falka32
20.02.10, 02:31
Mam troje dzieci, ale starsza dwójka była rodzona tak, że odpieluchowanie
przypadało na wiosnę - lato, więc nie było problemu. Teraz odpieluchowuję
najmłodszego pierwszy raz jesień - zima no i na dworze jest jak jest. Po domu
chodzi od dawna bez pieluchy, zakładam mu tylko na noc i do spania w dzień, a
po spaniu często zdarza się, że jest sucha, rano zrywa się od razu na nocnik -
i tak jest w zasadzie od października, czyli już ładnych parę miesięcy. Młody
ma teraz dwa lata z groszami. W domu temat pieluchy nie jest problemem.
Ale nie mam pomysłu, jak technicznie rozwiązać wyjścia na dwór i jazdę
samochodem, zwłaszcza, ze mieszkamy pod miastem i jeżeli już gdzieś jedziemy
autem, to nie jest 5 minut. Parę razy po prostu zapomniałam mu założyć
pieluchę przed wyjściem, to wracałam na cito z dzieckiem w przesikanym na
wylot kombinezonie na mrozie, bo na dworze panicz marznie i zbiera mu się na
sikanie a jakoś wtedy nie chce zgłaszać, bo się przyzwyczaił, że na dworze się
sika do pieluchy. Nauczka z mokrym i zimnym kombinezonem jakoś nie pomogła.
Żeby nie mieć kłopotu, zakładam mu na wyjścia pieluchę, bo ani wysadzić na
dworze, bo mróz i kombinezon, ani przebrać. Ale jeżeli dzień wygląda tak, że
starszy idzie do przedszkola, to:
- zdejmuję mu nocną pieluche, zakładam drugą bo wychodzimy odwieźć brata do
przedszkola.
- wracamy, zdejmuję pieluchę, za chwilę mu zakładam, bo idziemy na spacer
- potem mu zakładam do spania
- potem mu znowu zakładam, bo jedziemy po brata do przedszkola
i w ten sposób młody właściwie jest cały dzień w pielusze i zwyczajnie
zapomina, że ma zgłaszać siku.
Jakieś pomysły z praktyki, jak to rozwiązać o tej porze roku?