenia samemu, tyczy się to wielu rzeczy. Mama która je obiad z dziećmi nie ma np. czasu lecieć do kuchni po sok dla synka, bo je - więc synek jakoś leci sobie sam i jeszcze mamie przyniesie Odpowiedz Link Zgłoś
uullaa Re: A co jeśli... 14.02.10, 22:26 Co masz, Anja, zrobić? A zagłodzić dziecko, żeby w deee forumowym dowartościójkom wleźć. Warto? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: A co jeśli... 14.02.10, 22:51 Uullaa - ile znasz dzieci, które zagłodziły się na śmierć? Tak realnie ile znasz, nie mówię o prasowych doniesieniach z Faktu. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: A co jeśli... 15.02.10, 10:07 uullaa napisała: > Co masz, Anja, zrobić? A zagłodzić dziecko, znasz takei przyslowie "glod jest najlepszym nauczycielem"? Wierz mi dziecko sie nie zaglodzi. Rekami zje, ale zje. Minimum konsekwencji jest zawsze wskazane. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: A co jeśli... 15.02.10, 10:05 anja2_2 napisała: > ...dziecko nie chce samo jeść? no to raczej swiadczy, ze mama jakby przeoczyla moment, kiedy dzeicko bylo zainteresowane jedzeniem samodzielnym. Tak wlasnie kolo 10 miesiaca. I teraz wcale latwo nie bedzie... Choc wiadomo, ze predzej czy pozniej sie nauczy. Wypada po prostu zaczac od dawanie dziecku drugiej lyzki do reki i pokazywaniu mu jak sie je... Odpowiedz Link Zgłoś
best-agulina Re: A co jeśli... 15.02.10, 10:16 Moj synek ma 1,8 m również nie je sam , i tak miej więcej po 10 m dawałam łyżkę do raczki, pokazywałam mu jak się je, wcale to nie przyspieszyło nauki, nie chciał i koniec, teraz próbuje sam nakładać ładnie trafia do buźki, ale po 2 łyżkach traci zapał i mu się nie chce, tak więc sama go karmie, może w końcu zechce sam jeść - kiedyś... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: A co jeśli... 15.02.10, 10:29 >ale po 2 łyżk > ach traci zapał i mu się nie chce, moze go zostaw z tym jedzeniem i zobacz co zrobi...skoro on wie, ze jak mu sie nie chce uczyc to mama zaraz poda... )) 18 miesiecy to juz wiek kiedy dzieci dokladnei wiedza, jak "przekonac" rodzica do zrobienia tego czego chca. Jak zaczyna sie bawic jedzeniem to odstawiasz miske. jezeli chce ja spowrotem do dajesz. Jezeli zaczyna jesc, ok, jezeli sie bawi to zabierasz. U malego w zlobku jest 12 dzieci. Najmlodzy jest moj misiek, ma 15 miesiecy, a najstarsza dziewczyna 2 lata. Wszytskie jedza same. Do 13 miesiaca opiekunki pomagaly czasem najmlodszym. A potem, juz musialy sobei radzic. Wiec mysle, ze i twoje male nie jest wyjatkiem, tylko ty troche sobie zycie ulatwiasz. Masz racje mowiac, ze kiedys si enauczy. Ale potem to samo bedzie z no..nocnikiem..moze kiedys sie nauczy, z ubieraniem, moze kiedys si enauczy, ze szkola, moze bedzie chcialo sie uczyc... Takze lepiej juz teraz zacznij byc bardziej konsekwentna. Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 15.02.10, 10:35 uwierz mi, że dzieci są różne... po Twoich postach widzę, że uważasz, że wszystko da się zrobić - jak w 10mscu pokażesz, to dziecko się nauczy jeść samodzielnie a to nie jest regułą i nie myśl, że Cię atakuję, po prostu masz egzemplarz, który to sobie przyswoił, a moje egzemplarze jeszcze dłuuugo nie będą jeść samodzielnie i nie robię z nich przez to gorszych, bo pewnie w innych dziedzinach też by zaskoczyli... mam dwóch synków - pierwszy nawet nie chciał łyżki do ręki wziąć jak miał 10mscy (nudziło go to i tak jest do dziś), aby samemu spróbować; teraz złapie, dwa razy włoży do buźki i koniec jedzenia albo go nakarmię albo nie zje w ogóle... i nie chodzi o głodzenie... tylko dlaczego mam go zmuszać do czegoś na co nie jest gotowy i odmawiać przez to posiłku? i jak czytam, że należy usiąść z dzieckiem razem do stołu i ono zauważy, że mama je i nie przyniesie picia, to samo pobiegnie i przyniesie, to wybaczcie - ale znacie bardzo mało dzieci albo wszystkie są podobne... mój w życiu by na to nie wpadł... :p młodszy też ani myśli spróbować samodzielnego jedzenia - patrzy na miseczkę, jak ciele na malowane wrota i nie rozumiem nacisków na mamy, że jak dziecko ma 2 lata i nie je samodzielnie, to bardzo źle... to nie jest źle, bo na wszystko przyjdzie czas pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: A co jeśli... 