jukalive
17.02.10, 12:57
Cześć Wam!
Mam pytanie, bo czasem zastanawiam się czy jakiś "błąd" popełniłam czy może po
prostu roczne dzieci tak mają.. Moja mała dość często nie odstępuje mnie na
krok, wymaga, żeby się nią zajmować. Nawet teraz: ja piszę, a ona stoi przy
mnie i ryczy

. Z mężem jest inaczej. Potrafi przy nim zająć się czymś sama,
pobawi się klockami lub książeczkami, a przy mnie.. No, pozwala mi obiad
ugotować - wtedy siedzi w swoim krzesełku i cośtam chrupie albo wyciąga coś z
szuflady.. Przy odkurzaniu też mi asystuje i wtedy jest ok, ale jeśli tylko
usiądę na moment, żeby np poczytać to nie ma przebacz. Od razu ryk. A mąż może
przy niej czytać, ona się obok bawi i jest spokojna. Co o tym sądzicie?
Ogólnie jest pogodnym dzieckiem. Nie chodzi też na pewno o to, że ma gorszy
okres, np zęby itp.
I zastanawiam się jak na to reagować... Może czasami ją przetrzymać? Na
przykład teraz nie zareagowałam, no i się uspokoiła, cośtam gada do siebie i
bawi się zegarkiem. Ale czy to jest właściwe? Trochę mam wyrzuty sumienia
kiedy tak postępuję.
Jak Wy postępujecie z Waszymi dziećmi?