15.02.10, 10:54 Cytati jak czytam, że należy usiąść z dzieckiem razem do stołu i ono zauważy, że mama je i nie przyniesie picia, to samo pobiegnie i przyniesie, to wybaczcie - ale znacie bardzo mało dzieci albo wszystkie są podobne... mój w życiu by na to nie wpadł... :p A nie nie nie, ja nie to miałam na myśli. Miałam na myśli dziecię, które przy stole jęczy "mama, nalej mi soku". Mama wówczas odpowiada "idź sobie przynieś z kuchni, kochanie, bo ja teraz jem - możesz poczekać aż skończę i wtedy ci przyniosę". I tak, może być bunt, ale z doświadczenia wiem, że dziecko będzie bardziej skłonne przynieść sobie to picie wtedy, gdy będzie widziało, że matka siedzi na dupie i spożywa posiłek, a nie lata po domu. To również uczy, że mamusia nie jest służącą od wszystkiego i że mamusia nie musi się zrywać natychmiast jak królewicz jęknie "soku". Aha - nie mówię tu o dwulatkach. Ten przykład dotyczy dzieci nieco starszych. Nie mówie o tym, że dziecko z własnej inicjatywy to robi i na to wpada ;P. Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 15.02.10, 21:22 mój jeszcze nie mówi, więc nie ma "mama daj pić" jak widzę, że czegoś mu brakuje albo czegoś szuka, to pokazuję na kubeczek mówię "tam jest piciu", to idzie i sobie weźmie ale jeszcze nie umie łączyć faktów Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: A co jeśli... 15.02.10, 11:29 > teraz złapie, dwa raz > y > włoży do buźki i koniec jedzenia albo go nakarmię albo nie zje w ogóle... i nie > chodzi o głodzenie... tylko dlaczego mam go zmuszać do czegoś na co nie jest > gotowy. wiem, ze nie mnei atakujesz. mamy po prostu rozne poglady. A forum jest po to, zeby je wymienica. No tak, i co by sie stalo gdyby nie zjadl wiecej? Umarlby z glodu do kolacji? Na pewno nie. I tak zawsze bedziesz go wyreczala, we wszytskim wmawiajac sobie, ze nei jest gotowy? 2 latek jest gotowy..ale jest nienauczony gotowosci. Mama zawsze nakarmila, wiec machanie raczka bylo malo konieczne. Tak samo bedzie z ubieraniem? Bo nie gotowy..a moze nienauczony samodzielnosci? A co nocnikiem i czystosci? Niegotowy..a moze nienauczony? itd. Kazde zdrowe fizycznie i psychicznei dzeicko w wieku 2 lat pottrafi jesc samo..o ile zostalo nauczone. Odpowiedz Link Zgłoś
dzoaann jestem znaczy 15.02.10, 19:12 myśląca inaczej, bo daje półtorarocznej córce jajko na miękko? Jajko jest ostudzona, a mala pieknie wygrzebuje łyżeczką, tylko samej końcówki jeszcze bez dziurawienia skorupki nie da rady, ale myslę,że niedługo da radę. Ale ona od dawna sama je. Może więc jajko na miekko to tez nie jakies zaklete pozywienie? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: jestem znaczy 15.02.10, 19:17 > myśląca inaczej, bo daje półtorarocznej córce jajko na miękko? Jajko jest ostudzona, a mala pieknie wygrzebuje łyżeczką, tylko samej końcówki jeszcze bez dziurawienia skorupki nie da rady, Dzoann, pisaliśmy o całkowitej obsłudze jajka na miękko. Nie o tym, że dziecko wygrzebuje ze skorupki, podczas gdy jajko jest ostudzone (błeeee), a mama mu skorupki obierze z góry i odetnie wieczko. Chodzi o to, że dziecko sobie obiera, soli, daje ew. masło (jak po wiedeńsku) i tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: jestem znaczy 15.02.10, 19:35 Jajo na miękko- Zmora mego dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 15.02.10, 21:39 jeżeli nie dałabym mu obiadu, to za godzinę byłby krzyk, że jest głodny i co wtedy - ciastko? bo to zje sam? nie, nawet jak jest głodny, to by nie zjadł... dałam mu dziś jogurt do samodzielnego jedzenia - na początku zdziwienie, nerw, nie chęć - zaczęłam pokazywać co i jak - czasem zamoczył, czasem mi dał... jadł 30min, syf niesamowity. No ale obiad dałam mu sama, bo nie mam czasu przy dwójce moich brojów na pilnowanie go przy jedzeniu, bo w tym czasie mały sobie wargę przegryzł... także idziemy na kompromis - jogurt sam, obiad ja daje nie wyręczam go, kiedy wiem, że coś umie... jeżeli widzę, że sam zdejmie skarpetki, spodnie, rajstopki, że sam założy piżamkę, to robi to, ale nie będę go na siłę uczyła zakładać kapci, bo samo przyjdzie... co do nocnika - owszem próbujemy, ale jeszcze nigdy nie załatwił się na nocnik... potrafi latać z gołą pupą i w najmniej oczekiwanym momencie zalać pufek :p a zaraz młody na czworaka wbiega w to :p no i za zimno teraz na bieganie z gołą pupą czy w mokrych rajstopkach, wiec czekamy do lata i może uda się nocnikowanie obu za jednym razem no i na koniec - nie obrażaj mojego dziecka, bo jest zdrowy psychicznie i fizycznie, a nie potrafi sam jeść, bo ciężko mu skoordynować ruchy przy swojej nadpobudliwości... i mimo wielu prób ciężko jest, ale będziemy się starać dalej Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: A co jeśli... 15.02.10, 23:15 nie obrazam twojego dziecka, po prostu nie nauczylas go tej waznej czynnosci, jak jest samodzielne jedzenie. Wyreczalas go przy kazdje okazji i masz tego skutki. Bo na pewno nie wmowisz mi, ze dziecko ktore potrafi sie rozebrac i zalozyc pizamke, skarpetki nie potrafi wziac lyzki do buzi.. Mysle, ze on potrafi, ale nie chce, bo wie na 100% ze mamusia zaraz przyjdzie i nakarmi...2latki wiedza jak manipulowac rodzicami i tylko od ciebie zalezy czy dasz soba manipulowac czy nie. Co to za kompromis..on jogurt a ty obiad???? Kompromis to by wygladal tak moja droga. on zje obiad (sam min polowe na poczatek) to dostanie jogurt... Dalas sie zmanipulowac i poslugujesz wlasnemu dziecku... Za godzine krzyk? no to dajesz ogrzany obiad...bo niby czemu ciastko? W czym problem... > co do nocnika - owszem próbujemy, ale jeszcze nigdy nie załatwił się na > nocnik... potrafi latać z gołą pupą i w najmniej oczekiwanym momencie zalać > pufek :p Boze.... szkoda gadac... >lata i może uda > się nocnikowanie obu za jednym razem a moze i sie nei uda..bo moze nie gotowy jeszcze... > no i na koniec - nie obrażaj mojego dziecka, bo jest zdrowy psychicznie i > fizycznie, a nie potrafi sam jeść, bo ciężko mu skoordynować ruchy przy swojej > nadpobudliwości... tak tak... kobieto ..dziecko potrafi sie ubrac, zalozyc skarpetki i ma problemy z koordynacja ruchow??? czy ja cos przeoczylem?? Towje dzeicko jest jak najbardziej normalne,,, to ty zawalilas sprawe, bo chcialas sobie oszczedzic sprzatania. Skoro piszesz, ze jest zdrowy i psychicznie i fizycznie to jak moze miec problemy z koordynacja ruchow????? Zastanow sie co piszesz.. >i mimo wielu prób ciężko jest, ale będziemy się starać dalej staraj sie staraj... i nie daj soba manipulowac. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: A co jeśli... 16.02.10, 08:26 CytatMysle, ze on potrafi, ale nie chce, bo wie na 100% ze mamusia zaraz przyjdzie i nakarmi...2latki wiedza jak manipulowac rodzicami i tylko od ciebie zalezy czy dasz soba manipulowac czy nie. Camel nieco zbyt ostro pojechał, ale ma też sporo racji. Bardzo częste są sytuacje, że w żłobku dziecko macha łyżką jak dorosły, a w domu wymaga obsługi i beczy - ot, wie, że mamusia przyjdzie i pokarmi, jak się odpowiednio długo pokrzyczy. W żłobku pani pokarmi przez chwilę, ale zaraz będzie szła karmić kogoś innego, a pospieszyć się trzeba, histerii pani nie ulegnie i za godzinę nie poda następnej porcji. Dzieci doskonale wiedzą, z kim mogą sobie pozwolić, a z kim nie - mam idealny przykład w osobie mojego prawie siedmiolatka (!!) - który to siedmiolatek w obecności babci zmienia się w wymagającego pełnej obsługi dzidziusia, ryczącego wniebogłosy z okazji np. "bo mi się rękawiczka przekrzywiła i nie umiem poprawić sam". Owszem, akurat ten siedmiolatek ma problemy z motoryką mniejszą, ja sobie zdaję sprawę, że ciężko mu poprawić rękawiczkę czy zawiązać buty, niemniej zdaję sobie sprawę również, że tę zaburzoną motorykę musi ĆWICZYĆ, więc nie poprawiam, nie wiążę, tylko bezczelnie i podle nalegam aby robił to sam. Babunia natomiast leciiii! prawie że podeszwy w biegu gubiąc. Zatem jak tylko babunia pojawia się na horyzoncie, dzieciątko wie, że wystarczy głośniej beknąć i już nie trzeba się wysilać. I mniej więcej tak samo jest z samodzielnym jedzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 16.02.10, 11:03 i ja to doskonale rozumiem! mój chrześniak ma 5 lat - śpi z mamą, karmi go... i z jednej strony śmieszy mnie ta sytuacja, a z drugiej przeraża... ale do mojej siostry nie dociera - więc każdy robi tak jak uważa... ja wiem kiedy moje dziecko czegoś nie chce, a kiedy nie umie i na tym polega różnica. i nie ma u nas, że coś wymusza krzykiem, bo gdybym chciała reagować na wszystkie zachcianki chłopców, to na pewno nie siedziałabym na forum... w ogóle bym przestała istnieć... codziennie staram się go uczyć tego samodzielnego jedzenia, ale są dni kiedy jestem sama z chłopcami, nerwy puszczają wszystkim, młody włazi na szafę, a ja w tym momencie nie mogę stać nad starszym i czuwać, bo może wymyśli miseczkę wsadzić na głowę... każda sytuacja jest inna i na pewno byłoby inaczej gdybym miała jedno dziecko, ale mam dwoje bardzo małych i czasem dla ich bezpieczeństwa muszę nakarmić sama... szkoda tylko, że nie każdy jest w stanie to zrozumieć... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: A co jeśli... 16.02.10, 11:37 Cytatmłody włazi na szafę, a ja w tym momencie nie mogę stać nad starszym i czuwać, bo może wymyśli miseczkę wsadzić na głowę... Nie zrozum mnie źle - co się stanie strasznego, jak starszy wymyśli włożyć sobie miseczkę na głowę? Oprócz tego, że mama dostanie chwilowego świra? Zaufaj dziecku. Czy kiedykolwiek twoje dziecko wykazywało tendencje do robienia takich rzeczy jak wkładanie miski na głowę, czy może martwisz się i boisz na wyrost? Dzieci wkładające miski pełne jedzenia na głowę istnieją głównie w czasopismach dla rodziców oraz książkach Willy'ego Breinholsta. Naprawdę . Między moimi dziećmi jest 15 miesięcy różnicy. I własnie dlatego starałam się szybko nauczyć starszego samoobsługi, co bym nie oszalała . I szybko nauczyłam się, że na pewne rzeczy trzeba oko przymykać. Ot, choćby na wyimaginowaną tendencję do wkładania miski na głowę Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 16.02.10, 12:55 co stanie się strasznego? będę musiała lecieć z nim pod prysznic i zostawić młodego samego, a w tym czasie może sobie zrobić krzywdę... albo mi się wydaje albo wszyscy próbują wmówić,że chodzi o bałagan, a nie w tym problem... pewnie zaraz napiszesz, że mogę na ten czas włożyć młodego do łóżeczka. owszem mogę, ale wtedy przez całą kąpiel i ubieranie starszaka słyszę płacz i zanoszenie się, co też stwarza ryzyko duszenia się (tak - przeżyłam to - dlatego panikuje i nie chcę tego przeżywać) starszy nie tylko miseczki zakłada na głowę, ale też np. nocnik - to nie mój wyimaginowany problem... zresztą - ja i tak nie będę uczyła go na siłę, bo ktoś na forum sobie napisał, że to źle jak dziecko nie je samo... jak czytam forum, to w ogóle moje dzieciaki przy innych na półgłówków wychodzą, przez co też czasem myślę, że rodziców fantazja ponosi... między moimi jest 11,5 msca różnicy i uwierz mi, że w tym momencie każdy miesiąc się liczy... jeżeli urodziłaś, a młode miało 15 mscy, to zupełnie inaczej wyglądała Twoja współpraca z nim... ja jak przyszłam do domu z noworodkiem, to czułam się jakbym bliźniaków miała, ale o innych potrzebach. Jest ciężko jak dziecko nie mówi i nie potrafi zakomunikować swoich potrzeb, a tego nie nauczysz - samo musi przyjść i po raz kolejny napiszę - każde dziecko jest inne, jak nie trafiły Ci się takie egzemplarze, to nie pisz, że wszystko wiesz najlepiej i że wszystko jest do nauczenia w takim czasie, jak opanowało to Twoje dziecko (piszę ogólnie ) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: A co jeśli... 16.02.10, 13:02 Nie, wydaje ci się, że wszystkim chodzi o bałagan. Ja doskonale wiem, o co chodzi . Chodzi o to, że miseczka na głowie dziecka to dodatkowe wyzwanie logistyczne, których to wyzwań masz i tak już powyżej uszu i dostajesz ekhem, tego na pi... , dlatego starasz się zawczasu zapobiegać kolejnym, myślami wybiegasz naprzód i tak dalej. I masz wrażenie, że to wszystko jest i tak za szybko i ogarniasz resztkami sił. I ja sobie tak zwyczajnie myślę, że po prostu potrzebujesz takiej zwykłej pomocy na co dzień i odpoczynku Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 16.02.10, 13:10 no widzisz - Ty rozumiesz ale nie każdy wie, jak to jest mieć dwóch takich malutkich szkrabów i zdążyć ze wszystkim, kiedy oni i tak zawsze pokrzyżują plany napisałam o tym bałaganie, bo kilka osób właśnie pisało o tym na wątku, jako o głównej przyczynie... i synek naprawdę dopiero teraz zaczyna brać łyżeczkę do łapki - wcześniej nie chciał... a dziś i tak nie zjadł deserku... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: A co jeśli... 16.02.10, 20:10 > a dziś i tak nie zjadł deserku... no i stalo sie cos? moze juz byl nakarmiony do syta... Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 16.02.10, 20:59 widzisz stało, bo później rozwalił sobie wargę i już nic nie zjadł... wiem, że to nie zdarza się codziennie, ale dziś właśnie tak było... i wiem, że nie umrze z głodu, ale to chyba normalne, że wole, aby dziecko miało pełny brzuszek... nigdy nie panikuje, jak nie zje owoców czy jogurtu... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: A co jeśli... 16.02.10, 21:42 Cytatale to chyba normalne, że wole, aby dziecko miało pełny brzuszek... ...ponieważ potem, jak wyje - można wykluczyć jedną przyczynę, ano taką, że wyje z głodu; zatem odpada jeden logistyczny przypadek roztrząsania przyczyn wycia, co już daje pewien wymiar ulgi. Zgadza się? Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 17.02.10, 10:13 ... tym bardziej, że mamy bunt dwulatka i krzyk i płacz jest o wszystko... Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 16.02.10, 10:55 ale ja nie narzekam, że go karmię, to większość z Was robi nagonkę, bo tak już trzeba... i chłopie naucz się czytać ze zrozumieniem! ja nie napisałam, że potrafi założyć skarpetki, tylko zdjąć, a to wielka różnica... w piżamce też zakłada też tylko rękawki, a na resztę przyjdzie jeszcze pora... i co to za kompromis - skoro mój syn nie rozumie, że jak zje obiad, to dostanie jogurt? nie zamykaj się tylko na swoje dziecko, bo każde jest inne... on gada tylko po swojemu i nie zrozumie jak mu powiem wg Twoich "zaleceń" w momencie kiedy po godzinie dałabym mu obiad, to wtedy bym dopiero uległa... pomyślałeś o tym? moi chłopcy mają stałe godziny wszystkiego i w momencie kiedy odpuszczę mu obiad i podam kiedy on będzie chciał, to właśnie wtedy daje się zmanipulować... widzę, że masz problem z zaakceptowanie innej sytuacji niż masz sam... i próbujesz zrobić ze mnie matkę, której dzieciaki wchodzą na głowę, a uwierz mi,że nie jest to możliwe a jak nocnikowanie się nie uda, to go nie rozstrzelam przecież, bo w przeciwieństwie do niektórych nie będę zmuszała dziecka do czegoś czego nie potrafi, bo jest na to za mały, czy nie kuma... ja myślę co piszę, to Ty nie uważnie czytasz... jak pisze, że dziecko ściąga skarpetki, spodnie, to nie to samo co utrzymanie łyżeczki w dłoni, trafienie do dziubka i wszamanie wszystkiego... i nie mów mi o tym, że chcę oszczędzić w sprzątaniu, bo jestem z chłopcami 24h na dobę, a Ty chyba nie wiesz co to znaczy... pozdrawiam i życzę większego pola widzenia Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: A co jeśli... 16.02.10, 20:09 widzisz.... sama jakby sobie zaprzeczasz i starsz sie za wszelka cene wywinac sie z tego, ze to przez twoja sytuacje dziecko nie je samo. A tak wlasnie jest. Wiekszosc mam tutaj, starala ci sie to mniej lub bardziej dobitnie przekazac, ale ty bronisz sie zaciekle. Nie narzekasz ze go karmisz?? Ale najwyrazniej do konca ci to nie odpowiada, skoro pytasz kiedy dzeici powinny same jesc, nieprawda? Bo zdajesz sobie sprawe, ze bardzo ulatwiloby ci to zycie. Oczywiscie ze maly moze miec problem z wlozeniem lyzki do buzi, bo skoro nigdy nie ma na tyle motywacji zeby sie tego nauczyc to skad ma to umiec? Jak sama wspomnialas, jezeli sie odwrocisz to maly byc moze talerz na glowe sobei wlozy. A wlozyl do tej pory? Czy aby nie strasz sie tego faktu ubiec karmiac go kiedy nalgle steirdzi, ze juz mu si enie chce samemu jesc? Moze po prostu widzisz oczyma wyobrazni taka sytuacje, ze dziecko wklada sobie telerz na glowe, a drugie w tym czasie cos innego wymysla. Zgadzam sie z toba, ze masz dosc podbramkowo sytuacje, sama z 2 maluchow, w takim dosc pojechanym wieku. Na pewno latwo nie jest. A nie masz mozliwosc poslania jednego z nich do zlobka? > skarpetki, tylko zdjąć, a to wielka różnica... w piżamce też zakłada też tylko > rękawki, a na resztę przyjdzie jeszcze pora... no tak, zle doczytalem. Na wszytsko przyjdzei pora, tylko problem w tym, ze z kazdym wiekiem pojawia sie cos nowego co moze nie bedzie mu sie podobalo i mamusia bedzie zmuszona do wiecznego stania na strazy. na razie jest to lyzeczka..potem beda lekcje w szkole, i nie chodzi mi o taka pomoc zwykla..ale co bedzie jak bedzie sie domagal odrabiania za niego lekcji bo sam nie jest w sani..tez powiedz, ze do tego dorosnie? Kilka miesiecy temu widzialem taka ciekawa sytuacje w ksiegarni, mama przyszla z corka kupic ksiazke do matematyki dla 4 klasy (w lodzi). Sprzedawczyni dala jej, mama przeglada i pyta "a nie ma czegos latwiejszego??"... Wedlug niej corka jeszcze nie dorosla do 4 klasy i do zadan koneicznych w tym wieku. Podobnie jest z twoim dzeickiem i z lyzeczka. 2 latek pije sam z kubka i je sam lyzeczka. Chyba ze ma jakies problemy z rozwojem fizycznym, a piszesz ze nie ma..wiec ma jeden problem..mame, ktora nie chce mu oszczedzic trudu jedzenie samodzielnie. > i co to za kompromis - skoro mój syn nie rozumie, że jak zje obiad, to dostanie > jogurt? a probowalas mu to przekazac? Najwyrazniej nie zdajesz sobie sprawy jak rozumne sa dzeici w tym wieku. >nie zamykaj się tylko na swoje dziecko, bo każde jest inne... on gada > tylko po swojemu i nie zrozumie jak mu powiem wg Twoich "zaleceń" moje dziecko jest jak kazde inne, ma swoje widzimisie, ma swoje dobre dni, ma swoje zle dni i ma swoje male obowiazki i rytualy, ktore sa przestrzegane, ma przyniesc sobie krzeselko do pposilku, ma postawic sobei talerzyk na nim. Pomaga mi przy stawianiu rzeczy na stole (maslo, ser itd). Kladzie na stole sztucce (ale jeszcze nie rozklada ) I tego nie osaga sie ot tak, bo dziecko juz doroslo do tego, tylko trzeba z dzieckiem cwiczyc. Krok po kroku. Tak samo powinnas das mu sie uczyc jesc lyzeczka... najpier jedna, potem dwie..itd... > w momencie kiedy po godzinie dałabym mu obiad, to wtedy bym dopiero uległa... > pomyślałeś o tym? nie...nie uleglabys. ulegniesz, jezeli on zacznie strzelac foacha i go nakarmisz. Mozesz mu dac jablko, banana czy cokolwiek. Nie musi to byc zaraz odgrzany obiad. Aha, powinien zjesc to sam... > moi chłopcy mają stałe godziny wszystkiego i w momencie kiedy > odpuszczę mu obiad i podam kiedy on będzie chciał, to właśnie wtedy daje się > zmanipulować... tak ci sie tylko wydaje. Punktualnosc posilkow wcale nie znaczy, ze nie dostana nic pozniej. To znaczy, ze razem sie siada do stolu i razem je. Ty decydujesz co, a dzieci ile zjedza. Zje 2 lyzki..ok. koneic obiadu. za godzine dasz mu jablko. Na zdrowie mu to wyjdzie. Mozesz mu pomagac w jedzeniu, niech trzyma w rece lyzke a ty kierujesz jego raczke do buzi..tylko nie mow, ze tu tez si enie da skoordynowac. > widzę, że masz problem z zaakceptowanie innej sytuacji niż masz sam... i > próbujesz zrobić ze mnie matkę, której dzieciaki wchodzą na głowę, a uwierz > mi,że nie jest to możliwe ujme to tak. MASZ PROBLEM. czemu? bo piszesz posta na forum z pytaniem kiedy dziecko powinno zaczac jesc samo. Wiec najwyraznie nie czujesz sie komfortowo w tej sytuacji. a z drugiej strny bronisz tego karmienia ze tak ci dobrez itd.. to moze sie zdecyduj, czy twoje dzieko ma juz jesc, czy nie. > a jak nocnikowanie się nie uda, to go nie rozstrzelam przecież, bo w > przeciwieństwie do niektórych nie będę zmuszała dziecka do czegoś czego nie > potrafi, bo jest na to za mały, czy nie kuma... > gorzej bedzie jak w wieku 5 lat bedzie pieluchy nosil. > skarpetki, spodnie, to nie to samo co utrzymanie łyżeczki w dłoni, trafienie do > dziubka i wszamanie wszystkiego... trafienie lyzeczka do buzi ni ejest prosta sprawa, ale jak ci napisalem, KAZDE zdrowe fozycznei dziecko w wieku 18 miesiecy to potrafi. chyba ze nie mialo mozliwosci nauczenia sie tego. i wbrew temu co piszesz, sciagniecie spodni i wlozenie rekawko od pizamy nie jest rzecza latwiejsza niz wpakowanie lyzki do buzi. > i nie mów mi o tym, że chcę oszczędzić w sprzątaniu, bo jestem z chłopcami 24h > na dobę, a Ty chyba nie wiesz co to znaczy... nie, nie wiem co to znaczy. przyznaje. Bo ja swoje dzeicko wyslalem do zlobka w wieku 10 miesiecy i uwazam ze to byl dobry krok. I nie uwierze, ze nie chcesz oszczedzic na sprzataniu. Gdyby tak bylo to dala bys mu lyzke i niechby nawet godzine ciamkal. 50% lezaloby na ziemi... W kazdym razie jednego ci zycze. Zebys przestala tlumaczyc sie ciagle, ze dziecko nie jest gotowe, ze dziecko za godzine zacznie wolac, ze dziecko wsadzi sobie talerz na glowe, ze dziecko to i tam to, tylko zebys postawila na konsekwencje. Dzieci z glodu nie umieraja. I nie ulegniesz, jezeli dasz mu za godzine jablko. Byle sam zjadl. Chyba ze znow go bedziesz tym jablkiem karmila bo nie dojrzal do jedzenia jablka Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 16.02.10, 21:26 nie chodzi o motywację, bo wiele razy starszy dostawał łyżkę do ręki i mimo mojego pokazywania - nie wiedział co z tym zrobić... teraz wie i uczy się jeść samodzielnie... już pisałam, że włożył talerz na głowę - na szczęście był Mąż w domu i go wykąpał, a ja byłam z małym... niestety nie rozdwoję się i krzywdę potrafią sobie zrobić nawet jak mam ich na oku... wczoraj młodszy rozciął wargę, dziś straszy... a co do żłobka, to bardzo chciałam mieć dzieci - czekałam z utęsknieniem i nie po to je teraz mam, aby oddać do żłobka, czy pod opiekę niani... nie krytykuję tych, którzy oddają , po prostu ja chcę być z nimi! nie wyobrażam sobie inaczej. pójdą do przedszkola, jak skończą 3latka, chyba, że zdecydujemy się na trzecie, to pójdą wcześniej... pojechałeś trochę z tym odrabianiem lekcji za dzieci... nawet nie chce mi się na to odpowiadać... on ma niecałe 2 lata i nie popuszczam mu, chociaż Ty tak właśnie uważasz... powtórzę, wiem na co MOJE dziecko jest gotowe i tak postępuję - jak na razie nie ma drastycznych zaniedbań, a fizycznie jest baaaardzo do przodu jest różnica z dziećmi z którymi już możesz się dogadać - ja z moimi nie mogę... co do kubka - też nie pije, pije przez słomkę. w tym też widzisz problem? nauczy się pić z normalnego kubka, jak nie będzie taki "dziki" zrozum wreszcie, że jestem z moimi dziećmi non stop i nie że siedzę na dupie, bo nie mam na to czasu, no chyba, że jak śpią, czy są z tatą i naprawdę mój syn nie umie jeszcze powiązywać faktów... codziennie wszystko mu tłumaczę i nie ma zmiłuj i nadal nie rozumie... trudno cokolwiek zrozumieć dziecku, które zna 4 słowa... rozumie niektóre pytania, polecenia, ale nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego, skoro nie rozumie, że talerz, to talerz... jabłko zje sam, ale już np ogórka czy pomarańczy nie dotknie, bo łapki brudne i mokre będzie miał :p no widzisz - sam napisałeś, że mam być przy nim i kierować łyżeczkę do buzi, a co mam w tym momencie zrobić z młodszym jak już nie śpi? pisałam już na ten temat... co do sikania... znam wiele dzieciaczków, które załatwiały się na nocnik jak jeszcze roczku nie miały (mamy posikane ze szczęścia), a potem mając 3,4 latka zaczęły robić w majtki... w tym momencie uważam, że odpieluchowywanie nie na wiele się zdało. nie mogę synka jeszcze uczyć nocnikowania, bo on nie powie "mama siusiu", nie pokaże, więc co mam zrobić? na razie jest za zimno na latanie na golaska... i z tymi pieluchami w wieku 5 lat też przesadzasz, jak z odrabianiem lekcji... widzisz, a dla mojego synka właśnie zdejmowanie skarpetek jest łatwiejsze niż samodzielne jedzenie i nie robię z tego tragedii... Twoje dziecko we wszystkim jest super? to gratuluję uwierz mi, że nawet bez obiadu na podłodze mam masę sprzątania po chłopcach... i jedna miseczka nie zrobiłaby mi różnicy. ja już życzenia Ci złożyłam Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: A co jeśli... 17.02.10, 08:36 coz, juz nic nie dodajac.. nie wierze w roczne dzeici na nocniku. tzn wierze ze moga usiasc i cos zrobic. Bo mojego miska tez sadzam rano i zrobi..ale jakbym go nie posadzil to ne 100% by sie nei kwapil zeby zawolac )) ot taki rytual. Dzieci zaczynaja kontrolowac zwieracz kolo 18 miesiaca. Sadzanie wczesniej to tylko przyzwyczajanie do nocnika i nic wiecej. Takze na sile tez nei bede odpieluchowywal..na szczesci emaly bedzie mial te 18 miesiecy latem, zastosuje sztuczke kolezanki i moze zadziala. Jak nei to nie.. Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 17.02.10, 10:21 też bym nie wierzyła, gdybym nie zobaczyła... młody koleżanki odkąd skończył 11mscy załatwia się tylko na nocnik... sadzała go odkąd skończył 4 msce(!), w wieku 11mscy komunikował jej, że chce na nocnik... widać tak też można... a widzisz mój ma 22 msce i nadal nie kontroluje zwieracza i co? nic nie zrobię, a nie uważam, że to jakoś strasznie odstaje od normy... 18mscy wypadło na początek zimy i nie miałam zamiaru się wygłupiać z mokrymi majtkami... teraz na lato spróbujemy, mam nadzieję, że zasób słów zwiększy mu się i nie będzie jakoś strasznie a że młody wszystko papuguje po bracie - może uda się 2pieczenie na jednym ogniu... :p chociaż jak dla mnie, to jeszcze rok mogę być w pieluchach Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: A co jeśli... 18.02.10, 09:17 wlasnie chce sobie oszczedzic mokrych majtek...moja kolezanka wkladala do pampersa kawalek zlozonej szmatki, czy pieluchy tetrowej. Tak zeby berbec, kiedy zrobi siku czul mokro, ale zeby majtki nie byly mokre. i podobno poskutkowalo...zobaczymy. poczekam do maja Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: A co jeśli... 18.02.10, 09:50 Wkład w pampku jest higroskopijny i ze szmatki też wyssie wodę Placebo znaczy Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: A co jeśli... 18.02.10, 13:09 hehhe nie będę tak kombinować już powoli zaopatruje starszaka w kilkanaście par majtek z ulubionym Sportakusem słyszałam też, że dobrze jest założyć rajstopy, to wtedy dziecko bardziej odczuje mokro zobaczymy... Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d oj sory.. 16.02.10, 20:28 zauwazylem, ze to nie ty zalozylas ten caly watek..wiec to z tym "niekomfortowym" samopoczuciem moze cie nie dotyczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
maks_olo Re: oj sory.. 16.02.10, 21:27 no właśnie nie ja... jeszcze raz - nie przeszkadza mi, że jeszcze karmię chłopców o! Odpowiedz Link Zgłoś
marghot Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 16.02.10, 09:22 córka ma skończone 17m-cy, od ok. 7mż dostaje do reki jedzenie początkowo było to np. jabłko w siateczce Nuka, banan podany w ten sam sposób obecnie je własnoręcznie, najczęsiej rękoma, ale coraz częsciej sięga po widelec lub łyżeczkę sądze, że Ty swoje dziecko powinnaś juz uczyć samodzielnego jedzenia; nie ma na co czekać, bałaganu i tak nie unikniesZ Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 17.02.10, 23:18 ja karmiłam córke do ok 2 - 2,5 lat. dlaczego? bo tak mi było wygodniej - szybciej i bez bałaganu. poza tym - nie miałam "parcia" ze roczniak musi sam jesc. a i dziecko nie wykazywało wiekszej checi. i wcale nie uwazam, ze jakos "skrzywdziłam" dziecko. w pewnym momencie córka powiedziała - "chce jesc sama" wiec dostała łyzke. z dnia na dzien bez bałaganu i z entuzjazmem dziecka. wiec ja - nie uczyłam samodzielnego jedzenia WCALE dziecko samo sie nauczyło w czasie kiedy zdecydowało. Odpowiedz Link Zgłoś
miminka29 Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 18.02.10, 08:15 mój ma 20 miesięcy i sam zjada posiłki i pije z normalnego kubeczka nierozlewając już. Każde dziecko jest inne. Ale myslę że warto byłoby zacząć pomału uczyć twojego synka samodzielnego jedzenia.Ja najpierw dawałam łyżkę , a drugą miałam w zapasie, bo po paru minutach synek się zaczynał bawić jedzeniem, i wtedy wkraczałam do akcji. teraz bardzo żadko pozwala się karmić, chyba że jest to chlebek z czymś, bo z tym sobie jeszcze trochę nie radzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ola5777 Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 18.02.10, 12:29 U nas swietnie to wszystko sie potoczyło jak córeczka poszła do przedszkola ( Mądre główki) , tam przy innych dzieciach nauczyła sie samodzielnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
zazazizazuzaj znowu kryptoreklama! 24.04.10, 01:14 no fantastycznie! nadal proszę wciskać wszędzię tą reklamę przedszkola, które rozpaczliwie zbiera chętnych po wszystkich forach, a na pewno będą was cenić... żenada... Odpowiedz Link Zgłoś
ash_3 Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 04.03.10, 11:27 mój skończył 19 m-cy i już sam 'chce sam', czasem mu dam w zupie pogrzebać ale jak widzę że nie je to mu pomagam, choć nie zawsze chce. mięso sam wcina widelcem, parówki też i to już od dawna. chleba z dżemem mu nie dam żeby sam jadł Odpowiedz Link Zgłoś
epreis Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 04.03.10, 11:41 starszak do dzisiaj szuka "jelenia" który by go pokarmił,a samodzielne jedzenie jest okropną "karą" wrednej matki... młodsza totalna zośka samośka, wszystko chce sama i tak od 2-3 miesięcy pomału rozszerzamy granicę tej samodzielności aby stratyu były minimalne....teraz włąściwie wszystko wciąfga sama,płatki,rosół, kanapki i inne tego typu... różnica jest taka,że starszak panicznie boi się ufafrania..a ona nawet płątki rękoma je Odpowiedz Link Zgłoś
mamainki Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 24.04.10, 20:14 Moja starsza córka za cholerę nie chciała sama jeść.Dopiero w wieku 3 lat jak poszła do przedszkola i zobaczyła ,że dzieci samodzielnie jedzą.Wcześniej był płacz i plucie,musiałam ją karmić. Młodsza ma 1,5 roku i wszystko ,oprócz zup ,je samodzelnie. Więc chyba nie od wieku to zależy, ale od dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: od kiedy sam/sama je posilki??? 24.04.10, 20:29 a sam do jedzenia Ci sie nie rwie? moj zaczal jesc na calego sam, jak mial 20-21 msc a wczesniej za cholere. sztudzcami sie bawil, ale korzystac z nich nie chcial. i pewnego dnia zaczal jesc sam. Odpowiedz Link Zgłoś